2011 23
2011 23
.
Hrabstwo Wiltshire wydaje się być bezsprzecznie światową stolicą kręgów zbożowych. Najnowszy powstał na polu East Kenett, Avebury i jest to już drugi krąg zbożowy w tym samym miejscu, w tym roku. Pierwszy powstał w maju.
na podst. cropcircleconnector.com
KONTAKT: chrismiekina@gmail.com


Nmachi jest dziewczynką i jest trzecim dzieckiem Bena i Angeli Ihegboro, imigrantów nigeryjskich, żyjących od 5 lat w Londynie. Jej przyjście na świat było dla jej rodziców nie tylko radosnym wydarzeniem, ale przede wszystkim wprawiło ich w głębokie osłupienie. Ben i Angela – tak jak znakomita większość Nigeryjczyków ma czarny kolor skóry, ale ich córka
Trzęsienie ziemi, które zabiło ponad 700 osób w Chile, najprawdopodobniej zmieniło kąt pochylenia Ziemi i przez to nieznacznie skróciło długość dnia. Oświadczenie takie wydał rzecznik prasowy NASA. Trzęsienie ziemi było tak potężne, że przesunęło ono masy skalne o kilka metrów, na przestrzeni setek kilometrów. Tyle w zupełności wystarczy aby zmienić dystrybucję masy na naszej planecie,
Seria ostatnich zjawisk sejsmicznych i meteorologicznych jakie miały miejsce w USA, daje wiele do myślenia, a towarzyszące im okoliczności w sposób logiczny układają się w coś, co nieoczekiwanie przybiera formę interesującej teorii konspiracji. Kilka dni temu w miejscowości Mineral w Wirginii, znajdowało się epicentrum trzęsienia ziemi jakie można było odczuć nawet w odległym Nowym Jorku



© 2012 Nowa Atlantyda | Chris Miekina



Piękny! Koronkowa robota:)
by Jadwiga Czerniak via Facebook on 23 lipca 2011 o 8:42.
Piękny krąg!! Wygląda, jak ozdobny guzik monstrualnych wymiarów
)
Albo Ryszarda Lwie Serce
Albo naszego rodu szlacheckiego – Leliwa..
Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że jest „podpisany” półksiężycem, jako symbol islamu, a gdyby do tego miał jeszcze gwiazdę, byłby to symbol Imperium Osmańskiego
by GB on 23 lipca 2011 o 9:01.
Spróbujcie sobie wyobrazić, że jest to bryła trójwymiarowa. Coś w rodzaju piramidy, a na niej kula jakby czymś przykryta. Ten ostatni element może być zupełnie czymś innym, ale nie będę nic sugerował.
by Leon on 23 lipca 2011 o 11:03.
http://www.ufoinfo.pl/pics/thumbs/317_2_sekwencja.jpg,tak ponoc powstaja te znaki dzieki swietlistym kula energii(plazmy).http://www.ufoinfo.pl/files/Kule%20energii%20.mpg
by maciej jarosz on 23 lipca 2011 o 11:32.
Ładne.
by Tomasz on 23 lipca 2011 o 13:03.
Mam wykształcenie techniczne, a dopiero po sugestii Leona rzeczywiście widzę ją w rzucie… I inaczej już nie mogę – teraz tak patrzę na wszystkie.
by Ela Wolny on 23 lipca 2011 o 17:45.
Gdzieś czytałem, że pod powierzchnią kręgu, zaraz po jego powstaniu jest zero wilgotności. Normalnie woda została wchłonięta w czasie jego tworzenia. Na dodatek, rośliny nie są połamane, no, może oprocz ruskiego przypadku… i nadal rosną, o ile przetrwają do najbliższego deszczu.
Akurat ten krąg we wschodnim Kennett to następny matematyczny kształt. Kosmici wreszcie zorientowali się że ludzie to prymitywi i dali nam do rozszyfrowania kolejny kalendarz, tym razem oparty nie na 264/52, ale na bardzo prostym dziesiątkowym systemie. Po prostu trzeba usiąść i policzyć ile pokazuje piórko od gitary.. na oko jakieś ~540. Jak to zinterpretujesz, to już twoja sprawa
by Motyl on 23 lipca 2011 o 20:50.
