Friday, May 18th 2012
lip
2011
17

Śpiąca królewna

W opowieści o „Śpiącej królewnie”, tym co obudziło ją ze stuletniego snu był pocałunek królewicza. Podobna historia – póki co bez happy endu – ma miejsce w realnym życiu. Angielska 17-latka jest w stanie spać całymi dniami, a nawet tygodniami i lekarze mają poważne kłopoty z naukowym wyjaśnieniem tego zjawiska.

Luisa Ball nie jest typowym wiecznie zaspanym nastolatkiem. Cierpi ona na rzadkie schorzenie, które trzyma ją w łóżku czasem przez ponad tydzień. Fakt ten ogromnie niepokoi jej rodziców i można powiedzieć, że wręcz spędza im sen z powiek. Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy to podczas silnej grypy Luisa zaczęła zapadać w sen, który trwał nawet kilka dni pod rząd. Luisa wstawała jedynie do toalety lub na posiłek składający się zwykle z chipsów lub ciastek, które pożerała łapczywie w olbrzymich ilościach, po czym znów zapadała w sen. Tak tryb życia młodej Angielki sprawił, że po każdym przeciągającym się seansie snu, traciła ok. 5 kg wagi.

Kilkudniowy sen nie był jedynym nietypowym zachowaniem Luisy. Krótkim przerwom w śnie towarzyszyły często gwałtowne zmiany nastroju, podczas których dziewczynka stawała się impulsywna i agresywna. Było to szczególnie szokujące dla jej rodziców, którzy nie znali jej wcześniej z tej strony, bo była ona zazwyczaj spokojnym i pogodnym dzieckiem, nie szukającym konfrontacji. Te wielodniowe stany snu odbiły się także na jej szkole, bo opuściła wiele dni i zaczęła odstawać od reszty swojej klasy – każdego miesiąca Luisa zapadała w trwający czasem i tydzień sen.

Początkowo poproszeni o pomoc lekarze nie byli w stanie stwierdzić co złego dzieje się ze zdrowiem Luisy. Podejrzewano nawet, że dziewczynka zażywa narkotyki jak choćby extasy, które mogły spowodować taką zmianę w jej zachowaniu. Jednak badania szybko wykazały, że narkotyki nie wchodzą w grę. Przez długich 6 miesięcy nikt nie był w stanie powiedzieć co tak naprawdę dzieje się z Luisą. Wreszcie jednak nadeszła upragniona odpowiedź i lekarze znaleźli przyczynę choroby dziewczynki. Łyżką dziegciu w tej dobrej informacji był fakt, że współczesna medycyna nie ma lekarstwa na tego typu schorzenie. U Luisy stwierdzono syndrom Kleine-Levina – chorobę autoimmunologiczną, która objawia się specyficznym oddziaływaniem na te partie mózgu, które są odpowiedzialne za sen. Choroba ta zazwyczaj atakuję mężczyzn i rzeczywiście sprawia, że chory wybudzony ze snu staje się agresywny do tego stopnia, że może fizycznie zaatakować tego kto go budzi. Luisa np. w sposób niewybredny wyzywała swoją matkę, gdy ta starała się ją obudzić.

Obecnie do leczenia Luisy stosuje się lit oraz terapię hormonalną, ale to jedynie w niewielkim stopniu zmienia jej ekstremalny sposób bycia. Nadal zapada ona w sen, który czasem trwa przez 10 dni non stop. Ona sama nie ma poczucia upływającego czasu i za każdym razem jest zaskoczona, że zamiast kilku godzin spała przez ponad tydzień. Lekarze wierzą, że problem zniknie sam w ciągu najbliższych 10-12 lat. Jej rodzice przekazali sporą kwotę pieniędzy do instytutu medycznego w Kalifornii, który zajmuje się badaniami nad tą nietypową i niezwykle rzadką chorobą – wierząc, że w ten sposób przyspieszą znalezienie lekarstwa, tak potrzebnego obecnie ich córce, bo na pocałunek królewicza jednak nie ma co liczyć.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

10 Comments on “Śpiąca królewna”

  1. Fakt, mężczyźni nieoczekiwanie i nagle potrafią na długo zasnąć nawet w fotelu. I być może zalążki choroby tej, tłumaczą także wstręt niektórych przed wczesnym wstawaniem..

    A tak poważnie – najgorsze niejednokrotnie jest to, że trzeba olbrzymiego szczęścia do lekarzy, do pedagogów, do ludzi, by zwyczajnie chorobę z d i a g n o z o w a ć. Ile tragedii może wywołać stereotypowe zaszufladkowanie: leń, źle wychowany, niegrzeczny, nieuk i etc, etc wie tylko ten, kto przez to piekło przeszedł.

  2. Coraz więcej osób wykazuje objawy nadmiernej senności. Trudno mówić o przyczynach, można jedynie spekulować co jest tego powodem. Jednak dawanie pieniędzy na badania, jak to uczynili rodzice tej dziewczyny, jest robieniem sobie fałszywych nadziei i czystą stratą tych pieniędzy. Wciąż uważam, że natura ma najlepsze rozwiązania i gdyby to ode mnie zależało to radziłabym je wykorzystać na poszukiwania właśnie w tym kierunku.

  3. I jeszcze jedno… nie mogę spokojnie czytać takich informacji… „Obecnie do leczenia Luisy stosuje się lit oraz terapię hormonalną, ale to jedynie w niewielkim stopniu zmienia jej ekstremalny sposób bycia.” Więc po co to stosować?! Za te 10-12 lat samo nie przejdzie bo tą „terapią” zrobią z dziewczyny wraka człowieka.

  4. „…do leczenia Luisy stosuje się…ale to jedynie w niewielkim stopniu….” za to w wysokim stopniu podnosi poziom samozadowolenia u opiekujących się nią lekarzy.

  5. Ta strona trochę straciła,
    Stała się nazbyt „specjalistyczna”. Czy jest gdzieś przycisk by powrócić do wersji klasycznej, Nie nalegam ! Ale taka moja propozycja. Pozdrawiam.

  6. Jest, magiczny przycisk, górny prawy róg – czerwony krzyżyk . :)

    Jeżeli stwierdzenie „stała się nazbyt specjalistyczna” powstało po wpisie o „śpiącej królewnie”, to jednak mnie to mocno ubawiło. Może Chris o tym słowo napisze, a może nie. I to też będzie w porządku.
    Pozdrawiam!

  7. Wpis jest przypadkowy i nie dotyczy treści posta. Zaznaczyć x to też jakieś wyjście. Niemniej brak tematów które dręczą nas na codzień. Szkoda , bo były na poziomie ! Jeżeli Ela jest na tyle wolna że jej to już nie dotyczy, to tylko mogę pogratulować !

  8. Aaa czyli jednak katastrof dnia codziennego brakuje? :) No to rzeczywiście jestem od nich wolna, nie karmią mnie, ani podniecają – żyję równolegle.

    1. Melduje się 34 ;)

      Moja skromna uwaga i pytanie zarazem do Was i do Gospodarza.

      Strona swojego czasu była, wg mnie, przyjazna dla czytelnika, Gospodarz zrobił „roboty drogowe” zmienił wygląd strony, dodał bajery (zbędne) i moim zdaniem strona stała się mało przyjazna.
      Tak to odbieram.
      Tzw. pierwsze wrażenie, uczucia, odczucia, są bardzo ważne także z marketingowego punktu widzenia.
      Bajer z rozświetlaniem fotek podczas najechania na nie kursorem jest wyjątkowo nieprzyjazny.
      Układ strony też mnie nie przekonuje – poprzednia wersja, w swojej prostocie i spokoju, była świetna.
      Nie należy zmieniać na siłę tego co dobre.

      1. 34 – witaj ponownie ! Cieszę się, że wrocileś.
        Co do strony to jest z nią tak jak z życiem: daleko jej do idealu. Jednym sie podoba a innym nie. Z pewnością nie jest to ostatnia kreacja NA, więc może następna ci sie bardziej sposoba. Poprzednia miala wiele problemow ze skryptem. Byla po prostu kiepsko napisana i przez to klopotliwa w obsludze.
        Na dodatek NA przeżyla poważne klopoty z serwerem. Kłopoty te byly na tyle poważne, że dopiero od dziś można powiedziec, że się definitywnie skonczyły. Ale pewnie to nie jest ostatnia burza jak czeka NA.
        Zmieniam od czasu do czasu rzeczy ale także i sposób prezentowania informacji. Mam sporo nowych pomysłów dlatego po drodze bedzie jeszcze kilka niespodzianek :)

Dodaj komentarz

advert