Thursday, November 27th 2014
kwi
2011
12

Wyprawa do wnętrza Ziemi

Dr Brooke Agnew jest jednym ze zwolenników teorii pustej Ziemi i od lat pracuje nad zorganizowaniem wyprawy do jej wnętrza. Miejsce w którym chciałby rozpocząć swoją podróż leży w obrębie rosyjskich wód terytorialnych. Dr Agnew,  nawet gdyby chciał użyć jako bazy do swej wyprawy statków kanadyjskich lub norweskich, to wie, że nie są one mile widziane przez Rosjan, dlatego jeśli wyprawa ma dojść do skutku musi być zorganizowana na statku rosyjskim. Rosjanie wydają się być podekscytowani pomysłem i zaoferowali do dyspozycji Agnew (oczywiście odpłatnie) lodołamacz atomowy. Niestety statek ten może przyjąć na pokład tylko 100 pasażerów, co oznacza staranną selekcję załogi. Załogę mają stanowić naukowcy z najlepszych amerykańskich uniwersytetów.

Robiąc rekonesans przyszłych terenów badań, Agnew wykonał kilka podróży morskich po wodach leżących w strefie rosyjskiej Arktyki i ku własnemu zdumieniu, przestrzeń ta nadawała się do żeglugi bo nie była całkowicie pokryta lodem i można było z powodzeniem manewrować w lodowym paku.

Wyprawa do wnętrza Ziemi niekoniecznie oznacza, że naukowcy zamierzają wejść do jej środka. Przede wszystkim Agnew chce sprawdzić, czy w ogóle taka możliwość istnieje i rzeczywiście Ziemia jest otwarta w tym miejscu. Rosjanie nie zezwolili na zbadanie tego miejsca za pomocą batyskafów, ale naukowcy odbędą szereg lotów śmigłowcem nad tą strefą, poszukując tego mitycznego miejsca. Ekspedycja naukowa będzie filmowana non stop przez cały czas jej trwania. Bezpośrednią relację będzie można obserwować na specjalnie do tego celu wydzielonym kanale telewizyjnym. Nad transmisją już od półtora roku pracują zawodowcy z Hollywood, którzy zamierzają pokazać całą wyprawę tak, żeby była ona atrakcyjna do oglądania i – oczywiście dzięki reklamom – zwróciła chociaż część kosztów wyłożonych na ekstrawagancką żeglugę atomowym lodołamaczem. Zatwierdzony został także jej scenariusz.

Edmond Halley – znany bardziej jako odkrywca słynnej komety – napisał w XVII w.  książkę w której przypomniał starożytną legendą mówiącą o tajemniczej ziemskiej cywilizacji, która dawno temu schroniła się do wnętrza Ziemi. Halley wierzył, że wewnątrz Ziemi znajduje się druga kula i istnieje tam alternatywny świat. Wg. niego zjawisko zórz polarnych było niczym innym jak ucieczką światła z wnętrza Ziemi.

W zeszłym roku Brooke Agnew znalazł potwierdzenie istnienia podziemnej cywilizacji w staroegipskim Abydos, gdzie znaleziono zapisaną legendę o ludziach, którzy schronili się przed kataklizmem właśnie do wnętrza Ziemi. Wiadomo o nich jedynie to, że już nigdy nie odnaleźli drogi powrotnej na ziemską powierzchnię. Legenda mówi także o tym, że cywilizacja tych ludzi była znacznie starsza od tej, która osiedliła się później w Egipcie. Kto wie, być może ludzie ci byli twórcami piramid, które być może powstały na długo, zanim ziemia nad Nilem została nazwana Egiptem.

Kiedy arktyczna ekspedycja dojdzie do skutku, istotnym stanie się stwierdzenie czy dotarło się do ziemskiego otwarcia czy też nie. Kształt Ziemi jest na tyle łagodny, że być może nie będzie można naocznie stwierdzić, że jest się na granicy tego otwarcia. Agnew chce użyć do tego celu gps-a, bo dzięki niemu będzie w stanie określić wysokość poziomu morza w tym rejonie. Innym pomysłem jest użycie sonaru, który będzie kontrolował odległość do dna morskiego. Jednak najlepszym pomysłem okazało się wykorzystanie precyzyjnego żyroskopu, dzięki któremu będzie można nakreślić dokładny kształt Ziemi w tym rejonie. Jeśli więc statek wpłynie w rejon otwarcia ziemi, żyroskop dokona poważnej rotacji, informując natychmiast o zmianie. Wówczas naukowcy przede wszystkim będą chcieli oszacować wielkość tego otwarcia.

W 2007 r.oderwał się olbrzymi kawał lodu pokrywającego Arktykę, otwierając kompletnie przejście Północno-Zachodnie w północnej Kanadzie, pozwalając statkom przejść z Atlantyku na Pacyfik bez potrzeby używania Kanału Panamskiego czy opływania Przylądka Horn. Z okazji jednak skorzystały tylko okręty wojenne a US Navy nie zechciała się podzielić swoimi spostrzeżeniami, zamykając dostęp do dokumentów klauzulą tajności. Satelity wykonały ponad 30 tys. zdjęć przejścia, jednak na każdym z nich widok na otwarte morze skutecznie przysłaniały chmury, strzegąc tajemnicy.


Do wnętrza Ziemi miał dotrzeć admirał Byrd, który podobno widział tam niezwykłe rzeczy. Jednak fakty wskazują na to, że pamiętnik admirała, w którym opisywał swoje przeżycia, jest falsyfikatem i nie jest brany pod uwagę jako materiał dowodowy w tej sprawie. Admirał był nie tylko niezwykłym człowiekiem, ale i ogromnym patriotą. Gdyby dostał rozkaz utrzymania tego, co zobaczył w tajemnicy, to z pewnością zabrałby tą tajemnicę do grobu a nie zapisywał jej w podejrzanym pamiętniku, który na dodatek „odnalazł” się długo po jego śmierci.

Byrd przeleciał samolotem nad Biegunem Północnym w 1926 r. O ile jednak sławny admirał niczego nie zapisywał, to jako człowiek towarzyski przy wielu okazjach opowiadał o tym, co widział i przeżył podczas swoich lotów tak nad Arktyką, jak i Antarktydą. To te właśnie rozmowy stworzyły niezwykłą legendę admirała o jego rzekomych spotkaniach z… ( i tu uwaga…..) z oderwaną od reszty świata cywilizacją!

Dlatego dr Agnew chce podczas wyprawy korzystać wyłącznie z danych naukowych a nie legend. I o tym będziemy mieli okazję przekonać się na żywo oglądając bezpośrednią relację z wyprawy do wnętrza Ziemi. Wyprawa ma dojść do skutku najpóźniej w 2012 r., zanim oba będące obecnie na chodzie rosyjskie lodołamacze nie pójdą do remontu, co kompletnie sparaliżowałoby całe przedsięwzięcie.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

15 Comments on “Wyprawa do wnętrza Ziemi”

  1. Okręt atomowy, stuosobowa ekipa, zawodowcy z Hollywood, specjalny kanał TV a dookoła woda, woda, woda… Typowy Rejs – nuda panie. Nuda, nuda, nuda.
    Jestem niewyspanym dziś sceptykiem. Doktor Brooke najwyraźniej wierzy w bajki. Chce odkryć otwarcie, czyli co? Dziurę – bramę do tamtego świata w dnie morskim? Jaka to „wyprawa do wnętrza” skoro będą tylko pływać i latać?
    Z całą pewnością wiem jedno – jak wyjmę korek z wanny, to woda się tam wlewa.

    1. Panie Yeti jednak fizyka ktora rządzi prawami zachowania sie wody w wannie jest nieco inna od tej która trządzi pokladami wody na Ziemi. Np. ruch Ziemi dookola wlasnej osi powoduje wypiętrzenie się wody w okolicy rownika przez co różnica pomiedzy dlugością południka zerowego z równikiem dochodzi do 40 km…. W wannie trudno o podobny przyklad, no chyba ze jest to latająca wanna..
      Poza tym wody wpadająca do tej „dziury” może wyplywac w innym miejscu. Odkryto przeciez ze pod dnem Oceanu Atlantyckiego znajduje sie… drugi ocean.
      A nazwa : ‚Wyprawa do wnętrza Ziemi” brzmi dobrze bo nawiązuje pięknie do J. Verne

      1. A tak w ogóle tytuł „Rejs” w odniesieniu do tej sytuacji podoba mi sie najbardziej :)))

        1. Ciekawe kto podczas tej ekspedycji będzie KO-wcem :) dbającym o morale załogi…? Scenariusz wyprawy? Dobrze doczytałem? To ekspedycja naukowa, czy …filmowa? A reżyser? A spece od efektów specjalnych? Ciekawe co z tego materiału powstanie… Re-make „Wyprawy…” Verne’a? Cóż, nie spodziewam się niczego zgodnego z rzeczywistością…

  2. Brzmi jak dobre SF. Jak się okaże, że ktoś tam mieszka, to mają przerąbane, bo pewnie siedzą na sporych złożach ropy i gazu, a my tu na powierzchni lubimy spore złoża ropy i gazu :)

  3. US&A od razu tam wyśle ekspedycje i wyssie ropę od spodu … do ostatniej kropelki

  4. z satelit też nic nie widać ? dziwne

  5. @chris miekina ‚no chyba ze jest to latająca wanna..’-takie tylko w Bricomarche :). Małe pytanko: Czy wodę na Ziemi(tak,że nie wylatuje w kosmos)’trzyma’tylko grawitacja czy też może jest jakieś inne zjawisko, które pomaga grawitacji? Co do tekstu to:

    1.Czemu ludzie to tak komplikują i nei pozalają na nic? Ani na lepsze łodzie podwodne, ani na eksloracje batyskafem?
    2 Czy Ziemia MOŻE być pusta w środku? Czy ta teoria nie jest głupia? Okazuje się,że nei koniecznie. Co do tego,że jakaś stara cywilizajca opisała legendę o ludizach ukrywających sie w środku Ziemi moze być tylko przekręceniem słownym! To mogła być mowa o najzwyklejszej jaskini. A pamiętacie dzieci z woolpit(nie pamiętam pisowni) mówiły,że są z podziemnego świata.
    4 Co do tego otwarcia w Ziemi to nie jedyna skrywana tajemnica na naszej planecie hi hi hi.
    5 Zorza polarna, w skrócie-‚Powstawanie zjawiska związane jest z przepływem prądu w jonosferze na wysokości około 100 km ponad powierzchnią Ziemi w obszarze przenikania pasów radiacyjnych i atmosfery ziemskiej.’
    6 Co do admirała Byrda(Byrds’a) to to namniej przekonywujący dowód
    7 A ską by się brała lawa i gazy cieplarniane jakby w środek Ziemi był pusty i jak mógłby być pusty, to jest gdzie? Mam rozumieć że na dnei oceanu pod skłami jest ‚druga’ Ziemia.
    ………………
    I @chris ‚Odkryto przeciez ze pod dnem Oceanu Atlantyckiego znajduje sie… drugi ocean.’ to chyba wykluczało by pustą Ziemię bo jeżeli tak to ten ocean musi się rozciągać pod skałami na wielkie oległości i pewnie zalałby tą pustą ziemię, ale ja geologiem nei jestem ;)

    1. Tak w skrocie. Pusta Ziemia wcale nie oznacza ze jest zbudowana jak matrioszka. Halley tak uwazał, ale to bylo dawno i podalem to jedynie jako ciekawostke – podobnie jak zorzę. To że jest po oceanem drugi ocean to akurat potwierdza teorię pustej ziemi – bo pusta nie oznacza próżnej jak wydmuszka. Pustynia też jest pusta mimo że w sensie fizycznym wypelniona po brzegi piaskiem, skalami i skorpionami. Dlatego dobrze tą teorię rozwazać jako koncept powstrzymując sie od ostatecznych wniosków, zwlaszcza że wkrotce wyprawa Agnew powinna dostarczyc wielu informacji na ten temat. Zgadzam sie że na pierwszy rzut oka teoria brzmi wręcz absurdalnie i widaje się być nie do obrony.
      Macieju – no waśnie. Satelity nie przelatują nad tym miejscem i nie mamy takich zdjęć i to dopiero jest dziwne…
      Ech – nie zebym bronił USA ale drapieżne zawlaszczanie ropy na swiecie ma naprawde niewiele wspólnego z tym krajem. Iracką ropę wydobywają państwa takie jak Indonezja i Turcja a nawet … Chiny… (!!!!) Nie robi tego żadna firma amerykańska. Amerykanska gospodarka zamiast wzbogacac sie na tym rzekomym przywlaszczaniu sobie ropy – bankrutuje. czy naprawd nikt nie widzi sprzecznosci??? Naprawde tak altwo pokazac palcem winnego??? W Libii USA nie ma zadnych interesow. To Europa jest przerażona bo prawie ćwierc jej ropy pochodzi wlaśnie stamtąd. Piszę o tym przy rozmaitych okazjach, że tu nie chodzi juz o państwa a o to, że światem rządzi cos znacznie większego i ponadnarodowego – a że wykorzystuje do swoich interesów armie amerykańska – to dlatego ze to obecnie jedyna sprawnie dzialajaca formacja militarna na świecie…. Oczywiscie rządom w UE wygodnie jest wszystko zwalać na pazerną Amerykę a Ameryka nic z tego nie ma i kto wie czy lada chwila nie rozpryśnie sie na kawałki….

  6. Ale tu nie chodzi,że Ziemia jest pusta w sensie dosłownym….’pusta blondynka’….ma flaki….Ziemia w środku ma jądro i skąły i raczej watpie,że w środku jest wielka dziura…tym bardziej dziura z ‚obcą’ cywilizacją.

    Faktycznie Ameryka nic nie ma z tego, ze wysyła do ans wojska i z tego co robi też za dużo nie ma. Obywatele na pewno odczuwają tego skutki….ale jeżeli piszesz, że USA miała by być marionetką to kogo? Znczy państwa to juz napewno żadnego..wieć co kosmici? Czy masoni :)

    1. GFgf – w gornej listwie, tuz przed ksiazkami jest taka stronka o nazwie „Elity”. Tam sa moje artykuly na ten temat. Ta elita to już nie klasyczne NWO ani tym bardziej kosmici. Na podstawie wielu autorów na ktorych się powołuję opisuję powstanie elit, ktore są od nas dużo bardziej zaawansowane technologicznie i nie mają zadnego poczucia narodeowej, religijnej czy rasowej przynależności. Mają już wszystkie pieniądze świata i to co jest im potrzebne to reszta planety…. Richard Dolan nazywa to uciekającą albo odrywającą się od nas cywilizacją. Jest to elita pod względem finansowym, technologicznym i fizycznym (poczytaj art. o genetyce).

      A masoni zostali już dawno wykorzystani i przemieleni.
      Obraz tych elit wciąż jest zamazany ale powoli wyłania się z oparów nieświadomości.

      1. Będę się czepiał.
        1. Puste, to puste a nie puste ale pełne tam czegoś – to odnośnie pustkowia pustej pustyni. Pustynie są różne – piaskowe, kamieniste a nawet betonowe.
        2. Woda ma to do siebie, że lubi pływać i trudno ją utrzymać w jednym miejscu, kiedy pieszczą ją prądy, wieje wiatr, Księżyc ciśnie i ryby machają ogonami – chyba że skuje się lodem (sam, do skucia, oprócz lodu, stosuję Finlandię).
        3. Wolę czytać Verne’a i paru innych klasyków gatunku.

        Wyprawa o takim rozmachu, jeszcze długo przed wyruszeniem, wymaga ogromnych pieniędzy, a Brooke liczy na zwrot kosztów z wpływów z reklam. Nic nie wiadomo, kto to finansuje. Nie jestem też przekonany, czy obecność i działalność tak dużej grupy „cywili” w miejscu – jak by nie było dziewiczym, nie odciśnie trwałego, cywilizacyjnego śladu w tym miejscu.

  7. Dlaczego Niemcy tak sie interesują Antarktydą? Dlaczego wydają miliony marek na tą wyprawę? dlaczego samoloty zrzucają faszystowskie flagi? Pies obsikuje murki i płotki znacząc teren,dając znać-to jest mój teren! tak samo Niemcy zrzucają faszystkowskie flagi nad Antarktydą dając znać to jest nasze.A po co Niemcom Antarktyda? jakie ma ona strategiczne znaczenie? nie ma żadnego znaczeniai jest zupełnie bezwartościowa chyba,że powstanie tam jakaś baza.

    po co łodzie podwodne płyną na Antarktyde i wyładowują tam skrzynie z dokumentami skoro nic tam nie ma oprócz śniegu i lodu? a może jednak jest skoro tam właśnie płyną….

    oto historia opowiedziana przez oficera Sas z czasu 2 wojny światowej:

    „Kiedy w Europie ogłoszono zwycięstwo, moja jednostka odpoczywała w jaskini położonej w byłej Jugosławii. Dziękowałem Bogu, że wojna wreszcie się skończyła, aczkolwiek trwała jeszcze na Pacyfiku, zaś w Palestynie narastały napięcia i ostrzeżono nas, że nasza wojna może się jeszcze przeciągnąć.
    Na szczęście oszczędzono mi udziału w wojnie przeciwko Japonii. Zostałem jednak wysłany do Palestyny, gdzie napływ Żydów przysparzał w połączeniu z syjonistycznym terroryzmem cierpień nie tylko mieszkańcom Palestyny, ale również siłom brytyjskim, które wysłano tam aby ograniczyć napływ Żydów i stłumić działania zbrojne. Ostrzeżono mnie, że moje oddelegowanie do Palestyny może trwać w nieskończoność. Na moich oczach zginęło wielu moich kolegów. Na początku października 1945r. otrzymałem, na szczęście, rozkaz zgłoszenia się do dowódcy, ponieważ wybrano mnie do tak tajnej misji, że żaden z moich zwierzchników nie miał pojęcia dlaczego mam się udać na Gibraltar. Nie powiedziano mi, po co mam się tam zameldować, niemniej pojechałem w nadziei, że wkrótce zostanę zwolniony do cywila. Niestety myliłem się, ponieważ następne Boże Narodzenie miałem spędzić biorąc udział w działaniach wojennych.
    Kiedy dotarłem na Gibraltar, zostałem odseparowany przez majora i poinformowany, że zostanę wysłany na Falklandy, gdzie otrzymam kolejne instrukcje i, że razem ze mną uda się tam również kilku innych żołnierzy z brytyjskich jednostek elitarnych. Tajemnica pogłębiła się jeszcze bardziej, kiedy lecieliśmy na Falklandy w kompletnym milczeniu. Zabroniono nam nawet snucia przypuszczeń, dlaczego nas brano i dokąd się udajemy. Po dotarciu do opustoszałych i złowrogich Falklandów przedstawiono nas dowódcy ekspedycji oraz pewnemu Norwegowi, który był członkiem norweskiego ruchu oporu i specjalistą od prowadzenia i specjalistą od prowadzenia działań wojennych w warunkach zimowych. Miał nas wyszkolić do zadania, o którym wciąż nie mieliśmy pojęcia.
    Falklandy są obecnie uważane za najlepiej chronioną tajemnicę brytyjskiej armii i w normalnych wysłanie tam oznacza kilka łatwych lat, jednak w latach czterdziestych było zupełnie inaczej, zwłaszcza dla mnie i tych, którzy zostali wysłani razem ze mną.
    Zmuszono nas do intensywnego, wyczerpującego treningu, w ramach którego przygotowano nas do prowadzenia wojny w warunkach zimowych. Trening był bardzo uciążliwy, od wrzucenia do lodowatego Atlantyku, po stawianie czoła żywiołom w namiocie na południowej Georgii, i wyglądało na to, że w całym tym szaleństwie, do którego nas zmuszano, jest niewiele sensu. Jednak po miesiącu treningu po uzyskaniu instrukcji od majora i pewnego naukowca, a także w miarę stopniowego przekazywania nam szczegółów misji, zdaliśmy sobie sprawę, że mamy niewielkie szansę na powrót, jeśli nasze podejrzenia okażą się prawdziwe.
    Poinformowano nas, że z brytyjskiej bazy w Maudheim mamy zbadać „nietypową” aktywność wokół góry Muhlinga-Hoffmana. Oświadczono nam, że „Wielka Brytania toczy tajna wojnę” na Antarktydzie. Potem poinformowano nas o brytyjskich działaniach na biegunie południowym w czasie wojny.

    Siedzieliśmy zdumieni tym co nam wyjawiano.. Żaden z nas nigdy nie słyszał czegoś równie fascynującego i zarazem przerażającego. Mało kto wiedział, że naziści byli na Antarktydzie w latach 1938-39, a jeszcze mniej wiedziało, że Wielka Brytania w reakcji na zakusy nazistów zaczęła zakładać bazy wojskowe wokół Antarktydy. Ta którą mieliśmy odwiedzić, w Maudheim, była największa i najważniejsza a także najtajniejsza ze wszystkich. Ważność tej bazy wynikała z faktu, że była położona w odległości 320 kilometrów od miejsca, w którym naziści najprawdopodobniej zbudowali swoją antarktyczną bazę.
    Siedzieliśmy i w osłupieniu słuchaliśmy tych rewelacji. Powiedziano nam o niemieckiej aktywności na Południowym Pacyfiku wokół Antarktydy. Powiedziano nam również, że brak jest rtudnej do ustalenia liczby niemieckich łodzi podwodnych, których los jest nieznany. Co gorsze, niektóre z tych, które poddały miesiąc po kapitulacji, wzbudziły jeszcze więcej podejrzeń. Brytyjskie siły pojmały trzech najważniejszych ludzi w partii nazistowskiej – Hessa, Himmlera i Donitza – i wraz z ich pojmaniem Brytania uzyskała informacje, którymi nie miała zamiaru dzielić się z Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Te informacje zmusiły Brytanie do samodzielnych działań i my mieliśmy stanowić ich szpicę.
    Nie powiedziano nam, czego konkretnie dowództwo od nas oczekuje i co Brytania spodziewa się znaleźć na Antarktydzie. Brytania miała poważne podejrzenia, że Niemcy zbudowali tajną bazę, do której przetransportowali niepostrzeżenie w trakcie wojennego zamieszania w Europie, wielu uważanych za zaginionych nazistów.

    Wciąż docierały do nas nowe rewelacje. Powiedziano nam, że ubiegłego lata naukowcy i komandosi znaleźli „starożytny tunel”. Żołnierzom rozkazano wejść do niego, ale z tej wyprawy wróciło przed nastaniem antarktycznej zimy tylko dwóch. W czasie zimowych miesięcy ci dwaj ocaleni przekazali przez radio absurdalną wiadomość o „polarnych ludziach, starożytnych tunelach i nazistach”. Kontakt radiowy z nimi urwał się ostatecznie w lipcu 1945 roku, zaś wykrzyczane podczas ostatniej transmisji pełne przerażenia słowa „polarni ludzie znaleźli nas!” – źle wróżyły naszej udającej się w nieznane misji. Po przesłuchaniu nagrania tego przekazu radiowego wysłuchaliśmy gorącego przemówienia majora dowódcy naszej ekspedycji, która miała za zadanie ustalenie co tam się stało.

    – Mamy udać się do bazy Maudheim, znaleźć tunel,, zbadać zagadkę polarnych ludzi i nazistów i zrobić co będzie w naszej mocy, aby zażegnać nazistowskie zagrożenie – oświadczył major. Kiedy zapytano nas, czy mamy jakieś pytania, zadaliśmy ich wiele, zaś odpowiedzi były szczere i bezpośrednie. Powiedziano nam, że podejmuje się działania wymijające, ponieważ Brytania doskonale zdaje sobie sprawę z zamiarów USA i ZSSR, które montują swoje własne ekspedycje. Zapewne szpiedzy z tych państw nieco później dowiedzieli się o tym co Anglicy. Brytania nie chce ryzykować tego, że USA i ZSSR odkryją bazę i przejmą kolejne osiągnięcia technologiczne nazistów. Oba te kraje miały przewagę techniczną nad Brytanią z powodu naukowców, sprzętu i badań, które przejęły. Brytania chciała być krajem, który zniszczy zagrożenie, uważając przy tym, że Antarktyda powinna pozostawać pod jurysdykcją Imperium Brytyjskiego, i jeśli sa tam naziści, to jej obowiązkiem i pragnieniem jest usunięcie ich stamtąd i pozbawienie w ten sposób USA i ZSSR propagandowego argumentu, że to oni stoczyli ostatnią bitwę II wojny światowej.
    Przewieziono nas samolotem do punktu zrzutu, który znajdował się 32 km. od bazy w Maudheim. Wcześniej wysłano śnieżne traktory, które czekały na nasze przybycie. Nieco przestraszeni wyskoczyliśmy nad śnieżnym pustkowiem. Po wylądowaniu odszukaliśmy traktory i od tego momentu wkroczyliśmy na wojenną ścieżkę. Mieliśmy zachować absolutną ciszę radiową. Byliśmy sami bez żadnego wsparcia i bez szansy na wycofanie się, gdyby nasze najgorsze przeczucia sprawdziły się. Podążaliśmy do bazy pełni obaw, nie wiedzieliśmy co nas tam czeka. Kiedy do niej dotarliśmy, wyglądała jakby była opuszczona. Przypominała miasto duchów. Mieliśmy złe przeczucia, ale i zadanie do wykonania, które wymagało przezwyciężenia strachu, aby nie zakłócał naszych ocen.
    Kiedy rozdzieliliśmy się, aby przeszukać bazę, ktoś zawadził o drut-pułapkę. Nastąpił wybuch i zawyła syrena przeszywając ciszę z całą mocą. Usłyszeliśmy okrzyk żądający podania, kim jesteśmy, ale nie można było zlokalizować skąd pochodzi głos. Z podniesioną bronią major przedstawił nas głosowi i, dzięki Bogu głos się ucieleśnił. Należał do jedynego który ocalał. To, co nam opowiedział, jeszcze bardziej nas zaniepokoiło i każdy z nas żałował, że nie jest nas więcej. Ocalony twierdził, że w Bunkrze Jeden jest drugi ocalony z „tunelu” razem z jednym z tajemniczych polarnych ludzi, o których słyszeli radiowym. Mimo protestów ocalonego, dowódca kazał otworzyć Bunkier Jeden. Ocalonego trzeba było trzymać siłą, zaś jego strach udzielił się również nam, tak że nikt z nas nie chciał wejść do bunkra pierwszy. Na szczęście podczas losowania, kto ma wejść pierwszy, nie padło na mnie. Ten wątpliwy zaszczyt przypadł w udziale najmłodszemu członkowi oddziału. Wszedł do środka wahając się trochę i szarpiąc z drzwiami. Kiedy już wszedł do środka w bazie zapadła cisza, po czym rozległy się dwa strzały. Drzwi otworzyły się i na zewnątrz wybiegł polarny człowiek. Nikt z nas nie spodziewał się tego co zobaczyliśmy. Polarny człowiek zbiegł na otaczający bazę teren tak szybko, że zdołaliśmy tylko kilka pojedynczych strzałów. Kiedy ochłonęliśmy ze strachu i zaskoczenia tym, co zobaczyliśmy, postanowiliśmy wejść do bunkra. Wewnątrz znaleźliśmy dwa ciała. Żołnierz, który wyciągnął krótką zapałkę, leżał z rozerwanym gardłem, a ocalały został, o zgrozo odarty z ciała do kości. To czego byliśmy świadkami wymagało wyjaśnienia i winą za śmierć jednego z nas w zaledwie kilka godzin po wylądowaniu obarczyliśmy ocalałego człowieka, który ostrzegał nas przed otwieraniem Bunkra Jeden. Cały oddział przysłuchiwał się pytaniom majora i intrygującym odpowiedziom ocalonego. Pierwsze skierowane do niego pytanie dotyczyło tego, co się stało z drugim ocalonym i w jaki sposób znalazł się w bunkrze z polarnym człowiekiem, jednak on wolał opowiedzieć wszystko od początku, od momentu odkrycia „tunelu”. Całą jego wypowiedź szczegółowo notował towarzyszący nam naukowiec.
    Okazało się, że teren w pobliżu tunelu buł jedną z unikalnych na Antarktydzie suchych dolin i dlatego łatwo znaleźć ten tunel. Wszystkim członkom trzydziestoosobowej załogi bazy w Maudheim polecono go zbadać i jeśli to możliwe, ustalić dokąd prowadzi. Szli tunelem kilometrami, aż w końcu dotarli do olbrzymiej jaskini, w której było nienaturalnie ciepło. Naukowcy przypuszczali, że jest ogrzewana geotermicznie. W jaskini były podziemne jeziora, zaś jej tajemnica jeszcze bardziej się spotęgowała, kiedy okazało się, kiedy okazało się, że jest sztucznie oświetlona. Okazała się tak rozległa, że aby ja zbadać musieli się rozdzielić.
    Okazało się, że naziści zbudowali w jaskiniach ogromną bazę z dokami dla łodzi podwodnych, z których jedną podobno odnaleziono. Im dalej się posuwali, tym dziwniejsze widoki roztaczały się przed ich oczami. Ocalały człowiek podał, że odkryto „hangary dla dziwnych samolotów i mnóstwo wykopów”.
    Ich obecność nie przeszła jednak nie zauważona. Dwaj ocalali widzieli, jak pojmano ich towarzyszy i po kolei stracono. Po szóstej egzekucji uciekli do tunelu, żeby nie dać się złapać i zablokować tunel , jednak „było już za późno, ponieważ nadeszli polarni ludzie”. Ścigani przez depczącego im po piętach nieprzyjaciela nie mieli wyboru, musieli dostać się do bazy, aby poinformować swoich przełożonych o tym co odkryli.. kiedy wrócili do niej, uznali, że z powodu nadchodzącej zimy mają niewielką szansę na ratunek. Aby powiadomić o tej nazistowskiej bazie, rozdzielili się. Każdy z nich wziął radio i zamknął się w osobnym bunkrze. Jeden z nich zwabił polarnego człowieka do bunkra, licząc, że w ten sposób przekona pozostałych, że tylko on ocalał. Plan powiódł się, jednak kosztem utraty radia i jego życia. Niestety tylko ten odważny z Bunkra Jeden posiadał w pełni sprawne radio, które w trakcie walki zostało zniszczone. Drugi z nich nie miał innej alternatywy, jak siedzieć i czekać, starając się nie zwariować. Tajemnica czym lub kim są polarni ludzie, została wyjaśniona aczkolwiek nie zadowalająco, jako wytwór nazistowskiej nauki (ówczesna genetyka?). Podobnie zostało wyjaśnione, skąd naziści czerpali energię. Energia którą wykorzystywali, pochodziła podobno z wulkanu, który umożliwiał im uzyskiwanie pary do wytwarzania elektryczności. Co więcej, opanowali również jakieś inne źródło energii, co wynikało ze słów ocalałego który powiedział „ ……na podstawie tego, co widziałem, sądzę, że ilość elektryczności, jaka wykorzystywali była większa od tej, jaką można by uzyskać z pary”. Naukowiec, który był członkiem naszej grupy, odrzucił większość z tego, co zostało powiedziane, i zganił opowiadającego za brak naukowego wykształcenia, sugerując, że jego rewelacje „ w żadnym wypadku nie mogą być prawdziwe”.
    Chciał dowiedzieć się czegoś więcej na temat nieprzyjaciela, któremu mamy stawić czoło, i co zrobi teraz polarny człowiek. Odpowiedź ocalonego nie zadowoliła nas i sprowokowała naukowca di określenia go jako „umysłowo chorego”. Zakłopotanie to zbyt słabe słowo, aby określić to, jak się czuliśmy, kiedy ten człowiek odpowiedział na pytanie majora dotyczące intencji zbiegłego polarnego człowieka „Będzie czekał, obserwował i zastanawiał się, na ile różnimy się w smaku”. Słysząc to major wydał bojowy okrzyk i wystawiono warty. Potem major i naukowiec dyskutowali ze sobą, co mamy dalej robić, mimo, że dla całej reszty było to oczywiste. Nazajutrz rano polecono nam „zbadać tunel” i przez 48 godzin maszerowaliśmy do suchej doliny i rzekomo „starożytnego tunelu”. Po przybyciu na miejsce byliśmy bardzo zdziwieni, ponieważ poinformowano nas, że Antarktyda jest całkowicie skuta lodem, tymczasem to co zobaczyliśmy w tamtym miejscu, przypominało mi północno-afrykańską Saharę. Zabroniono nam zbliżać się do tunelu, dopóki nie zostanie zbudowany prowizoryczny obóz-baza. W czasie gdy ludzie go budowali, major z naukowcem badali tunel. Po kilku godzinach wrócili do gotowego już obozu, aby zrelacjonować, to co zobaczyli. Naukowiec stwierdził, że tunel wcale nie był starożytnym przejściem, aczkolwiek major dodał, że ściany były wykonane z gładkiego granitu. Poinformowano nas, że decyzję podejmiemy po nocnym odpoczynku.
    Tuż przed podaniem nam czasu zmian warty, poinformowano nas, że pójdziemy tunelem „….aż do Hitlera jeśli trzeba będzie”. Nasze obawy potwierdziły się tej nocy i polarny człowiek powrócił. Tym razem jednak obeszło się bez ofiar, znęcony obozem polarny człowiek został zabity. Naukowiec zdecydował, że polarny człowiek jest człowiekiem, ale wyglądało na to, że jest on zdolny do wytwarzania większej liczby włosów i znacznie odporniejszy na zimno. Po dokonaniu pospiesznej sekcji ciało włożono do worka, tak aby w chłodzie można je było przechować. Nazajutrz rano zadecydowano, że dwie osoby pozostaną przy wejściu do tunelu z ciałem, traktorami,, sprzętem i radiem. Dowodzący ekspedycją major zabrał Norwega, ze względu na jego doświadczenie, oraz naukowca i ocalałego z tunelu, którego wiedza była najważniejsza dla powodzenia misji. Pozostali chcieli się do nich przyłączyć. Ja i czterej inni ochotnicy zostaliśmy wytypowani do udziału w tej jednej z najbardziej ekscytujących ekspedycji w historii ludzkości. Dwaj, którzy mieli zostać, byli rozczarowani, ale ich rola była również ważna dla powodzenia naszej wyprawy. Do tunelu zabraliśmy dużo amunicji i materiałów wybuchowych. Wkroczyliśmy w ciemność i po czterech godzinach marszu zaczęliśmy dostrzegać w oddali światło. Okazało się jednak, że dzieli nas od niego jeszcze godzina drogi. W końcu dotarliśmy do ogromnej, sztucznie oświetlonej groty. Ocalały z poprzedniej wyprawy zaprowadził nas w miejsce z którego obserwował egzekucję swoich kompanów. Kiedy obserwowaliśmy całą sieć pomieszczeń pieczary, zaskoczyła nas liczba obecnego tam personelu. Jednak największe na nas wrażenie zrobiła wielka konstrukcja, którą tam wznoszono. Z tego co widzieliśmy, wynikało, że naziści są na Antarktydzie od dłuższego czasu. Naukowiec notował wszystko, co się tylko dało – robi szkice, pobierał próbki skał i robił zdjęcia. Z kolei major zastanawiał się jak zniszczyć bazę i jednocześnie nie dać się złapać. Po dwóch dniach czujnego rekonesansu naukowiec i major podjęli decyzję, gdzie podłożyć ładunki wybuchowe. Miały być umieszczone wokół sklepienia groty i dodatkowo w kluczowych miejscach, takich jak generator i zbiorniki paliwa, oraz, jeśli się uda w składach amunicji. W ciągu dnia rozmieszczono ładunki i wykonano dalsze zdjęcia, uważając aby nie zostać zdemaskowanym, wzięto zakładnika oraz dowody na istnienie nazistowskiej bazy w postaci „polarnego człowieka” i zdjęć nowej, bardzo zaawansowanej techniki nazistów. Kiedy zakończono rozmieszczanie ładunków, skierowaliśmy się do tunelu i właśnie wtedy zostaliśmy odkryci. W pościg za nami razem z nazistami ruszyli polarni ludzie. Po dotarciu do tunelu postanowiliśmy ustawić przeszkodę, która miała opóźnić pościg na tyle, aby ładunki zdążyły wybuchnąć. Kilka ładunków umieszczono przy wejściu do tunelu i kiedy usłyszeliśmy eksplozję, wyraziliśmy nadzieję, że nie tylko baza została zupełnie zniszczona, ale również siły nieprzyjaciela. Okazało się jednak, że się myliliśmy. Ładunki rzeczywiście zamknęły tunel, ale naziści i polarni ludzie, którzy byli za nami nadal nas ścigali. W wyniku walki jaka się wywiązała, z naszego oddziału ocalało tylko trzech ludzi. Norweg naukowiec i ja. Po dotarciu do suchej doliny założyliśmy tyle ładunków, aby zamknąć ten tunel na zawsze. Po ich zdetonowaniu nie zostało po nim żadnego śladu. Co wydaje się podejrzane, ocalało bardzo mało dowodów na istnienie bazy. To czy zostały zgubione przypadkowo, czy też celowo, nie grało większej roli, ponieważ naukowiec już wcześniej ustalił, co i jak. Obóz został rozformowany i wróciliśmy do bazy w Maudheim, skąd zostaliśmy ewakuowani i zabrani droga powietrzną na Falklandy. Po dotarciu na Południowa Georgię otrzymaliśmy rozkaz, który zabraniał nam ujawniać cokolwiek z tego co widzieliśmy lub słyszeliśmy .”

  8. - Witam – być może znana jest ta ksiązka – w każdym razie wart przypomnienia –

    TAJEMNICA PUSTEJ ZIEMI – Alec Maclellan – http://www.scribd.com/doc/14153382/Maclellan-Alec-Tajemnica-Pustej-Ziemi

    1. W redakcji mamy już tą książkę. Mimo wszystko dzieki za link! :)

Dodaj komentarz

advert