Friday, May 18th 2012
sie
2011
5

Arka Przymierza na Wyspach Dziewiczych


Poszukiwacze zaginionej Arki, próbowali znaleźć ten słynny historyczny i religijny artefakt przez wieki, w wielu miejscach na świecie bez powodzenia. Być może nie znaleziono Arki Przymierza dlatego, bo po prostu szukano jej w złym miejscu. Jeden z poszukiwaczy Arki – JP Noel uważa, że została ona ukryta na karaibskich Wyspach Dziewiczych.

Początkowo nic nie wskazywało, że Arka Przymierza stanie się celem poszukiwań Noela. Kilka lat temu wzorem wielu turystów odpoczywał on na pięknej wyspie St. Croix, gdy nieoczekiwanie został ukąszony przez miejscowego insekta. Ukąszenie okazało się jadowite, a wstrzyknięty do organizmu Noela jad podziałał w osobliwy sposób, wprawiając go w stan euforii a jednocześnie tworząc doświadczenie śmierci. Noel postanowił bliżej przyjrzeć się owadowi, który go ukąsił mając na myśli farmakologiczne zastosowanie tego jadu, a przy okazji poznał mroczną i niejasną historię wyspy, która nieoczekiwanie pochłonęła go całkowicie.

Podczas swojej drugiej podróży na wyspę Noel odnalazł ruiny starej budowli położonej w zatoce zwanej Salt River Bay. To w tym miejscu wylądował na St. Croix Krzysztof Kolumb, który zaznaczył je czerwonym, maltańskim krzyżem. Nieoczekiwanie okazało się, że wyspa była miejscem często odwiedzanym przez Europejczyków i w pewnym momencie historii jej posiadaczami byli także Kawalerowie Maltańscy. Noel doszedł do wniosku, że właśnie ta wyspa, zakupiona przez Kawalerów Maltańskich mogła być miejscem gdzie schowano bezcenny zabytek z dala od ciekawych ludzkich oczu.

Zanim jeszcze zaczęły się Wyprawy Krzyżowe, w miejscu gdzie przed wiekami znajdowała się w Jerozolimie świątynia Salomona, mieszkali franciszkańscy mnisi, którzy z czasem zmienili się w zakon rycerski Szpitalników. Kiedy pierwsze hospicjum jakie postawiono zostało zburzone ok. 600 r, drugie zbudowano na terenie monasteru św. Jana Chrzciciela. W ten sposób powstały podwaliny pod zakon, który w historii znany jest pod nazwą Szpitalników, Joannitów a obecnie istnieje jako Zakon Kawalerów Maltańskich. Wg. Noela, Szpitalnicy mieli odnaleźć Arkę Przymierza na krótko przed Krucjatą. Zażarta wojna religijna w tym rejonie dała Szpitalnikom unikalną szansę, aby znalezioną Arkę wywieźć z Bliskiego Wschodu i umieścić w bezpiecznym miejscu.

Szczegółowe badania na temat tamtej epoki oraz roli zakonów rycerskich podczas Krucjat, doprowadziły Noela do wniosku, że pozycja Templariuszy w tamtych czasach, która przez stulecia obrosła legendą, nie była wcale dominująca, bo byli oni zawsze w cieniu Szpitalników. Wbrew obiegowej opinii zakony wcale nie rywalizowały ze sobą a raczej ściśle współpracowały. Po odkryciu Arki Przymierza, wewnątrz zakonu utworzono tajne bractwo zwane „Secrati”, do którego należeli także Templariusze. To dlatego Arkę przewieziono do twierdzy w Akkce, która była dzielona przez oba zakony. Arka jednak nie zabawiła tam długo i wkrótce znalazła się w innym zamku – Krak des Chevaliers, który był najpotężniejszą twierdzą Krzyżowców na Ziemi Świętej.

Współpraca obu zakonów skończyła się wraz ze skasowaniem zakonu Templariuszy w 1312 r. Znakomita większość bogactw i ziem Templariuszy znalazła się w rękach Kawalerów Maltańskich, co jest kolejnym dowodem na współpracę obu zakonów. 1312 nie był jednak dobrym rokiem dla Szpitalników, których wypchnięto z Cypru i przez następne 214 lat ich domem stała się grecka wyspa Rodos, by w końcu zostać na stałe na niewielkiej wyspie Malcie. Malta była jedną z nielicznych chrześcijańskich posiadłości w morzu zwycięskich muzułmanów. Źle to wróżyło przyszłości wyspy i świętych reliktów strzeżonych przez rycerzy zakonnych, którzy wiedzeni doświadczeniem zaczęli się rozglądać za nową posiadłością.


