2010 28
Powrót Planety X
Podobno po kafeteriach NASA krąży plotka, że wszystkie te kosmiczne teleskopy, takie jak np. Hubble wcale nie poszukują planet na których może istnieć życie, lecz wypatrują niewidzialnej Gwiazdy Śmierci, która co jakiś czas przelatuje obok Słońca. Tajemnicze ciało niebieskie nosi piękne, kobiece imię Nemesis, jest pięć razy większe niż Jowisz i być może to ona jest przyczyną wyginięcia dinozaurów 65 mln. lat temu. To przez bombardowanie jakie powstaje pod wpływem tej planety cyklicznie ginie kolejna wersja życia na Ziemi. Tak tragiczne zdarzenie ma miejsce mniej więcej co 26 mln. lat. Niektórzy uważają, że Nemesis jest osławioną Planetą X.
W istnienie Planety X wierzy Stan Deyo, były agent FBI, mający dostęp do wielu najściślej strzeżonych archiwów Ameryki. Współpracował on z Edwardem Tellerem przy rozmaitych tajnych projektach, specjalizując się w projektowaniu latających spodków. Stan Deyo sam nie prowadzi badań astronomicznych, ale zleca je rozmaitym obserwatoriom a także jest na bieżąco w najnowszych publikacjach naukowych z tej dziedziny. W centrum jego uwagi znajdują się obecnie komety, bo to one mogą być wg niego największym zagrożeniem dla życia na Ziemi. Komety mają paraboliczną, hiperboliczną lub eliptyczną orbitę. Oznacza to, że kometa jest w stanie zbliżyć się bardzo blisko do Słońca, by następnie pod bardzo ostrym kątem oddalić się od niego na olbrzymią odległość by znów zawrócić i dokonać kolejnej rundki wokół naszej gwiazdy. Taki cykl może trwać od kilku do nawet kilku tysięcy lat. Stan Deyo jest przekonany, że taka właśnie kometa, którą nazywa on Gwiazdą Śmierci, zbliża się w stronę Ziemi. Astronomowie donoszą, że zauważyli zachwiania w orbitach Neptuna i Urana. Przyczyną z pewnością nie jest Pluton, który jest na to zbyt mały w porównaniu do masy Neptuna czy Jowisza.

Kometa poruszając się po eliptycznej orbicie zwalnia, gdy oddala się od Słońca. Kiedy jednak w końcu zatoczy swój łuk i znajdzie się w najodleglejszej od Słońca części orbity, znów zaczyna przyspieszać. Ponieważ orbita komety znajduje się pod kątem do Słońca (24º) – przecina ona orbity innych planet. Jeśli więc założyć, że pełny cykl komety/Planety X wynosi 3600 lat oznacza to, że pojawi się ona w pobliżu naszego Układu Słonecznego być może za mniej więcej 3 i pół roku. Planetę X można dostrzec jedynie przez teleskop działający w podczerwieni. Na dodatek nie bardzo wiadomo gdzie jej szukać. Carl Sagan zwykł mówić, że Kosmos to wielka przestrzeń, dlatego astronomowie poszukujący planet takich jak Planeta X poruszają się dosłownie po omacku. Stan Deyo na podstawie własnych badań określił kierunek z którego nadleci Planeta X i dane te zamierza umieścić w serii dokumentów nad którymi teraz pracuje.

Interesujące jest to, że Stan Deyo poprzez własne kalkulacje matematyczne doszedł do tej samej cyfry co Zecharia Sitchin, który po przeczytaniu babilońskich glinianych tabliczek określił czas zatoczenia pełnej orbity przez planetę Nibiru na 3600 lat. Stan Deyo oparł swoje obliczenia na dokonaniach niemieckiego astronoma Johana Bode. Wg niego średnie odległości planet w systemie słonecznym są w zależności, którą da się opisać za pomocą reguły arytmetycznej. Jeśli więc hipoteza Bodego znalazłaby uniwersalne zastosowanie we wszechświecie, to na jej podstawie można obliczyć odległości pomiędzy planetami w dowolnym momencie. Regułę tą nazwano Regułą Titiusa-Bodego, bo w tym samym czasie na podobny pomysł wpadł także inny naukowiec. Mimo to reguła ta niekoniecznie sprawdza się wobec Neptuna i Plutona. Obie planet są w zupełnie innym miejscu niż teoretycznie być powinny. Wszystko wraca do normy gdy do obliczeń dołożyć tzw. puste orbity, których Deyo naliczył w Układzie Słonecznym co najmniej 6. Dzięki temu udało mu się określić aktualną pozycję Planety X, która doleci do naszego Układu Słonecznego w przedziale czasowym od 3 i pół roku do 10 lat.

Używając Reguły Bodego można także zauważyć, że tak Mars jak i Neptun nie znajdują się na pozycjach na których powinny znajdować się zgodnie z równaniem matematycznym. Być może oznacza to, że orbity tych planet zostały naruszone przez jakiś potężny obiekt, który pojawił się w ich pobliżu. Widać to szczególnie wyraźnie jeśli popatrzeć na działanie pola grawitacyjnego w taki sam sposób w jaki obserwuje się substancję płynną. Każdy obiekt obracając się wokół własnej osi tworzy grawitację. Takie pole grawitacyjne ma np. atom obracający się wokół własnej osi miliony razy na sekundę. Jeśli z tych atomów ułożyć powłokę Ziemi czy innej planety, wówczas grawitacja pochodzi z ogromnej liczby tych atomów. Dodatkowo tworzą się wokół takiego obiektu pierścienie grawitacyjne, które wyglądają jak fale wywołane w wodzie przez wpadający do niej jakiś duży obiekt. Te pierścienie tworzą orbity planet. Niekiedy takie orbity są puste i nie ma na nich żadnej planety.
Pojawienie się Planety X w naszym Układzie Słonecznym za każdym razem jest przyczyną wielu problemów (oczywiście jeśli planeta ta naprawdę istnieje). Rosyjski uczony Immanuił Wielikowskij studiując starożytne pisma odkrył, że najprawdopodobniej Wenus zmieniła swoją orbitę wtedy, gdy blisko niej pojawiło się jakieś potężne ciało niebieskie. Planeta X mogla być też przyczyną biblijnego potopu, choć z pewnością nie wywołała go w sposób bezpośredni. Grawitacja Ziemi uległa poważnej zmianie. Kiedyś była ona znacznie słabsza niż jest teraz. Podobno to właśnie miało bezpośredni wpływ na gigantyczne rozmiary dinozaurów, które były w stanie kontrolować swe olbrzymie ciała. Kiedy grawitacja ziemska raptownie wzrosła (nadal nieznane są przyczyny tego zjawiska) wzrosła także wielkość Ziemi (aż o 25%). Przez to gwałtowne powiększenie się Ziemi jedna wielka Pangea rozpadła się na kontynenty jakie znamy dziś. Przyczyn takiego obrotu rzeczy mogło być bardzo wiele: od uderzenia potężnego meteorytu w rejonie Jukatanu, aż po pękanie płyt tektonicznych. Takie wydarzenie z pewnością było w stanie wywołać kataklizm o biblijnej skali. Nie ma też zgodności co do tego kiedy taki potop miał naprawdę miejsce, dlatego można opierać się jedynie na przypuszczeniach. Główny problem w ścisłym ustaleniu takiej daty, tkwi w tłumaczeniu starożytnych tekstów. Ponieważ języki jakie użyto do ich napisania są martwe, tak naprawdę trudno je do końca zrozumieć. Widać to najlepiej na przykładzie kalendarza Majów, którego końcową datę przesunięto aż o 100 lat. Choć z drugiej strony być może datę końca majańskiego kalendarza przesunięto celowo po to, aby uniknąć masowej paniki za dwa lata.









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Moze tak zle nie bedzie:)
by fionna on 28 października 2010 o 13:57.
Oczywiście. W końcu to wyłącznie spekulacje
(ale za to interesujące). Choć z drugiej strony (jak mawiał Tewie Mleczarz) zawsze może być jeszcze gorzej.
by chris miekina on 28 października 2010 o 14:22.
Patrząc inaczej na Nibiru, bardziej pozytywnie, ja mam wrażenie iż planeta ta raczej pozytywnie wpłynie na Ziemię.
Moja teoria jest trochę inna. Wiemy iż Układ Słoneczny wchodzi w równik naszej galaktyki. Patrząc na bieguny magnetyczne planet i galaktyk wiemy jedno. Po przejściu na drugą stronę dysku, co dzieje się 2 razy na około 22 000 lat, bieguny planet ulegają prawie natychmiastowej zmianie. Każdy elektryk to potwierdzi.
Nibiru zapewne utrzyma stabilność naszej planety, tak myślę, a proces zamiany biegunów już powoli się zaczyna, ziemia przeżywa „stres”..
Warto popatrzeć, niestety anglojęzyczna stronka :
http://poleshift.ning.com/
by Wojox on 31 października 2010 o 0:07.
Jeżeli coś takiego jak planeta Nibiru istniałoby, to już dawno byłaby odkryta i zaczęto by już czynić wszelkie postępy aby uniknąć skutków tego że spotkania. A że nic takiego nie ma miejsca (jeżeliby miało to na ogromną, zuważalną skalę) to znaczy, że coś takiego jak planeta X nie może nam teraz zagrozić.
by PSSystem on 1 grudnia 2010 o 11:11.
Dzięki za link Wojox. Charles Hapgood napisal na ten temat wspaniałą książkę pt: „Earth’s shifting crust”. To do tej książki przedmowę napisał Einstein. Niestety od 1959 r. nie wznowiono tej pozycji, co każe się zastanawiać nad przyczyną takiego postępowania… Najtańszy egzemplarz tej książki kosztuje w antykwariacie 1200$..
Pssystem – myślę że mamy tendencję do przeceniania naszej wiedzy natemat wszechświata. A co do Nibiru – jeśli planeta jest realna – to i tak nic nie możemy zrobić
by chris miekina on 1 grudnia 2010 o 14:09.
Drugi link w google
, można spokojnie czytać online.
http://www.archive.org/stream/eathsshiftingcru033562mbp/eathsshiftingcru033562mbp_djvu.txt
by vit0 on 9 stycznia 2011 o 11:45.
z tego co czytałem nibiru ma powracać w pobliże ziemi co 3600 lat skoro ludzie istnieją na ziemi wg różnych szacunków od 100 000 do nawet 800 000 lat to już im nieraz nibru latało nad głową i ludzie jakoś nie wyginęli spoko przyjemy zobaczymy mam teleskop i jakoś nic między marsem a jowiszem nie widać
by Olaf on 17 lutego 2011 o 13:49.
Olaf – słuszne wnioski.
by doinformowany on 28 lipca 2011 o 16:56.
Kompletnie do 4 liter.Przyciąganie Ziemi im mniejsze, tym więjksza szansa dla Gigantów.
Zwróćcie uwagę na Saturna.
Metan może nas wykończyć….
by Ziemia on 10 listopada 2011 o 18:20.
Tak sobie myślę, że sam przelot planety/ ciemnej gwiazdy z ksieżycami(ewentualnie małymi planetami, stosownymi do rozmiarów owej gwiazdy) Nibiru może się odbywać co 3600 lat , ale zgubne skutki nie tyle dla ziemi co dla stworzeń na niej żyjących może mieć taki przelot tylko jeżeli koreluje z innymi wydarzeniami jak np. przejście przez photon belt (chyba tak się nazywa ten równik galaktyczny). Mogą być też jeszcze inne wydarzenia z którymi koreluje przelot Nibiru , ale tak na szybko sobie nie mogę przypomnieć czy takie są. I dopiero taki zbieg okoliczności może dać efekt w postaci , nie wiem , może zamiany miejscami biegunów, czy przeskok poziomu świadomości o którym się też sporo w necie pisze w kontekście , Nibiru , kalendarza Majów , końca grudnia 2012 itd.
by Max on 22 lutego 2012 o 19:06.