2012 20
Kości herosów
Około roku 560 p.n.e. Pytia delfijska powiedziała Spartanom, że muszą oni odnaleźć kości swego bohatera Orestesa, zanim wyruszą na wojnę z regionalnym rywalem Tegeą.
Spartanie przez lata usiłowali pokonać Tegeę i zdobyć kontrolę nad Peloponezem – jednakże bez sukcesu. Zdesperowani zwrócili się po radę do słynnej delfijskiej Pytii a ta nakazała im znalezienie szczątków doczesnych mitycznego bohatera Orestesa i pochowanie ich w Sparcie. Spartanie jednak – mimo wysiłków – nie potrafili odnaleźć grobowca Orestesa i zwrócili się do Pytii z prośbą o jakieś wskazówki. Pytia oczywiście udzieliła podpowiedzi, na swój własny zagadkowy i wieloznaczny sposób, ale Spartanie niewiele z niej skorzystali. Mimo to szczęście się do nich uśmiechnęło.
Pewien spartański weteran – Lichas – podróżując przez Tegeę, podsłuchał w kuźni rozmowę, w której kowal opowiadał historię o tym, jak kopiąc studnię natknął się na wielką skrzynię, gdzie znajdowały się olbrzymie kości. Wg kowala szczątki mierzyły sobie aż 3 m. długości. Kowal przestraszony swoim znaleziskiem szybko zakopał z powrotem to co znalazł. Lichas słuchając tej opowieści uznał, że muszą to być kości Orestesa. Przedstawił się kowalowi jako uchodźca ze Sparty i poprosił o wynajęcie mu na noc pokoju. W nocy jednak zamiast spać, zaczął kopać w miejscu w którym kowal odkrył wielką skrzynię. Szybko ją odnalazł i nie czekając na świt wywiózł znalezisko do Sparty.
Spartanie na wieść o odnalezieniu szczątków długo poszukiwanego bohatera oszaleli z radości. Pochowali przywiezione przez Lichasa kości z wielkimi honorami i niezwłocznie wyruszyli na wojnę z Tegeą. W końcu Pytia wywróżyła im zwycięstwo, gdy szczątki doczesne Oretsesa spoczną w Sparcie. Wojna trwała krótko i jak pisze Herodot, Spartanie szybko podporządkowali sobie Tegeę a także resztę greckiego Peloponezu.

Olbrzymie kości dla starożytnych Greków były fizycznym śladem istnienia ich mitycznych herosów, potwierdzeniem, że historie zawarte w tym, co nazywamy dziś grecką mitologią, wydarzyły się naprawdę. Greckie państwa-miasta przeżyły prawdziwą gorączkę poszukiwań takich kości i każde z nich chciało mieć szczątki swego bohatera u siebie. Pytia delfijska była podstawowym źródłem informacji gdzie ich szukać i jak rozpoznać, że są one właściwe. Kiedy Ateńczycy zapragnęli powrotu szczątków doczesnych Tezeusza, Pytia nakazała im poszukiwania na wyspie Skyros. To tam wg. legendy Tezeusz miał zostać zamordowany a jego ciało zrzucono ze skały. Wyrok Pytii delfijskiej niezwłocznie wywołał polityczny kryzys, bo mieszkańcy Skyros poczuli się obrażeni oskarżaniem ich o zamordowanie Tezeusza i nie wpuścili Ateńczyków na swoje terytorium. Ateńczycy jednak natychmiast zorganizowali wyprawę wojenną i generał Kimon w 476 roku p. n. e. zajął wyspę. Gen. Kimon wiedziony intuicją nakazał rozkopać jedno ze wzgórz na wyspie i ku zdumieniu wszystkich odkryto tam nie tylko potężne kości, ale także zrobiony z brązu grot
włóczni i miecz. Misja została zakończona sukcesem, bo znalezisko natychmiast okrzyknięto szczątkami Tezeusza i na pokładzie triremy wywieziono do Aten. Procesja z wielką pompą przeszła ze szczątkami bohatera przez centrum miasta a gen. Kimon stał się bożyszczem tłumów.
Od podobnych wypraw i poszukiwań aż roi się w antycznej greckiej historii. Są to pierwsze opisane wyprawy archeologiczne, zorganizowane na tak wielką skalę. Mimo, że większość z nich kończyła się sukcesem należy jednak wątpić, że odnaleziono to, czego szukano.
Czyje więc kości tak naprawdę wykopał Lichas, bo z pewnością nie należały one nie tylko do Orestesa ale także do żadnego innego człowieka. Tegea leży w dolinie, która w czasach prehistorycznych była dnem jeziora. Wiadomo dziś, że na tych terenach żyło wiele potężnych zwierząt takich jak np. mamuty. Prawdopodobnie ludzie którzy zamieszkiwali te tereny na długo przed powstaniem Tegei przez przypadek odnaleźli te kości. Ich wielkość wprawiła ich nie tylko w zdumienie, ale także i trwogę. Z szacunkiem spakowano znalezisko do skrzyni i zakopano. I tą właśnie skrzynię prawdopodobnie wykopał Lichas. Być może podobnie było ze
znaleziskiem Kimona a włócznia i miecz jest sposobem w jaki oddano „honor” tym szczątkom, przypisując je mitycznym gigantom.
Zbieranie kości bohaterów stało się obsesją starożytnych Greków, którzy pasjonowali się tymi odkryciami, tak jak dziś wielu ludzi pasjonuje się życiem filmowych gwiazd i czyta tabloidy. Przez kości te wybuchały wojny, wyrastały i upadały kariery i mimo, że Grecy – sądząc po ich pięknych posągach – mieli całkiem niezłe pojęcie o ludzkiej anatomii, jakoś nie czuli potrzeby zweryfikowania swoich znalezisk i często z kości mamuta tworzono szkielet giganta o olbrzymich rozmiarach. Takie twory siłą rzeczy oddziaływały na wyobraźnię znajdując swoje uzasadnienie w greckich mitach. Patrząc z tej perspektywy łatwiej zrozumieć skąd w tej mitologii wzięły się przedziwne stwory takie jak harpie czy chimera.
Wrażenia wg książki Adrienne Mayor – „The First Fossil Hunters”.




KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Tak na marginesie, to co znamy dziś z rzeźby antycznej to niestety nam trochę zaciemnia obraz. Grecy swoje posągi polichromowali w jaskrawe, krzykliwe kolory, na szczęście polichromie wypłowiały… bo to trochę taki bazar był
Kapało złotem i pstrokacizną – taki ówczesny Licheń. Ale kanony mieli niezłe trzeba to przyznać.
by Ralfi on 20 stycznia 2012 o 22:27.
Ciekawą miejscowością z moich stron jest Pakość na pograniczy Kujaw, Pałuk i Wielkopolski. Swoją nazwę wzięła ponoć od kości giganta przy której odpoczywali podróżnicy
by Gawo on 21 stycznia 2012 o 2:27.