Istnieje wiele teorii na temat powodów dla których Kolumb zdecydował się szukać Indii w przeciwnym niż wskazywała na to logika kierunku. Wg. Noela jego misja była finansowana przez Kawalerów Maltańskich, dla których miał znaleźć nowy, bezpieczniejszy od Malty dom. Król Hiszpanii był tylko oficjalnym sponsorem tej wyprawy, a sam Kolumb pracował dla Krzyżowców. Kolumb dopłynął do dzisiejszego St. Croix, a wyspa nie została dodana do map Ameryki przez następne 400 lat! Kolumb nadał wyspie imię Santa Cruz, czyli Święty Krzyż. Sama osoba Kolumba jest również owiana tajemnicą i wielu uważa go za Templariusza oraz syna papieża Innocentego VIII.

W 1565 roku muzułmanie oblegli Maltę, lecz tym razem rycerze obronili ten ostatni skrawek chrześcijańskiej ziemi na Morzu Śródziemnym. Decyzja jednak została podjęta i w 1651 roku, Zakon Kawalerów Maltańskich oficjalnie zakupił wyspę St. Croix. Arka miała tam dotrzeć już wcześniej, przewieziona w ścisłej tajemnicy. O statku Krzyżowców miał jedynie wiedzieć wielki mistrz zakonu Jean Paul Lascaris. Kapitan statku nie prowadził też dziennika pokładowego. Wiadomo o tym stąd, że tuż po przybiciu do brzegów wyspy, wielki mistrz zażądał aby wszyscy zakonnicy oddali swoje pamiętniki do jego dyspozycji, a nie jak to było w zwyczaju zakonników, by nadal zapisywali je aż do śmierci, po czym zostałyby oddane rodzinie. Do dziś nie zachował się żaden pamiętnik pisany przez zakonnika w czasie pobytu Kawalerów Maltańskich na wyspie! Arka Przymierza miała zostać ukryta na St. Croix, która później została sprzedana. W 1917 r. St.Croix stała się częścią Amerykańskich Wysp Dziewiczych, administrowanych przez USA.

W tym samym mniej więcej czasie amerykański milioner Laurance Rockefeller, zakupił duży kawałek ziemi w Palestynie w miejscu doradzonym mu przez wielkiego mistrza zakonu Kawalerów Maltańskich. W miejscu tym znajdowało się niewielkie muzeum, w którym znajdowały się stare zwoje, nigdy wcześniej nie znane badaczom starożytności tego regionu. Muzeum położone było niedaleko szczątków świątyni Salomona. Nie wiadomo o czym mówiły zwoje, ale krótko potem Rockefeler zakupił inny kawałek ziemi na terenie byłej twierdzy w Akkce, gdzie finansował wykopaliska archeologiczne. Z kolei w 1920 roku dokonał wielkich zakupów ziemi na St. Croix… Na tej ziemi niczego nie budował a po latach przekazał je w darowiźnie jako park narodowy. Jeśli to tam jest schowana Arka Przymierza – zadbał aby cały teren nie został naruszony. JP Noela wierzy, że Arka Przymierza jest tam schowana do dziś. Całą tajemniczą odyseję maltańskich rycerzy opisał w książce „The St. Croix”. Ryciny w tekście pochodzą także z tej książki i są autorstwa JP Noela.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

7 Comments on “Arka Przymierza na Wyspach Dziewiczych”

  1. Ciekawy temat,ponoc jedna z komnat Wielkiej Piramidy ma idealne wymiary pod Arke Przymierza,a sama Arka posiada olbrzymia energie(nie wytworzona na Ziemii) cos na zasadzie antygrawitacji dzieki temu Mojzesz przeszedl sucha noga gdy rozstapilo sie Morze Czerwone i uratowal Hebrajczykow od wojsk egipskich.

  2. Bardzo ciekawy temat, i to wszystko ma naprawdę głęboki sens – coraz więcej elementów układanki, a co ważne, coraz sensowniej dopasowanych…

    Porusza mnie odebranie możliwości pisania pamiętników – to jakby dzisiejsze zablokowanie stron, zablokowanie usług hostingu – czyż ten knebel nie jest najlepszym dowodem na próbę zatuszowania faktów? Dobitnym dowodem na skuteczne zlikwidowanie przecieku o czymś ważnym.

    Dziś „podobne wpisy” zaszalały. :)
    Pozdrawiam.

  3. Antygrawitacji? Wtedy fruwałaby ponad nieboskłonem. Gdzieś robili program, wedle którego działanie Arki Przymierza opierało się o przepływ prądu. Niestety na potwierdzenie wskazanych przez Ciebie hipotezy Administratorze, nie ma dowodów, przez co trudno uznać ją za wiarygodną (jeszcze). Szkoda, bo wydaje się całkiem logiczna. Po raz kolejny dochodzimy do wniosku, iż to nie państwa rządzą globem, ale inne „korporacje”.

  4. Wszystko może wydawać się logiczne i dopasowane pani Elu, gdy popatrzymy na to z odpowiedniej strony.

    Sama historia dość ciekawa, ale bardziej mnie interesuje co to był za robak, niż kolejne ‘odkrycie’ miejsca położenia Arki.

  5. Sądzę, że mimo jednoznacznego tytułu i gros treści kręcącej się wokół domniemanego leżakowania Arki, meritum wpisu jest jednak Marcina:

    - „Po raz kolejny dochodzimy do wniosku, iż to nie państwa rządzą globem, ale inne „korporacje”

    Stąd i moje „coraz więcej elementów układanki, a co ważne, coraz sensowniej dopasowanych…”.

    A robak? No cóż, na niejednego zwykła meszka podziała tak, jak na innego skręt:

    - „Następstwem ukąszenia meszek może być silny obrzęk naczynioruchowy, często o odczynie alergicznym oraz gorączka, nie tylko u osób nadwrażliwych.

    Dlaczego jad meszki jest niebezpieczny dla zdrowia?

    Mechanizm działania ukąszeń meszek nie jest do końca poznany. Jednak toksyna zawarta w ślinie owadów podejrzewana jest o rozpuszczanie krwinek czerwonych i niszczenie ludzkich tkanek. Zmasowany atak, a tak się dzieje na niektórych terenach, może spowodować duże obrzęki i zmiany skórne, a nawet obrzęki płuc utrudniające oddychanie. Znaczny upływ krwi może doprowadzić do śmierci pozostawionych bez opieki niemowląt. Dlatego meszek należy unikać „jak zarazy”. Ukąszeniu komarów i meszek u osób wrażliwych na ich jad mogą wystąpić uogólnione reakcje alergiczne prowadzące niekiedy nawet do wstrząsu anafilaktycznego”
    http://www.pfm.com.pl/new/str4.php5?id4=178&id1=61&id2=&id3=

    Pozdrawiam.

  6. Predikatur tal-verità dobrze pyta, bo o robaka po prostu można zapytać i dostać odpowiedz, a jeśli chodzi o Arkę Przymierza, to niestety nie.
    Z tą Arką Przymierza, to był taki numer, że wielki Master Maltański tak się nudził, że kazał zaprojektować i wybudować jakieś „nie z tej Ziemi” urządzenie mechaniczne. Cały sztab najtęższych głów zebrał się na okes paru ładnych lat, by wymyśleć i zbudować coś takiego. Odpowiedzialnym za to był niejaki Contadur Singer, lewus jak się patrzy, ale że syn kogoś ważnego, więc „odpowiedzialny za wszelkie przedsięwzięcia”. Jako że był to trzynasty wiek AD, zwykła korbka do wywieszania prania byłaby niesłychanym wynalazkiem. I wiecie co wymyślili? MASZYNĘ DO SZYCIA! Tak, tak, ta cała Arka Przymierza to maszyna do szycia! Nikt wtedy nie wiedział do czego to jest i czemu ma służyć, trzeba było poczekać sześć wieków, aż pierwszy „Singer” pojawił się na markecie…. :-)

  7. A czy przypadkiem to nie Odyseusz nawiał do swego Kraju z wykradzioną w Troi Arka ?

    Hm ?! Ciekawe. Mam wrażenie, że Odys był Japończykiem, skoro był dobrym łucznikiem; zapewne nauki pobierał u samego Robina Hooda, syna Wilhelma Tella.

    A więc „Skarbu” na pewno należy szukać na Wyspach Kurylskich. Ani chybi – tylko tam.

Dodaj komentarz

advert