Ja tu widzę info, że gdzieś w połowie września na Ziemię zacznie oddziaływać jakiś destrukcyjny czynnik czy to za sprawą kryzysu ekonomicznego, Słońca a może jakiegoś innego ciała niebieskiego.
Może też chodzić o destabilizację jądra Ziemi.
Największe nasilenie zjawiska będzie miało miejsce w październiku i listopadzie.
by 34 on 24 lipca 2011 o 15:15.
Kilka tygodni temu nad ranem miałem sen z werbalnym komunikatem:
frank – 7 – 8 zł,
11 (i towarzysząca temu moja myśl z akcentem zapytania – listopad ?)
4 (po tej czwórce sen się urwał – obudziłem się).
Przedwczoraj przed samym obudzeniem miałem silną myśl z którą się obudziłem:
„powrót gigantów”.
by 34 on 24 lipca 2011 o 15:23.
Zaintrygowany zagooglałem przed chwilą i trafiłem na link do chomikuj.pl i książki Jamesa P. Hogana „Powrót gigantów”.
I cóż znajduję, znajduję zadziwiające, magiczne paranormalne sprzężenie:
„Nie ma żadnych wątpliwości: nastąpiła znaczna, rozprzestrzeniająca się na zewnątrz destabilizacja jądra.
Torres spojrzał pytająco na Charisa, ten zaś wyjaśnił:
– Iscaris zamienia się w nową”.
Poniżej większy fragment początku tej powieści:
”Prolog
Leyel Torres, dowódca stacji badawczej położonej blisko równika Iscarisa III, przeczytał ostatnią stronę raportu i z westchnieniem ulgi przeciągnął się w fotelu. Siedział przez chwilę, rozkoszując się uczuciem całkowitego odprężenia; czuł, jak oparcie zmienia płynnie kształt, dostosowując się do nowej pozycji ciała. Po chwili wstał, podszedł do stojącego obok biurka stolika i nalał sobie napoju z płaskiej butelki, postawionej na tacy. Chłodny, orzeźwiający płyn szybko usunął znużenie, ogarniające po dwu godzinach napiętej uwagi. Już niedługo, pomyślał. Jeszcze dwa miesiące i pożegnają na zawsze tę jałową, spaloną słońcem skalną bryłę; wnikną w czystą, świeżą, usianą miriadami gwiazd nieogarnioną czarną pustkę, dzielącą ich od domu.
Powiódł spojrzeniem po wnętrzu pracowni będącej częścią jego prywatnych apartamentów, rzuconych w chaotyczny konglomerat kopuł, pawilonów badawczych i anten, który od dwu lat był im domem. Od dwu lat, miesiąc w miesiąc, te same nużące rutynowe czynności! Trudno zaprzeczyć, że ten fascynujący projekt trzymał ich w ciągłym napięciu, lecz co za dużo, to niezdrowo; jeśli o niego chodziło, nie mógł się doczekać dnia powrotu.
Podszedł do jednej ze ścian i wpatrywał się przez kilka sekund w jej gładką powierzchnię, po czym rzekł głośno, nie odwracając głowy:
– Wideopłyta. Tryb transparency.
W jednej chwili ściana stała się półprzeźroczysta i roztoczył się przed nim wyraźny obraz powierzchni Iscarisa III. Od miejsca, gdzie urywała się gmatwanina konstrukcji i urządzeń bazy, jednostajnie, aż po wyraźnie zakrzywiony horyzont, ciągnęły się szeregi czerwonawobrunatnych turni i garbów, wrzynające się ostro w czarną, aksamitną kurtynę, haftowaną gwiazdami. Wyżej jarzyła się oślepiającym blaskiem ognista kula Iscarisa, napełniając pokój ciepłymi refleksami oranżu i czerwieni. Wpatrzył się w tę dziką pustkę; zapragnął znów spacerować pod błękitnym niebem, wdychać pełną piersią orzeźwiający wiatr. Nie, doprawdy, najwyższy czas wracać! Z zadumy wyrwał go głos dochodzący z nieokreślonego źródła:
– Marvyl Chariso prosi o połączenie, panie komandorze. Mówi, że to pilne.
