Człowiek, który odnalazł El Dorado cz.3

Czasami sceny, które zazwyczaj ogląda się w filmach z Hollywood zdarzają się w realnym życiu. Kiedy Clark razem z Inez przygotowywali się do niebezpiecznego spływu wśród wodospadów Pongo, nagle ich zdumionym oczom ukazał się lądujący na rzece hydroplan. Baron von Wolfenegg pojawił się niemalże w ostatniej chwili dotrzymując słowa Inez, że powróci by jej pomóc. Podroż do stóp Andów trwała dzięki temu znacznie krócej i była łlatwiejsza niż planowano. Inez pożegnała rycerskiego barona i dwójka śmiałków zaczęła wspinać się w coraz bardziej strome góry. Co jakiś czas napotykano Indian Aguaruna, którzy jak Jivaro byli łowcami głów, ale Inez znała ich dialekt i szybko znajdowano porozumienie. Indianie zaskoczeni tym że biała kobieta zna ich język obdarowywali ich jedzeniem i nawet chcieli podarować jej spreparowane czaszki, ale Inez z wdziękiem odmówiła przyjęcia prezentu.

27 Listopada dotarli do miejsca zwanego Jaén de Bracamoros, gdzie znaleźli dawno opuszczone fortyfikacje. Clark doszedł do wniosku, że musiały to być umocnienia zbudowane jeszcze przez konkwiatadorów kilkaset lat wcześniej, którzy chronili się tu przed zatrutymia strzałami Indian Jivaro. Znaleziono kanał dostarczający wodę a także pasy wysypanego żwiru wskazujące, że ktoś przesiewał go w poszukiwaniu złota. Plaża na brzegi rzeki skrzyła się od złotego piasku. Indiańskie kobiety przechadzały się po plaży zbierając bryłki złota jak gdyby to byly grzyby w lesie. Clark nie zwlekając sam zaczął je zbierać i wkrótce miał w kieszeniach ponad kilogram kruszcu! Był już pewien, że odnalazł swoje El Dorado! Następnego dnia sprzedał Indianom wszystko co miał: od brzytwy do golenia po ekstra amunicję i zamienił na wypełnione złotem bambusowe tuby.

2 grudnia Clark razem z Inez wyruszyli wreszcie w powrotną drogę. Na andyjskim płaskowyżu kupili konie bo czas zaczął odgrywać istotną rolę. Musieli przejść przez Andy bo inaczej wiosną następnego roku znaleziono by tylko ich kości. Żywili się wężami i tylko raz udało się Clarkowi ustrzelić jelenia. Zjedli też niedźwiedzia, którego Clark zabił maczetą. Konie i muły zaczęły okazywać coraz większe oznaki skrajnego wyczerpania i zaczęły odmawiać posluszeństwa. Clark musiał je pozostawić na płaskowyżu, zakopał kilka tub ze złotem i z resztą tub na plecach ruszył w dalszą drogę. Inez znalazła po drodze dwa mlłode oceloty. Ze sznura zrobila im smycze i prowadzila je przed sobą a zwierzętom wyraźnie to nie przeszkadzało. Kiedy dotarli śmiertelnie znużeni do niewielkiego, górskiego miasteczka Bellavista usnęli kamiennym snem na progu stajni dla mułów: Inez, Clark i dwa oceloty.

Znów uśmiechnęło się do nich szczęście. Nadjechał autobus który zabrał ich do Quito. Tam rozstali się. Inez poleciała do Londynu utrzymując, że znalezione złoto należy do kartelu dla którego pracowała. Clark ze złotem poleciałl do San Francisco. Nie mógl sprzedać złota oficjalnie bo pochodziło z terenów spornych i żaden kantor by go nie kupił. Znalazł się jednak broker, który zaplacił Clarkowi 16 tys. dolarów i obiecał drugie tyle gdy sprzeda złoto swoim kolegom. Następnego dnia Clark odkrył, że broker porannym samolotem poleciał do Kolumbii i słuch po nim zaginął. Clarkowi nie zostalo nic więcej jak wysłać połowę zarobku Inez do Londynu co zrobił i już w domu zaczął pisać swoje wspomnienia pt. “Rivers Ran East” (“Rzeki płyną na wschód”). Książka została wydana i spotkała się z dużym zainteresowaniem. Zarobił na niej więcej niż na przywiezionym z takim trudem złocie. Nigdy już nie wrócil do El Dorado.

Książka “Włóczęga az do śmierci” okazała się dla niego prorocza. W 1957 ruszył znow na poszukiwanie złota – tym razem nad rzekę Rio Caroni w Wenezueli. Poszedł w dżunglę i nikt go już wiecej nie zobaczył. Niektórzy uważają, że zmarł na malarię. Inni, że jego szczęście skończyło się i został w dżungli zabity przez Indian.

Inez Pokorny również zniknęła. Podobno przeprowadziła się do Nowego Jorku i tam zmarła w 1978 r., ale nikt tego nie wie na pewno. Złoty kartel dla którego pracowała nigdy nie ogłosił, że wydobywa złoto z El Dorado i kto wie – może nadal wydobywa je w tajemnicy przed światem.

koniec

4 comments

  • Za bratnią duszą Leonardo Clarka, z pewnością można uznać Sebastiana Berzeviczy, którego podróż z Niedzicy do Peru, pod koniec XVIIIw. również kręci się wokół El Dorado. Jego ślub z Indianką szlachetnego rodu, przyniósł na świat córkę -piękną Uminę, której zamążpójście z Andreasem -potomkiem Tupaca Amaru (wodza peruwiańskich Inków, zamordowanego przez Hiszpanów w czasie powstania), zapoczątkowało kurs powrotny potomków Sebastiana oraz -zakładamy- skarbów inkaskich do Polski. Nie ma pewności z czym wracali, coś jednak musiało skłonić hiszpańskich śledczych do szaleńczej, międzykontynentalnej pogoni. We Włoszech dorwali i zasztyletowali Andreasa. Żonie wraz synem, przy pomocy Sebastiana, udaję się ukryć na zamku w Niedzicy, gdzie wkrótce i tam zostaje odnaleziona i zasztyletowana przez niepoddających się Hiszpanów.
    Sebastian zdołał ukryć wnuka…Po II w.ś. pojawia się jako Andrzej Benesz w asyście służb, sołtysa i fotografów, rozbija schody zamkowe i wydobywa kipu z treścią: Vigo, Titicaca, Dunajecz – miejsca ukrycia legendarnego skarbu Inków…El Dorado. Pan Benesz, już jako wicemarszałek sejmu, ginie w niejasnych okolicznościach podczas wypadku samochodowego…Historia jednak się nie kończy, wręcz przeciwnie: oficjalne wizyty przedstawicieli rady Inków w Polsce, tajemnicze wykopy na kilku zamkach i wiele miejscowych powieści. Od tych ostatnich polecam zacząć, zwiedzić Niedzicę, następnie Tropsztyn, nieopodal usiąść na żyznej glebie Małpiej Wyspy i poczytać m.in. „Odkrycie Machu Picchu” Jacka Walczaka oraz wszystko co z pióra Aleksandra Rowińskiego m.in. „Przeklęte łzy Słońca” -możliwe, że odgłosy latającego rzadkiego ptactwa, doprowadzą Was do odkrycia finału historii polskiego El Dorado.

    • Świetna historia! Jak tak dalej pójdzie to strach będzie w Polsce kopać bo a to zloty pociąg albo skarb Templariuszy czy na złoto Inków można natrafić 🙂 Obie książki polecane przez Ciebie poszukam, bo temat mnie interesuje i teren jest mi trochę znany… Kiedyś na NA ktoś zadał mi prace domową na temat zatopionego miasta na dnie Titicaca. Okazuje się że historia jest znacznie bogatsza i ciekawsza niż by się z pozoru wydawało! Na dodatek dziwnie skrzętnie zamiatana pod dywan… Jezioro kurczy się z każdym rokiem i w końcu prawda sama wynurzy sie na powierzchnię bo wcale nie jest głęboko.

      • Też mnie zauroczyła, na tyle aby wypoczynek w tych rejonach, zamienić na działania śledcze…Kluczem jest bratanek Tupaca Amaru II, wspomniany Andreas. Jako jedyny żywy i wolny potomek, potomka Tupaca Amaru -ostatniego króla Inków, z pewnością był w posiadaniu wiedzy o największych skarbach tej kultury. Ucieczka do Europy to najpewniej inwencja Sebastiana Berzewiczy, żądnego przygód i bitew szlachcica. Zaznaczyć trzeba, że na ślub z córką rodu książęcego Inków, musiał jakoś zasłużyć, będąc…urzędnikiem pod banderą hiszpańską co kreuje wyobrażenie o jego miejscu w hierarchii i posłuchu wśród inkaskich Indian.
        Na zamku w Tropsztynie można obejrzeć, chyba nigdzie indziej niedostępny, ciekawy dokument produkcji TVP „Klątwa skarbu Inków”. Polecam również stronę fundacji zamku.
        Warto też prześledzić działania III Rzeszy w rejonach Dunajcu, można zacząć od historii oddziału „Topora” Józef Toczek. Zalanie terenów, przez zamknięcie zapory w Rożnowie, podobno miało na celu tylko spowolnienie Armii Czerwonej. Jednak chyba nie przypadkowo o zalaniu skarbu (niewykluczone, że w wyniku jeszcze wcześniejszego celowego zalania w 1942) wspomina Franciszek Szydlak – swego czasu kustosz zamku w Nidzicy, świadek wydobywania ołowianej tuby z kipu.
        Testamenty w Krakowie, wykopy na Małpiej Wyspie, liczne książki Rowińskiego itd. powinny być ciekawą przygodą. Było by miło jeśli historię tę, przeczytamy kiedyś na nowaatlantyda.com – jak najbardziej w połączeniu z podwodnym miastem jeziora Titicaca.

  • Znakomita historia znakomicie opowiedziana 🙂 Prawdziwy awanturnik z tego Clarka!
    Historia ta potwierdza, ze złoto i pieniądze szczęścia nie dają, ale za to są inspiracją do różnych, czasem awanturniczych działań.

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *