Friday, May 18th 2012
mar
2011
16

Spotkanie z Einsteinem

Z Einsteinem widziałem się już w zeszłym roku, podczas sławetnego zjazdu kryształowych czaszek w Nowym Jorku, znanego pod nazwą 10.10.10, gdzie jego opiekunka – Carolyn Ford – pokazała go światu po raz pierwszy. Czaszka (bo Einstein to imię kryształowej czaszki) przez 20 lat mieszkała razem z nią w jej domu w Arizonie, aż któregoś razu uznała (czaszka), że czas ruszyć w świat. Tak. To czaszki decydują o tym w jaki sposób potoczy się dalsze życie ich opiekunów. Zdaję sobie sprawę, że takie oświadczenie wzbudza co najmniej pełen wątpliwości uśmiech. Sam uważam się za osobę mocno stąpająca po ziemi i zdającą sobie sprawę z grawitacji, która nie pozwala bujać się w obłokach. Masę takich wątpliwości co do możliwości i siły kryształowych czaszek miałem przed 10.10.10. Po dwóch dniach przebywania w otoczeniu setek kg. wyrzeźbionego w formę czaszki kryształu – zmieniłem zdanie.

Dlatego z Einsteinem spotkałem się z wielką ochotą, jak ze starym znajomym. Przy okazji wyszedłem ze spotkania z własną kryształową czaszką. To już moja druga, więc mogę mówić już o kolekcji. Wybrała ją dla mnie Carolyn. Z nią i Einsteinem spotkam się raz jeszcze w sobotę, kiedy przy świetle księżyca będę uczestniczył w obchodach przesilenia wiosennego, które organizują lokalni poganie.



  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

8 Comments on “Spotkanie z Einsteinem”

  1. Powiem tylko tyle, lubię to!

  2. Ach,rozumie…pierwsza to jest czaszka Albercika jak mial 3 latka a druga to jest czaszka dojrzalego juz wielkiego geniusza :) ale czuje tez emanacje wielka z czaszki samego p.Redaktora :)
    Pozdrawiam !!!

  3. Fajne,krysztalowej nie mam,ale w rownonoc zapale plomien w ceramicznej.
    Pozdrowionka.

  4. Wpatrywałem sie w kryształową czaszkę i otrzymałem przesłanie, żeby postawić posąg/pomnik Świętowita bo my Polacy nie powinniśmy się kłaniać obcym bogom(sic!). Ale ja, kurteczka, golas jestem a „ojciec dyrektor” nie pożyczy bo kto „będzie koniom grzywy pleść” .

  5. do @arthurking
    Od kilku lat trwają prace nad przywróceniem Bogom ze Ślęży polskiego dziedzictwa.
    Na Ślęży istniał międzyplemienny i międzykulturowy ośrodek dla wszystkich plemion z okolic morza bałtyckiego. Znaleziono także w okolicach Rudy Śląskiej wioske wikingów. Ta jak i inne wioski NIE były opoczone murami, ścianaki palisadami.
    To z tamtego okresu wzięła się ta słynna pra-polska gościnność.
    Zaczęło się to zmieniać po 1000 roku, po globalnym antykatolickim powstaniu, które zostało bardzo krwawo stłumione przez germańskich łobrońców wiary (!!!)
    Polskie ziemie są własnością tych bogów. W tej chwili trwają odnośne prace umożliwiające pełne odzyskanie przez nich swoich boskich sił. Sił opartych na Żródle, nie na energii wyznawców.

    I zwróć uwage na swój sposób myślenia – trzeba „coś” zrobić, ale ktoś/coś nie da zcegoś, a ja nie mam./ takie myślenie, że przyjdzie ktoś i coś da, jest jednym z typowych skrzywień watykańskiej wiary.
    A samemu „coś” zrobić nie łaska??? Tak bez ogladania się na fundatorów???

    1. zdrowe podejście

  6. Bogom trzeba się kłaniać!

  7. Czytałam tutaj o Babie Wandze,Nostradamusie i Jackowskim więc ciekawostka,może warto przeczytać?Jest jeszcze ktoś i to ktoś współczesny kto przewidział tsunami w Japonii już rok temu,kto ma ochotę niech się wczyta:
    http://www.facebook.com/home.php#!/monika.troisombres/posts/119434011428839

    a to na temat”bezpiecznej”Fukushimy:
    http://troisombres.w.interia.pl/fukushima.html

Dodaj komentarz

advert