Friday, May 18th 2012
cze
2011
22

Kosmiczny remanent


Słońce nieustannie jest w centrum uwagi głównie ze względu na zmiany jakie zachodzą na jego powierzchni. Zmiany te mają bezpośredni wpływ na to, co się dzieje na Ziemi zwłaszcza, że Słońce ma lada chwila wejść w swoje maksimum, co wielu ludzi obserwuje z niepokojem także z powodu złowrogiej przepowiedni z kalendarza Majów, która w opinii wielu ma nam przynieść katastrofę na kosmiczną skalę. Maksimum słoneczne oznacza większą ilość plam na Słońcu i z utęsknieniem oczekiwane przez kościół klimatologów globalne ocieplenie. Tymczasem jednak ze Słońcem zaczyna się dziać coś nie tak i plam zamiast przybywać – ubywa. Nieoczekiwanie wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie klimat na naszej planecie zamiast się ocieplić – poważnie się ochłodzi.

W XVI w, krótko po śmierci Galileusza przez ok. 70 lat nie zaobserwowano żadnych plam na Słońcu. Ponieważ sytuacja taka przyniosła obniżenie się temperatury na Ziemi, czasy te nazwano Małą Epoką Lodowcową. Odnotowano wówczas lata, w których zbyt mała ilość promieni słonecznych powodowała wielki nieurodzaj i w konsekwencji głód. Zboża nie były w stanie dojrzeć, podobnie jak i wiele innych upraw. Wiele roślin nie chciało rosnąć w niższej temperaturze. Przez ostatnie kilka lat Słońce przechodziło swoje przedłużone minimum i od zeszłego roku trend miał się odwrócić a ilość plam słonecznych w istotny sposób zwiększyć i… nic takiego się nie wydarzyło. Wszystko wskazuje na to, że najbliższe „maksimum” słoneczne będzie najsłabsze od 200 lat. Podobny okres małej aktywności słonecznej miał miejsce pomiędzy 1790 a 1830 r i jest nazywany Minimum Daltona. W tamtych czasach rzeka Tamiza zamarzała każdej zimy.

Słońce nie jest w stanie stworzyć na tyle silnego pola magnetycznego aby powstały plamy na jego powierzchni. Model teoretyczny wskazuje, że jak tak dalej pójdzie, to do 2022 r nie będzie można zaobserwować na Słońcu żadnych plam. Tak więc nauka dzięki której uznano, że czeka nas globalne ocieplenie jest oparta na fundamentalnie złych założeniach. Niewielka aktywność słoneczna redukuje także możliwość zaistnienia innego zagrożenia jakim jest koronalny wyrzut masy ze Słońca. Taki wyrzut, odpowiednio duży i skierowany bezpośrednio w stronę Ziemi jest w stanie zniszczyć ziemską sieć energetyczną i spalić większość urządzeń elektronicznych. Oznaczałoby to gwałtowne cofnięcie naszej cywilizacji niemalże w czasy Średniowiecza. Jednak z obniżoną aktywnością Słońca taka możliwość staje się coraz bardziej znikoma.

Wśród komet dominującą pozycje zajmuje oczywiście kometa Elenin, ale tuż za jej plecami pojawiła się następna nazwana Panstarrs. Nazwana została tak od kanadyjsko-francuskiego teleskopu Pan-STARRS, który ją znalazł. Teleskop jest zainstalowany na hawajskiej wyspie Maui. Sam teleskop został skonstruowany z myślą o wykrywaniu pędzących w stronę Ziemi asteroid i odkrywając tak wcześnie kometę Panstarrs, wykazał, że spełnia pokładane w nim nadzieje. Panstarrs wciąż znajduje się jeszcze za Jowiszem i ma potencjał aby w 2013 r. stworzyć na niebie widowisko podobne do tego jakie dała nam kometa Hale-Bop.

Przed nami jeszcze jeden, ostatni już lot wahadłowca Atlantis i tym samym USA straci (chwilowo?) potencjał wysyłania w załogowych wypraw w przestrzeń kosmiczną. Program kosmiczny, który został stworzony za Georga Busha juniora, został skasowany przez jego następce BHO, który postawił na to, że główną rolę w zdobywaniu kosmosu odegrają firmy prywatne. BHO zyskał sobie tym samym wielu wrogów i program jego poprzednika częściowo przywrócono. Chodzi tu głównie o zbudowanie kapsuły pasażersko towarowej Orion, która ma powstać za mniej pieniędzy i szybciej niż przewidywano. Wszystko wskazuje na to, że taki częściowy projekt będzie tylko zmarnotrawieniem środków. Niestety wizja jednego prezydenta jest zastępowana nowa wizją jego następcy, co powoduje, że wiele energii i środków idzie na samo planowanie a nie na realne działania. Od lat 80-tych wymyślono co najmniej pół tuzina planów na zastąpienie wahadłowców. Plany takie były porzucane wraz z kosmicznymi ambicjami kolejnego prezydenta. Jednak ryzykowny projekt z użyciem prywatnych firm – jeśli się powiedzie – da USA niezwykłą elastyczność w organizowaniu najrozmaitszego rodzaju misji pozaziemskich za względnie niewielką sumę pieniędzy. Efektowny program wahadłowców był realizowany przez państwowa agencję za państwowe pieniądze i każda wyprawa w przestrzeń kosmiczną kosztowała również kosmiczne pieniądze. Wygląda na to, że system, gdzie państwo nadzoruje ekspansję pozaziemską już się przeżył i trzeba go zamienić czymś bardziej efektywnym.

Wielkie nadzieje wiąże się z działalnością firm takich jak Space X czy Virgin Galactic. W momencie kiedy udowodnią one, że są w stanie skutecznie konkurować w zdobywaniu kosmosu z wielkimi państwowymi behemotami (nie tylko NASA, ale i ESA, Roskosmos i inne), zmieni się cały kosmiczny paradygmat. Nie oznacza to koniec ery państwowych agencji, bo staną się one klientami kosmicznych firm prywatnych. Falcon-9 i kapsuła Dragon budowane przez Space X będą nie tylko do dyspozycji NASA, ale każdego kto będzie miał wystarczającą ilość kasy, żeby je wynająć. Robert Bigelow z sukcesem wysłał na orbitę dwa moduły, które w przyszłości mogą służyć jako początek bazy kosmicznej, konkurencyjnej do ISS. Jeśli Bigelow zechce wysłać załogę do któregoś z tych modułów, może z powodzeniem wynająć do tego celu Space X i mamy nagle do czynienia z prywatnym programem kosmicznym, kompletnie niezależnym od NASA. Sam Bigelow jest trochę niedoceniany jako liczący się partner w podbijaniu kosmosu. Panuje przekonanie, że tak naprawdę jego orbitujące moduły mają być kosmicznymi hotelami. Tymczasem to jednak z Bigelowem umowę o współpracy podpisało już 6 państw, które chcą własnej stacji kosmicznej mimo, że nie mają technicznych możliwości zbudowania pojazdu, który utrzymywałby komunikacje z taką bazą. Space X może im zapewnić taki transport za ułamek sumy, jaką NASA potrzebuje na wysłanie odpowiedniego pojazdu na orbitę.

Ta romantyczna wizja może oczywiście zostać przerwana przez sytuację, gdy prywatne firmy kosmiczne stracą płynność finansową i zostaną wykupione np. przez Chińczyków. Póki co, czegoś takiego nie widać na horyzoncie bo i Space X i Virgin Galactic mają pełne kieszenie gotówki. Space X podpisał już umowy na usługi związane z umieszczaniem satelit na orbicie warte miliard dolarów. Nawet Chińczycy przyznali, że nie są w stanie wysłać satelity na orbitę taniej niż firma Elona Muska.

Oprócz rządowych programów kosmicznych, do historii odchodzi także SETI. Po wielu latach pracy systemu w poszukiwaniu pozaziemskiej inteligencji zapanowało zwątpienie, czy SETI jest w stanie zdobyć jakiekolwiek informacje. 30 lat temu rozsądek podpowiadał, że nasłuch fal radiowych doprowadzi w końcu do wyłapania sygnałów przybywających z głębokiej przestrzeni kosmicznej. W taki sposób przecież rozwijała się nasza cywilizacja. Dziś jednak powoli odchodzimy od fal radiowych i zamiast w eter wysyłamy nasze informacje przez internet co oznacza, że znacznie lepiej rozwinięte od nas cywilizacje pozaziemskie być może wcale nie używają fal radiowych i SETI traci po prostu czas. Projekt trzeba było w końcu zamknąć, bo nie było chętnych do finansowego wsparcia SETI. Czekanie 30 lat na odpowiedź na jedno pytanie okazało się być przydługie i sponsorzy stracili cierpliwość.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

11 Comments on “Kosmiczny remanent”

  1. nie bardzo rozumiem – wydaje mi się, że minimum jednak się skończyło dość zauważalnie – w 2009 było 260 dni bez plam, w 2010 – 51 dni a w tym roku 1 dzień – Słońce wydaje się bardzo aktywne – z dnia na dzień coraz bardziej – skąd pomysł, że Słońce „cichnie” nie mam pojęcia…

  2. http://wiadomosci.onet.pl/nauka/nad-ziemie-nadciaga-potezna-burza-sloneczna,1,4586988,wiadomosc.html

    trochę sprzeczne informacje, słońce najlepiej określają słowa Sokratesa ‘Wiem, że nic nie wiem’. Nie rozumiemy zachowania słońca i tyle (; Za krótko je obserwujemy by móc przewidywać jego zachowanie.

  3. To w końcu jak z tym słońcem? Aktywność rośnie czy maleje? Jedni mówią X drudzy Y. Później Ci drudzy mówią, że jednak X jest prawidłowe, a Ci pierwsi jednak zrobili bład i Y ich zdaniem jest ok.

  4. Dopiero obserwowaliśmy spektakularny wybuch na słońcu i już koniec….Dajcie jednak szansę Słońcu .Naukowcy przyznają ,że nie wiedzą nic na temat słońca za wyjątkiem tego ,że co 11 lat się budzi . To nie znaczy ,że wybucha i zasypuje nas piorunami …..

  5. Cisza przed burza?,cykl z 9792 p.n.e dopelni sie w drugiej polowie 2012 roku,a dokladnie 22-23 grudnia tak wyliczyli Majowie.Wowczas Slonce moze zmienic swoje pole magnetyczne i nastapi cos w rodzaju krotkiego spiecia w polu elektromagnetycznym Slonca i tego dnia bedzie ono emitowac siatlo swiatel, niezwykle intensywne i palace.Za sprawa tego zjawiska stoi konstelacja Oriona i jej nadolbrzymy(bardzo gorace i jasne)Wiec jednak bedzie goraco…Egipskie piramidy wybudowano ponoc po tej katastrofie z 9792r.p.n.e aby w jakis sposob zapobiec tragedii,a w grudniu 2012 uklad planet i konstelacji Oriona bedzie w takim samym polozeniu jak wowczas.

  6. Teoretycznie rzeczywiscie Słońce zwiększa swoją aktywność co 11 lat, ale historia pokazuje, że bywalo już inaczej. Dlatego wchodzimy teraz w taki nietypowy okres, ktory może mieć rozmaite konsekwencje…

  7. Dla wszystkich powątpiewających w globalne ochłłodzenie , praca naukowa Livingstona i Penna na ten temat, ktore bezpośrednio porownuje to co nadchodzi do tzw. Minimum Maundera w XVII w

    http://sc25.com/attachments/database/sunspots4.pdf

  8. Ciekawe Chris,ale w Polsce srednia roczna temp. wzrosla na przestrzeni 90 lat o 0,6-0,7 C i tendencja jest raczej wzrostowa.A moj ulubiony zielarz ojciec Klimuszko mowil ze w Polsce beda rosly cytrusy.

    1. Maciej – ja nie wierzę w teorię globalnego ocieplenia i jej naukowe podstawy, bo to manipulacja pomiarami i faktami – co wielkrotnie udowodniono. Nawet pomiary z 90 lat obejmują zbyt krotki okres czasu aby wyciągac daleko idące wnioski. Grenlandia też kiedyś byla zielona i osiedlali się na niej Wikingowie budując warowne grody z brzozowego drewna. Dziś na Grenlandii z trudnościa rośnie jakakolwiek roślinność. Ten przyklad pokazuje że być może istnieją rozmaite cykle klimatyczne o ktorych ne mamy pojęcia, wiec nie ma co generalizować. Kluczem do zrozumienia klimatu jest nie produkcja CO2 a zachowanie się Słońca.

  9. Coz Chris jesli chodzi o zachowanie slonca to sie zgadzam,bo produkcja CO2 szkodzi co najwyzej nam i naturze,ale na zachowanie Slonca nie mamy panaceum, wiec tak naprawde wynik moze byc rozny,mysle ze to bardziej zlozone i ochlodzenie, czy ocieplenie nie ma znaczenia,a raczej krotki czas anomalii,ktory moze potrzasnac Ziemia.

  10. Moze zmiana klimatu w poszczegolnych rejonach Ziemii o 180 stopni?

Dodaj komentarz

advert