USS „Nimitz” i UFO o kształcie tic-taca

Pilot myśliwca F-18 Hornet, Dave “Sex” Fravor, slużył w dywizjonie lotniczym stacjonującym na lotniskowcu USS “Nimitz”. O świcie 14 listopada 2004 r. poderwał swoją maszynę z pasa startowego lotniskowca i ruszył wraz ze swoim skrzydłowym w rutynowy patrol nad Pacyfikiem, ok. 100 mil morskich od San Diego. Jego sygnałem rozpoznawczym był “FASTEAGLE 01” a jego kolegi “FASTEAGLE 02”. Po starcie samoloty obrały ten sam kurs i poleciały w stronę rejonu, gdzie wyznaczono im rozpoznanie. Był to normalny i rutynowy patrol pod błękitnym niebem południowej Kalifornii.

Grupa Uderzeniowa, w której skład wchodził lotniskowiec “Nimitz” trenowała na tym akwenie zintegrowaną operację wojskową przy udziale wielu okrętów w tym także krążownika rakietowego klasy Ticonderoga – USS “Princeton”. Lot pary myśliwców przebiegał spokojnie, pogoda była piękna i nic nie wskazywało na to, że dzień może przynieść jakąś niespodziankę.

Obaj piloci nie wiedzieli jednak, że od kilku dni krążownik “Princeton” wyłapywał swym radarem jakieś dziwne sygnały. Na okręcie zamontowany był wówczas najnowocześniejszy radar na świecie zwany SPY-1, który ze względu na charakterystyczny wygląd marynarze nazywali Death Star. Począwszy od 10 listopada grupa niezwykle doświadczonych oficerów odebrała wielokrotne odbicie na ekranie radaru pokazujące niezidentyfikowany obiekt latający, poruszający się na wysokości ponad 25 tys. metrów, który w wojskowym żargonie określono jako AAV – Anomalous Aerial Vehicle (Anomalny Pojazd Powietrzny). Obiekt ten w ciągu kilku sekund był w stanie ze swojego ogromnego pułapu zanurkowac w dół i zatrzymać się zaledwie 15 m nad poziomem wody!

Takie zachowanie UFO miało miejsce zawsze w tym samym punkcie – ok. 30 mil morskich od Półwyspu Kalifornijskiego zwanego Baja, należącego do Meksyku. Wyrafinowany radar okrętu był w stanie śledzić obiekt kiedy opadał w dół i unosił się w miejscu nad poziomem wody. Następnie obiekt przyspieszał i dosłownie wyparowywał z ekranu radaru, poruszając się z prędkością wielokrotnie większą od najszybszych pojazdów lotniczych na ziemi. Kiedy dywizjon lotniczy wylądował na “Nimitzu”, “Princeton” uznał, że myśliwce stwarzają doskonalą okazję aby przyjrzeć się bliżej temu niecodziennemu zjawisku.

Kiedy oba FASTEAGLE prowadziły swój patrol, w tym samym rejonie pułkownik “Cheeks” Kurth oblatywał świeżo wyremontowaną maszynę Super Hornet sprawdzając działanie wszystkich systemów. To właśnie z nim najpierw skontaktował się “Princeton”. To co usłyszał pułkownik wprawiło go w zdumienie. Nieoczekiwanie dostał rozkaz zbadania niezidentyfikowanego pojazdu latającego. Nie zaskoczył go sam rozkaz, bo kiedy grupa uderzeniowa żeglowała w przeszłości na miejsce swojej akcji, z lotniskowca często wysyłano samoloty aby zbadać tożsamość innego pojazdu lotniczego, który zazwyczaj był cywilnym samolotem a czasami należal do obcej marynarki wojennej. Zdziwiło go jednak to, że taki niezidentyfikowany obiekt porusza się w tak niewielkiej odległości od San Diego. Z tej odległości był w stanie zobaczyć z powietrza lotnisko własnej jednostki wojskowej. Kiedy zmienił kurs aby wykonać zadanie, głos w słuchawkach zapytał go jakie uzbrojenie posiada w swoim samolocie. Na chwilę zapadła ciężka cisza. “Jestem nieuzbrojony” odparł pułkownik.

