Friday, May 18th 2012
maj
2011
2

Prorocy wojny

William Hartung jest dyrektorem New America Foundation, fundacji, która zbiera informacje na temat zbrojeń na świecie a także ekonomii wydatków na zbrojenia, przekazując swoje spostrzeżenia dziennikarzom i politykom. NAF jest alternatywnym źródłem informacji używanym do oceny aktualnego stanu a także roli amerykańskich sił zbrojnych. Ostatnia książka Hartunga to „Prophets of War” („Prorocy wojny”), w której opisuje on rolę firmy Lockheed Martin w kształtowaniu amerykańskiego podejścia do polityki obronnej tego kraju.

Firma Lockheed Martin rozpoczęła swoją działalność jako spółka dwóch braci, którzy zbudowali swój pierwszy samolot w garażu w San Francisco. Firma ta bankrutowała kilka razy i stabilność przyniosła jej dopiero II Wojna Światowa. Są to czasy w których gen. Eisenhower mówił, że Ameryka potrzebuje przemysłu obronnego, by sprostać zagrożeniom z zewnątrz, lecz ostrzegał także, że już wkrótce przemysł wojenny stanie się główną osią amerykańskiej demokracji i będzie chciał przejąć totalną kontrolę nad krajem. Na takiej fali firma Lockheed Martin wzrastała w tempie geometrycznym, by dziś stać się najważniejszą firmą produkującą sprzęt wojskowy w USA a także szarą eminencją o niezwykle silnych wpływach politycznych, której obecność odczuwalna jest we wszystkich formach życia w USA. Dziś Lockheed Martin to nie tylko producent broni dla Pentagonu, lecz również firma zajmująca się pozyskiwaniem energii atomowej, działalnością szpiegowską, a także kosmiczną. Lockheed Martin pracuje dla CIA, FBI jak i Izby Skarbowej – dzięki temu ma ona dostęp do najrozmaitszych, często tajnych informacji. Wygląda więc na to, że ostrzeżenie Eisenhowera, który został po wojnie prezydentem USA, jest dziś nadal aktualne, bo wydatki armii amerykańskiej rosną każdego roku, pochłaniając coraz więcej środków z kulejącego budżetu.


Firma Lockheed Martin jest bez wątpienia istotną częścią tworzenia nowoczesnego wyposażenia dla US Army. W jej biurach powstało wiele konstrukcji wojskowych, których skuteczność na polu walki przeszła do legendy, dając Ameryce poczucie nieustannej przewagi nad swoimi wrogami. Przykładem może być tu wielki sukces szpiegowskiego samolotu U-2, który latał nad Związkiem Radzieckim będąc jednocześnie poza zasięgiem radzieckich systemów obronnych.

Jednak olbrzymie pieniądze jakie zarabia ta firma na swojej broni sprawia, że nieoczekiwanie zaczęto ją traktować jako maszynę do tworzenia bogactwa. Armia lobbystów stworzona przez Lockheed Martin wpływa na zatwierdzanie wojskowych kontraktów, które – jak pokazała to później historia – często okazywały się bezwartościowe ze względu na swoją wartość militarną, lecz przynosiły fortunę samej firmie i jej właścicielom. Nieustanne wojny i kolejne zagrożenia utrzymywały taki stan rzeczy i coraz bardziej stawało się jasne, że ten gigant zbrojeniowy jest w stanie zrobić wszystko, aby Ameryce nigdy nie zabrakło militarnych konfliktów. Pod koniec Zimnej Wojny, gen. Colin Powell miał zażartować, że Ameryce grozi brak wrogów. W perspektywie oznaczało to redukcję budżetu obronnego, dlatego gorączkowo zaczęto szukać ich po całym świecie. Takim wrogiem stal się Saddam Hussein, regionalny watażka, który został uznany za wroga Ameryki i aby go pokonać rozpętano wojnę, która trwa do dziś sprawiając, że firma taka jak Lockheed Martin kwitnie.


Jednym ze sztandarowych produktów Lockheed Martin jest doskonały myśliwiec F-22. Koszt wykonania a potem obsługi i serwisu takiego samolotu jest jednak ogromny i nawet w bogatym Pentagonie zdano sobie w końcu sprawę, że w obecnych czasach armia amerykańska nie potrzebuje tak wyrafinowanego myśliwca. Lockheed Martin jednak stanął na głowie, aby opłacani przez tą firmę lobbyści utrzymywali tempo zamówień na ten samolot, nawet jeśli nie wziął on nigdy udziału w żadnym prowadzonym obecnie przez USA konflikcie wojskowym.

Jednym z głównych argumentów firmy było to, że wraz z zatrzymaniem produkcji F-22 wielu ludzi straci pracę. W swojej kampanii propagandowej prowadzonej w największych amerykańskich gazetach firma chwaliła się, że program F-22 daje 95 tys. miejsc pracy, co później okazało się być nieprawdą, bo jest ich w rzeczywistości maksymalnie 40 tys. Do tej pory zbudowano 187 takich myśliwców i po argumentacji Sekretarza Obrony Roberta Gatesa Kongres z ogromnym trudem (co świadczy o wpływach lobbystów LM) wstrzymał finansowanie i kupowanie kolejnych Raptorów. Lockheed Martin jednak wykazał tutaj swoją olbrzymią skuteczność i sprawił, że 4 mld dolarów, które wycofano z produkcji F-22 przekazano na inny myśliwiec budowany przez tą samą firmę: F-35. W rzeczywistości więc przełożono pieniądze z jednej do drugiej kieszeni. F-35 podobnie jak Raptor nie są używane nad Irakiem czy Afganistanem. Przyczyna jest prosta. Samoloty te stworzono z myślą o walkach powietrznych – takich jak te z filmu „Top Gun” a Talibowie jak wiadomo nie mają własnego lotnictwa. Podobnie nie ma z nich pożytku nad Libią, bo niemalże wszystkie samoloty wojskowe Kadafiego zostały zniszczone na ziemi w pierwszych godzinach ataku wojsk NATO. W międzyczasie obliczono, że nawet gdyby zostawić US Air Force na takim etapie jak w chwili obecnej, to Chiny dorównałyby Amerykanom w powietrzu dopiero za około ćwierć wieku! Nie ma więc dla takich samolotów nie tylko zastosowania teraz, ale i w najbliższej przyszłości. Mimo to Ameryka wydaje fortunę na ich budowę a firma Lockheed Martin ciągnie z tego miliardowe profity..

Tak więc z jednej strony Sekretarz Obrony, Robert Gates, mówi wprost, że armia amerykańska nie potrzebuje tego rodzaju uzbrojenia i wzywa do siebie szefa firmy Lockheed Martin, żądając zaprzestania kampanii lobbystycznej przeciwko decyzji amerykańskiego szefa obrony. Mimo, że LM poszedł na taką ugodę wstrzymanie programu F-22 ledwie przeszło w amerykańskim Kongresie co świadczy tylko o sile i wpływach firmy. 40 senatorów i 200 kongresmenów napisało list do Gatesa w którym uzasadniało potrzebę kontynuowania budowy samolotów Raptor nie ze względów militarnych lecz ekonomicznych, tłumacząc to panującą recesją. Parlamentarzyści ci reprezentowali często sprzeczne ze sobą opcje polityczne, które łączyły się w obronie największej firmy militarnej na świecie. Do protestu przeciwko decyzji Gatesa dołączył nawet związek zawodowy tokarzy, którzy po zamknięciu programu musieli sobie znaleźć pracę gdzie indziej. Ta obsesja w utrzymywaniu produkcji samolotu ze względu na zatrudnienie nie potwierdza się jednak w ostatecznym rozrachunku ekonomicznym bo nie stymulując niczego zużywa masę środków, które pochodzą z budżetu. Przeciwko kontynuowaniu programu również łączyły się ze sobą siły, które trudno było sobie wyobrazić działające we wspólnej sprawie. Np. prezydent Obama a także jego wcześniejszy rywal w wyborach prezydenckich – senator John McCain obaj okazali się być przeciwko kontynuacji produkcji F-22. Postawę McCaina – który jako były wojskowy ma doskonale kontakty z przemysłem zbrojeniowym, uzasadnia także to, że wstrzymanie produkcji kosztownych samolotów nie dotyczyło reprezentowanego przez niego stanu Arizona, gdzie LM ma niewiele zakładów przemysłowych.


Powodem tak silnego wsparcia, jakim cieszy się wśród polityków Lockheed Martin jest fakt, że firma jest wielkim kontrybutorem podczas rozmaitych wyborów – czy to stanowych czy też federalnych. Politycy, którzy wykazali się lojalnością wobec firmy mogą także liczyć na zatrudnienie w niej po upływie swojej politycznej kadencji, co jest właściwie nagrodą za lojalność. Podobnie dzieje się wojskowymi, którzy wspierają działania firmy – oni także dostają zatrudnienie na lukratywnych stanowiskach.

Lockheed Martin współpracuje również z tzw. think-tankami, ciałami doradczymi złożonymi z fachowców w rozmaitych dziedzinach, którzy służą jako niezależni doradcy podczas podejmowania decyzji przez władze USA. To wszystko razem wzięte wskazuje, że prowadzone współcześnie wojny mają coraz mniej wspólnego z animozjami politycznym czy ideologicznymi a coraz bardziej są wojnami korporacyjnymi, gdzie chodzi o to, by firmy zbrojeniowe dostawały niekończące się zamówienia wojskowe i aby tego dokonać korporacje wpływają na polityków, by ci stawali się radykałami pchającymi kraj w kolejne wojny oznaczające znów wielkie zyski dla firm takich jak Lockheed Martin.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

2 Comments on “Prorocy wojny”

  1. Zabicie człowieka kosztuje ogromnie dużo pracy i pieniędzy. Kiedy ludzie znowu zaczną walczyć na pałki i kamienie, znajdzie się kilku, którzy te pałki zaczną udoskonalać. I tak historia zatoczy koło.

  2. Dla Lockheed Martin nadrzędnym celem, jak wynika z artykułu, są własne interesy, a nie służenie obronnosci swego kraju, dlatego pociągają za sznurki polityków i wojskowych, żeby nie stracić wypracowanej przez lata pozycji.
    Dziś, gdy dowiedzieliśmy się, że zginął Osama Bin Laden, USA będzie najbezpieczniejszym krajem na świecie, postawiono w stan najwyzszej gotowości wszystkie służby, by przeciwdziałać ewentualnym atakom terrorystycznym.
    LM znów może mieć dodatkowy argument do forsowania zamówień rządowych.

Dodaj komentarz

advert