2011 6
Geny, giganci, potwory i człowiek
Obraz a raczej płaskorzeźba, która przyprawiła o cierpienie dobrego profesora Koldeweya, była środkowym zwierzęciem po obu stronach babilońskich Wrót Isztar. Górny i dolny relief, jak wiele innych płaskorzeźb babilońskich czy asyryjskich, przedstawia normalnie wyglądające bydło lub inne zupełnie zwykłe zwierzęta. To akurat nie stanowiło problemu dla profesora Koldeweya. Problem środkowego reliefu pojawił się pomiędzy zupełnie normalnie wyglądającymi bykami.
O ile głowa stworzenia – cokolwiek by to nie było – jest słabo widoczna na fotografii, same stopy mówią nam, tak jak powiedziały Koldeweyowi, że mamy do czynienia z problemem.
Przednie łapy przypominają łapy wielkiego kota, a tylne szpony wyglądają jak szpony jakiegoś gigantycznego ptaka drapieżnego. Jakby tego było mało, jest jeszcze długi zakręcony w spiralę ogon, długie ciało pokryte piórami lub łuskami a wszystko to zakończone głową smoka lub jakiegoś rodzaju węża.
Jednak problemem Koldeweya (i wszystkich innych, jak to zobaczymy wkrótce) nie było to, że Babilończycy pozwolili sobie na pełną wolność wyrażania artystycznej ekspresji, bo tak nie było przy tworzeniu wizerunku stwora znanego jako Sirrush, którego widać pomiędzy innymi zwierzętami znanymi jako tury, które istniały wówczas naprawdę, mimo że wyginęły w naszych czasach. Problemem był bardzo realny kontekst, w którym pokazano fantastycznego skądinąd i dziwacznego Sirrusha. Ale nie był to także jedyny problem.
Koldewey napisał:
Stanęliśmy w obliczu stworzenia zupełnie innego rodzaju, przypominającego „smoka”. Jest to Sirrush z legend, lub jak to mówią często dzisiaj Mus-rushu, co Delitzch tłumaczy jako piękny wąż. Szczupłe ciało, długi wijący się ogon, podobnie wygięty szczupły kark zakończony niewielką, pokrytą łuskami głową, wyglądającą lepiej na kolorowej reprodukcji. Łuskowate okrycie jest widoczne na tylnych nogach idąc w dół aż do goleni. Można też dostrzec większe, ustawione po przekątnej łuski na brzuchu. Nogi przednie przypominają długonogą odmianę kota, prawdopodobnie panterę. Tylne nogi należą do ptaka drapieżnego. Na końcu ogona można dostrzec zakrzywiony kolec jak u skorpiona. Głowa całkowicie przypomina głowę węża z zamkniętą paszczą, z której wysuwa się rozdwojony język. Nosi ona pionowo ustawiony róg, zza którego kręcą się dodatkowe spirale. Za wąsami kępka trzech loków opada w dół przedstawiona jako trzy długie spiralne loki.

To dziwaczne zwierzę z wymienionymi wyżej cechami, na obrazku z portfolio dotyczącego religii Babilonu i Asyrii Jastrowa, było znane w najstarszej sztuce babilońskiej, która zachowała te cechy niezmienione przez tysiąclecia. Tak więc nie można powiedzieć, że jest to fantastyczna produkcja, chimeryczny obraz babilońsko-asyryjskiej sztuki.
Innymi słowy, jest to jednogłowe stworzenie o przednich nogach wielkiego kota, tylnych nogach ptaka, z zakręconym ogonem na którego końcu wygląda na to, że znajduje się żądło skorpiona, długie, łuskowate ciało z wężową głową z której wyrasta róg! I to stworzenie pokazano na dziele sztuki pochodzącym z regionu, który jest niezwykle spójny w tym co przedstawia przez całe milenia i kontekst innych, realnych stworzeń, z których jedno – tur – z całą pewnością wyginęło w naszych czasach (o czym więcej za chwilę). Jest niemożliwe – uznał w końcowych wnioskach Koldewey – żeby taka chimeryczna produkcja miała miejsce w gorączce mezopotamskiej wyobraźni. W przypadku mitologicznych stworzeń spotykanych w babilońskiej sztuce, widać na nich wiele zmian wraz z upływem czasu – lecz nie w przypadku Sirrusha.
Koldewey starał się logicznie wyjaśnić dziwny wygląd zwierzęcia, przez różnorodne porównania ze znanymi wówczas dinozaurami, by dojść do niezbyt przekonywującego wniosku, że ktoś, kto widział Sirrusha w naturze, musiał widzieć zwierzę, które należy do podgrupy dinozaurów zwanych ornithospodsami. Jednak niezwykle ciężko jest spotkać dinozaura z przednimi nogami kota, tylnymi ptaka drapieżnego z zakręconym ogonem zakończonym hakiem skorpiona, z głowa węża z której wyrastał róg – wszystko to w jednym, fantastycznym stworzeniu. Koldewey uznał dinozaura iguanodona, który miał rzeczywiście nogi podobne do ptasich za postać najbliższą sirrushowi. Ale to nie uczyniło dylematu łatwiejszym do zaakceptowania, zwłaszcza, że oznaczałoby to, że wiele czasu po dinozaurach, które powinny dawno wyginąć wg. teorii ewolucji, starożytni Babilończycy przedstawiali je w oczywistym kontekście, ustawiając je razem z absolutnie wówczas żyjącymi stworzeniami takimi jak tur.
Aby jeszcze bardziej skomplikować to wszystko, nawet Koldeweyowi wydawało się, że Sirrush może być podstawą co najmniej jednej biblijnej historii, którą podaje w greckiej wersji Księgi Daniela 14.23
„Był w Babilonie wielki smok, któremu oddawano cześć. Powiedział król do Daniela: Czy i o nim powiesz, że jest zrobiony z brązu? Popatrz, przecież on i je i pije. Nie możesz powiedzieć, że to nie jest bóg żyjący. Zechciej mu więc oddać cześć.”
W tej historii Daniel otruł smoka. Ale Sirrush i problemy jakie stwarzał nie były łatwe do rozwiązania, skoro jego wizerunek umieszczono na emaliowanej Bramie Isztar, którą odkopał Koldewey.
Joseph Farrell










KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Chimery, dinozaury, genetyczne modyfikacje.. Fantastyczne historie! I w każdej z nich zawsze jest ziarno (niejedno) prawdy.
I znow chciałoby się wsiąść w wehikuł czasu i popodglądać Starożytność…
Stwór pokazany na bramie Isztar (na marginesie – oryginał bramy jest w Berlinie) pewnie nie był zwierzęciem powszechnie spotykanym, ale raczej wyjątkowym. Może było to jedyne tego typu zwierzę, które żyło wtedy? Jesli Starożytni dokonywali modyfikacji genetycznych, pewnie istniało mnóstwo nieudanych prób, powinny byc po nich jakieś szczątki? Ciekawe, czy kiedykolwiek odkopano coś nietypowego, odbiegającego od zwyczajowych kanonów.. Byłoby to niezmiernie ciekawe…
by GB on 6 maja 2011 o 23:02.
Chyba mogę zapewnić,że napewno odkopywano takie rzeczy, ale są tacy ludzie, którzy za wszelką cenę nie pozowlą tego opublikować
by gfgf on 7 maja 2011 o 12:26.
Jak widzę zdjęcia rzeźb/malowideł przedstawiających bogów starożytnego Egiptu – ludzkie ciała z głowami zwierząt, oglądam zdjęcia rzeźb centaurów itp. to myślę sobie, czy są to wyniki modyfikacji genetycznych? Edgar Cayce mówiąc o Atlantydzie, wspominał o wykonywanych tam eksperymentach genetycznych. Może to były właśnie wyniki tych eksperymentów…
by Leo on 8 maja 2011 o 10:09.
U nas był malarz Ociepka, który też malował różne stwory i potwory.
by psiząb on 8 maja 2011 o 20:08.
A moje skromne zdanie jest takie, że stwór ten to uosobienie tego, co było powszechnie dostępne, w jednej postaci. Tak jak teraz mamy flagę Unii z gwiazdkami, tak wtedy stwór ten mógł oznaczać połączone siły natury (Boga? Symbol? Odpowiednik herbu?) To tłumaczyłoby, dlaczego zawsze przedstawiany jest tak samo.
by hlas on 28 grudnia 2011 o 23:20.