Friday, May 18th 2012
sie
2011
16

Ogopogo


Niemalże wszyscy mieszkańcy kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska są zgodni co do tego, że to czym natura wyróżniła ich najbardziej, jest pięknym jeziorem Okanagan, nad którym niebo niemalże zawsze jest słoneczne. Jezioro jest na dodatek położone strategicznie pomiędzy Vancouver i Calgary, przyciągając wszystkich – zwłaszcza mieszkańców płaskich i monotonnych prerii – spragnionych słońca i plaży. Drugą atrakcją tego regionu jest… tajemniczy potwór Ogopogo, który ma podobno zamieszkiwać mroczne wody jeziora niczym legendarny Loch Ness w Szkocji, czy Champ z Jeziora Champlain pomiędzy Vermontem a Nowym Jorkiem. I dopiero na trzeciej pozycji plasują się unikalne uprawy winorośli i lokalne wina.

Legenda Ogopogo każdego roku rośnie coraz bardziej podsycana opowieściami tych, którzy nieoczekiwanie ujrzeli wynurzający się na ułamek sekundy łeb potwora, a także tych, którzy dobrze wiedzą, że nie ma lepszej reklamy dla jeziora i całego regionu niż tajemnicze prehistoryczne zwierzę, które ukrywa się w jego wodach. Sklepy są pełne pamiątek dzierżących wizerunek Ogopogo – od t-shirtów po solniczki i otwieracze do piwa. Wielką popularnością cieszą się zielone, galaretowate żelki pod działającą na wyobraźnię nazwą „Kupa Ogopogo”. W centrum miasteczka Kelowna stoi solidnych rozmiarów posąg mający przedstawiać wodnego potwora o ciele smoka i głowie kozła. Bill Steciuk, który uważany jest za lokalny autorytet w kwestii potwora, nie jest zadowolony z tego pomnika, bo według niego, w niczym nie przypomina on wyglądu Ogopogo.


Steciuk bada fenomen Ogopogo od 1978 roku, kiedy przejeżdżając obok jeziora zauważył jak na jego powierzchni zanurzają się i wynurzają trzy sporych rozmiarów garby. Steciuk gwałtownie zatrzymał samochód na środku drogi i podbiegł do brzegu, aby bliżej przyjrzeć się niezwykłemu zjawisku. Zablokował w ten sposób drogę i po chwili razem z nim, potworowi przyglądało się już kilkanaście innych osób. Całą historię opisała lokalna gazeta, która poprosiła o telefony od naocznych świadków wydarzenia. Nikt jednak nie odważył się o tym opowiedzieć publicznie. W tamtych czasach każdy, kto opowiadał takie historie brany był za kogoś niespełna rozumu, lub pod wpływem alkoholu, albo narkotyków.

Bill Steciuk jednak zdecydował się przeprowadzić własne śledztwo w tej sprawie i mimo oporów, zdołał przekonać wielu ludzi do tego, aby opowiedzieli o niezwykłym zwierzęciu jakie widzieli w jeziorze. Okazało się, że Ogopogo widziały steki ludzi i wiele śladów wskazuje na to, że widok potwora nieobcy był także pierwszym osadnikom na tych terenach jeszcze w XIX w. Obecność niezwykłego kryptoida potwierdzają także indiańskie legendy opowiadające o wodnym demonie N’ha-a-itk, zamieszkującym jezioro Okanagan.