Tymczasem kapitan “Princeton” nie próżnował i skierował w rejon gdzie pojawił się AAV – latający radar – samolot E-2C Hawkeye. Samolot miał naprowadzać na cel oba Hornety FASTEAGLE. Poszukiwany obiekt wisiał na wysokości 6 tys. m nad wodami oceanu. Odbicie radaru nie było zbyt silne i załoga Sokolego Oka nie była w stanie namierzyć UFO. Wobec takiego obrotu sprawy “Princeton” ponownie przejął obserwację obiektu, kierując w jego stronę parę pędzących myśliwców. Mimo to, latający radar wciąż był utrzymywany w akcji słuchając w powietrzu przebieg rozmów radiowych.

Kiedy pułkownik “Cheeks” zbliżył się do miejsca, w które go skierowano, rozkaz z “Princeton” nakazał utrzymywać mu pułap powyżej 3 tys. m. W tym miejscu miały się lada chwila pojawić lecące nisko dwa myśliwce wysłane z lotniskowca. “Cheeks” obserwował oba samoloty na swoim pokładowym radarze. Chwilę później kolejny rozkaz z “Princeton” nakazał mu porzucenie patrolu i powrót na okręt. Był już bardzo blisko celu i zdecydował, że przeleci nad wyznaczonym mu wcześniej punktem i rzuci okiem na to, co tam się dzieje.

Morze było bardzo spokojne, jego powierzchnia przypominała taflę szkła. Był to typowy kalifornijski dzień, bez jednej chmurki na niebie. Idealne warunki do latania. Kiedy “Cheeks” nadleciał nad wyznaczony punkt od razu zauważył pieniące się jak kipiel miejsce na powierzchni spokojnego oceanu. Spieniony fragment wody był okrągły i miał ok 100 m szerokości. Przez chwilę dostrzegł jakiś kształt tuż pod powierzchnią wody. Wyglądało to jak okręt który raptownie tonął.

Przeleciał nad kipielą i zawrócił aby polecieć w stronę “Nimitza”. Nie był w stanie określić co było przyczyną kipieli. Kiedy zawracał stracił ją na chwilę z oczu i gdy spojrzał w to miejsce ponownie, morze było gładkie jak szkło. Nie było najmniejszego śladu po pieniącej się wodzie.

Kilometr pod samolotem “Cheeka” pilot Dave Fravor także został zapytany o stan uzbrojenia. Oba samoloty FASTEAGLE niosły pod skrzydłami jedynie po dwie rakiety treningowe. Pilot dostał odpowiedni namiar nawigacyjny i ruszył razem ze swoim partnerem sprawdzić co dzieje się we wskazanym miejscu.

Samoloty skanowały swoimi radarami cały obszar, ale niczego podejrzanego nie wykryły. Samoloty były nowiutkie, prosto z zakładów lotniczych i urządzenia na ich pokładzie pracowały bez zarzutu. Mimo braku jakiegokolwiek kontaktu na radarze, samoloty pędziły w kierunku miejsca, które na mapie zaznaczył USS “Princeton”.

Po chwili Dave zauważył samolot “Cheeka” i plamę spienionej wody na oceanie. Obszar spienionej wody był tak duży, że pilot doszedł do wniosku, że jest to być może miejsce, gdzie do wody wpadł jumbo-jet i właśnie tonął. Zaczął gwałtownie obniżać lot, kierując się w stronę tego miejsca. Nieoczekiwanie dostrzegł nad wodą dziwny obiekt. Był biały i unosił się w powietrzu tuż nad spienioną wodą. Miał podłużny kształt i nie można na nim było wyróżnić żadnych charakterystycznych elementów. Wyglądał w opisie pilota tak jak cukierek miętowy “tic-tac” Pojazd nieznacznie balansował w powietrzu, utrzymując się nad samym centrum wirującej pod nim wody. Dave natychmiast skierował swojego skrzydłowego w dół, aby przeleciał nad tym miejscem a sam zamierzał dokonać przelotu na niewielkiej wysokości z drugiej strony. Podczas wykonywania manewru bezskutecznie usiłował namierzyć obiekt radarem pokładowym. Gdy zaczął zbliżać się do podłużnego obiektu ten nagle drgnął, pochylając swój węższy koniec w stronę nadlatującego myśliwca.

Kiedy odległość pomiędzy myśliwcem a UFO zaczęła się raptownie zmniejszać, niezidentyfikowany pojazd zaczął nagle wznosić się w powietrze zataczając szerokie koła. Wiedziony instynktem pilot myśliwca skulił się w swojej kabinie i raptownie przyspieszył. Wpatrzony we wciąż nie działające urządzenia pozwalające na namierzenie celu, zamierzał przeciąć drogę wznoszącemu się białemu obiektowi. Dzieliło ich już zaledwie 500 m.

Dave przez radio informował o swoich kolejnych manewrach i pełnej gotowości do ataku. Informacje przesyłane były na “Princeton”, ale słuchała ich także załoga samolotu radarowego. Setki razy słyszeli już pilotów wchodzących w fazę ataku. Ich głos był zazwyczaj bardzo spokojny. Głos atakującego Dave’a był jednak wyraźnie podniecony i podekscytowany. Wiedzieli, że stało się coś niezwykłego.

W swoich raportach piloci opisujący unoszenie się niezidentyfikowanego obiektu porównywali je do wznoszenie się Harriera – samolotu pionowego startu. Zgodnie opisali, że był on biały i miał długość ok 14 m (czyli podobną do długości myśliwca). Przez jego środek przebiegała linia, ale nie można było dostrzec ani okien, kadłuba, skrzydeł czy napędu.

Kiedy samolot Dave’a był już bardzo blisko, obiekt nagle przyspieszył i wystrzelił do góry z oszałamiającą prędkością. Pilot natychmiast podał przez radio kierunek wznoszenia się UFO, ale na “Princeton” nic już nie dostrzeżono. Obiekt znikł, by po chwili pojawić się na radarze ponownie! Wisiał nad dwoma krążącymi bezradnie Super Hornetami na wysokości 8 tys. metrów.

Oba myśliwce natychmiast ruszyły jego śladem. Paliwo w samolotach zaczęło się już kończyć. Nie zobaczyli już nic innego wracając na “Nimitza”. Spieniony krąg wody również zniknął i wtopił się w ocean. Dave nie widział nic pod powierzchnią wody co mogło być przyczyną tych turbulencji. Obaj piloci obejrzeli go bardzo dokładnie i kiedy kilka minut później wrócili na to samo miejsce, po spienionym kręgu nie było już śladu.

Kiedy piloci po powrocie na lotniskowiec zdawali swoje wyposażenie, kolejne dwie załogi były już gotowe do lotu. Ich zadaniem było zbadać dokładnie o samo miejsce w którym jeszcze nie tak dawno był Dave ze swoim skrzydłowym. Szybko przekazał kolegom swoje spostrzeżenia i zasugerował żeby włączyli pokładowe kamery.

Druga para samolotów miała pełniejsze wyposażenie niż Hornet Dave’a. Miały one urządzenie FLIR, które obserwowało i filmowało obiekt w podczerwieni wykrywając najmniejsze nawet punkty ciepła. Okazało się, że biały, podłużny tic-tac powrócił w to samo miejsce! Cała akcja drugiej pary pilotów miała podobny przebieg. Przy próbie ataku tic-tac z ogromną prędkością znikał w przestworzach. Tym razem samoloty miały na swoim pokładzie pełne uzbrojenie i ostrą amunicję. Urządzenie FLIR było w stanie zarejestrować obecność pojazdu, nie wykryło jednak żadnego punktu ciepła ani emisji gazów. Kiedy myśliwce znalazły się zbyt blisko obiekt przyspieszył i jego prędkość była tak wielka, że nawet na zwolnionych obrotach nagrania wygląda to tak, jakby obiekt po prostu rozpłynął się w powietrzu. Później okazało się, że w miejsce gdzie piloci widzieli wodną kipiel płynęła na pełnej prędkości łódź podwodna USS “Louisville”, ale na okręcie nie słyszano żadnych podejrzanych sygnałów wysyłanych pod wodą.

Nie do końca jasnym zbiegiem okoliczności taśma z tym nagraniem trafiła na You Tube (!). Po jakimś czasie jednak usunięto ją z sieci. Wydarzenie jakie miało miejsce u wybrzeży San Diego trzeba zaliczyć do jednych z najbardziej niezwykłych w naszej współczesnej historii nie tylko UFO ale także USO. Przyznać jednak trzeba, że przypadek ten nie jest łatwy. Dotyczy on pojawienia się UFO tuż przy potężnym zgrupowaniu amerykańskiej floty wojennej, wyposażonej w najnowocześniejszą broń i elektronikę tamtych czasów. Na dodatek zdarzenie miało miejsce nie tak dawno i nadal wiele elementów taktyki i wyposażenia amerykańskiej floty jest opatrzone klauzulą tajności. Dlatego przypadek ten jest niezwykle trudny do pełnego opisania i zrozumienia tego, co zaszło w słoneczny, listopadowy dzień na oceanie u wybrzeży San Diego

link do filmu z myśliwca: http://www.extraordinarybeliefs.com/tic-tac-aav

12 comments

  • Chris około 2-3 lata temu doszło do bitwy po jednej stronie były okręty amerykańskie rosyjskie i chińskie oczywiście te najnowocześniejsze po drugiej pojazdy ufo, podobno użyto bomb atomowych, niestety google milczy na ten temat, może ty dotrzesz do jakiegoś info w tym temacie ?

  • Z wyglądu to UFO przypomina obiekt z opowieści jakiejś kobiety z Warszawy, która zadzwoniła kiedyś do audycji paranormalium i opowiedziała, że obok jej okna przeleciało UFO , które wyglądało jak czopek. Od razu mi się z tym skojarzyło.

  • A co sądzisz o Wegas, nie dzieje się tam nic dziwnego?

    pracownia4 na wordpress pisze ciekawie o Wegas i brzytwia Ockhama

    Przyznam, że Paralaksy słucha się świetnie, podobnie debat i Bibliotekarium – w dodatku bez przerywania reklamami, więc pełna szczęśliwość. 🙂

    W debatach przydałby się korekta j. polskiego na bieżąco, żeby jednak dbać o wysoki poziom, bo takie np. próby kalkowania z angielskiego noble -> nobliwy brzmią dziwnie… 🙂

    Jeśli chodzi o Podestów to są bardzo umoczeni, w bardzo ciemnych, mrocznych sprawach – można np. znaleźć w Interwebie jakie malunki z dziećmi mają w swoimi domu w DC. Właśnie zainteresował się jednym z nich specjalny prokurator Mueller bodajże.

    Czy Hilaria przypadkiem nie uciekła do Londynu przed wymiarem sprawiedliwości?

    Pozdrowienia serdeczne dla Para-załogi!

    Powodzenia z nowym projektem!

    • Nie znam pracowni ani brzytwy… Niechętnie chodzę po takich konspiracyjnych stronach bo dookoła sami eksperci i trzeba się kopać z końmi. A na koniec jak się nie powie tego, co wszyscy chcą usłyszeć to jest to wołanie na puszczy. Zdumiewa mnie ten mechanizm. Tak jak ludzie, którzy są ekspertami od życia w USA a albo tu nigdy nie byli, albo byli tu z wycieczką i spędzili najwyżej 2 tygodnie. Kasyna w Las Vegas to specyficzna subkultura, która dba o pieniądze bo bez nich nie byłoby miasta. Bezpieczeństwo w kasynach jest wyższe niż w bazie atomowej. Oczywiście jest o wiele bardziej dyskretne. Kiedy ktoś ma tęgi łeb i umie liczyć karty w Black Jacku zaraz się dosiada do niego pan z ochrony i wyprasza od stolika. Liczenie kart nie jest nawet oszustwem i niby łatwo je ukryć, ale fachowcy widzą to od razu. A tu ktoś mówi, że nie zobaczyli jak hazardzista wnosi całe walizki broni a przede wszystkim amunicji!!!! Na dodatek pokój z którego rzekomo strzelał ma wciąż nieskazitelny dywan. Każdy kto kiedykolwiek strzelał nawet z półautomatycznej, długiej broni wie jak gorące są łuski. Tych łusek w pokoju powinno być po kostki a wiele w nich wtopione w plastikowy dywan…. Itd itp… Wnioski nasuwają się same.
      Pozdrawiam również!

      • Akurat ja spędziłem w USA kawał życia, mogę powiedzieć, że to mój drugi dom. To co teraz się tam dzieje sprawia, że cieszę się, że jestem teraz w Europie (zrządzeniem Siły Wyższej). Na szczęście widzę, że dzięki Trumpowi katastrofalny, tragiczny trend został zatrzymany i najwyraźniej odwrócony. Miło będzie wrócić do USA kiedy zostanie tam zrobiony porządek. Na razie zalecam ostrożność i trzymanie się z dala od burd urządzanych przez terrorystów z Antify…

        Co do strzelaniny – fajnie, że widzisz absurd oficjalnej mainstreamowej narracji 🙂 Straszne jest to, że są miliony ludzi, którzy nie są tak dociekliwi, za to zaabsorbowani bzdurami w mediach i swoim życiu prywatnym, łykają bajki w tv jak pelikany. To są „szczęśliwi niewolnicy” opisywani przez agenta Brytyjskiego Imperium Aldousa Huxleya w „Nowym Wspaniałym Świecie”. Albo inaczej patrząc niewolnicy „Matriksu”. Ciekawe jak się zachowają kiedy wkrótce wiele bardzo ciemnych, mrożących krew w żyłach, spraw globalnych elit dzięki Trumpowi ujrzy światło dzienne (już część wyszła, jak odtajnione operacje CIA w Indonezji, raport o wpływie na media, …), chyba szaleństwo a ulicach… Podobno LV zostało zorganizowane, żeby zablokować Trumpowi (po raz kolejny) właśnie przygotywywane jedno z takich ujawnień…

        Dużo zdrowia i nie za silnych wiatrów!

  • Ciekawe znalezisko, fajnie opisane 🙂 Klika skojarzeń:
    1) Fort Ticonderoga – XVIII-wieczny fort zbudowany na ważnych strategicznie przewężeniach jeziora Champlain … kontrolował obie uczęszczane trasy pomiędzy leżącą wówczas w brytyjskiej części Ameryki doliną rzeki Hudson i leżącą we francuskiej Kanadzie doliną rzeki Świętego Wawrzyńca. Nazwa „Ticonderoga” pochodzi od irokeskiego słowa tekontaró:ken znaczącego „leżący na skrzyżowaniu dwóch szlaków wodnych”[1]. Fort Ticonderoga był miejscem aż czterech bitew na przestrzeni 20 lat swojej historii… 8 maja 1777 do fortu wyruszył z Albany Tadeusz Kościuszko… Generał Schuyler przeprowadził 19 czerwca inspekcję rejonu Ticonderogi i odrzucił wnioski Kościuszki. [w wyniku czego Brytyjczycy zyskali taktyczną przewagę]
    2) O tego typu spotkaniach USO pisał śp. Bill Cooper (zamordowany przez jankeskich policjantów w 2001, kilka miesięcy wcześniej na antenie radia zapowiedział, że dojdzie wkrótce do zamachów i wina zostanie zrzucona na Osamę bin Ladena), który był oficerem marynarki, której wywiad (ONI Office of Naval Inteligence) czyni podobno z CIA karzełka (co raczej nie dziwi bo jeszcze do niedawna USA było zbrojnym ramieniem globalnej thalassokracji City of London, na naszej oczach starającej się za wszelką cenę zablokować rozwój konkurencji w postaci bloku eurazjatyckiego); ale pod koniec życia twierdził, że UFO to ściema
    3) Film „Otchłań” Jamesa Camerona, który wydaje się podążać od pewnego momentu życia ścieżką z dala od skorumpowanego, przeżartego satanizmem (Polański) i pedofilią (polecam posłuchać Coreya Feldmana) Hollyweird, które zamiast nagrodzić fantastyczny, głęboki, ludzki, ponadczasowy „Avatar” przyznało nagrodę byłej żonie Camerona za żałosną, mierną wojenną propagandę na zlecenie CIA i Pentagonu pt. „The Hurt Locker”
    4) Veterans Today: „Einsteins Theory on Magnetic Buoyancy…”, „VT Science: UFT, Apollo and Keshe”, „Keshe, Maxwell, Hertz and the key to Gravity”
    5) The Drive „Let’s Talk About The Reports And Theories Circulating Around What Crashed Near Area 51”; „With this background in mind, let’s take a look at a few of the most prominent theories that have been circulating regarding the identity of the classified aircraft involved in the deadly crash on September 5th, 2017.”

  • Rozwijaj się… W swoim projekcie

  • Może kilka moich spostrzeżeń ,co do samego faktu .Bo artykuł jak wzykle bardzo ciekawy i wspaniale opisany.
    Obiekt nie jest widzialny na radarach lotniskowca które to, powinny być najlepsze ,wszak kieruje się z niego lotami mysliwców zarówno w dzień jak i w nocy ,pod różnymi szerokościami geogr. w różnej pogodzie , musi umieć odnaleźć i zidentyfikować przeróżne obiekty .Nawet stada ptaków czy pogodowe anomalie . Ale tam nic nie widziano .
    Widziano natomiast na nowym radarze, prawdopodobnie typu doplerowskiego o czym świadczy obudowa w kształcie kuli .
    Nie widzą go na radarach piloci ,nawet systemu avax .
    Samoloty lecące na misję lecą nieuzbrojone .Nie mają nawet kamer ani sprzętu IRF .
    Samoloty muszą móc operować nocą ,stąd moje zdziwienie .
    A tic-tak 13 m sobie wisi i wisi , podleci i wraca . Jacuzi sobie robi czego nie widać na sonarach łodzi podwodnej ,które potrafia usłyszeć szelest spadającego papierka na pokładzie wrogiego okretu podw.
    Ale jest film, film z przelotu drugiej pary dyżurnych samolotów ,trafia do netu i to na platformę Y.T.
    Prezentacja takiego filmu w necie jest zdradą , bo druga strona wie co widzi i jak załoga myśliwca. Opis sytuacji zdradza więcej – lotniskowce są ślepe. U-boat’y głuche .
    Zatem albo to forpoczta wielkiego ujawnienia albo, nieprawdziwa informacja.
    Ja raczej przychylałbym się do tej drugiej opcji, ale sprawa może całkiem inaczej wyglądać z perspektywy amerykańskiej, przecież są osoby związane z obserwacją ,znane z imienia i nazwiska które nie dystansują się od tych informacji.

    • Przede wszystkim kilka szczegółów tego zdarzenia. Grupa uderzeniowa „Nimitza”była w trakcie formowania. Nie było tam jeszcze gotowości bojowej. Samoloty – co trzeba sobie uświadomić – nie są przez cały czas na lotniskowcu! Przylatują tam wtedy, kiedy lotniskowiec rusza w rejs bojowy. Pierwsze dziwne odczyty z radaru miały miejsce 10 listopada i samolotów na lotniskowcu wówczas jeszcze nie było. Były w bazie w San Diego i przyleciały na okręt przed 14-stym, stąd pomysł aby je natychmiast wykorzystać. To z tego powodu nie były w 100% przygotowane bojowo. Nie musiały być. Grupa uderzeniowa była w trakcie formowania blisko bezpiecznych, amerykańskich wybrzeży, wiec gotowość bojowa nie była potrzebna.
      Kwestia przecieku jest niezwykle tajemnicza. Jedyny sposób w jaki się to mogło wydarzyć to przeoczenie i wysłanie samolotu na ląd w celu wymiany systemu FLIR na którym wciąż nie wykasowano nagrania z tic-taciem. Do dziś nie wiadomo czy materiał jest tajny czy nie. Wojsko milczy w tej sprawie. Z drugiej strony piloci rozmawiają o tym pomiędzy sobą , stąd nazwiska! Jeden z głównych pilotów tej historii jest nawet swego rodzaju celebrytą bo brał udział w kręceniu dokumentu o lotniskowcu, gdy rok później ta sama grupa „Nimitza” dotarła do zatoki Perskiej.
      Z kolei film na YT pojawił się w 2004 r. i nikt nie zwrócił wówczas na niego uwagi i kiedy szybko go usunięto nie było na ten temat żadnej dyskusji oprócz dyskusji pomiędzy pilotami.
      Czy w Twojej opinii nie powinienem publikować wersji tych wydarzeń bo jest zbyt dużo wątpliwości?

      • Ależ skąd ! Przedstawiłeś kompletna historię . I to bardzo ważne , dużo lepsze niż zdawkowe, pojedyńcze, informacje które, z naszej perspektywy, nigdy w całość zebrane by nie były . Dużo tez wyjaśnia w/w sprawie twoje wyjaśnienie sytuacji formowania się grupy uderzeniowej . Niemniej , jak zawsze w takich przypadkach , gdy przeciek jest wojskowy , budzą się we mnie upiory podejrzliwości .

  • Niezwykle ciekawy artykuł! A swoją drogą to dowód na to iż ktoś nie chce abyśmy takie info tu w ” Polandzie ” …….. czytali ? Świetna robota Chris ! Dziękuje i proszę o więcej 🙂

  • Wspaniały artykuł. Tak mógłby się zaczynać następny film SF. A tak na marginesie całkiem pokojowo nastawione to UFO.

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *