2011 27
Atlantyda/Antarktyda cz.2
Flem-Ath twierdzi, że epoka lodowcowa nigdy się nie skończyła i wciąż panuje w tych partiach ziemi, które znajdują się w strefach polarnych. Jest więc ona na Grenlandii, w Arktyce, w części Syberii, północnej Alasce i Kanadzie, a także oczywiście na obszarze całej Antarktydy. W 1958 roku, prof Charles Hapgood wydał książkę pt. „Earth Shifting Crust”, w której rozważa możliwość uskoku skorupy ziemskiej, a przez to przemieszczanie się całych kontynentów. Ostatnie takie przesunięcie spowodowało wyjście ze strefy polarnej Ameryki Północnej i gwałtowne topnienie lodowca na obszarze tego kontynentu. Inne tereny jak np. Syberia – zostały gwałtownie przesunięte do strefy polarnej, co tłumaczy masowe wymieranie wielu gatunków zwierząt. To samo miało miejsce na półkuli południowej.
W 2004 roku, dziewięciu rosyjskich naukowców z Rosyjskiej Akademii Nauk opublikowało artykuł w magazynie Nature (który jest jedną z najbardziej prestiżowych publikacji na świecie) o odkryciach jakie dokonano na półwyspie Jamał na Syberii. W miejscu tym 30 tys lat temu żyli ludzie, którzy polowali na zwierzęta, które dziś nie byłyby w stanie żyć w surowym klimacie tundry. Tereny te 30 tys. lat temu znajdowały się w strefie umiarkowanej. Jedyne zwierzęta, które przetrwały nagłe oziębienie się klimatu to renifery i arktyczne lisy. Jeśli więc skorupa ziemska przesunęła się na
półkuli północnej, to musiało to mieć swoje odzwierciedlenie na półkuli południowej. Na tej podstawie można stwierdzić, że jeśli 30 tys lat temu życie kwitło w północnej Syberii (za dzisiejszym kołem polarnym), to było ono także możliwe na Antarktydzie. Kilka lat temu przewiercono się przez lody Grenlandii i znaleziono pod nimi igły sosnowe, trawy, liście rozmaitych roślin. Tak więc wynika z tego, że Grenlandia w którymś momencie swojej historii była rzeczywiście zieloną wyspą, porośniętą lasami i bujną roślinnością – co dodatkowo potwierdza teorię Hapgooda o przesuwaniu się skorupy ziemskiej.
Grenlandia ma na sobie 90% zlodowacenia całej półkuli północnej. Co ciekawe, tak jak nad Saharą prawie nigdy nie padają deszcze, tak nad centralną Grenlandią nie padają śniegi. Jest więc ona czymś w rodzaju polarnej pustyni. Identyczna sytuacja ma miejsce w Zachodniej Antarktydzie, dokładnie po przeciwnej stronie ziemi. Tam również nie tylko nie pada śnieg, ale znajduje się najgrubsza warstwa lodu na południowej półkuli. Dzieje się tak dlatego, że warunki pogodowe na ziemi mają swoje źródło na Pacyfiku i przesuwają się na wschód unosząc ze sobą masy wilgotnego powietrza. Cała wilgoć jaką niosą prądy powietrzne wyczerpuje się jednak w czasie tej drogi i na Grenlandię nie spada już ani płatek śniegu. 12 tys lat temu było zupełnie inaczej. Biegun północny znajdował się w miejscu dzisiejszej zatoki Hudsona w Kanadzie. Oznacza to, że pogoda
kształtowała się w zupełnie inny sposób. Wówczas olbrzymie ilości wilgoci z rejonu Atlantyku zrzucały masy śniegu na Grenlandię, ale także Antarktydę, budując potężną pokrywę lodową.
Charles Hapgood uważał początkowo, że główną przyczyną przesuwania się skorupy ziemskiej jest ciężar lodowców na biegunach, który wchodził w reakcję z ruchem wirowym ziemi. Aby się co do tego upewnić rozpoczął korespondencję na ten temat z Einsteinem. Einstein nie zgodził się jednak z tym twierdzeniem. Uważał, że ciężar lodu jest niewystarczający by móc wywołać tak poważne zmiany. Nie zgadzał się również z teorią, że takie przesuwanie się skorupy ziemskiej jest w stanie wywołać pojawienie się innej planety w naszym Układzie Słonecznym. Wg niego siła grawitacyjna takiej planety rozerwałaby Ziemię na kawałki. Wszystko wskazuje więc na to, że główną przyczyną zmian na powierzchni Ziemi jest… Słońce. Tak jak huragany pustoszą od czasu do czasu Ziemię, podobnie na Słońcu mają miejsce słoneczne tajfuny, które trwają przez długi okres czasu, wywołując elektromagnetyczną burzę i wysyłając naładowane cząsteczki poprzez cały Układ Słoneczny. Ziemia jest na takie uderzenia bardzo podatna, bo jest ona magnesem. Stabilna siła jest więc aplikowana przez Słońce skorupie ziemskiej poprzez jeden z biegunów. Energia wędruje wówczas do centrum ziemi, rozgrzewa ziemskie jądro i rozpuszcza tą warstwę ziemskiego płaszcza, która łączy go ze skorupą ziemską. Wówczas skorupa ziemska może ulec przesunięciu. Kiedy na
Słońcu kończy się tajfun i burza elektromagnetyczna słabnie, wówczas warstwa pomiędzy płaszczem ziemskim a skorupą tężeje i wszystko wraca do normy, a ziemia stabilizuje się. Teoria tajfunu słonecznego odpowiada na wszystkie pytania jakie postawił Einstein, gdy szukał on uzasadnienia możliwości przemieszczania się skorupy ziemskiej. Einstein teorię uskoku skorupy ziemskiej nie tylko akceptował, ale napisał nawet przedmowę do książki Hapgooda.
Opisane wyżej zjawisko spowodowało 9600 lat p.n.e. przesuniecie się skorupy ziemskiej, dzięki czemu przykryta lodem Ameryka Północna nieoczekiwanie stała się lądem mogącym podtrzymywać życie, a Antarktyda nieoczekiwanie stała się ofiarą zlodowacenia. Tajfun słoneczny jest najprawdopodobniej zjawiskiem cyklicznym i następuje w sposób regularny. Być może cały proces przesunięcia się skorupy ziemskiej ma przyczynę w centrum naszej galaktyki, które wysyła naładowane cząsteczki w kierunku naszego Układu Słonecznego. Cząsteczki te są absorbowane przez Słońce, przez co naruszają jego normalne funkcjonowanie. 2012 być może będzie rokiem, w którym Słońce będzie bardziej aktywne niż zwykle, a Ziemia znajdzie się dokładnie na przeciwko płaszczyzny międzygalaktycznej, co może wywołać opisane przez Charlesa Hapgooda konsekwencje. Jest to jednak tylko spekulacja. To co nie jest spekulacją, to fakt braku śniegu
na Grenlandii i w Zachodniej Antarktyce, masowe wyginięcie zwierząt w okolicach kręgu polarnego i brak większych zmian tego typu w Afryce i na południowym Pacyfiku.
W historii Platona o Atlantydzie egipski kapłan, który opowiadał historie zaginionej cywilizacji, wspomniał także, że ludzkość przetrwała wiele katastrof w swojej historii. Oprócz przesuwania się skorupy ziemskiej ziemie trapiły uderzenia meteorów i komet, które miały swój głęboki wpływ na historię naszej planety. Jeśli przesunięcie się skorupy ziemskiej rzeczywiście miało miejsce, to Atlantyda (której położenie znajdowałoby się w miejscu w którym dziś jest Buenos Aires) nie tyle zostałaby zatopiona, co zalana wodami oceanu, którego poziom zaczął gwałtownie rosnąć po tym jak lodowa czapa zaczęła topnieć na obszarze Ameryki Północnej. Reszty dokonały masywy lodowe, które zamieniając Atlantydę w Antarktydę, wcisnęły ją swoją wagą pod wodę.
Rand Flem Ath jest autorem fascynującej książki pt: „The Atlantis Blueprint”









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Na tak drastyczne oddziaływanie cząsteczek z centrum galaktyki bym nie liczył z tego samego powodu z jakiego nie jesteśmy w stanie zobaczyć centrum naszej galaktyki.
Gigantyczne ilości kosmicznego pyłu skutecznie blokują tak promienie świetlne jak i nawet bardzo energetyczne cząstki z tamtąd pochodzące.
Nawet gdyby, to absolutnie nie ta skala oddziaływań.
Tu kwestią zasadniczą jest odległość.
by 34 on 28 lutego 2011 o 0:01.
Odległość fakt ale tylko jest granicą dla naszej posnanej fizyki, słyszałeś o cząstkach atomów ktore za nic mają odległosci ? nasza fizyka jest w powijakach jak na razię cały czas ją odkrywamy. a dobrze napisał chris na temat telepatii niby niemozliwe a istnieje.
by Alex on 28 lutego 2011 o 19:05.
Tego do konca nie wiemy 34… To tak jak z telepatią – teoretycznie nie powinna istnieć lub nie powinna przedrzeć sie przez kolejne warstwy zakłócen i odległości. Praktycznie jest to nieokiełznaną i niewytłumaczalną racjonalnie energią…
by chris miekina on 28 lutego 2011 o 4:43.
Idąc tym tropem równie dobrze można umiejscowić Atlantydę na obecnej Grenlandii, która swoją nazwę zawdzięcza swojemu wyglądowi setki lat temu. Wikingowie też lądowali na przyjaznych zielonych brzegach, ale z jakiejś przyczyny nie byli skłonni do osiedlania się – ani na Grenlandii, ani w Ameryce Płn. No dobrze, w Ameryce mogli pogonić ich Indianie…
A w sumie z Grecji bliżej na Grenlandię niż na Antarktydę
by Ula on 28 lutego 2011 o 14:00.
Jest jeszcze coś – ruiny na dnie jezior i mórz, jak choćby na Karaibach, w rejonie Andros, Kuby.., na Atlantyku w rejonie Madery, czy pod powierzchnią jeziora Titicaca. Być może były to kiedyś miasta, mozliwe też, że właśnie przemieszczenie się kontynentów uzasadnia istnienie cywilizacji w tamtych miejscach, ktore wtedy nie były dnem morskim, ale czy któreś z nich to Atlantyda..?
by goldenbrown on 28 lutego 2011 o 20:14.
Wniosek nasuwa się jeden, trzeba odważnie badać, tak jak to czynił Heinrich Schliemann szukając Troji.
by doinformowany on 28 lutego 2011 o 20:44.
Jak pisałem wcześniej Atlantyda może znajdować się na biegunie.Istnieją liczne dowody na ruchy kontynentów lub przebiegunowanie ziemi w bardzo krótkim czasie ze zmianami klimatycznymi na skale globalną.A co za tym idzie możliwe że Antarktyda to Atlantyda.Bardzo ciekawe badania przeprowadził niejaki Adam Maloof,a teorie na ten temat wysuwali już Kelwin,Darwin i jak wyżej Einstein.Ciekawostką jest też lodowiec Chacaltaya leżący w peruwiańskich andach.Wskutek obfitego topnienia w ostatnich latach odkrywa on nienaruszone rośliny i choć jest tak ogromny rośliny wyglądają jak by zamarzły z dnia na dzień.To samo mogło przytrafić się Atlantydzie.:)
by KRIS on 28 lutego 2011 o 21:05.