Tuesday, May 22nd 2012
gru
2011
5

Starożytni Astronauci cz.3


Philip Coppens to niezwykły badacz starożytnych kultur i początkow ludzkiej cywilizcji. Podobnie jak wielu innych alternatywnych historykow jest on przekonany , że w tworzeniu ludzkości miała udział pozaziemska cywilizacja. Jednak patrzy on na ten problem trochę inaczej niż większość jemu podobnych, bo zamiast widzieć w tym wszystkm fizycznych kosmitów manipulujących przy ludzkim kodzie genetycznym (jak np. Sitchin), skłania się raczej do tego, że taki wplyw pochodzil od bardziej abstrakcyjnej pozaziemskiej inteligencji. Tak więc udział kosmitów w tworzeniu człowieka niekoniecznie musi być fizyczny a może funkcjonowac dzięki przesyłaniu np. myśli co potwierdzają obecnie odkrycia na polu fizyki kwantowej.

Czy jesteśmy sami w kosmosie? Nasi przodkowie nie mieli żadnych co do tego wątpliwości i byli przekonani, że nie jesteśmy sami. Wielu współczesnych krytyków teorii Starożytnych Astronautów uważa naszych przodkow za ciemnych dzikusów. Tymczasem w tradycji wielu starożytnych cywilizacji można znaleźć informacje, że ich bogowie żyli wśród tych ludzi. Tak jest w przypadku cywilizacji Majów, Inków czy indian Hopi, gdzie bogowie zdecydowali nagle o swoim odejściu, ale zanim zniknęli w sinej dali gór, obiecali, że powrócą.

Wystarczy spojrzeć na odkrycia archeologiczne, żeby uwierzyc że nasi przodkowie mieli rację. Żyjemy jednak w świecie, w którym nie uznaje się takiego wytlumaczenia i samo wspomnienie o obcej cywilizacji, która mogła mieć udział w budowaniu naszej jest odrzucane natychmiast i określane jako niepoważne i nienaukowe. Dodatkowo wszystko komplikuje obecna ewangelia naukowców, którą jest teoria ewolucji. Teoria ta zakłada regularny i stabilny progres świata i nie dopuszcza istnienia czegoś takiego jak wysoko rozwinięte ale zaginione na przestrzeni dziejów cywilizacje. Teoria ewolucji jest ilustrowana linearnie i taki koncept sam w sobie jest dziwaczny.

Weźmy za przykład naszą najnowszą historię. Wydawałoby się, że po locie na Księżyc kosmos otworzył przed nami swoje wrota i wkrótce flotylle ziemskich statków kosmicznych jak ten ze Star Trek, będą penetrować najdalsze jego zakątki. Tymczasem ekspansja ustała niemalże natychmiast po jej rozpoczęciu. Od lat nie przerowadza się już załogowych lotów na Ksieżyc a tym bardziej na jakąś inną planetę. Z trudem udaje się wysłać jedną sondę na Marsa i nawet w ziemskim transporcie lotnicznym zrezygnowano z jedynego pasażerskiego samolotu ponaddźwiękowego, jakim był Concorde, nie budując nic w zamian. Czy można coś takiego nazwać rozwojem? Chyba nie… To daje do myslenia. Być może to samo stało się z innymi starożytnymi cywilizacjami, które straciły początkowy impet rozwoju i rozpłynęły się w historii.


To co jednak jest nadal widoczne to fakt, że nieustannie ktoś z zewnątrz usiluje się z nami skontaktować. Imhotep – jeden z najbardziej wpływowych kapłanów faraona Dżosera – był w starożytnym Egipcie (ok. 5 tys. la temu) uznawany za twórcę idei piramid. Miał on wymyślić nową technikę wg której budowano piramidy szybciej a przy tm wieksze rozmiarami. Jego współcześni uważali, że posiadł on umiejętność komunikowania się z bogami. To od nich pozyskał on wiedzę na temat rozmaitych substancji, które póżniej wykorzystal do budowy piramid. Tak więc nie ma wątpliwości, że jego wiedza pochodziła od innej niż ludzka inteligencji.

