Faraonowie: szamani i alchemicy

Klub Paranormalium w Jarosławiu zorganizował (12 listopad, 2016 r.) szóste już spotkanie entuzjastów tajemnic świata. Tym razem dyskusja dotyczyła Zaginionych Cywilizacji. Było mi ogromnie miło wziąć częściowy udział w tej dyskusji za pośrednictwem Skypa. Temat jest tak szeroki, że omówiono jedynie główne zagadnienia. W ramach uzupełnienia kilka myśli na temat egipskich piramid, ktore są symbolem tajemniczej kultury, jaka być może kwitła na długo przed tą jaką mamy dzisiaj.

Problemem naszej kultury jest to, że kojarzy piramidy z grobowcami a przecież naleziono w nich zaledwie kilka mumii faraonów. Egipcjanie grzebali swoich zmarłych wladców w królewskich grobowcach na zachodnim brzegu Nilu, na przeciwko Luksoru lub w zbudowanych z cegły mastabach. Egipskie słowo oznaczające piramidy to “mr”, które oznacza coś w rodzaju narzędzia do wznoszenia się. Amerykański egiptolog Mark Lehner tlumaczy “mr” jako miejsce wniebowstąpienia uważając, że piramidy będąc grobami faraonów (egiptolog!) slużyły duszy zmarłego do przetransportowania jej w zaświaty. Dokładna analiza Wielkiej Piramidy w Gizie pokazuje jeszcze inną jej funkcję.

Na początek trochę statystyk: piramda zajmuje obszar ponad 5 ha. Jest zbudowana z 2.3 mln bloków skalnych, które średnio ważą 2 tony każdy. Niektóre z nich ważą 50 ton. Cztery rogi piramidy tworzą kąt 90 stopni z dokładnością do 1/100 cm. Jest ona zorientowana wobec stron świata z dokładnością do 5 stopni.

To, co zdumiewa w tej budowli, to że budowano ją z dokładnością i dbałością. Wewnątrz jest pozbawiona wszelkich ozdób i ornamentów w przeciwieństwie do mastab w Sakkarze, które udekorowano w przepiękny sposób scenami z życia Egiptu, które miały pomóc faraonowi w jego drodze do wieczności.

Najważniejszą komnatą w piramidzie jest Komnata Królewska. Dokonano ogromnego wysiłku aby wyłożyć ją granitowymi płytami – megalitami ważącymi po 50 ton. Przywieziono je z odległego o 500 km kamieniołomu niedaleko Asuanu. Ułożono je w piramidzie w taki sposob, że ich funkcja nie od razu staje się jasna. Komnata jest zbudowana tak, że jej ściany nie stykają się z sufitem. Sufit opiera się na ścianach poza wewnętrznymi ścianami komnaty. Nad sufitem znajduje sie szereg ukrytych granitowych podpór w ktorych nawiercono szereg otworów..

Jednym z sensowniejszych wyjaśnień takiego stanu rzeczy jest przeznaczenie komnaty do stworzenia pola elektrycznego poprzez wibrację. Kwarc w granicie ma właściwosci piezoelektryczne. Powodem niepołączenia ze sobą ścian i sufitu było pozwolenie im na swobodną wibrację niezależnie od siebie. Otwory nawiercone w granitowych podporach służyły do dostrojenia rezonansu.

Po wprowadzeniu pola elektrycznego w stan wibracji, ciało faraona umieszczano w alabastrowym lub granitowym sarkofagu albo w specjalnie do tego celu przygotowanym łożu wyłożonym złotem (złote łoże Tutanhamona można zobaczyć w muzeum kairskim). Złoto jest – jak wiadomo – dobrym przewodnikiem prądu.

Potwierdzeniem teorii o szamańskim rytuale odprawianym w piramidzie są tzw. Teksty Piramid. Teksty te odkrył w XIX w. Flinders Petrie, archeolog epoki wiktoriańskiej. Interpretuje się je jako opis drogi duszy faraona po śmierci, gdy tymczasem równie dobrze mogą oznaczać opis wędrówki jego duszy za życia. Takie wnioski wysnuł m. in. dr Jeremy Naydler, akademik z Oxfordu, ale jest on jednym z niewielu, którzy odczytują te teksty w ten właśnie sposób.

Teksty Piramid opisujące drogę faraona ukazują go jako ptaka albo kogoś wspinającego się po drabinie. Rodział XX Egipskiej Księgi Śmierci opisuje wznoszącego sie ku niebu faraona jako potężnego jastrzębia. Teksty z holu Piramidy Unasa w Sakkarze opisują “schody do nieba”, którymi faraon podąża w niebiosa lecąc jak ptak. W innych miejscach znadują się opisy faraona lecącego jak sokół w stronę niezniszczalnych północnych gwiazd.

Faraon wprowadzał się w trans dzięki magicznemu jedzeniu, którym był słoneczny chleb jaki opisują Teksty Piramid. Jeden z nich Naydler określa jako zagadkowe zaklinanie jedzenia – mówi o takim chlebie dzięki któremu można latać.

Czym wiec byl słoneczny chleb? Składniki miały specjalne właściwości i w tym właśnie miejscu Grecy, którzy opisywali wiele egipskich zwyczajów nie zrozumieli wszystkiego w sposób właściwy. Pomylili proces z efektem. Wiemy od nich co robili Egipcjanie, ale nie wiemy po co. Proces ten dziś nazywamy alchemią. Może alchemia wcale nie jest zamianą ołowiu w złoto czy duchową transformacją a procesem w którym zloto oczyszczano jeszcze bardziej do zupełnie czystej postaci (złoty kozioł z Mezopotamii jest w zbiorach w British Museum i jest zrobiony z czystego złota). Istnieje wiele sposobów na uzyskanie czystego złota. Jeden z nich polega na traktowaniu go elektrycznością, która usuwa zanieczyszczenia. Jest możliwe, że w tym procesie czyste złoto zamieniano na biały proszek, który miał właściwosci… lewitacyjne.

Żrodłem słowa alchemia jest słowo “khem”, które oznacza Egipt – czarny kraj. Z kolei egipskie słowo “khemi” oznacza gwiazdy na niebie. Tak więc alchemia w tym znaczeniu może oznaczać podróż do gwiazd, łącznie z tymi niezniszczalnymi północnymi. Egipcjanie prawdopodobnie używali lewitacyjnych właściwości białego proszku jako formy słonecznego chleba i dzięki temu wchodzili w trans. Przez greckie niezrozumienie całości widzimy tylko część procesu pozwalającego Egipcjanom na podróż w zaświaty. Grecy byli także ignorantami w kwestii podróży astralnych.

Egipska bogini Hathor spełniała wiele funkcji, które w większosci sprowadzają się do opieki nad innymi. Kiedyś pożyczyła rogi swojej krowy bogini Izydzie, która wychowywała Horusa. Hathor także opiekuje się duszą faraona, gdy ten wyrusza w zaświaty. To w jej świątyni na Półwyspie Synaj Flinders Petrie znalazł spore ilości tajemniczego białego proszku pod kamiennymi płytami podłogi. Innym imieniem Hathor jest “Nub-t” co oznacza złoto, a jej kontakt ze złotem staje się oczywisty w jej świątyni w Denderze, gdzie hieroglify na ścianie wyłożone są złotem. To ta sama światynia, gdzie znajduje się wizerunek ogromnej “żarówki”

To, co robili faraonowie w starożytnym Egipcie było znacznie bardziej wyrafinowane od tego co robią szamani w dżungli Peru. Wiedząc jakie znaczenie dla starożytnych miało złoto można zrozumieć, dlaczego wiekszość dawnych cywilizacji powstała w górach – czyli tam, gdzie jest złoto. Miejsca takie jak Catalhuyuk w Turcji były jednym z sieci składów, które przechowywały złoto znalezione w górach. Pomieszczenia takiego składu były znacznie solidniej zbudowane niż ludzkie domy. Mezopotamia nie miała złóż złota, ale jej starożytne imię – “kien-gi” – można przetłumaczyć jako “ ziemia, gdzie złoto jest królem”. Złoto Mezopoamii pochodziło z rejonu Żyznego Półksiężyca.

Połączenie pomiędzy megalitami (umiejętność przenoszenia potężnych kamieni, ważących czasem po 50 ton na duże odległości), szamanami (którzy byli wstanie podróżować duchowo aby pomóc innym, ponosząc jednocześnie wielkie ryzyko utraty własnego życia) a pierwszymi miastami, wydaje się jasne, bo wszystko to było integralną całością.

Ciężko jest nam dziś to sobie wyobrazić przez bariery w rozumieniu jakie stworzyli Grecy i Rzymianie. Bariera ta jeszcze bardziej powiększyła się po tym, jak Rzymianie weszli pod wpływ monoteistycznej religii, którą my nazywamy chrzescijaństwem. To w tym właśnie momencie cywilizacja poszła w rozsypkę i do dziś żyjemy w wiekach ciemnych, próbując znaleźć zerwane połączenie z oryginalnym archetypem, który pojawił się w Epoce Brązu ponad 5 tys. lat temu.

Audycji można odsłuchać w Radio Paranormalium:
http://www.paranormalium.pl/1835,sluchaj

a także na YT:

9 comments

  • „Korci” mnie , aby napisać o moim doświadczeniu z piramidą /w piramidzie?/ .
    – jestem extrasensem, psychotronikiem. Przemieszczam się w czasie i przestrzeni. Dzięki temu sporo wiem o moich poprzednich wcieleniach , ale także sytuacjach politycznych tamtych czasów.
    Do sedna.
    Wielka Komnata, leżę na ołtarzu/sarkofagu. Ale jest on usytuowany w centralnym miejscu komnaty /nie przy ścianie/. Nie mogę się poruszać, jestem skrępowana, zabandażowana, szarpię się bezskutecznie. Patrząc na moje stopy , widzę pod ścianą trójnóg. Kształt dużego kielicha. Prawdopodobnie jest to palenisko na którym spalane są magiczne/rytualne zioła. Jestem unieruchomiona. Po prawe stronie widzę ciemne cienie ludzkich postaci. Przemieszczają się, odchodzą. Zasuwa się za nimi i kamienna ściana . Zostaję sama. Przerażona, zmęczona, zrezygnowana. Leżę, rejestrując otaczającą mnie pustkę i nieuchronność końca. Ciemność.
    W pewnym momencie czuję otwierającą się nade mną przestrzeń. Coś na kształt lejka. Jego obrzeża mają jakieś ornamenty.
    Widzę siebie leżącą na ołtarzu. Widzę drugą „ja” , jak … siadam. Moje ciało leży , a ja moim ciałem świetlistym siadam „na sobie”. Moja dusza zostawiła ciało i … wolna usiadła.
    Nade mną powiększył się lej energetyczny. Jeszcze raz ogarnęłam /bardziej myślami niż wzrokiem/ przestrzeń komnaty … wyciągnęłam ręce do góry i … popłynęłam.
    Wciągnął mnie wir energetyczny. Odeszłam.
    Myślę, że wiele razy transportowano w ten sposób istoty ludzkie do innej czasoprzestrzeni.
    A co było po tamtej stronie… to już inna rzeczywistość.

    Pozdrawiam Cię Chris, sorry że się rozgadałam. Wspaniale wyczuwasz krytyczny moment naszych czasów, a także przekazy niesione poprzez megality.

    • To ja się cieszę, że chcesz podzielić się takim doświadczeniem… Niezwykłe… Dziękuję… 🙂

  • Zastanawianie się na temat budowy piramidy przypomina mi błądzenie we mgle. I piszę to bez sarkazmu. Również używam takiej mojej metafory, że jest to próba złożenia puzzli, z dwóch rozkompletowanych zestawów: nic nie wychodzi. To jest nieprawdopodobne. Dla mnie najważniejszym pytaniem dot. piramid nie jest to jak je zbodowano i czemu służyły, ale dlaczego my, którzy stoimy na wyższym stopniu rozwoju nie umiemy nie tylko tego powtórzyć, ale nawet zrozumieć tego. To jest najdziwniejsze. Wygląda to jakbyśmy w tym dyskursie pomijali, lub po prostu nie wiedzieli o jakiiś ważnym fakcie. To wydaje się bez sensu.

    Tak jakby toczyć dyskusję na temat przyczyn wybuchu II wojny światowej nie wiedząc, że istniał ktoś taki jak Hitler i III Rzesza.

    • Zadałeś sobie pytania i sam na nie odpowiedziałeś 🙂 Spójrz na swoje założenia. Piszesz, że: „dlaczego my, którzy stoimy na wyższym stopniu rozwoju nie umiemy nie tylko tego powtórzyć, ale nawet zrozumieć tego.”

      Na jakiej podstawie uważasz, że jesteśmy na wyższym poziomie rozwoju? A może nasz rozwój poszedł w ślepy zaułek? Technologia, którą się tak szczycimy ma dwa końce i leje nas po łbach równo – ma nie tylko ma wpływ pozytywny, ale i negatywny. Dlatego wspomniałem o Grekach, Rzymianach i chrześcijaństwie – wszystkie trzy kultury stworzyły liniowe podejście do życia, liniowe podejście do czasu. W takim myśleniu zamknęliśmy się jak w klatce i żeby zrozumieć przeszłość stosujemy ze startu błędne założenie, że jesteśmy w czymś lepsi od tych z zamierzchłej przeszłości. Kiedy przez naszą wypasiona cywilizację przewali się kataklizm to nie zostanie po nas nic. Tamci zostawili megality a my? Czy stworzyliśmy cokolwiek solidnego, co przetrwa próbe czasu???

      • No tak, całkowicie się z Tobą zgadzam.
        To co powiedziałeś na temat Greków jest fascynujące. Zawsze myślimy o nich jak o mistrzach. Tymczasem może być zupełnie inaczej. Ciekawe jednak dlaczego oni również nie rozumieli przeszłości, do której im było znacznie bliżej niż nam. A może tak mi się tylko wydaje? Może odległość ich i nas od „muru historii” jest jednakowo nieprzebyta?

        W takich dyskusjach dziwi mnie jednak założenie, że piramidy mogą być jednak dziełem cywilizacji istniejącej pomiędzy III a II tys. p.n.e. Wspominałem już o tym rozdwojeniu wcześniej: albo mogli zbudować, albo nie. Jak mogli – to mieli możliwości techniczne, jednak nic nie wskazuje na to, że tak było. Więc to dzieło dużo bardziej starożytne. A jednak wydaje się, że sporo osób badających temat przychyla się do egipskiego „sprawstwa.”
        Brakuje puzzli. Brakuje czegoś.
        Może klucz kryje się w tym co piszesz. W rozumieniu rozwoju.

        • Myślałem nad tym bardzo długo i zastanawiałem się czy cywilizacja nierozwinięta technologicznie ale posiadająca wiedzę jest w stanie zbudować piramidę. Wyszło mi na to , że jest! Bez dźwigów i ciężarówek. Także bez pomocy ze strony kosmitów. To, w jaki sposób rozwija się nasza wlasna cywilizacja przesłania nam wszystko a wystarczy wyjść z tego pudelka i spojrzeć z innego punktu widzenia. Być może nie było to takie trudne jak nam się dziś wydaje.. Wkrótce opiszę jak to widzę i mam nadzieję że będziecie mile zaskoczeni, że być może tak właśnie było… Być może bo to tylko teoria, ale… rozsądna 🙂

      • Mircea Eliade pięknie pisał o takim liniowym podejściu do czasu i zdarzeń. Problem w tym, że choć j/w Chrześcijaństwo reprezentuje liniowe podejście do czasu to i tak wplata w siebie pogańską cykliczność. Chrześcijanie żyją od adwentu do adwentu, od świąt do świąt. itd

  • Świetny temat. Mam kilka pytań i przemyśleń:

    Mowa była o cywilizacji X i o tym, że mogła ona nie pozostawić śladów, podobnie jak nie zostawiają śladów Aborygeni czy plemiona indiańskie w Ameryce Płn.
    Jednakże, cywilizacja poziomem zbliżona do Aborygenów nie postawi piramidy Cheopsa, więc złe porównanie. Cywilizacja, która stawia piramidę musi zostawić po sobie ślad. Chyba, że jedynym śladem jest piramida właśnie. Ale alternatywni badacze mają zasadniczy problem z jasnym określeniem jej wieku i jasnego spracyzowania: powstała po, czy przed ostatnim zlodowaceniem?

  • Temat super kontrowersyjny, naprawdę wielka szkoda,że duża część kompleksu który nie składa się tylko z Wielkiej Piramidy nie jest w ogóle brany pod uwagę przy badaniach archeologicznych i jest zamknięty dla turystów. Zaplombowane i zapomniane wejścia do jakiś podziemnych korytarzy niedaleko piramidy na płaskowyżu Giza mogą sugerować,że płynęła tamtędy woda,która napędzała piramidę w jakiś sposób…niczym elektrownia wodna.

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *