2012 11
Okaleczona krowa w Kansas
5 stycznia 2012 roku, ranczer hodujący bydło niedaleko miejscowości Kansas City w stanie Missouri, znalazł na swoim pastwisku martwą krowę, której precyzyjnie wycięto narządy rodne oraz wymię. Krowa nie była w najlepszej formie i właściciel odizolował ją od reszty stada. Dzień przed jej tragiczną śmiercią wszystko wskazywało na to, że krowa powoli powracała do pełnego zdrowia.

Na miejsce zdarzenia wezwano policję a także weterynarza, który oficjalnie stwierdził przeprowadzenie na krowie zabiegu chirurgicznego z precyzją nieznaną współczesnej medycynie. Cięć dokonano w taki sposób, że żadne z naczyń krwionośnych nie zostało uszkodzone i sam zabieg mimo, że z samej swojej natury był niezwykle gwałtowny – był jednocześnie bezkrwawy. Weterynarz stwierdził także, że krowa była żywa podczas zabiegu a ten który go dokonywał doskonale wiedział co robi. Weterynarz wyznał, że gdyby jemu przyszło dokonać takiej operacji na krowie, wszystko dookoła byłoby zalane krwią, ale krwi na pastwisku nie znaleziono. Policja zbadała okolice zagrody i nie znalazła żadnych śladów ludzkich ani samochodowych, a brama do zagrody była wciąż zamknięta na klucz.







KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Zastanawiam się czy ludziom też takie operacje fundują obcy ? Tyle tysięcy ludzi znika co roku na świecie bez śladu ….Natomiast jeśli chodzi o jakieś większe zagrożenie ze strony obcych ,to ostatnio padło stwierdzenie z ust jakiegoś profesora , że te wszystkie uprowadzenia ,okaleczenia itd, mają charakter egoistyczny . Znaczy ,że obcy nie mają jakiegoś planu zniszczenia ziemi czy ludzi a prowadzi ich ciekawość i chęć poznania.Dla tych porwanych niewielkie to pocieszenie niestety ….
by Kris on 11 stycznia 2012 o 10:26.
[...] http://nowaatlantyda.com/2012/01/11/okaleczona-krowa-w-kansas/ [...]
by Filipińska operacja na krowie? | Mistyka Życia on 11 stycznia 2012 o 12:30.
Nie można wyciąć organu którego nieodłącznym elementem są naczynia krwionośne bez uszkodzenia – przecięcia naczyń krwionośnych.
Można jedynie wcześniej pozbawić ofiarę krwi lub w jakiś sposób zamknąć przekrój naczyń w strefie cięcia.
Apeluje o elementarną logikę.
by 34 on 11 stycznia 2012 o 20:13.
34 masz rację ….Wciskają nam takie rzeczy i wszyscy bezkrytycznie w to wierzymy…Nie da się przecież wyciąć czegokolwiek co posiada żyły i tętnice bez ich przecięcia …Brawo !
by Kris on 11 stycznia 2012 o 21:01.
Jeśli naczynie krwionośne zostalo przeciete wcale nie oznacza że zostalo uszkodzone. Uszkodzenie miałoby miejsce, gdyby polala się choć kropla krwi. W przypadku opisanego zabiegu naczynia krwionośne zostaly od siebie odizolowane a nie uszkodzone. Krowie wymie i waginę „wymontowano” ze zwierzęcia tak, jak mechanik wymontowuje część samochodu.
ale…
Nie przeszkadzam we wzajemnych gratulacjach logicy
by chris miekina on 11 stycznia 2012 o 21:34.
Chris, wybacz, ale przeginasz
Co rozumiesz przez pojęcie odizolowania naczyń krwionośnych ?
Nie polała się krew ale naczynia zostały przecięte, więc ewidentnie je uszkodzono.
To tak jakby zlać paliwo i olej z silnika przeciąć go laserem na pół i twierdzić że silnik jest nieuszkodzony, co najwyżej odizolowano od siebie pewne jego części, bo przecież nie polała się benzyna i olej silnikowy !
No na pewno silnik jest cały bo nie poleciała nawet jedna kropelka !
A to tylko jakiś sprytny kosmita… pardon, mechanik spuścił też inne płyny eksploatacyjne, płyn przekładniowy, chłodniczy, itp.
Chris, trudno wyciąć jakiś organ, zabić zwierzę i nie uszkodzić go, w tym jego układu krwionośnego, a nawet zabić jak krowę w opisywanym przypadku.
Gospodarzu nie ma nic gorszego jak dogmatyczny upór w złej sprawie.
A stosowanie słownych kruczków i wybiegów w obronie ewidentnej medialnej manipulacji jest złą robotą.
Do wszystkiego musimy podchodzić w sposób analityczny, trzeźwy i krytyczny, bowiem w przeciwnym wypadku nasze osobiste śledztwo zaprowadzi nas na manowce błędów i fałszu.
A przecież chyba szukamy prawdy ?!
by 34 on 12 stycznia 2012 o 1:27.
Krowa ewidentnie została „uszkodzona”. Przecież ostatecznie zdechła na skutek opisanego zabiegu. Wycięcie wymienionych organów zostało poprzedzone zasklepieniem naczyń. Zabieg przeprowadzony w ten sposób nie powinien skutkować zejściem dlatego przypuszczam że w rzeczywistości ingerencja w funkcjonowanie organizmu krowy była daleko głębsza niz bezkrwawe cięcie…
Przy okazji – naruszenie ciągłości naczyń bezsprzecznie stanowi ich uszkodzenie. Chris po raz pierwszy od miesięcy wyraził się mało precyzyjnie i o co tu kopie kruszyć? Mnie zdarza się to daleko częściej:)
by continuendo on 11 stycznia 2012 o 22:07.
Continuendo dzieki za wsparcie, ale upierając sie przy swoim nie robie tego z powodów aby na swoim postawić bo ktos mi nadepnął na odcisk. Jesli popelniem błąd zawsze sie do niego przyznaję, ale nie w tym przypadku.
Panowie – sami zobaczcie co te szkoly i telewizja z was zrobiły – zamknęly was w ciasnym pudelku z gory zaprogramowanego myślenia (nie jest moją intencją nikogo obrażać). W tym mysleniu zabieg chirurgiczny kojarzy sie wyłącznie z cięciami, skalpelem i zniszczeniem. Dlatego dałem ten przyklad z wymontowywaniem.
A fakt z jakim mamy do czynienia jest taki, że ten kto dokonał zabiegu mial do dyspozycji technologię, ktora jest dla nas obca i nadal niezrozumiała. Nie wiemy po co ktos to robi i jak to stosuje. Przy naszych obecnych możliwościach w laboratoryjnych warunkach i na eksperymentalną skale moglibyśmy sie pokusić o próbę dokonania takiego „demontażu” poprzez odizolowanie np. jednego naczynia krwionośnego w bezkrwawy sposob. Naczynie to nie będzie mialo śladow cięcia, szycia sklejenia np w momencie kiedy przeplywającą w nim krew zatrzymamy rezonansem elektromagnetycznym, usuniemy ja z miejsca gdzie ma nastąpić izolacja a ewentualne cięcie zostanie naprawione poprzez zaaplikowanie szybkorosnących komórek macierzystych (przyspieszenie to być może kończy się smiercią pacjenta – w tym przypadku krowy – ale operacja oczywiście się udaje). Wówczas na tak potraktowanym naczyniu krwionośnym nie bedzie nawet najmniejszego śladu operacji – tak jakby jej nigdy nie było. Nie ma krwi ani blizn. Jest tylko martwa krowa.
Logika zmienia sie w zależności od tego kto ja aplikuje. My patrzymy na poharataną martwa krowe i zastanawiamy sie jaki bandyta mógl ją zabić w ten sposob. Ten kto to zrobił jest z pewnością zadowolony z siebie bo ma potrzebne mu do czegoś (modyfikacje genetyczne?, tworzenie chimer?) podzespoły.
Nikt nie ma sensownej teorii co stoi za powtarzającymi sie przypadkami okaleczeń bydła.
by chris miekina on 11 stycznia 2012 o 23:08.
A mi się to zdarzenie z krową skojarzyło z tym stworem Chupacabra, widzianym wielokrotnie, ni to diabeł, ni wampir, „wysysacz kóz”, atakował w PL kozy i pozbawiał je krwi do ostatniej kropelki przez jedną mała dziurkę.
I już nie mamy krwi, a cala reszta to może wymysł felczera który postanowił sobie dorobić kosmiczną konfabulacją.
by 34 on 12 stycznia 2012 o 1:35.
Przyszedł mi do głowy jakiś typ lasera, którym wycinając coś przytapia się okoliczne tkanki. Skoro jesteśmy w dość znaczącym stopniu zrobieni też z silikonu, można by „przy topić”/”zalakować” żyły.
To tylko taki pomysł.
Dawno nie było doniesień o poranionych krowach, z początku lat 90 takich doniesień było mnóstwo.
by crc on 11 stycznia 2012 o 23:11.
O tych tajemniczych okaleczeniach zwierząt pisał Viktor Farkas w książce „Niewytłumaczalne zjawiska”. Polecam tę i inne książki Farkasa.
by goldenbrown on 12 stycznia 2012 o 2:44.
A może jak pisał wcześniej 34, krew przed ‘zabiegiem’ została w jakiś sposób wypompowana?
by gfgf on 12 stycznia 2012 o 8:28.
Mamy zbyt mało danych, na pierwszy rzut oka tak wygląda że krew mogłabyć wypompowana. Ale czy niemożna tego zrobić w taki sposób żeby podać jakiś środek dożylnie aby krew pod wpływem np impulsu elektromagnetycznego się zatrzymała i stała galartem? Wtedy operacja wycięcia czegoś z tej krowy byłoby bez fontanny krwi…
by Piotr on 12 stycznia 2012 o 15:53.
Mogło być i tak.
Są gatunki węży których jad właśnie powoduje taki efekt – błyskawicznie zestala krew.
by 34 on 12 stycznia 2012 o 18:10.
Nie można z krowy wymontować wymiona bo co z „przewodami „? W samochodzie odkręcamy przewody i silnik możemy wyciągnąć .Jesli przyjmiemy ,że do tych organów dochodzą żyły i tętnice o średnicy 0,5 cm. to jak taka rurka będzie wyglądać po tym cudownym cięciu ?
by Kris on 12 stycznia 2012 o 18:19.
Ale nie zapomianjmy,że to robi ktoś dysponujący nie tyle może wiedzą większą od nas, ale znacznie bardziej wyrafinowanym sprzętem.
by gfgf on 12 stycznia 2012 o 19:54.
Wszystko na to wskazuje ,że robią to na żywym jeszcze stworzeniu !!!
Sa też opisane i ludzkie przypadki okaleczeń…..straszne !!!
by Emmi on 14 stycznia 2012 o 17:45.
Temat „okaleczen” oraz uprowadzen zarowno zwierzat jak i ludzi swoje zrodlo moze miec w Polsce (tej okupacyjnej). Kompleks „Riese” wybudowany przez nazistowska machine smierci kryje wiele tajemnic. Warto zapoznac sie z blogiem http://moje-riese.blogspot.com/. Zaznaczam, ze nie znam autora blogu, natomiast sledze jego wpisy i zamieszczane materialy wideo. Fakty jakie podaje daja duzo do myslenia.
by rob on 15 stycznia 2012 o 15:22.
Zarzut 34 jest nonsensowny. Można wyizolować dane grupy tkanek, bez naruszania struktury innych. Ziemska, znana mi medycyna, potrafi tego dokonać tylko na obszarze komórkowym, bardzo ograniczonym i wyizolowanym z żywego organizmu . Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie doszukuje się w okaleczeniach bydła jakichkolwiek znanych technologii i zrozumiałych motywacji. Tak więc, bezwzględnie JEST możliwe (choć tylko teoretycznie) usunięcie np. wymion bez uszkadzania JAKICHKOLWIEK naczyń, z włosowatymi włącznie.
by Piotr Kasprzak on 18 stycznia 2012 o 3:38.
Panie Piotrze , proszę sobie wyobrazić krowę z wyciętym wymieniem ! Musi pan wiedzieć ,że takie wymię jest ukrwione wyjątkowo dobrze i dochodzą do niego dziesiątki różnej średnicy żył i tętnic ! Teraz proszę sobie wyobrazić ,że ma pan wyjątkowe narzędzie i usuwa pan to wymię tak ,że jego już ta krowa nie ma . Te żyły i tętnice jeśli nie zostały przecięte więc dyndają sobie na kształt korzeni wyrwanego drzewa ! To są rurki puste w środku ! Jeśli nie ma tych żył ,to znaczy ,że są przecięte ! 34 ma rację ,że powinniśmy się wykazać elementarną logiką !
by Kris on 19 stycznia 2012 o 18:23.
Zacząłem czytać ten blog co polecił rob i jestem pod wrażeniem…….Nie wiem co o tym myśleć i muszę jeszcze trochę poczytać i się zastanowić….Na obecną chwilę jestem w szoku. Czy to wszystko może być realne ?
by Kris on 19 stycznia 2012 o 18:30.
Dość dobrze znam wymiona, choć nie krowie
i BARDZO dobrze wiem jak są ukrwione. Dokładnie tak to sobie wyobrażam. Dyndające rurki na kształt korzeni wyrwanego drzewa. Nie jestem pewien jak to wyglądało w przypadku krowy z Kansas, bo jej nie widziałem. Mam tylko tę i kilka innych relacji z trzeciej ręki. Ale – z całą pewnością – tak MOGŁO to wyglądać. Bo nie ma rzeczy niemożliwych, a jeżeli ktoś myśli że są – to jest w błędzie i zarazem jest zapewne za głupi żeby z nim dyskutować. Nie bierz tego do siebie, Kris – wierzę, że Ty też uważasz podobnie jak ja, a to tylko chwilowy szok właśnie. Uwaga była raczej natury ogólnej.
by Piotr Kasprzak on 21 stycznia 2012 o 17:21.
Nie przejmuj się Piotrze …Jeśli natomiast oglądałeś jakieś zdjęcia z okaleczeń zwierząt to doskonale wiesz ,że nie ma żadnych dyndających żył ! Mało tego ,w żadnym artykule nikt o tym nie wspomina ,,, Po co bronisz coś czego nie da się obronić ? Trochę logiki i zdrowego rozsądku !
by Kris on 23 stycznia 2012 o 10:10.
Logika często o zawodzi kiedy mamy do czynienia z nieznanym. Prawdopodobnie nie ma tam dyndających żył, to fakt. Ale nieprawdą jest że nie można usunąć narządu bez uszkodzenia naczyń krwionośnych (o ile za uszkodzenie przyjmiemy ich przecięcie termo-, elektro-, krio- czy nożem). Ale jeżeli dysocjację na poziomie błony podstawnej przyjmiemy za przerwanie ciągłości bez uszkodzenia struktury – wtedy można. A to zapewne Chris miał na myśli, bo tak dzieje się zwykle (zgodnie z relacjami), u okaleczonego bydła. Naczynia mają przerwaną ciągłość – w tym sensie są uszkodzone. Ale śladów uszkodzeń nie widać. A więc są jakby wyłuskane z ciała. A nie wycięte czy wyrwane. Jak to zrobiono, kto i po co – to inna historia. Jest wiele takich opowieści, najstarsze znane mi sięgają XIX wieku. Nie muszę tego bronić bo te newsy bronią się same od lat. A co zdrowego rozsądku – no cóż. Jak to mawiał Sherlock Holmes – kiedy odrzucimy to co niemożliwe, cała reszta, choćby całkiem nieprawdopodobna, musi być prawdą. Na Nowej Atlantydzie, co drugi wpis ma właśnie taki charakter i dlatego NA odwiedzam.
by Piotr Kasprzak on 24 stycznia 2012 o 1:44.
Jak mawiali starożytni indianie ,Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko .Trochę logiki !
by Kris on 25 stycznia 2012 o 9:26.
…no chyba,że masz dwa caistka
by gfgf on 25 stycznia 2012 o 14:10.
caistka niestety nie są jadalne
, chodziło mi o ciastka
by gfgf on 25 stycznia 2012 o 14:11.
A skąd wiesz ,że caistka są niejadalne ? Sprawdzałeś na google ?
by Kris on 25 stycznia 2012 o 16:17.
google? a to ACTA ich nie usunęło?
by gfgf on 25 stycznia 2012 o 16:36.