Terence McKenna również wspominał o technicznym i technologicznym aspekcie kontaktów z istotami pozaziemskimi. Od nich dowiedzial się np. że czas nie jest produktem ubocznym grawitacji i że jest jak najbardziej realny i ma charakter falowy. McKenna zawarł to w formule matematycznej, którą otrzymał od obcej inteligencji, co pokazuje zasadę na jakiej być może także Imhotep uzyskał swoją wiedzę. Z całą pewnością istnieje rzesza ludzi na przetrzeni czasu pomiędzy Imhotepem a McKenną, którzy także otrzymali podobne wskazówki od pozaziemskich. Np. Michael Talbot napisał ksiażkę pt. „Holographic Universe” („Holograficzny Wszechświat”), a powstala ona dzięki jego kontaktom z inną niż ludzka inteligencją

Miejscami, które powstały przy udziale pozaziemskiej cywilizacji wydają się być bez wątpienie monumenty w Teotihuacan, Puma Punku, Cuzco, Ollantaytambo i Machu Picchu. Lokalne legendy opowiadają o bogu zwanym Wirakocza, który pojawil się nagle z nikąd (star gate?) nad Jeziorem Titicaca, rozpoczął cywilizację ludzką i dokonał wielu niezwykłych rzeczy. Przykładem nieziemskiej ingerencji jest z pewnością Puma Punku, gdzie niektórych pomysłów inżynieryjnych jakie tam zastosowano nawet dziś nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Mimo to, w bardzo odległej przeszłości takie rozwiązanie znajdowało dla siebie racjonalne zastosowanie. Podobne niezwykłe i niewytłumaczalne rozwiązania można znaleźć w Cuzco jaki Ollantaytambo.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

9 Comments on “Starożytni Astronauci cz.3”

  1. Polecam Tajemnicze Początki Człowieka, można obejrzeć na youtube w częściach :)

  2. Prosze podac szczegoly na temat tego zdjecia z tarasami,gdzie znajduja sie te tarasy ? Dzieki !

    1. Ollantaytambo w Peru

  3. Nie wierzę, by międzygwiezdna cywilizacja przybyła na Ziemię, by wspomóc swą potencjalną konkurencję – jeśli coś by uczynili, to raczej w przeciwnym kierunku, by skierować rozwój przyszłej ludzkiej cywilizacji na bezdroża. No i faktycznie ludzkość przez tysiące lat błąkała się po bezdrożach, aż do czasów średniowiecza, które pchnęły cywilizację ziemską do imponująco szybkiego rozwoju. Ludzie trafili na właściwy dla siebie tor – tylko dlaczego dziwni ludzie z Klubu Rzymskiego i tym podobnych chcą nas z tego toru wytrącić? Czyżby agenci tych kosmitów, pilnujący, by Ziemianie nie opuścili swej kolebki?

    Wmawiają nam, że zbyt szybki rozwój ludzkości jest zagrożeniem dla Ziemi, a jednocześnie promują wśród ludzi obłąkańczy konsumpcjonizm, a właśnie ten konsumpcjonizm jest zagrożeniem dla środowiska, podczas gdy nauka i technika ma szansę znaleźć konieczne remedium.

    Dla przetrwania ludzkości konieczne jest jak najszybsze zasiedlenie jeszcze jednej planety, a dopóki tego nie uczyniono, wystarczy jeden asteroida lub jedna wojna termojądrowa, by zakończyć historię ziemskiej cywilizacji.

  4. Merci beaucoup Chris pour les précisions concernant Ollantaytambo,c’est très interessant !!! :)

  5. Ollantaytambo jest zamieszkałe !!!!.Genialne miejsce i znów te głazy tak pięknie wycyzelowane i poukładane bez spoiwa i znów nam podają,że to jakieś świątynie,wg mnie to jest miejsce o wiele starsze niż się mówi.Na oko widać,że Inkowie nie cięli tych głazów albo te 6 megalitów,które widziałem w necie targane przez Inków i chyba zaprzęgali do tego targania ok.6 kilometrów całą watachę lam bo koni to oni nie znali ?

  6. Nie, konie wynaleźli Hiszpanie a to było znaaacznie później niezależnie od stosowanej rachuby czasu :)
    Nawiasem mówiąc czy lam istniejących na świecie, nawet gdyby towarzyszyli im lamowie, wystarczyłoby do transportu bloków skalnych o masie kilkudziesięciu ton po zboczu o nachyleniu rządu 45 – 60 stopni?

  7. Nawet gdyby wszyscy Lamowie w laminowanych portkach z lampionami tańczący lambadę na lamencko silnych lamach lamentowali,próbując udźwignąć jednego megalita pod kątem w górę to nie dadzą rady… TAKIEGO WAŁA !!!
    Z czego wynika,że jest no NAUKOWA CHAŁA !!! :) :) :)

  8. ładnie i logicznie dość to wszystko wygląda, jednak dlaczego nie potrafią się z nami skontaktować jeśli wiemy ze tego chcą? i po co, skoro nas opuścili?
    Jeśli już wiele wieków temu potrafili sie swobodnie przemieszczać to teraz potrafią chyba samą myślą sie tu pojawić? Boją sie ze wywołają zbyt wielki szok? albo ze padną nasze rządy? A co Ich obchodzą rządy…

Dodaj komentarz

advert