Przez te wszystkie lata Steciuk zorganizował wiele wypraw mających udowodnić istnienie niezwykłego zwierzęcia. Jezioro przeszukiwała ekipa płetwonurków, zdalnie sterowane batyskafy i wojskowy sonar. Ogopogo nie odnaleziono, ale też niełatwo jest go znaleźć w jeziorze o długości prawie 140 km i 250 m głębokości. Na jego dnie leży warstwa osadów o grubości 600 m i to w nich ma się on ukrywać przed ludzkimi oczami. Na dodatek dno usiane jest wieloma podwodnymi jaskiniami, które są być może kryjówką potwora…

Pewnego razu jeden z płetwonurków znalazł spory szkielet na dnie jeziora, który przedwcześnie okrzyknięto szkieletem małego Ogopogo, bo okazał się być pozostałością po jeziornej odmianie łososia zwanego tu Kokanee. Do tej pory najpoważniejszym dowodem na istnienie Ogopogo jest zdjęcie z sonaru, który znalazł punkt cieplny z dużą szybkością przesuwający się tuż przy dnie jeziora. Niektórzy uważają że wygląd Ogopogo przypomina ciało wieloryba z niewielką głową na długiej szyi.


O ile 30 lat temu ludzie tacy jak Steciuk byli przedmiotem drwin, dziś już tak nie jest. Ludzie są znacznie bardziej otwarci na możliwość istnienia czegoś, co stoi w sprzeczności z nauką. Nad jezioro Okanagan każdego roku przyjeżdżają kolejne ekipy filmowe aby opowiedzieć niezwykłą historię potwora. NA również szykuje się do takiej ekspedycji – jednakże nie wcześniej niż w przyszłym roku, podczas której zamierzam odwiedzić wszystkie ważniejsze jeziora, które kryją w sobie niezwykłe okazy kryptozoologicznej fauny (Manipogo, Memphere, Champ i inne). Być może będzie okazja porozmawiać o Ogopogo z samym panem Stecikiem. Podobno najłatwiej zobaczyć Ogopogo, gdy kończy się krótkie kanadyjskie lato i w pierwszy poniedziałek września po raz ostatni zapłoną nad jeziorem grille wyznaczające koniec sezonu. Wówczas nieśmiały Ogopoga znów wynurza z wody swoje trzy garby, łapiąc ostatnie promienie letniego słońca, w jeziorze wreszcie wolnym od motorówek, turystów i wędkarzy.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

4 Comments on “Ogopogo”

  1. W Kelownie mieszka moja rodzina, bylem tam na wakacje w 2007 roku, lecz Ogopogo nie widzialem ;] Miejscowosc jest piekna, jej okolice takze, bardzo polecam.

  2. Słuchajcie, no to jestem srogo zdziwiona, bo jeżeli „widok potwora nieobcy był także pierwszym osadnikom na tych terenach jeszcze w XIX w. Obecność niezwykłego kryptoida potwierdzają także indiańskie legendy opowiadające o wodnym demonie N’ha-a-itk, zamieszkującym jezioro Okanagan”, to skąd ta niewiara, skąd ta negacja z drwinami włącznie przez tyle lat? Czy my z naszych legend i podań drwimy, czy wręcz przeciwnie – np. pierwszy z brzegu, bo bliski mi, Skarbnik.

    Patrzę na zdjęcia, czytam Calgary i zazdroszczę planów: wyjazd, zwiedzanie, penetracja, rozmowy. :( Może poproszę chociaż trochę pamiątkowego żelku spod smoka…

    I wiecie co? Chyba wolę bicie miejscowej piany taką tematyką, niż rozpączkowywanie na czynniki pierwsze cudzego nieszczęścia – tym razem na tapecie śp. Lepper.

  3. Mam dobrych znajomych w Kelowna i nigdy o tym Ogopogo mi jakos nie wspominali.A jesli chodzi o potwornosci na znaczkach kanadyjskich to jestem do tego moze zbyt mocno przyzwyczajony,bo mnie to juz raczej nie rusza,jak widze marnej jakosci zdjecie swiezo upieczonej pary ksiazecej;Billy’ego &Kate.:)

  4. Eee, lepsze są wyprawy z Aboryginami w okolicach wyspy Victorii z podążającymi za łodzią wielorybami niż śledzenie, ustawianie kamer i aparatów w nadziei wynurzenia Ogopogo, którego niestety nie ma. Turystyczna ściema. Sorry Chris :-)

Dodaj komentarz

advert