– Przyjmuję – odparł Torres.
Odwrócił się twarzą do zajmującego większą część przeciwległej ściany ekranu. Po chwili ukazała się na nim sylwetka Charisa, głównego fizyka; mówił z laboratorium pomiarowego obserwatorium. Na jego twarzy malowało się przerażenie.
– Leyel – zaczął bez wstępów. – Możesz tu zaraz przyjść? Mamy kłopoty… poważne kłopoty.
Ton jego głosu powiedział Torresowi więcej niż słowa. Jeśli Chariso był tak wzburzony, to musiało się dziać coś naprawdę bardzo złego.
– Już idę – odparł, kierując się ku drzwiom.
W pięć minut później znalazł się w laboratorium. Fizyk przyjął go z twarzą zasępioną jak jeszcze nigdy. Podeszli z Torresem do grupy urządzeń elektronicznych, gdzie drugi fizyk, Galdern Brenzor, z ponurą miną wpatrywał się w monitor, na którym migały wykresy i liczbowe dane komputerowe.
– Wyraźne linie emisyjne w fotosferze – powiedział, kiwając poważnie głową. – Linie absorpcyjne przesuwają się gwałtownie w kierunku pasma fioletowego. Nie ma żadnych wątpliwości: nastąpiła znaczna, rozprzestrzeniająca się na zewnątrz destabilizacja jądra.
Torres spojrzał pytająco na Charisa, ten zaś wyjaśnił:
– Iscaris zamienia się w nową. Musieliśmy popełnić jakiś błąd i gwiazda zaczęła się rozdymać. Fotosfera eksploduje. Prowizoryczne obliczenia wskazują, że fala wybuchu dosięgnie nas za jakieś dwadzieścia godzin. Musimy się ewakuować.
– To niemożliwe… – szepnął Torres, patrząc na niego osłupiałym wzrokiem.
Uczony rozłożył ręce.
– A gdyby nawet, niczego nie zmienimy – odparł. – Później będzie czas zastanawiać się, gdzie popełniliśmy błąd. Ale najpierw musimy się stąd wydostać, i to szybko…”
by 34 on 25 lipca 2011 o 3:54.
Betelgeza ?
by 34 on 25 lipca 2011 o 16:44.
http://www.youtube.com/watch?v=c87R7JfQ00A
by Jadwiga Czerniak via Facebook on 24 lipca 2011 o 21:36.
Chociaż nic z tego nie rozumię, super się czyta
by Motyl on 25 lipca 2011 o 4:10.
Na przekór wszelkim opiniom (nie pierwszy zresztą raz w życiu) doszedlem do wniosku, że wcale nie czeka nas jakiś poważny ziemski kataklizm. To media nakręcaja spirale strachu, ktora jest komuś wyraźnie na rękę. Jedyne nieszczęście jakie może czekać Ziemię to wojna światowa, ktorą coraz wyraźniej widac na horyzoncie.
)) Ale za to może być z niej fajne miejsce na ostre imprezy taneczne
Motyl mam nadzieję, że twoja Arka nigdy nie bedzie musiala pływać
by chris miekina on 25 lipca 2011 o 4:44.
Też mam taką nadzieję, a imprezy?
… już się odbywają : – D
nie tylko taneczne!
by Motyl on 25 lipca 2011 o 5:03.
Podoba mi się wniosek Chrisa, bo jednak na wojnę mamy wpływ, może ktoś komuś zwyczajnie doleje jeszcze oliwy do głów i na tyle zmądrzeją, że zmieni to bieg wydarzeń. Co w przypadku kataklizmów jest niemożliwe.
Spirali strachu nienawidzę i uciekam od niej jak najdalej, co skutkuje tym, że nawet już za bardzo nie wiem co się dzieje w świecie – i tak nie mam na to wpływu więc po co się zadręczać? Wolę iść w górki.
Pozdrawiam.
by Ela Wolny on 25 lipca 2011 o 6:19.