27 lat samotności cz.2

Miejsce, w którym zbudował swój prowizoryczny namiot znalazł bardzo szybko. Znajdowało się ono w centralnym Maine i to wcale nie na odludziu, bo dookoła w lesie stało ok. 300 letnich domków. Mimo, że nie mieszkało tam zbyt wielu ludzi to w lesie często można było spotkać myśliwych, wędkarzy czy turystów. Miejsce jakie wybrał na swój obóz Chris Knight nigdy jednak nie zostało odnalezione. Las jest tam niezwykle gęsty, pełen połamanych drzew i bujnej roślinności. Nie sposób było się przez niego przedrzeć. Na dodatek cały teren usiany był ogromnymi głazami zostawionymi tu przez epokę lodowcową. Te głazy tworzyły idealną osłonę obozu, którą wzmocnił zamieniając przeczytane książki na cegły, z których zbudował ścianę. Jego obóz był doskonale zorganizowany a on sam mimo, że był pustelnikiem zadbał o t,o aby regularnie się golić i nie wzbudzać swoim widokiem podejrzeń, gdyby na kogoś natknął się w lesie. Wszystko, co mogło tworzyć słoneczny odblask – malował na czarno. Chciał być pewien, że nie zostanie wykryty nawet przez przypadek. Jesienią zawieszał kamuflaż, bo brak liści na drzewach odsłaniał nieco jego kryjówkę. Przez 27 lat spotkał inną osobę tylko raz. Zazwyczaj słyszał, że ktoś jest w jego pobliżu – tym razem na jego drodze nieoczekiwanie stanął turysta z plecakiem. “Cześć” – powiedział do Chrisa. “Cześć“ – odpowiedział Chris i były to jedyne słowa wypowiedziane przez niego na głos w ciągu całych 27 lat jego odosobnienia. Chris pamięta jeszcze jeden przypadek, gdy zauważyło go w lesie trzech wędkarzy. Była to rodzina: dziadek, ojciec i syn. Przez chwilę patrzyli na pustelnika w zdumieniu. Dziadek pierwszy zorientował się z kim ma do czynienia, bo legenda pustelnika już na dobre zadomowiła się w tej części Maine. Spojrzał na syna i wnuka wymownie i kiwnął w ich stronę głową. Następnie powoli spojrzał na pustelnika i kiwnął głową w jego stronę. Było to nieme porozumienie pomiędzy całą czwórką. Tajemnica pustelnika została zachowana. Wędkarze opowiedzieli o tym spotkaniu dopiero wtedy, gdy rozeszła się wieść o schwytaniu pustelnika. Co ciekawe, znalazło się wielu sceptyków, którzy nie wierzą, że Chris Knight przez tyle lat był odcięty od świata. Jak można żyć przez tyle czasu nie spotykając się ani razu z lekarzem? Człowiek staje się najczęściej chory zarażając się od innego człowieka. Nie spotykając ludzi Knight nigdy nie zaraził się grypą czy inną chorobą.W jaki sposób zgromadził aż tyle jedzenia na zimę, skoro każdy, kto kiedykolwiek wybrał się na biwak do lasu wie, że zostawione w namiocie jedzenie jest magnesem dla dzikich zwierząt? Knight większość swego czasu spędzał w obozie i dlatego nie miał problemów ze zwierzętami. W 1998 r. przez Maine przetoczyła się najstraszliwsza w znanej historii burza śnieżna. Każdy człowiek, który byłby wówczas na zewnątrz musiałby zamarznąć na śmierć… Knight przetrwał nie tylko tą ale 27 pozostałych zim, bez rozpalenia ogniska! Wciąż pamięta tą zimę – nie dlatego, że była dla niego szczególnie ciężka, a dlatego, że mógł chodzić po zamarzniętym śniegu nie zostawiając po sobie żadnych śladów. Kiedy las był pokryty śniegiem, każda żywa istota zostawia po sobie ślady. Knight nigdy nie zostawił po sobie tropu, bo przez 6 miesięcy w roku nie opuszczał swojego obozu. Przetrwał dzięki wiedzy jaką zdobył z książek, które pochłaniał przez całe swoje życie. Wiedział, że ciało ludzkie paruje niezależnie od temperatury. W czasie mroźnej zimy ta para zamarza tworząc efekt hipotermii, która kończy się śmiercią. Aby temu zapobiec w mroźne noce Knight po prostu maszerował lekko ubrany dookoła swojego obozu. To pozwalało utrzymać krążenie i wytworzyć ciepło.

Chris Knight przyznał się, że okradał leśne domki, że jest złodziejem i więzienie mu się należy. Kradzieże nie były poważna, ale to co zaniepokoiło właścicieli domków to fakt, że ich własność nie jest bezpieczna. Widząc, że ktoś zakradł się do ich kabiny stracili poczucie bezpieczeństwa. W USA ma to szczególny wymiar bo w wielu stanach obowiązuje prawo pozwalające na zastrzelenie każdego, kto wchodzi na cudza własność. W sumie Knight przez te wszystkie lata dokonał ponad tysiąca włamań. Okradał wyłącznie te domki, które używano tylko w lecie, co oznaczało, że ich właściciele posiadali swój główny dom w innym miejscu. Był mistrzem stosowania wytrycha i po mistrzowsku opanował sztukę otwierania wszelkich zamków czy to w drzwiach czy też w oknie. Nigdy nie rozbił szyby czy też wyłamał drzwi. Okradał domki z jedzenia, czasami z ubrań i oczywiście z książek. Jego łupem padały latarki i baterie. W swoim obozie mial radio a przez kilka lat nawet telewizor, który działał tylko wtedy, gdy Knightowi udało się ukraść samochodową baterię. Często w okradanych przez niego domach znajdował zapasową parę kluczy. Chował takie klucze gdzieś pod kamieniem w okolicy takiego domku i później wracał do niego by okraść go ponownie. W jednym przypadku zabrał ze sobą materac. Był on tak duży, że nie zmieścił się w drzwi. Musiał je wyjąć z zawiasów, wyciągnął materac na zewnątrz i założył drzwi z powrotem. Po każdej kradzieży zawsze zamykał dom na klucz, zabezpieczając go przed znacznie bardziej groźnymi rabusiami niż on sam. Reakcja ludzi na te kradzieże była różna. Mieszkańcy Maine są przyjaźnie nastawieni do innych i tylko niektórzy domagali się zdecydowanej reakcji strażników leśnych. Znakomita większość szybko zrozumiała, że ma do czynienia z niegroźnym dziwakiem. Wielu na klamkach drzwi zawieszało torby z jedzeniem i książkami. Byli też i tacy, którzy na stole kabiny zostawiali długopis i kartkę pytając o listę zakupów jakie potrzebuje leśny człowiek. Knight nigdy jednak nie wziął zostawionej dla niego siatki z jedzeniem – nie napisał także listy zakupów. Był superostrożny i wszędzie wietrzył podstęp. Jedzenie mogło być zatrute a zostawienie listy? Coż – była to forma komunikacji z ludźmi, której chciał za wszelką cenę uniknąć. Inne zdanie na ten temat mieli strażnicy. Dla nich był przestępcą, którego należało złapać.

Jeden ze strażników, były żołnierz marines – Terry Hughes – był opanowany szczególną obsesją aby dopaść pustelnika. Instalował w lesie kamery a następnie opracowywał dla siebie najszybszą trasę aby dotrzeć na miejsce, gdzie pojawił się pustelnik. Którejś nocy o pierwszej nad ranem alarm w jego telefonie dał mi znać, że w jednym z punktów gdzie zainstalował kamerę coś się pojawiło. Błyskawicznie dotarł na miejsce i…. złapał pustelnika. Chris Knight poddał się bez walki i od razu przyznał się do wszystkich zarzucanych mu przestępstw. Kiedy prowadził policjantów do swojego obozu poruszał się jak kot. Pod jego stopami nie pękła nawet najmniejsza gałązka. Znał wszystkie kamienie po których stąpał na pamięć. Przez 27 lat samotności nigdy ani przez chwilę nie czuł się samotny. Nigdy też nie czul się znudzony swoim życiem – wręcz przeciwnie – życie w takiej bliskości do natury nauczyło go słuchać nie tylko lasu ale i kosmosu. Czas miał dla niego inny wymiar. Kiedy go złapano zdumiał policjantów tym, że miał na sobie czyste ubranie, że był ogolony a włosy miał przycięte. Nie pachniał co prawda wodą kolońską, ale też nie śmierdział, co wydaje się być wyczynem, gdy nie korzysta się z cywilizacji przez 27 lat. Kiedy opowiedział swoją historie Finkelowi i ten zamienił to na książkę, odmówił przyjęcia pieniędzy. Powiedział, że pieniądze tworzą kontakt z ludźmi a on nie chce kontaktu. Prosił też aby nie przesyłać mu książki bo to by też stworzyło związek miedzy nim a pisarzem a Knight nie chciał mieć przyjaciół. Jego zdrowie było w znakomitym stanie. Dentysta, który sprawdzał jego zęby po raz pierwszy od 27 lat znalazł tylko jeden zepsuty ząb, który usunął.

Co ciekawe jego 27 letni pobyt w lesie nie był wywołany jakimś religijnym zrywem. Knight nie czuł potrzeby posiadania życia spirytualnego. Raz, gdy znalazł się w sytuacji, gdy czuł że umiera z głodu, pojawiła się przed nim “Pani Lasu”. Nie wiedział kim jest i dlatego tak ją nazwał. Zdawał sobie sprawę, że to mogą to być halucynacje. Bardzo przeżył ten moment w swoim życiu i wiele o nim rozmyślał. Będąc już w więzieniu zastanawiał się nad samobójstwem, bo poczuł potrzebę ponownego spotkania z Leśną Panią. Sędzia w procesie o kradzież skazał go na siedem miesięcy więzienia i trzy w zawieszeniu – uznając, że dłuższa kara byłaby okrucieństwem. Przez ten czas Knight meldował się w domu sędziego raz w tygodniu. Podjął też pracę u swojego brata, chcąc w ten sposób spłacić samochód za który brat był – jako żyrant – zmuszony zapłacić. O swoich planach na przyszłość nie mówi. Powiedział, za to, że samotność obdarzyła go czymś niezwykle wartościowym – umiejętnością postrzegania. Kiedy jednak zaaplikował w ten sposób wyostrzoną percepcję na samego siebie zgubił swoją tożsamość. Nie było widzów przed którymi mógłby wystąpić i dzięki temu stal się kompletnie wolnym człowiekiem.

19 comments

  • Ciekawe 🙂 Ale nie to jest moim glownym tematem. Brakuje mi paralaksy. Slucham p.o. Kilka razy bo zawsze moge sobie tam natrafic na cos co umknelo mi za pierwszym razem. Mam nadzieje ze zostanie wznowiona. Ostatnio wysluchalem kolejny raz 9.11 i mam kilka uwag . Zabraklo mi tam nazwisk Michaila Filipowa Piliczkowa Julio Ulivi a przede wszystkim Harrego Grindell Matthews. Mysle ze przyczyn rozsypania sie budynkow nalezy szukac w starych wynalazkach ktore przez lata ulegly tajnemu unowoczesnieniu ( promienie 4596 i 4556 ) co wyjasnialoby cez (Grilowicz )
    No dobra juz nie zanudzam

  • Świetny artykuł Chris ciekawe kim była ta pani lasu

  • Jak to miło przeczytać w naszych czasach tekst bez literówek.
    Ta historia ma parę słabości – nie wiadomo gdzie był jego obóz ale poprowadził tam strażników.Nie wychodził zimą tylko latem ale obrabiał domki tylko używane latem czyli podwyższone ryzyko. Zazdroszczę mu końskiego zdrowia.Choroby nie tylko są od ludzi np. ciekawe jak radził sobie z pasożytami.
    Myślę że wiele razy spotkał ludzi a oni jego ale że niczym się nie wyróżniał nie zaczepiali go.Jeśli rzeczywiście nie mówił na początku nie sposób byłoby się z nim porozumieć.
    Ciekawy jest wątek „Leśnej Pani”.Dlaczego akurat Pani a nie np. Hern -Pan Drzew albo gadający niedźwiedź?

    • Ciekawe spostrzeżenia.
      Jak to mawiał Gandalf Szary: „dobra historia warta jest ubarwienia”. Nie wiemy jaki stopień prawdy Finkel nadał narracji. Mnie zadziwia to nierozpalenie ogniska. I rownież mam wrażenie, że coś tu nie trzyma się kupy, jednak nie potrafią tego rozgryźć.
      Kiedy Chris wróci z kolejnego rejsu na Bahamy czy inne Szynszyle, to nam wytłumaczy 😉

      • W takim razie pomyślnych wiatrów Chris i wracaj o czasie na NA 🙂

        • Piękna piosenka! W moich klimatach 🙂 „Marzenia rodzą się w porcie iluzji ale ciągle coś nas wypędza na morze” Znakomite!
          NA jest tradycyjnie zapuszczona, ale nie opuszczona. Pracuję nad nowym projektem, który wyeliminuje niedogodności regularnie uzupełnianego bloga, kiedy nie ma kiedy i jak robić tego na bieżąco. Coś próbuje ostatnim zrywem zmienić w moim życiu. Może się uda i bedzie fajnie a jak nie – będzie jak było. „Nasza przyszłośc to nieznany kurs” :)))))
          Pozdrowienia dla wszystkich, którzy mają cierpliwość tu jeszcze zaglądać!

        • Chris,żyjemy w trudnych czasach i jest jak jest.Jednym żyje się całkiem dobrze ,a innym niekoniecznie…nie dociekam ,co masz na myśli pisząc „ostatni zryw „, ale bardzo życzę Ci ,żeby się udało i było jak piszesz fajnie! Żeby nie było tak melancholijnie , to dedykuję Tobie i Czytelnikom NA i nawet sobie taką piosenkę (może ją znasz), ale niech będzie ku pokrzepieniu serc 🙂
          https://www.youtube.com/watch?v=Pqaxe5o2Apo

          PS. Proszę mi wybaczyć,że tak sobie pozwalam na osobiste dygresje, ale nie widzę tu na stronie „kontaktu”.Chris ,Ty mi kiedyś trochę pomogłeś tzw.” dobrym słowem”,bo inaczej wtedy nie mogłeś,ale to było chyba z 10 lat temu i pewnie już nie pamiętasz…

          PS.Jeszcze mam taką uwagę postaraj się proszę kochany Chrisie jak ludziska pytają ,żebyś im odpowiadał ,chociaż jednym zdaniem .
          Pozdrawiam 🙂 🙂 🙂

  • Facet przez 27 lat nie zrobił wielu rzeczy, z obawy przed wykryciem. To nie jest opis życia czlowieka „wolnego”.
    On nie był wolny, tylko się ukrywał. Nie ważne z jakich względów, ale ukrywał się.
    Najbardziej zadziwia mnie to fakt nieorozpalenia ogniska. Aż wierzyć się nie chce.

  • Czy był wolnym….to zalezy co dla kogo to oznacza…..myślę, że facet po prostu chcial byc sam wiec sie zaszył w dziczy . Widocznie tego potrzebował i widocznie dobrze się z tym czuł. Nie wydaje mi sie zeby podchodzil do tego tak jak my to widzimy,oceniamy, analiuzujemy….Chcial byc sam więc był…. mimo tyloletniego odcięcia od ludzi i cywilizacji gromadził ksiażki…wiec w pewnym sensie tez kontaktu z cywilizacja nie zerwał….facet po prostu wymyka się schematowi co moim zdaniem uwiarygadnia cała historię. a z innej beczki….może wśrod czytelników NA jest kilku chętnych na wyjazd roczny z zimowaniem i mieszkaniem w tajdze? albo tundrze? na Syberii?:) albo Kamczatce?:)

  • Dla mnie też ta historia jest arcyciekawa…ale jakoś nie potrafię się tą samotnością tego człowieka zachwycić. Zastanawiam się na ile wpłynęło na jego decyzję nietuzinkowe wychowanie w domu? Dziwna decyzja, a w tym przypadku skrajnie dziwna może nie była tak całkiem jego? Czy był kompletnie wolnym człowiekiem? Trudno to określić tak jednoznacznie.

    • Czy był naprawdę wolnym człowiekiem? Pewnie nie, ale przynajmniej próbował uwolnić się od sieci zależności, rachunków, obowiązków, podatków, polityki, „cudowności” cywilizacji. Jak widać, nie zaszkodziło mu to, bo nie chorował, nie był wyniszczony, gdy go złapano, potrafił odnaleźć się w surowym świecie, a to, co miał całkiem mu wystarczało. Jest powiedzenie: „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”, a co za tym idzie być może atmosfera domu odegrała kluczową rolę w jego decyzji. Podziwiam go za konsekwencję jego wyboru, za trzymanie się zasad. Wyjątkowy gość!!

      • Można dyskutować czy był/jest wolny czy też nie, bo system przecież mu nie odpuścił i w końcu go dopadł. Może największym jego wyczynem było to, że się odważył. W końcu przez tyle lat żył tak jak chciał i może nadal żyje jak chce, bo nie skusił się aby zostać gwiazdą. Niewielu ludzi jest w stanie podjąć taką decyzję i żyć po swojemu, jeszcze mniej udaje się takie życie po swojemu kontynuować. czasem płacą za to najwyższą cenę. Najwyższą w naszej ocenie bo my siedząc oplątani w pajęczynie powiązań ze strachem myślimy o tym żeby ją opuścić – dobrze przecież wiedząc, że wcześniej czy później pojawi się pająk.
        Uwielbiam takie rozmowy jak ta na NA 🙂 Chętnie bym pisał dla Was o niezwykłych rzeczach codziennie, ale pajęczyna trzyma a czasem zaciska się całkiem mocno… odbierając resztki odwagi aby żyć po swojemu i robić to, co się lubi. Dzięki wszystkim za te znakomite komentarze!

        • Zaryzykuję twierdzenie, że nikt na świecie nie jest wolny. Nawet nieliczne plemiona, które żyją poza cywilizacją też nie są w pełni wolne, ale wolność i tak jest pojęciem w ludzkiej świadomości. Na ile sami czujemy się zniewoleni (a nie wolni). Ciągle zastanawiam się, po co te stosy produkowanych papierów, po co technologie, które nie służą ludziom, a jedynie interesom różnych grup, po co te wszystkie korporacje..? Władza, pieniądz, możliwość pokazania własnego ego, tylko to dla niektórych się liczy. Niedawno zmarły Rockefeller, czy Brzezinski też nie zabrali do grobu tego, o co tak bezpardonowo zabiegali przez całe życie. Czy ich życie było lepsze, niż wybrane świadomie, dobrowolnie przez Chrisa Knighta? Moim zdaniem nie. Ale to sprawa systemu wartości, jakie ma każdy z nas.

          Pisz więcej takich historii, Chris, dobrze nam wszystkim robią 🙂
          A teraz jadę na swój krótki urlop do lasu 😉

        • Chris: „Chętnie bym pisał dla Was o niezwykłych rzeczach codziennie, ale (…)”
          …. ale niestety odwaga praktycznie jest zniewolona, „aby żyć po swojemu i robić to, co się lubi”.
          Dzięki Chris za Twoje znakomite artykuły,które nam piszesz mimo tej odrażającej pajęczyny!

        • Dziękuje Chris za jakże trafne podsumowanie aczkolwiek proszę jednak….. mimo brutalnej rzeczywistości ……. nie tkwić w tej pajęczynie i w miarę sukcesywnie pisać teksty .Moim skromnym zdaniem ……. wartościowe i mądre , serdecznie pozdrawiam 🙂

  • Czytam NA od kilku lat ale muszę przyznać, że to jedna z najlepszych historii które tu przeczytałem.
    Uwielbiam takie tematy – polecam innym film „Szczęśliwi ludzie: rok w tajdze”, te same klimaty.
    Pozdrowienia Chrisie.

  • Spędzam w lesie od 3 do 7 godzin dziennie. Las jest wspaniały a jescze wspanialszy gdy przez te pare godzin nie spotkam człowieka. Niestety nie posiadam jescze takich umiejętności by przetrwac reszte życia w lesie, ale ta myśl dojrzewa wemnie i może kiedyś zatrzasne drzwi świata…. Super wpis
    Pozdrowienia

  • Ja mam takie głupie spostrzeżenie. Jeśli nie brał jedzenia, które ludzie mu zostawiali w torbach bo myślał, że może być zatrute to czemu kradł z domków. Przecież tam też ktoś mógł zostawić specjalnie zatrute pożywienie? Druga sprawa to to,że facet z tego co widać po jego zachowaniu chciał jedynie odseparować się od ludzi, więc czy nie starczyłoby mu np jakiś domek zdala od ludzi. jakaś chata? Trochę taki hipokryta z niego.

  • fajne …fajne….Chrisie…to jeden z ciekawszych wpisów na całej NA

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *