Co się stało z budowniczymi Stonehenge?

Zaczynam od pozdrowień! 🙂 Arek, Adrianna, Marcin, Melita, Sir Artorias, Inkataka – dzięki za Wasze komentarze, zainteresowanie tematem i nieugiętą wolę poszukiwania odpowiedzi, która wymyka się za każdym razem, gdy wydaje się być już w zasięgu ręki. Pozdrawiam serdecznie i wybudzony z letniego letargu z przyjemnością dorzucę kilka swoich centów w dyskusji jaka nieoczekiwanie znów zatliła się pod “Wiekiem Sfinksa”. Wpis ma już ponad rok, ale mówi o historii, która ma być może dziesiątki tysięcy lat i nieustannie intryguje swoją dobrze strzeżoną tajemnicą. Kim byli ci, ktorzy wystartowali naszą cywilizację? Czy ktoś im w tym pomógł? Czy może jest to jej kolejna odsłona, konsekwentnie realizowana przez tych, którzy przetrwali globalny kataklizm, który zniszczył poprzednią cywilizację jaka istniała przed nami? Z góry ostrzegam, że nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Nie mam także żadnej spójnej teorii, która spróbowałaby wyjaśnić fenomen ludzkości – jej osiągnięć i kolejnych upadków. Nie znaczy to jednak, że sytuacja jest beznadziejna.

Diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Czesto ignoruje się ich obecność szybko i bez zastanowienia przemierzając ogromny dystans wierząc, że na koncu znajduje sie jedna uniwersalna odpowiedź, wyjaśniająca wszystko to, co zignorowaliśmy po drodze. Obsesyjnie ścigana odpowiedź jednak za każdym razem okazuje się być mirażem zbudowanym ze zniechęcenia i rozczarowania, bo wracamy do punktu wyjścia. Czy jednak na pewno? Nawet jesli cała teoria się sypie, to jej fragmenty mogą mieć puzzle zaskakująco dobrze pasujące do zupełnie innego podejścia do całej historii a nawet jeśli nie, to wskazówki jakie się narzucają są niezwykle intrygujące. Trzeba je tylko chcieć podnieść, otrzepać z pyłu historii a wnioski zaczynają nasuwać się same…, rozwija się kolejna nić.

Natrafiłem niedawno na interesującą pracę naukową pt. “Fenomen Kultury Pucharów Dzwonowatych i genetyczna transformacja północnozachodniej Europy”. Wśród jej autorów znajdują sie setki naukowców i dziesiątki najszacowniejszych europejskich uniwersytetów wliczając w to nasz Instytut Archeologii i Etnologi PAN w Krakowie i Instytut Zoologii i Badań Biomedycznych przy UJ w Krakowie. Kultura Pucharów Dzwonowatych była zjawiskiem niezwykłym w europejskiej prehistorii. Ludzie ci – zwani po angielsku Beakers – nie byli zwykłymi koczownikami. Wiemy, że doskonale znali się na metalurgii przetapiając złoto i srebro a nawet tworząc stopy obu metali zwane elektronem. Przemieszczali się niewielkimi grupkami i nawet na jakiś czas zostali w Górach Świetokrzyskich i to właśnie po nich prawdopodobnie zostały osławione dymarki. Nie wiadomo skąd przyszli, kiedy pojawili się nagle w Europie 4500 lat p.n.e. Jedna grupa naukowców uważa, że przyszli ze stepów nad Morzem Kaspijskim i doszli aż na Półwysep Iberyjski a druga wręcz przeciwnie – że z nad Morza Śródziemnego wyruszyli na wschód w stepy. Ich odrębność przejawia się nie tylko w genetyce, ale przede wszystkim w kulturze. Puchary dzwonowate, które z taką perfekcją wyrabiali były największym krzykiem mody w całej ówczesnej Europie – bo znajduje się je w wielu miejscach. Jednocześnie ludzie ci zachowywali swoją odrębność i nie widać nigdzie śladów inwazji czy wojen jakie prowadziliby z miejscową ludnością. Nie pozwalała na to ich stosunkowa niewielka liczba.

2500 lat. p.n.e. dzieje się jednak coś dziwnego. Nieoczekiwanie Beakersi rosną w siłę i powstaje ich ogromne skupisko na terenie dzisiejszej Holandii, gdzieś u ujścia Renu. Przeprawiają się całą grupą przez Kanał La Manche do Brytanii, gdzie akurat neolityczni Brytoni są w samym środku budowy słynnego Stonehenge. Następuje zderzenie kultur, ale ma zupełnie inny przebieg niż przez tysiące lat w kontynentalnej Europie. Zderzenie jest o tyle dziwne, że nie zostawia po sobie żadnych śladow gwałtowności. Do tej pory Beakersi znakomicie asymilowali się wśród różnych europejskich plemion respektując prawa innych do wspólnego dzielenia miejsca w którym żyli. W Brytanii dzieje się coś co niezwykle trudno wytłumaczyć: dochodzi tam do kompletnej wymiany ludności. Z badań genetycznych, jakie przeprowadzono na ogromną skalę wokół Stonehenge wynika, że w ciągu najwyżej 200 lat od pojawienia się Beakersów wokół Stonehenge, rdzenna ludność po prostu wymiera i to bez śladu. Nie wiadomo czy jasnoskórym Beakersom nie podobały się oliwkowe Brytonki czy też może ich własne obyczaje zabraniały im mieszać się z innymi ludami, ale wśród kilku setek szkieletów nie znaleziono żadnej (!) domieszki genetycznej Brytonów (tak ich nazywam z braku lepszej nazwy) w garniturze genetyczym Beakersów ani żadnych genów tych drugich w kościach rdzennych Brytyjczyków. Oni sami nagle przestali się z nieznanego powodu rozmnażać i wyparowali nawet nie z historii a z prehistorii – zostawiając po sobie imponujący i wciąż tajemniczy Stonehenge.

Inwazja Beakersów z pewnością robi wrażenie swoją niezwykłą skalą i determinacją aby osiedlić się w Brytanii, ale nie sposób znaleźć tam żadnych śladów walki, masakry, masowych mordów. Nie ma żadnego świadectwa planowej eksterminacji. Budowę Stonhenge kontynuowano i kiedy zabrakło Brytonów to kamienne kręgi dalej wznosili Beakersi, co zdumiewa, bo za skomplikowaną robotę architektoniczno – astronomiczną zabierali się byli koczownicy, realizując projekt do samego końca – jak gdyby nigdy nic mimo, że kultura, która to wszystko zaczęła po prostu znika. Rodzi to masę pytań i akademicy patrzą na ten fenomen w osłupieniu nie wiedząc co z tym fantem zrobić, bo nie tego się przecież spodziewali.

Opowiadam tę historię bo jej przykład można nałożyć na wszystkie inne miejsca na świecie, gdzie rozwijała się jakas bliżej nieznana nam cywilizacja, której do końca nie rozumiemy, by nagle w krótkim czasie zniknąć z historii naszej planety, zostawiając po sobie skomplikowaną w swojej naturze tajemnicę. W podobny sposób mogła wyglądać historia Sfinksa i początki państwa faraonów, którzy zastali w tym miejscu coś co ich zaintrygowało i zaczęli budować na ruinach tego, co ktoś inny stworzył przed nimi. Być może udało im sieę przejąć strzępy wiedzy po swoich poprzednikach i szamotali się technologicznie poszukując odpowiedniego rozwiązania. Ten sam schemat można nałożyć na Inków, którzy w Cusco i okolicach natknęli się na nieznane im megality, zostali w tym miejscu i zaczęli budowac swoją wlasną cywilizację, nieudolnie naśladując mistrzów z zamieezchłej przeszłości.

Patrząc wstecz na historię nieustannie szukamy ciągłości i konsekwencji, tworzącej wyraźny szlak, który jak nić Ariadny zaprowadzi nas do miejsca z ktorego wszystko się zaczęło. Tymczasem takie podejście może być najpoważniejszą przeszkodą w zrozumieniu przeszłości. Nić rwie się w wielu miejscach. Czasami, ktoś dowiązuje do niej swoją – komplikując jeszcze bardziej tę łamigłówkę. Akademicy wieloktrotnie udowodnili swój brak nie tylko woli, ale i wyobraźni aby zrozumieć przeszłość. Nie można im jednak zaprzeczyć warsztatu i środków jakie mają do swojej dyspozycji. Badania genetyczne przeprowadzone w Anglii były największym tego typu przedsięwzięciem w historii badań archeologicznych i wnioski jakie na ich podstawie wyciągnięto są zdumiewające. Problem w tym, że jakoś mało kogo to tak naprawdę obchodzi – pomijając tu jako powód ciężkostrawność literackiej formy w jakiej prezentowane są tego typu odkrycia. Środowisko alternatywnie patrzące na naszą przeszłość wybrało kompletnie odwrotną drogę opierając swoją wizję historii na nie skrępowanej niczym fantazji, pełnej wykluczających się nawzajem sprzeczności ignorującej często oczywiste fakty. Lechici i ich “imperium” są tego chyba najlepszym przykładem, gdy tymczasem w obu sposobach myślenia można znależć wspólną drogę.

Dlatego wg mnie szukanie odpowiedzi na zagadki przeszłości to nie jest podążanie za nitką do kłębka. Tych nici jest znacznie więcej i podążają w rozmaitych kierunkach czesto krzyżując się ze sobą i tworząc rozmaicie splątane węzły. Kiedy przyglądać im się z bliska widzi się jedynie chaos i to zniechęca. Można jednak popatrzeć na to inaczej. Można spojrzeć z lotu ptaka, z orbity okołoziemskiej czy wreszcie z samego środka wszechświata i wówczas może się okazać, że ten chaotyczny splot, te krzyżujące się nici tworzą misterną tkaninę z której utkana jest jakaś wyższa inteligencja, porządek którego, gdy patrzeć na niego z bliska kompletnie nie dostrzegamy. I dopiero wtedy można dostrzec sens wszystkiego i znaleźć odpowiedź na pytania, które bezradnie schną dziś na ugorze argumentów. I każdy z nas ma w tym swoją wlasną rolę do odegrania.

Na zdjęciach: Oryginalni mieszkańcy Brytanii mieli ciemną skórę, ciemne włosy i błękitne oczy. Beakersi byli biali jak wynika z rekonstrukcji szczątków jedej z kobiet Beakersów pochowanej w Wlk Brytanii.

22 comments

  • Polecam Franca Zalewskiego i wyniki jego badań. Jeśli chodzi o kontynuację budowy mimo wymiany ludzi. Nie jest istotne kto fizycznie buduje, a kto jest inżynierem i kierownikiem budowy.

  • Co do paleo-genetyki bo siedzę trochę w tym temacie. W tej pracy chyba o tym nie wspomnieli bo to późniejszy okres czasowy. Ale po jakimś czasie te przed-Beakerowe genotypy znów się ujawniły w populacji ale jako mniejszościowy oczywiście. I są obecne do dziś. Więc Beakerzy raczej zepchnęli resztki dnawej ludności w jakieś góry, bagna i po jakimś czasie jak warunki się zmieniły to lekko się odrodziła.

    Weźmy pod uwagę że mogła to być również epidemia. Najeźdźcy przynieśli na izolowaną dotychczas wyspę jakiś wirus i załatwił on sprawę jak w przypadku Indian w Ameryce… Przetrwali tylko ci nieliczni co byli odporni.

    • zapewne w tym co napisales jest wiele prawdy ale nie wyjasnia to wszystkiego na co dobrym przykladem moze byc Nowa Zelandia 🙂 Pomimo wszystkich przypadlosci kolonizacyjnych w NZ zachowali sie Maorysi a przeciez osadnicy mieli kosmiczna wrecz przewage technologiczna i nic nie wskazuje na to ze Maorysi mieliby wyginac . Poza tym temat dotyczy zasadniczo calej wyspy bo kamienne kregi to nie tylko Anglia a Szkocja nigdy nie byla latwa do zdobywania o czym przekonali sie Rzymianie . Jezeli interesujesz sie tym tematem to czy mozesz napisac co sadzisz o polach morficznych i ogolnie o wplywie pol na nasz genotyp i czy zmiany w nasileniu tych pol faktycznie mogly w naszych genach jedne preferencje wzmocnic inne wyciszyc ? moze tu jest rozwiazanie zaginionych cywilizacji ?

  • I jeszcze jedno 🙂 To my powinnismy podziekowac !

    • @ arek, też tak myślę 🙂
      PS. Bardzo lubię czytać komentarze i odpowiedzi-wyjaśnienia Chrisa,chociaż nie wszystkie tematy mnie interesują, a tak mają chyba wszyscy…
      Pozdrawiam !

  • Dzięki za te dwa artykuły. Powrót po przerwie i od razu z grubej rury 🙂

    Niedawno zrobiłem przyjaciołom małą pogadankę na temat starożytności i moich wątpliwości związanych z jej przebiegiem faktycznym. Wśród moich słuchaczy (bo w zasadzie tylko mówiłem, a oni słuchali, jak przystoi słuchaczom) były osoby co prawda oczytane i z wiedzą, ale raczej znające historię od strony oficjalnej. Dlatego początkowo z uśmieszkiem pobłażania potraktowali to, co mówiłem, ale pod koniec patrzyli już na wszystko z pełną powagą.
    Jeden z nich – technik z wykształcenia szczególnie przyglądał się puszczanym na slajdach zdjęciom murów z Cuzco. Facet kompletnie nie interesował się starożytnością, ale kiedy zapytałem go co sądzi na temat metod wytwarzania, z miejsca odrzucił teorię „miedzianego dłutka i kamiennej siekierki”. Na pytanie o kamienie powiedział, że mogły być jakoś zmiękczane, a te charakterystyczne wypustki (ang. knobs), to wg niego pozostałość po sposobie produkcji (!), a nie element technologiczny.
    To spostrzeżenia faceta, który na gorąco, z miejsca się temu przyjrzał. Podobnie te klocki z Puma Punku: „jakie dłutka, jakie siekierki – maszynowa robota”.

    Zresztą podobnie kiedyś mówił jeden z alternatywnych badaczy, że: „100% zaproszonych technologów, kamieniarzy, specjalistów odrzuciło teorię akademików”.
    Jak piszesz Chris – kiedy zaczynamy przyglądać się detalom okazuje się, że historia nie poszła tak, jak nam wciskają. Detale, detale! Te małe pytania, które pomija się aby tok wywodu przypadkiem się nie zaburzył. I potem czytamy podręczniki, a tam ni słowa o Gobekli Tepe.

    I co jeszcze…wkurza mnie ta nielogiczność, ta niespójność, głównie w tych nowych teoriach. Niedobre jest to, że alternatywne teorie wykluczają się – raz piszą, że piramidy są sprzed potopu, drugi raz, że zbudowali Egipcjanie, albo, że były tam fundamenty, a Egipcjanie dobudowali resztę. Raz, że Stonehenge są prastare, drugi, że zbudowane 2500 p.n.e.
    No, jak można próbować stawiać alternetywne wersje, skoro nie trzymamy się, nie próbujemy budować stabilnego obrazu dziejów? No, ile lat ma Stonehenge wreszcie? Wiadomo, że nie mamy metody datowania kamienia, ale do licha, zobaczcie jak one są zerodowane! To już Sfinks na twarzy jest w dużo lepszej kondycji, a czas budowy, rzekomo ten sam. Monolity z Gobekli Tepe wyglądają jak ze sklepu, przy tym „próchnie”.
    A te wszystkie dolmeny, rozsiane po świecie nieme świadki prehistorii, niektóre zerodowane tak, że do pojedynczych wyżłobień rękę włożysz? Ile to lat erodowało na powietrzu? 2000? 4000? Czy może na przykład 40.000 lat? Dlaczego nikt nie pokusi się o stworzenie jakiejś metody? Czy sądzicie, że starożytni budowali z tak zerodowanego kamienia, czy może on był obrobiony, a zerodował w wyniku wielu, wielu tysiącleci?
    Kolejna rzecz – koincydencja – na jednym i drugim kontynencie te same symbole, podobne wierzenia ustne podania. Dla przykładu rzeźby z Wyspy Wielkanocnej i posąg z Urfy – obe w podobnym geście dłoni przymają się za przyrodzenie męskie. I co, nie znali się ci ludzie? Nie kontaktowali…? Dziesiątki takich przykładów na świecie, jak chociażby słynne „klamry”, czyli wyżłobienia w kamieniach mające za zadanie spinać dwa megality, za pomocą wlanego weń roztopionego metalu. Jest to techniczny element znany w Amerykach i na Bliskim Wschodzie, w Egipcie…Nota bene, po co łączyć delikatnymi skądinąd metalowymi klamrami megality, których nie można poruszyć? Ale to inne pytanie.
    W drugim wpisie jest mowa o kulcie czaszek w GT. Ale ale…czy są dowody, że te czaszki czczono przez cały okres trwania i użytkowania budowli? Czy znaleziono tylko te trzy czaszki, z powiedzmy okresu sprzed 7000-8000 tys lat i triumfalnie ogłasza się, że „my już wiemy, my rozumiemy”…Poza tym piszesz, że na megalitach są wizerunki bezgłowych ludzi. Gdzie one są? Możesz podać jakiś odnośnik, bo nigdzie ich nie widziałem?
    Pozdr 🙂

    • Problem z datowaniem poprzez ocenę grubości zwietrzenia wynika z tego, że zmieniały sie warunki klimatyczne na przestrzeni tysiącleci. Wietrzenie nie jest równomierne i zostają tylko przypuszczenia. Druga sprawa to technologia wykonania takich elementów konstrukcyjnych. Osobiście nie wierzę ani w młoteczek ani w rozmiękczanie. Logiczną metodą wydaje się być zastosowanie polimerów. Pisałem o tym wielokrotnie, ale jakoś nikogo to nie przekonuje mimo, że technologia jest wykonalna w warunkach niezbyt zaawansowanej cywilizacji. Ludzie prehistorii byli mistrzami chemii. Widać to po ich znajomości minerałów ale i substancji naturalnych. Kiedy np. Biblii mówią o mirrze, kadzidle i złocie, biorąc pod uwagę, że przywożą go ze sobą magowie – to są to jakieś istotne substancje chemiczne, katalizatory jakichś reakcji. Wielka Piramida w Egipcie od ktorego orginalnej nazwy – Khmet – pochodzi słowo chemia – jest logicznie wytłumaczalna, gdy zastosowac do budowy proste polimery z materiałow, ktorych jest tam pod dostatkiem. Zresztą zostalo to potwierdzone empiryczne i takie kamienie wykonano sztucznie a badający je później naukowcy nie mieli nawet pojęcia, że podłożono im współczesne ale identyczne fejki. Specjaliści od polimerow mowią że są w stanie wykonac w warunkach laboratoryjnych granit i andezyt, co oznacza, że w prehistorii byla możliwość twirzenia ogromnych, dopasowanych do siebie konstrukcji bez uciekania sie do magii. Wyobraźmy sobie (to tylko teoria 🙂 ), że mur w Cusco był zbudowany z polimeru o konsystencji cementu, ktory zaszywano w wielkich, skórzanych workach – stąd ten często bańczasty kształt kamieni. Skóry izolowaly przed całkowitym połączeniem się mur przez co był on w miarę elastyczny i dobrze znosił np trzęsienia ziemi. Z czasem skóry po prostu gniły i zostawała konstrukcja jaką obserwujemy teraz. uwazam, że taka wlaśnie teoria najrozsądniej tłumaczy rozmach prehistorycznych budowli.

      • Ale jeżeli założyć, że to co mówisz to prawda to nie trzeba cofać początków cywilizacji w przeszłość, ponieważ równie dobrze, te 2000 lat temu mogli w Cuzco czy w Puma Punku te polimery wyprodukować metodami, jakie opisujesz. Czyli generalnie – historia byłaby pod względem chronologii zgodna z tym co piszą w książkach.

        Poza tym jednak technologia polimerów nie tłumaczy kilku „detali” – precyzji płaskich powierzchni niektórych bloków kamienia, widocznych znaków narzędzi użytych do cięcia bloków (np w Egipcie, vide filmiki wielu badaczy).
        Poza tym jednak worki zostawiłyby jakieś ślady, odciśnięcia, etc. No, tak sobie gdybam.

        No i wreszcie – nigdzie nie zachował się nawet ślad wspomnień po tej technologii. Żadnych rycin, wspomnień, opisów. Nic.

        • No i jeszcze: zakładając, że to polimery – to czy tworzono je wszędzie, gdzie były megality? Czy kamień Ciężarnej kobiety to też polimer? A głowy z Wyspy Wielkanocnej? Coś jednak wykuwano, cięto. Czym? Gdzie narzędzia, piły? Może jednak zmiękczano skały?
          Kromlech, dolmeny i inne wielkie głazy. Które z nich wylewano polimerem? Czy nawet te ogromne z Baalbek?
          Nie spieram się tylko chcę pokazać jak wiele można tu niejasności znaleźć.

          Wietrzenie skał – ok, przyjmuję to.
          Jest jednak ciekawostka – Karahan Tepe jest w części na powierzchni. Te kamienie tam wystają nad powierzchnię gruntu w pewnej części. Widać jak są zerodowane. To doskonały materiał porównawczy z doskonale zachowanymi głazami z GT.

        • Nie trzeba szukać zbyt daleko w historii, żeby przekonać się o tym, że technologiczne tajemnice podlegały ścisłej kontroli. Rzymianie używali swojego cementu w sposób wręcz masowy. Był bardzo trwały i świetnie trzyma do dziś. Mimo to tajemnica jak go zrobić przetrwała 1500 lat. Co do śladów narzędzi – nacięć, maszyn do borowania itd. to myślę, że to były kształtowniki, czyli jeśli budowniczowie chcieli mieć w kamieniu otwór wpychali w stygnący polimer glinianą lub miedzianą rurę i kiedy wszystko zastygło podczas jej wyciągania zostawiała ona ślady, które dziś wyglądają jakby byłī robione jakąś maszyną. Byłem w PumaPunku i uważnie oglądałem tamte bloki. Wyglądają jak odlane z cementu a wyżłobione wewnątrz niektórych kształty nie mają śladow używania maszyn a właśnie raczej kształtowników, które wyciągano gdy całość zastygała. Nie upieram się przy tej teorii, ale szukam rozwiązania możliwego do zrealizowania przez słabą technologicznie cywilizację, mającą do swojej dyspozycji sporą wiedzę.

          • To ciekawe założenie. Ale tak na chłopski rozum: te bloki z Puma punku musiały jednak mieć jakieś formy do odlewu. Formy o idealnej precyzji. Nigdzie ich nie znaleziono, ale kij mu w oko, ważne jest co innego: pojawia się tu regres w nieskończoność – skąd oni mieli te doskonałe formy? Jak doszli to tej precyzji?

            Teza z kształtownikami logiczna. Nie widziałem tych otworów na żywo, tylko z internetu znam ich wygląd. Wyglądają jak je wiercono, bo mają ślady podobne do śladu wiertła. Więc domniemany kształtownik mogli wyjmować ruchem dookólnym, co wydaje mi się absurdalne. Prościej było po prostu wyciągnąć, ale wówczas powstały by ślady linii wzdłuż otworów, a takich tam nie ma…hmm.

  • Jak zwykle bardzo ciekawe . Tak to bardzo zastanawiajace ze przez cala nasza historie tak nierownomiernie ( a moze sie myle) rozsiane zostaly ziarna ciekawosci i geniuszu. Taki wirus postepu dotykajacy czasem jedo zbiorowisko ludzi a zostawiajacy w spokoju inne w tym samym czasie. GB jest bardzo dobrym przykladem http://www.messagetoeagle.com/mysterious-ancient-structure-discovered-ring-brodgar-orkney-scotland/
    Tam co prawda jeszcze nie bylem pomimo tego ze bylo w panache bo wolelismy ze slubna obserwowac Loch Ness z nadzieja zaobserwowania potwora 🙂 ale jest szansa.
    Jest tyle ciekawych spraw na tej ziemi 🙂
    z pozdrowieniami Arek

    • Orkady są fascynujące! Można odnieść wrażenie, że był to jakiś zaawansowany ośrodek badawczy… Też chciałbym je odwiedzić i zorientować w tym co tam się dzieje. A randka z Loch Nessem w tle? 🙂 Romantyczniej już się nie da! Mam nadzieję, że druga polowa to doceniła 🙂

      • Docenila dzieki 🙂 co do zaawansowania w dziedzinie chemii to znow widze tu wiele konfliktow. Z jednej strony przesledzilem pozlotnictwo i pomijajac fakt rozwalcowania zlota na odpowiednie listki czego kamykiem nie da sie zrobic to potrzeba odpowiedniego podkladu aby sie zloto trzymalo co swiadczy o znajomosci tematu z drugiej jednak strony istnieja straszne braki w dziedzinie mumifikacji. Kiedy zaglebic sie w szczegoly nastepuje totalny galimatias. Moim zdaniem jednym z mozliwych wytlumaczen tej sytuacji jest mozliwosc zostawienia pewnych umiejetnosci przez dajmy na to poprzednia cywilizacje. Jak mowia diabel tkwi w szczegolach . Z racji nabytej wiedzy zastanowilem sie nad logistyka przedsiewziec. Jak wmawiaja nam egiptolodzy do budowy wielkiej piramidy zaprzegnieto okolo 20 000 robotnikow. Taka liczbe trzeba pomnozyc przez 4 bo przeciez mieli oni rodziny nadzorcow administracje armie itd itd. Co daje niezle miasto 🙂 jak przybywali do pracy? Autobusami? Ile opalu do gotowania trzeba bylo zapewnic? Pytania mozna mnozyc ja zainteresowalem sie jednym. Kiblami! Tak kiblami. Ile toalet trzeba bylo zapewnic takiej populacji i ile nieczystosci i smieci ona produkowala. Czy cale te zanieczyszczenia szly do Nilu z ktorego pito wode bo przeciez innych ujec wody tam jak na lekarstwo. W takim klimacie zanieczyszczenia i resztki spowodowalyby choroby a sa tylko marne wzmianki w internecie i ksiazkach o systemie sanitarnym. Cos o resztkach rur z miedzi i jedno zdjecie kibelka za to cale mnostwo frazesow o tym jacy to Egipcjanie byli czysci 🙂 Ile owej miedzi trzeba miec aby skanalizowac 80 000 miasto? Poza tym to juz tak na marginesie. Jezeli faraon byl wcieleniem boga to moim zdaniem powinien miec najokazalsza budowle w ktorej zamieszkiwal tym bardziej ze u wladzy byly dynastie a widac to golym okiem ze swiatynie przetrwaly a palac faraona? Mysle ze trzeba wszystko co dotyczy Egiptu napisac od nowa bo nic dla mnie tu sie kupy nie trzyma. Chocby transport po nieuregulowanej rzece z ladunkiem wielu ton na burcie. Kto plywa pod zaglami wie o czym mowa. Zgadzam sie wiec na polimery 🙂 zapewne kamieniolomy w Asuanie dzialaly tak jak w innych miejscach ale pozostaje tajemnica cala reszta. Wie o tym ten kto usilowal zapakowac do omegi 100 litrowa wypelniona beczke a potem z nia zeglowal. Jasne wszystko sie da jestem tego najlepszym przykladem ale nie rozmawiamy tu o takich drobnych ladunkach. Dalej obstaje przy swoim ze Egipcjanie byli tylko spadkobiercami kogos kto pozostawil resztki wiedzy. Ciekawi mnie temat czerwonej piramidy . I jeszcze jedno. Nie wierze ze piramidy byly grobowcami 🙂 Wmawia sie nam ze tak bylo ale czy ktos postawi sobie grobowiec z marmuru i nawet nie zawiesi tam tabliczki kto w nim spoczywa? To tak jakbym postawil najwiekszy pomnik na cmentarzu i kazal sobie flamastrem napisac nazwisko z tylu pomnika 🙂 Moze cos uda sie naskrobac o tej czerwonej piramidzie bo jakas taka zaniedbana

        • Z tym brakiem podpisu na grobowcu to trafiony argument.
          Co do tych polimerów, to jak pisałem wyżej – są detale, które stoją w sprzeczności z tą teorią. Dodam to tego jeszcze chociażby taki: oprócz kamiennych bloków, z których budowano mury, są przecież doskonale precyzyjne budowle w litej skale – Petra, Sfinks i inne. Zresztą wiadomo, że tzw. Świątynia Sfinksa powstała z urobku skalnego wybranego spod Sfinksa właśnie.
          Więc musięli to ciąć a nie odlewać.
          Zatem jeżeli nawet, to ta polimerowa technologia nie była wszędzie. A co z resztą budowli? Nie wiadomo jak tłumaczyć.
          Pomieszanie z poplątaniem.

          • Dalej twierdze ( chociaz kto moze wiedziec jak bylo) ze cywilizacja egipska byla cywilizacja w syagnacji a potem sie uwstecznila. Nie mam pojecia czy ktokolwiek z nas ma racje bo im dalej w las…. W kazdym razie kazda teoria jest mile widziana bo moze uda sie wreszcie cos naswietlic 🙂 Nie bylbym taki stanowczy w osadach ze cos tam udowodniono bo czesto oficjalna nauka strasznie naciaga fakty. Udalo mi sie dwukrotnie przeplynac Nilem z Luxoru do Aswanu i spowrotem z dosyc intensywnym zwiedzaniem wszystkiego po drodze i im wiecej widzialem tym bylem bardziej zakrecony. Proste pytanie : jak to mozliwe ze przez tysiace lat ponoc nie zmienila sie technologia wytwarzania waz i dzbankow z alabastru? ( tak poinformowali mnie egiptolodzy) rozumiem gdyby byly to tylko wyroby artystyczne w koncu techniki malowania na plutnie duzo sie nie zmienily od czasow np Michala Aniola i nie spodziewam sie ze zmienia sie drastycznie w nastepnym wieku ale znaczaca czesc z tych wytworow byla typowo uzytkowa droga ale uzytkowa i nie musiala spelniac norm np. religijnych. To troche tak jam bysmy do tej pory jadali drewnianymi lyzkami z glinianych misek 🙂 Mysle ze warto zainteresowac sie takimi sprawami i moze one dadza oddpowiedz na inne pytania. Wmawia sie nam wiele takich spraw a ja nie jestem w stanie uwierzyc ze przez 2000 lat z ojca na syna przechodzilo wiertlo na kijku zeby mozna sobie bylo mozolnie „wydlubac „alabastrowe puzderko 🙂 przez 2000 lat nikt nie wpadl na pomysl jak to zrobic szybciej i prosciej? Przeciez tam tez ludzie chcieli byc bogaci i nie dlubali w tym alabastrze z nudow 🙂 w kadym razie rebus 🙂

          • I jeszcze jedno. Czy faktycznie ciete? Czasami cegla wyglada jakby byla cieta lub faktycznie jest cieta tyle ze cieta wtedy kiedy glina jest mokra 🙂 Mozliwe ze mazs racje kto wie jak bylo a ciecie w powiazaniu z pewnymi sladami wydaje sie logicznym i najprostrzym rozwiazaniem ale watpliwisci sa Mozna w tym wypadku ciac twarde i miekkie a to juz nie to samo 🙂

            • Cieszę się że w tej kwestii mamy zrozumienie 🙂 Ta technologia, ktoprą stosowali musiała być tak prosta, że aż genialna. Twoje argumenty, że wielotysięczna armia robotników jest bardzo trudna do ogarnięcia jest nie do odparcia. Czytałem ostatnio w jakich warunkach działała armia starożytnego Egiptu. Nigdy nie spieszyli się, żeby wyjść wrogom na przeciw. czekali aż ten przejdzie sobie kilkaset kilometrów na piechotkę. Straty byly wtedy większe niż w najkrwawszej bitwie. Statystycznie armia faraona (dobrze zorganizowana i mająca duże doświadczenie) zanim doszla na pole bitwy traciła 17-20% swojego składu. Nadwyrężone obciążeniem kolana, platfus (maszerowali w zasadzie w japonkach), uszkodzenia ciała (kiedy jeden drugiemu niechcący przywalił zawieszonym na kiju rynsztunkiem) i wreszcie pył, który zabierał oddech i żołnierze padali na serce jak muchy. W porównaniu – plac budowy byłby jeszcze gorszy. Co do łodzi rzekomo wążących bloki na piramidę to – rownież statystycznie – dno Nilu powinno być nimi usiane, bo łodki były kiepskie i tonęły – chyba że wiozły skruszony kamień, ktory później mielono jako skladnik polimerów…. Wtedy – kiedy łodź zatonie po takim gruzie na dnie nie ma śladu….

              • Zobaczylem ostatnio filmik w internecie i dal mi duzo do myslenia 🙂 tak sobie pomyslalem ” jakie to proste i zarazem genialne a ja sie brandzlowalem w ogrodzie jak Niemcy pod Stalingradem!” Polecam wpisac sobie w YT ” walkway molds ” 🙂

                • Dla jasnosci! Nie twierdze ze akurat tak cos gdzies bylo zrobione ale daje to do myslenia ze nie zawsze cos podobnie wygladajacego jest zrobione zgodnie z nasza dotychczasowa wiedza 🙂

              • Czytalem ze robiono badania podwodne na nilu w kolo Elephantyny i nawet cos tam znaleziono. Zgode dostalo 2 ( slownie dwuch nurkow 🙂 ) Posiadali 2 ludki z sonarami ale szalu chyba nie bylo bo cos ciccho o tym. Nie byla to raczej glosna sprawa. Inna sprawa jest ze kazdy kto mial doczynienia z zaladunkami statkow dobrze zdaje sobie sprawe ze to nie jest proste. http://seatransport.blogspot.co.uk/2012/07/koncowka-zaadunku.html to sa tylko wzory na zaladunek koncowy i nie bede sie rozpisywal co trzeba wpierw policzyc 🙂 chodzi o to ze wypornosc nie jest problemem 🙂 problemem jest wytrzymalosc jednostki na giecie i ciecie czyli na zlamania 🙂 jednym slowem przy takich ciezarach trzeba dobze rozmiescic ladunek zeby jednostka sie nie zlamala lub nie sreacila plywalnosci. Dla przykladu jezeli chcemy zaladowac dlugi ciezki przedmiot trzeba go umiescic na burcie ” jednoczesnie ” ( nie moge znalezc wlasciwego slowa) to znaczy nie mozna wpierw umiescic jednego konca a potem drugiego bo to niewykonalne! Jezeli polozymy jeden koniec na rufie rufa zacznie nabierac wody jezeli duzy ciezar zrownowazymy na dzibie statek zlamie sie w srodku itd no chyba ze mamy pod reka goscia od koralowego zamku 🙂
                O wojsku egipskiego imperium moja wiedza jest znikoma ale wiem jedno ze wojna napedza postep a z tego co widac to Egipcjanie przez tysiaclecia biegali po pustyni w klapkach co chyba nie swiadczy o jakiejs specjalnej smykalce do ulepszania. I to jest wlasnie problem – brak inowacyjnosci! W tym miejscu mnie boli 🙂

                • Właśnie, brak innowacyjności w tak prostych sprawach jak garnki czy klapki z jednaj strony, a z drugiej piramidy (od razu doskonałe (sic)) i Sfinks. No i mamy dysonans – jak to pogodzić? Ewidentnie to jest historia, w której niewiele do siebie pasuje.
                  Technolodzy, którzy widzą na miejscu te skalne bloki, twierdzą, że są tam ewidentne znaki użycia dużych maszyn tnących.
                  Tak mówią SPECJALIŚCI ze swojej dziedziny. I komu mam wierzyć? Oszustowi – Hawaasowi, czy też jakiemukolwiek archeologowi-egiptologowi, który nie ma technicznej wiedzy i wciska mi siekierkę i dłutko, czy inżynierowi, który z obróbką materiałów jest na co dzień za pan brat? Sprawa oczywista…
                  Jednak z tego wynikają później takie hece, że okazuje się, że historia była zupełnie inna, a moim antagoniści zadają setki „niewygodnych pytań” w stylu – gdzie są narzędzia, gdzie ślady, gdzie dawne maszyny, gdzie miasta…?

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *