2011 25
Jasnowidzka z sąsiedztwa
Maureen Hancock jest dyplomowaną terapeutką, mistrzem reiki, uczy także jak radzić sobie ze stresem. Jest również spirytualnym medium i potrafi nawiązywać kontakt z duchami. Udowodniła swoje zdolności wielokrotnie i często jest proszona o pomoc przez policję w sprawach gdzie w grę wchodzi morderstwo lub poszukiwanie zaginionych osób.
Jej paranormalne zdolności zaczęły się w sposób nietypowy. Będąc niemowlakiem zapadła w komę w szpitalu i kiedy w końcu się z niej obudziła, zaczęła widzieć dookoła siebie więcej osób niż tylko jej rodzice. W 1992 r. miała poważny wypadek samochodowy i po ciężkiej operacji twarzy okazało się, że nie tylko widzi istoty z innego wymiaru, ale także słyszy głosy z zaświatów. Te paranormalne zdolności były początkowo jej koszmarem. Ukrywała je skrzętnie i żyła w nieustannym stresie bojąc się postaci, które ją nawiedzały. Wszystko zmieniło się po wypadkach 11 września, 2001 r, kiedy to 3 tys. ludzi znalazło swoją śmierć w ruinach Twin Towers w Nowym Jorku. Był to dla Maureen Hancock moment przełomowy i pozwolił jej dosłownie wyjść z szafy i opowiedzieć innym o swoich zdolnościach.
Maureen jest przekonana, że życie pozagrobowe jest związane z energią. Kiedy ktoś umiera, to tak naprawdę umiera tylko pojazd, którym porusza się duch człowieka – czyli ciało. Sam duch podróżuje dalej. Świat po drugiej stronie życia jest wg. niej podobny do tego w jakim żyjemy obecnie. Ludzie, którzy odchodzą na tamten świat są witani tam przez tych członków rodziny, którzy znaleźli się tam wcześniej. W zaświatach znajdują się domy, góry i oceany. Takie obrazy widzi Maureen, gdy razem z duchem zmarłego wkracza na tamten świat. Często opowiada rodzinie zgromadzonej przy łóżku zmarłego, kto wyszedł mu na spotkanie, jak się nazywa i jak wygląda. Takie rozstanie jest wg. niej czymś tymczasowym. Wcześniej czy później wszyscy znów się spotkają w zaświatach.
Jej niezwykła zdolność porozumiewania się z duchami sprawia, że najczęściej proszona jest o pomoc w poszukiwaniu kogoś zaginionego. Pytają głównie rodzice, których dzieci zaginęły w rozmaitych okolicznościach – często po prostu uciekły z domu. W wielu przypadkach los tych dzieci okazywał się tragiczny i Maureen była w stanie to stwierdzić dzięki swoim zdumiewającym umiejętnościom. To dlatego zainteresowała się nią policja, chcąc sprawdzić czy można wykorzystać jej pomoc w pracy detektywów poszukujących zaginionych osób. Trzeba tu dodać, że Maureen wszelkiej pomocy udziela bezpłatnie i dzięki niej wiele dzieci zostało odnalezionych.
Jej praca z policją ma bardzo bezpośredni przebieg. Policjanci zawożą Maureen w miejsce gdzie po raz ostatni widziano zaginioną osobę – często dziecko – i medium jak policyjny pies zaczyna szukać niewidzialnych dla innych śladów, które może odczytać tylko ona sama. Często takie poszukiwania kończą się nad rzeką lub jeziorem i tam, w wodzie znajdowane jest ciało dziecka. Czasami pojawia się morderca… Nie wszystkie historie są na szczęście tragiczne. W ciągu ostatnich 6 miesięcy policja znalazła – dzięki Maureen Hancock – 5-oro wciąż żywych, zaginionych dzieci.
Od dawna już nie boi się duchów, ale ich miejsce w gabinecie strachów zajęli zazwyczaj agresywni sceptycy, którzy za wszelką cenę chcą udowodnić, że jest oszustką i szarlatanką. Często dochodzi z tego powodu do konfrontacji publicznych, ale Maureen zawsze wychodzi z nich zwycięsko. Można powiedzieć, że duchy natychmiast zbiegają się jej na pomoc i Maureen ze swobodą wymienia po kolei rozmaitych członków rodziny takiego człowieka, wprawiając go zazwyczaj w kolosalne zdumienie, bo trudno zaakceptować fakt, że ktoś obcy zna unikalne szczegóły z życia kogoś innego. Jest ona Katoliczką i pewien ksiądz z Bostonu zafascynowany jej zdolnościami zorganizował jej spotkanie w kościele z parafianami pt. „Pocztówka z zaświatów”, podczas którego łączyła się ona z tymi członkami rodzin ludzi z parafii, którzy odeszli. Spotkanie zakończyło się jednak skandalem, bo miejscowi fundamentaliści religijni zaczęli głośno krzyczeć, że jest ona opętana przez szatana.
Inną jej działalnością jest pomoc umierającym w rozstawaniu się z życiem. Współpracuje ona z fundacją Seeds of Hope (Ziarna nadziei) i dodaje ludziom wiary pomagając im przekroczyć smugę cienia. Często przebywa z ludźmi, którzy w stanie agonalnym nie potrafią pożegnać się ze swoimi najbliższymi i Maureen występuje jako medium, które umożliwia taki kontakt. Bardzo często proszona jest o pomoc w takiej sytuacji, gdy umierającą osobą jest dziecko.
Te niezwykle sukcesy przyczyniły się do tego, że całą sprawą zainteresowała się wytwórnia filmów Disneya, która kręci z Maureen Hancock serial dokumentalny pokazujący jej zdolności paranormalne. Dwa miesiące temu skończono produkcję pierwszego odcinka. Maureen wydała także ostatnio książkę, w której opowiada o zdarzeniach w jakich brała udział pt. „The Medium Next Door” („Jasnowidzka z sąsiedztwa”)









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Odwazna jest ta pani mowiac glosno o swoich paranormalnych zdolnosciach. Najczesciej jezeli ludziom przytrafiaja sie takie rzeczy, to jezeli juz o tym rozmawiaja to tylko w gronie zaufanych osob. Niestety zdecydoweana wiekszosc ludzi z takimi zdolnosciami jest uznawana za chorych psychicznie lub dziwakow, wiem cos na ten temat. A wszysko co paranormalne zawsze mnie interesowalo.
by 4_dina on 25 maja 2011 o 8:53.
Dina, ależ ona ma za sobą całą policję, wydawców, wytwórnię Disneya, wreszcie popatrz jak medialnie wygląda! To nie jest z sąsiedztwa szara mysz, opowiadająca nieśmiało przy kawce co jej się przytrafiło. Ona wie co robi, robiąc to w świetle jupiterów.
Bezsprzecznie to, że potrafi z zaskoczenia wymienić po imieniu zmarłych z rodziny każdego, to najlepszy dowód że widzi. Ale cała reszta to już wielki przemysł. Skoro od dziecka ma te zdolności, to od tamtego czasu była misternie budowana cała fabryczka, by ostatecznie i spektakularnie 11 września otworzyć swe podwoje. Z impetem, który nazywa się trafić na właściwy moment.
Budujące jest to o górach i oceanach, i bliskich, i normalnym życiu tam, tylko w innym wymiarze… Ale korzystać z jej pomocy teraz, przed swoim czasem, by wnikać i kontaktować się.. nigdy bym się nie zdecydowała.
by Ela Wolny on 25 maja 2011 o 9:12.
Ela masz racje nie popatrzylam na to z tej storny. U mnie w rodzinie sa pewne zdolnosci tego typu, co prawda nie takie silne jak ma ta pani, ale sa, moja prababcia, ojciec, ja, corka bywa ze wiemy wczesniej ze cos sie zdarzy, bywa ze odczuwamy, czy widzimy rzeczy ktore dla innych sa niedostrzgalne. Moja corka powiedziala kiedys (w dosc dramatycznych okolicznosciach, powiesil sie ich kolega), „to jest starszne wolalbym tego nie miec”.
by 4_dina on 25 maja 2011 o 9:52.
Dina, to że macie, to stanowczo za mało, jeszcze trzeba mieć szczęście i siłę przebicia, żeby coś z tym konstruktywnego zrobić, żeby skierować strumień umiejętności w odpowiedni kranik. Tak, ja wiem, pani robi np. poszukiwania dzieci za darmo. Ja też dostanę książkę Wojciechowskiej z osobistym autografem za 1 złotówkę. Lubi mnie? Nie sądzę, to marketing, reklama dźwignią i etc. Zarabia się na czym innym i pewne rzeczy można sobie odpuścić.
by Ela Wolny on 25 maja 2011 o 10:04.
Ela moje zdolnosci sa bardzo skromne, a w poronaniu do tej pani to zadne, ale gdyby byly wieksze to nie wiem czy chcialabym byc tak powszechnie znana, ja raczej mam kocia nature i moze dlatego tak dobrze sie z nimi dogaduje. Nie lubie tlumow, tloku itp.
by 4_dina on 25 maja 2011 o 10:34.
Tak, znam Cię… Ale ponieważ punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, a pieniądze każdy lubi, zatem są sytuacje gdy z łatwością znosi się każdy tłum, każdy tłok. Jutro po blisko dwóch miesiącach marudowania wracam do ukochanej pracy, rodacy – toż jak listonosz przyniósł przekaz z ZUSu, toć więcej by można było wycisnąć rozmawiając z duchami.
Całuję Cię Dinka!
by Ela Wolny on 25 maja 2011 o 11:59.
Elu rozwijaj to co posiadasz,a latwiej bedzie Ci to zaakceptowac,poza tym mozesz w przyszlosci pomoc innym.
by Maciej Jarosz on 25 maja 2011 o 12:12.
Nie znam tej pani, ale mogę potwierdzić, że nie jest żadnym „szarlatanem”, mam podobnie, od czasu topienia się w jeziorze. Oczywiście ukrywam to skrzętnie
i nikt o tym nie wie. No, oprocz dziwnych postaci, z którymi czasami muszę pogadać.
by Motyl on 26 maja 2011 o 3:32.