Dzień, kiedy zadzwonił Szatan cz.3

Tymczasem znów rozdzwoniły się telefony. Tym razem dzwoniono z domu w którym umieszczono Roxanne. Kierownik tego domu domagał się aby Bill zabrał dziewczynę z powrotem bo jest opętana przez demona! Ludzie w przytułku byli przerażeni Roxanne. Wydobywały się z niej męskie głosy, byli fizycznie atakowani przez duchy. Bill pojechal do ośrodka porozmawiać z pracującymi tam ludźmi. Wszyscy sprawiali wrażenie wystraszonych. W domu nie tylko zapalało się i gasło światło w różnych pomieszczeniach, nie tylko trzaskały drzwi, ale coś fizycznego rzucało się na pensjonariuszy ośrodka. Bill zaproponował odprawienie podobnych modlitewnych rytuałów jakie przeprowadził we własnym domu. Wiedział dokładnie co trzeba zrobić żeby oczyścić miejsce ze złych mocy. Egzorcyzmy i oczyszczanie pomogły a pracownicy przytułku nie mieli już wątpliwości, że niebezpieczny świat duchów istnieje naprawdę.

W starym samochodzie Roxanne, Bill znalazł notatnik, w którym zapisano nazwiska, adresy i telefony rozmaitych osób. Bill zaczął zastanawiać się czy nie jest to czasem lista ofiar demona, który wziął w posiadanie Roxanne. Wybrał jedno nazwisko z listy i zadzwonił. Telefon odebrał starszy człowiek. Bill zapytał go czy zna Roxanne. W telefonie zapanowała przez dłuższy czas cisza. Wreszcie głos w słuchawce odezwał się i zapytał: “Czy masz ją u siebie?” “W pewnym sensie…”

Bill Scott
odpowiedział Bill i zaczął tłumaczyć człowiekowi po drugiej stronie słuchawki kim jest i że pracuje dla chrześcijańskiego kościoła. Mężczyzna po drugiej stronie telefonu ożywionym głosem oznajmił, że jest pastorem i zapytał, czy Bill wie co robi. Bill musiał przyznać, że nie wie… Roxanne spędziła w domu pastora kilka nocy w towarzystwie jego żony. W całej swojej karierze duchownej nie miał do czynienia z przypadkiem tak ciężkiego demonicznego opętania. Któregoś dnia razem z żoną modlili się za nią i w tym czasie cały dom zaczął trząść się w posadach a obrazy spadały ze ścian. Pastor widząc że nie da rady demonowi kupił dziewczynie bilet na autobus, żeby mogła wrócić do domu. Kilka dni później modlił się wraz z wiernymi w kościele i poprosił ich żeby pomodlili się także za Roxanne. W tym momencie kościół zaczął dygotać i nagle usłyszano donośny, męski głos: “Dlaczego mnie męczysz?” Przerażony duchowny upadł na twarz przed ołtarzem prosząc Boga o opiekę. Pastor zapytał Billa czy rozmawiał z demonem? Bill odpowiedział przecząco. “Jeśli zaczniesz z nim rozmawiać – powiedział pastor – demon przeniesie Roxanne w inne miejsce.”

Przez następne 10 miesięcy próbowano różnymi sposobami wypędzić demona z ciała Roxanne. Mimo, że nie udało się tego do końca przeprowadzić, mogła samodzielnie zamieszkać we własnym mieszkaniu i opuścić przytułek. Demon co jakiś czas objawiał swoją obecność, ale już znacznie rzadziej niż to było dotychczas. Bill doszedł do wniosku że to, co trzyma demona przy Roxanne, to być może rzeczy jakie należały do niej w jej rodzinnym domu. Zaproponował Roxanne, że pomoże jej usunąć te rzeczy. Tego wieczora miał audycję w kościelnym radio, gdy zadzwonił telefon. Dzwonił do niego – tak, tak… nie kto inny jak sam demon. “Nigdy tam nie dotrzesz! Nie pozwolę ci na to!” – usłyszał groźny głos w słuchawce. “Niczego nie uda ci się zniszczyć!” – kontynuował demon. Bill przełączył się na inną linię, ale tam nadal przemawiał demon. Zmienił znów linię. Demon wciąż mówił do niego i zablokował wszystkie inne linie i telefony w biurze Billa. Przysłuchiwała się temu sekretarka pracująca w radiostacji. Bill spojrzał na nią i chciał zażartować mówiąc, że jeśli demon jest taki uparty to mógłby mu zaoszczędzić dalekiej drogi do rodzinnego domu Roxanne i przywieźć mu jej rzeczy do Lakeland. Żart nie rozśmieszył przestraszonej sekretarki. Zapadła cisza, która wręcz eksplodowała kolejnym dzwonkiem telefonu. Bill machinalnie odebrał. Demon znów dzwonił do niego i powiedział: “Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem!” i rozłączył rozmowę. Po audycji Bill wrócił do domu i gdy parkował samochód w garażu zobaczył, że coś leży na podłodze. Była to satanistyczna biżuteria. Bill pozbył się jej tak szybko jak to tylko było możliwe. Na drugi dzień w kościele pierwszy telefon jaki zadzwonił w jego biurze był… a jakże – od demona! Demon pytał czy Bill znalazł to co mu zostawił. “W imię Jezusa Chrystusa – zostaw mnie w spokoju” – wykrzyknął na dobre przestraszony Bill.

Mijał 18 miesiąc dziwacznej znajomości z dziewczyną opętaną przez demona. Jeden z bliskich przyjaciół Billa zatroskany tym co się z nim dzieje, zaczął mu tłumaczyć, że musi zerwać tą znajomość. Dla swojego własnego dobra. Bill postanowił tym razem posłuchać rady. Przez długi czas nie słuchał nikogo i niezbyt dobrze na tym wyszedł. Jego żona tylko utwierdziła go w tym postanowieniu. Kiedy wrócił do domu, zastał tam czekającą na niego Roxanne. Powiedziała mu, że właśnie spakowała do samochodu swoje rzeczy i wyjeżdża. Dźwięk oddalającego się silnika powoli zamieniał się w ciszę a Bill poczuł się kompletnie… przegrany. Wspomnienie tego doświadczenia prześladowało go przez następne 20 lat. Żona namówiła go do napisania książki po to, aby mógł wszystko to z siebie wreszcie i na dobre wyrzucić. Wydawcy książka bardzo się podobała, choć miał zastrzeżenia do zakończenia. “To nie jest happy end Bill!” – mówił. Ale przecież koniec nie mógł być inny, bo historia wydarzyła się naprawdę. Skoro historia była prawdziwa, wydawca uznał, że chce pisemną zgodę Roxanne na publikacje tej książki. Bill znał jedynie miasto do którego wróciła i nie miał pojęcia, gdzie mieszka. Jego żona poradziła mu, żeby popytał po kościołach. Roxanne miała wyraźną słabość do kościołów, więc być może zaczepiła się w którymś z nich. Bill nie mógł uwierzyć własnym uszom, gdy już w pierwszym kościele, w którym zapytał o Roxanne wiedzieli o kogo pyta! Kilka chwil później w kieszeni Billa zadzwoniła jego prywatna komórka. Dzwoniła Roxanne! Bill znów poczuł strach. Roxanne chwaliła się, że jest jej dobrze w kościele, że lubi tam przebywać, że ma doskonałą relację z pastorem i parafianami. Na dodatek Roxanne wyszła za mąż!!! Bill oczekiwał najgorszego. Oczekiwał, że za sekundę w słuchawce usłyszy glos demona… Tymczasem nic takiego nie nastąpiło…! Roxanne pozbyła się demona na dobre! Nie da się wypędzić demona z ludzkiego ciała, jeśli ofiara opętania sobie tego nie życzy. Biblia mówi, że jeśli nie zamieni się demona na Boga to powróci on siedem razy większy i silniejszy. Bill wierzy, że demon za każdym razem testuje czy człowiek wierzy w potęgę Jezusa. Czy w ogóle jest wierzący. Do dziś zastanawia się, czy jego wiara jest wystarczająco silna. Wciąż – mimo, że upłynęło już tak wiele czasu – zastanawia się czy demon naprawdę opuścił Roxanne i czy rzeczywiście na dobre zostawił go w spokoju.

Historia opisana w książce opowiedziana jest z punktu widzenia żarliwie wierzącego chrześcijanina, który ostatecznej pomocy szuka w Bogu. Chrześcijaństwo wypracowało sobie skuteczne metody zwalczania opętania przez modlitwę i egzorcyzmy. Każda inna religia ma także swoje własne metody. Demony są częścia życia ludzkości od samego początku istnienia człowieka. Pierwotne, pogańskie wierzenia i zbierana przez tysiąclecia wiedza szamanów pozwalały skutecznie kontrolować to zjawisko. Dziś większość tej wiedzy została zapomniana. Odradzające się neopogaństwo stworzyło ruch “New Age”, gdzie wiele poważnych kwestii, które nazywa się paranormalnymi traktowane jest rozrywkowo. Wielu ludzi, zwłaszcza młodych szuka mocnych wrażeń, próbując nawiązać kontakt z ciemną stroną nieznanego. Skutki tego czesto są opłakane i ludzie ci płacą olbrzymią cenę za zaspokojenie wlasnej, czesto prożnej ciekawości. Z rozmów z wieloma ekspertami w tej dziedzinie wynikało jedno podstawowe ostrzeżenie. Jeśli ktoś szuka w świecie paranormalnym mocnych wrażeń, to fakt ten dyskwalifikuje go jako badacza tej mrocznej strefy. Aby to robić potrzeba wiele cierpliwości i ostrożność, która nigdy nie jest zbyt przesadna. Z każdego spotkania z nieznanym zostaje ślad, który rośnie i jest w stanie w przyszłości stać sie poważnym problemem, który lekarze probują pokonać nonsensowną terapią lekami psychotropowymi, dopatrując się schorzenia psychicznego. Regularne oczyszczanie się po takich spotkaniach powinno być częścią rutynowej higieny psychicznej, która nie pozwoli ciemnym mocom rozgościc się w umyśle a nawet domu człowieka. Energia, którą żywią się rozmaite duchy i demony pochodzi nie tylko z naszych sił witalnych, ale – co jest zaskakujące – ze zwykłej energii elektrycznej! Tysiące seansów przeprowadzonych w tzw. miejscach w których straszy łączy to, że każdy elektroniczny gadżet jaki wykorzystywano do pomiaru czy sfilmowania zjawiska błyskawicznie tracił prąd w bateriach lub w ogóle nie chciał działać. Doświadczeni badacze zjawisk paranormalnych przestrzegają także, że nie ma czegoś takiego jak dobre duchy. Wszystkie one dawno przeniosły się do innego wymiaru. Zostały tylko te, które jak wampiry czyhają na swoje ofiary, by karmić się ich strachem i zamieszkać w ich głowach. A wystarczy naprawdę bardzo niewiele… tabliczka ouija czy karty tarota.

koniec

8 comments

    • Mocna książka napisana przez klasyka tematu. Stara, solidna szkoła teorii konspiracji. Pomyślę o tym 🙂
      Mój problem to zawsze nadmiar interesujących tematów 🙂 W kolejce czekają superżołnierze latający na czarnych mantach 🙂 Znalazłem u siebie Popular Science z 1993 r i tam opisywali Czarną Mantę. Jeśli tak dawno temu były poważne pogłoski o istnienu czegoś takiego, to kto wie…. może trzeba to potraktować poważnie 🙂 A następny w kolejce jest Sfinks…

  • Dokładnie tak jak Chris piszesz , aby wejsc w kontakt ze Złym wystarczy czasem nawet słowny, akt woli. Nie potrzeba zadnych obrzedów, cyrografów czy innych formalnych czy materialnych warunków. Wracajac do egzorcystów w Polsce, zeby nie byc gołosłownym …dla zainteresowanych lista http://www.effatha.org.pl/pomoc/egzorcysci_pl.htm . Co ciekawe, jedynie skuteczne w wypedzaniu Złego z opetanych są osoby duchowne. Wg literatury i mojej wiedzy najsilniejszym czynnikiem dzialajacym na Złego ducha jest imie Jezusa Chrystusa….ale znowu wchodzimy na tematy teologiczne 🙂 .
    A jesli chodzi u formy zawierania umów (zobowiązań) to Chrisie podajesz przyklady z amerykanskiego podworka…. W Polsce kodeks cywilny takze uznaje umowy słowne za skutecznie zawarte i obowiazujące, jednak do celow dodowodych zaleca formę pisemną . Nie oznacza to jednak ze umowy ustnie nie są ważne i nie rodzą dla stron zobowiązań. Kwestia tego czy strony takich umow dotrzymuja , honorują to chyba juz bardziej sprawa roznic w mantalności spolecznstwa i tzw. uzusu niż różnic systemu prawnego miedzu Polska i USA w tej konkretnej kwestii. W przypadku Polski, niestety placimy cenę za 50 lat PRL i sowieckiej funkcji prawa, jako narzędzia opresji spoleczenstwa i takiego jego postrzegania przez wiekszosć Polaków. Obywatele USA bez takich nalecialości historycznych traktują system prawny i prawo w sposób naturalny czyli zgodnie z intencją która leży u podstwa tworzenia prawa a nie jego charakteru normatywno – regulacyjnego i tworzenia w ten sposób opoki i żródła budującego jakas lokalna wspolnotę. Ale to znowu tematyka na inne forum:)

  • Myślicie, że zajmowanie się cza(k)rami jest równie niebezpieczne ? Kiedyś za to palili..

  • Ciekawe czym jest tak naprawdę ta mroczna siła. Okazuje się także,że modlitwy działają. Czy to oznacza dla religii? Czy to potwierdza jej autentyczność, czy może słowa modlitw zawierają w sobie coś co taką siła odgania? Znasz może jakieś książki po polsku na ten temat Chris?

    • Religie zaadaptowały metody wypracowane jeszcze w czasach pogańskich. Wyjaśniłem to w ostatniej części wpisu. Nie ma definicji tego czym jest ta mroczna siła bo przejawia sie ona w różny sposób. Być może rozgrywa się ona na granicy wymiarów i od czasu do czasu dostrzegamy jej przebłyski, ale nie potrafimy znaleźć jej logicznego a zwłaszcza naukowego wyjaśnienia. Pod pierwszym wpisem kolega czytelnik napisał , że takich historii jak ta wyżej jest w Polsce na pęczki bo każda parafia ma swojego egzorcystę. Jak wiesz nie mieszkam w Polsce , wiec się nie orientuję. Podobnie jest z polskimi książkami. Po polsku czytam już tylko książki z listy Nike (bo pozwala mi to zachować j. polski w przyzwoitej formie), „Nieznany Świat” i „Czwarty Wymiar” :).

  • Bardzo interesująca seria, ciekaw jestem dlaczego duch musi mieć zgodę i wystarczy słowna zgoda na dostęp do nas?

    • Prawdopodobnie dlatego, że jest to akt naszej woli, zgoda, pieczęć na kontrakcie z taką siłą. W USA do dziś honoruje się umowy słowne tak jakby były spisane na papierze. Ilustruje to znaczenie i wagę takiej umowy. Ja sam pracowalem przez 11 lat , gdzie pieczęcią werbalnej umowy był tzw. „handshake”, uścisk dłoni.

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *