2010 1
Dowody na istnienie Bigfoota
Kiedy mówimy o Bigfoocie, na myśl przychodzą tysiące opowieści ludzi, którzy spotkali go na swojej drodze. Nawet jeśli jesteśmy otwarci na tego typu treści i przyjmujemy je bez zastrzeżeń to i tak zawsze gdzieś w głębi duszy czają się wątpliwości. Najlepiej byłoby gdyby kwestię istnienia Bigfoota zbadali naukowcy, ale ci bojaźliwie wstępują na ten grząski teren, często nie z niechęci, a z obawy przed utratą pracy. Najmocniejszym dowodem na realne istnienie Bigfoota, byłyby jakieś kompleksowe badania genetyczne przeprowadzone w odpowiednio wyposażonym do tego celu laboratorium, przez właściwie wykwalifikowanych ludzi, wykształconych przez instytucje naukowe. Mimo, że poprzeczka ustawiona jest wysoko, wydaje się, że takie warunki udało się spełnić, bo badania nad DNA Bigfoota prowadzi dr Melba Ketchum, specjalistka od genetyki.

Dr Melba Ketchum obroniła doktorat z weterynarii i obecnie jest właścicielem firmy „DNA Diagnostics”, która przeprowadza forensyczne testy i badania genetyczne tak na ludziach jak i zwierzętach. Dr Ketchum specjalizuje się także w identyfikacji rozmaitych gatunków zwierząt na podstawie badań kodu DNA. Jest więc osobą odpowiednio wykwalifikowaną by na podstawie takich badań stwierdzić czy Bigfoot istnieje czy też nie. Jeszcze rok temu była ona sceptykiem uważając, że miejsce Bigfoota jest w legendach a nie w realnym życiu. Wszystko zmieniło się od momentu kiedy do laboratorium dr Ketchum przyniesiono kilka włosów do analizy. Analiz włosów dokonuje w swoim laboratorium od co najmniej 15 lat, więc takie badania są tam przeprowadzane rutynowo. Na początek zrobiono testy aby sprawdzić czy włos należy do człowieka czy np. do małpy lub konia. Bardzo szybko okazało się, że badane włosy nie odpowiadają swoją charakterystyką ani ludziom ani zwierzętom. Badania powtórzono i ponownie wynik był ten sam. Dr. Melba zdała sobie sprawę, że ma do czynienia z przypadkiem niezwykłym.
Badane włosy pochodziły z północnej Kalifornii, z miejsca tuż przy granicy ze stanem Oregon. Kobietę z plemienia Hupa, mieszkającą na obrzeżach indiańskiego rezerwatu, obudził w środku nocy hałas dobiegający z ustawionego obok jej domu śmietnika. Nad śmietnikiem zawieszona była także lampa, którą włączał detektor ruchu. Kiedy Indianka wyjrzała przez okno, w świetle lampy zobaczyła jakąś postać grzebiącą w jej śmieciach. Nie mogła jednak dostrzec czy był to człowiek czy też może niedźwiedź. Jej szwagier był policjantem w tym rejonie i właśnie miał służbę tej nocy, więc nie zastanawiając się zbyt długo zadzwoniła do niego z informacją, że coś dziwnego dzieje się wokół jej domu. Kiedy szwagier z innym policjantem podjechali pod dom i zapalili silne reflektory w swoich cruiserach, nieoczekiwanie ich oczom ukazał się potężny Bigfoot, przeczesujący śmietnik. Obaj policjanci aż zamarli ze strachu widząc z czym mają do czynienia. Bigfoot natomiast bez oznak paniki porzucił śmietnik i oddalił się w stronę lasu. Z zeznań policjantów wynikało, że Bigfoot był prawdziwym olbrzymem i nawet kilka minut po jego odejściu ziemia wciąż drżała od jego kroków.

Po Bigfoocie zostało jednak kilka włosów, które zostały zabezpieczone przez wezwaną policyjną ekipę forensyczną i wysłano je do laboratorium dr Ketchum. Ona sama przyznaje, że zazwyczaj nie ma problemów z identyfikacją włosów ale w swoim laboratorium ma kolekcję włosów, które mimo wysiłków nie udało się jej całkowicie zidentyfikować. Nie oznacza to automatycznie, że należą one do Bigfoota. Aby uzyskać pewność kto jest właścicielem takich włosów przeprowadza się analizę kodu DNA, której wynik pokazuje bez cienia wątpliwości tożsamość osoby lub zwierzęcia, do którego należą. Najszybciej taką tożsamość można odkryć wówczas, jeśli do włosa wciąż jest doczepiony mieszek włosowy. Mieszek zawiera wystarczającą ilość materiału genetycznego, aby móc z całą pewnością orzec czym/kim był ich właściciel.
Włosy znalezione obok śmietnika Indianki z plemienia Hupa, miały doczepione takie mieszki. Oznacza to, że można będzie z całą pewnością stwierdzić czy Bigfoot jest tylko legendą, czy może raczej realnym stworzeniem ukrywającym się w górach i lasach Ameryki. Dr Melba Ketchum jest pewna, że w jej rękach znajdują się dowody potwierdzające istnienie Bigfoota. Obecnie przeprowadza ona jeszcze szereg naukowych testów koniecznych po to, aby o istnieniu Bigfoota przekonać nawet największych sceptyków. Badań dokonuje się w sposób podobny jak w forensyce, gdzie szuka się fragmentów DNA po to, by ustalić tożsamość osób uwikłanych w sprawę kryminalną. Testy takie zakładają np. badanie struktur mitochondrialnych, gdzie można znaleźć cechy dziedziczne osobnika. Następnie przeprowadza się badania izotopem nuklearnym. Dr Melba Ketchum jest już na ostatnim etapie swoich badań i ich wyniki chce ogłosić na specjalnie zwołanej konferencji prasowej a także opublikować je w naukowym periodyku.

Na podobne badania czeka także olbrzymia kość znaleziona na dnie strumienia w stanie Oregon. Lekarze eksperci od ludzkiej anatomii orzekli, że kość jest zbyt duża aby należeć do człowieka i wysłano ją do laboratorium dr Ketchum, która jest ekspertem w kwestii anatomii zwierząt. Już na wstępie orzekła ona, że tak wielka kość może należeć do najwyżej dwóch stworzeń. Na razie nie wyjawiła jakie stworzenia miała na myśli. Kość będzie również badana pod kątem DNA, ale zazwyczaj bardzo trudno jest tam znaleźć wystarczającą ilość materiału koniecznego do analiz co sprawia, że nie będzie można ze 100% pewnością powiedzieć do kogo należała kość.
Jeśli badania dr Ketchum potwierdzą, że na świecie żyją stworzenia takie jak Bigfoot, będzie to z pewnością jedno z najbardziej sensacyjnych odkryć naszych czasów. Taka informacja wywoła także duże poruszenie w świecie naukowym, który prawdopodobnie dokona wszelkich starań aby zdyskredytować metody i kwalifikacje dr Ketchum. Już teraz zdaje sobie ona sprawę z tego, że takiego stworzenia nie może w swojej pracy nazwać Bigfootem. Wciąż nie ma daty zwołania konferencji prasowej na ten temat, ale jak zapewnia dr Melba – ten moment nastąpi już wkrótce.









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Pomijam to, że sceptycznie wierzę w znalezienie włosa koło śmietnika… Natomiast kość to kość.
Ale ja nie o tym, pytam, skąd problem jeżeli okaże się, że badania DNA wykazują jednoznacznie na powiedzmy… Bigfoota?
Przypomnę tylko jak było z dziobakiem:
- „Po raz pierwszy świat ujrzał dziobaka, gdy przywieziono go do Anglii w XVIII w. Od razu wywołał on nie tylko kontrowersje, ale i ogromny sceptycyzm. Sądzono bowiem, że takie zwierzę nie może istnieć w rzeczywistości a przywieziony okaz jest sprytnym oszustwem szalonego taxidermisty, który połączył dziób kaczki z ciałem bobra.”
Zawsze jest przecież ten pierwszy raz. Nie inaczej z odkryciami.
Czy rzeczywiście jesteśmy, aż tak mądrzy, że wiemy już wszystko o naszej planecie? Rzeczywiście wszystko mamy znalezione, opisane, nazwane, zaszeregowane, skatalogowane?
by Ela Wolny on 1 września 2010 o 15:58.
Jak się okaże, że Bigfoot istnieje to ten fakt skomplikuje życie wielu ludzi – zwłaszcza tych którzy nami rządzą no i oczywiście sprawi, że życie naukowców stanie się piekłem. Przede wszystkim nikt dokladnie nie wie czym jest Bigfoot. Jest on wielki a potrafi doskonale się maskowac, prawie nie zostawia po sobie śladow, być może potrafi np .. zniknąć lub zmienić kształt. Ludzie będą żądać aby go zlapać i usunąć z lasów bo może niepokoić różne grzybiareczki… na Bigfoota będzie też można zwalać rozmaite winy za kradzieże wlamania a nawet morderstwa i gwałty… Obawiam się, że cala sprawa skonczy się tak, że tuż przed konferencją do pani Melby przyjdzie dwóch smutnych panow i powie jej ze jesli wygłosi co ma wygłosić to jej firma nigdy więcej nie dostanie żadnego zlecenia… Lub coś w tym rodzaju..
by chris miekina on 1 września 2010 o 17:13.
Chyba masz rację. Bo opinia społeczna to potężna broń, wybory i temu podobne… Jeśli ludzie się uprą, by władza go schwytała, będzie musiała schwytać. Więc lepiej nie kazać publice się wypowiadać.
Ciekawa jestem jak się to skończy. I dlaczego z włosem poradziła sobie natychmiast a z kością zwleka? Czyżby już miała obiekcje?
by Ela Wolny on 1 września 2010 o 17:39.
W kości znajduje sie znacznie mniej materialu genetycznego, niż w żywej tkance jak np. w mieszkach włosowych. A jak to się skończy? okaże się niedługo.
Co do złapania Bigfoota urządzono już kilka obław – zawsze bez skutku. Ci co upierają się że Bigfoot to halucynacje – oskarżają o tysiące osób, które go widziały. W ostatnim programie „Monster Quest”, kręconym w British Columbia natknięto sie na Bigfoota i nieoczekiwanie zmienilo to nastawienie uczestniczących w wyprawie naukowców…
by chris miekina on 1 września 2010 o 17:57.
Yeti sobie odpuszczono?
by Ela Wolny on 1 września 2010 o 18:18.
Yeti i Bigfoot to dwie różne nazwy na to samo stworzenie.
by chris miekina on 1 września 2010 o 18:24.
Dlaczego odpuszczono nazwę Yeti, zła była? Zawsze było Yeti i było OK. Skąd ten Bigfoot? Ja nie mogę się przestawić.
by Ela Wolny on 1 września 2010 o 18:31.
Postać czy raczej stworzenie o którym rozmawiamy żyje prawdopodobnie na wszystkich kontynentach i nadaje mu się lokalne nazwy. Po angielsku to Bigfoot czyli Wielka Stopa. Używa sie także indianskiego słowa Sasquatch. Yeti to slowo tybetańskie określające to samo stworzenie, ktore żyje u podnóża Himalajów. Australijczycy nazywają Bigfoota Yowie a na Syberii mówią na niego Czuczunja. W Polsce natomiast to chyba będzie Palikot…
by chris miekina on 1 września 2010 o 18:40.
Bym rzekła, że każdy w swym szefie znalazłby niezły kawałek Bigfoota. Ja po dzisiejszym dniu, nawet dwa.
Ale tak poważnie, to cieszę się, bo z nazw, które podałeś jasno wynika, że najbliższe są mi… Himalaje! Ha!
Pozdrawiam.
by Ela Wolny on 1 września 2010 o 18:44.
Jak się woła na takiego potwora?bo chyba nie kici kici,ani taś taś,ani cip cip,proponuję bigi bigi bigi !!!! Może da sie zwabić …. ;( ja zreszta strachliwy jestem z natury i nie chciałbym kiedyś spotkać się z Bigim,kiedyś przydarzyło mi się stanąć oko w oko ze skunksem na moim podwórku,zaskoczenie było obopólne trwało to wpatrywanie się w siebie całą wieczność-jakieś całe pięęęęęetnaście długich sekund i wreszcie obyło się bez wymiany smrodów
,skunks się po prostu odwrócił i poszedł sobie w krzaki ku mojej wielkiej uldze,w spotkaniu z Bigfootem nie gwarantuję nieskażonego powietrza
by Monsieur LaPadite on 1 września 2010 o 18:45.
Bigfoota można zwabić stukając kawalkiem drewna w pień drzewa 5 razy pod rząd.

Nie żartuje.
Jak się łatwo domyślić sposób ten jest bezużyteczny w Himalajach, choć podobno Szerpowie pukają się nawzajem glowami (niezbyt mocno, aby niepotrzebnie nie wywołać lawiny)
by chris miekina on 1 września 2010 o 18:52.
Jeżeli chodzi o stukanie się głowami, mogę oświadczyć, że nigdy nie spotkałem ludzi tak kpiących ze wszystkiego jak Szerpowie, a stukanie głowami uważam za jeden z ich żartów.
by psiząb on 1 września 2010 o 20:59.
A ja bym zostawiła w spokoju Bigfoota, Yeti, czy jak go tam zowią
Bo jaki z niego pożytek? Nie wydoisz, nie zaprzęgniesz, nie wsadzisz do budy, ani nie zrobisz z niego kici do głaskania ;P
Zatem – znaleźć, okiełznać i skatalogować tylko dla naszej ludzkiej próżności? A potem może wystawiać w klatce, jak tego niegdysiejszego pigmeja? Ludziska przyjdą oglądać i zapłacą za bilety, to pewne! ale po co krzywdzić, może warto dać pożyć owej istocie..?
by goldenbrown on 1 września 2010 o 20:50.
Psi Zębie – to kpiarstwo i swoiste poczucie humoru u Szerpów może mieć przyczynę w chronicznym niedotlenieniu mózgu. W końcu dla takiego Szerpy zaliczyć Czomolungmę to jak wejść na Gubałówkę, tyle że tylko Szerpa nie ma ze sobą maski tlenowej…
Golden – nie sądzę żeby udało sie kiedykolwiek schwytać Bigfoota. Być może wcale nie jest on tym za kogo go bierzemy….
by chris miekina on 1 września 2010 o 21:22.
To moze ja taki stary dowcip zacytuje:
Wysoko w górach w lodowej grocie siedzą dwa straszliwe Yeti i obgryzają kosteczki. Mniejszy straszliwy Yeti przerywa na chwilę i pyta większego:
- Tato, po co my się tak ukrywamy przed człowiekami? I dlaczego napadamy na nich zawsze od tyłu?
- Bo widzisz, synku – odpowiada większy straszliwy Yeti dokładnie oblizując palce – lepiej smakują nie obes……..
______________________
by ja jestem on 4 września 2010 o 14:26.
Ja Jestem
Z pewnością jest to jakieś wytłumaczenie.
by chris miekina on 7 września 2010 o 5:07.
Pozostaję sceptykiem
Nie podoba mi się ta ‘forensyka’. Widze, że niektórzy lansują, sam przywykłem jednak do bardziej tradycyjnej polszczyzny i wolałbym ‘badania kryminalistyczne’, ‘medycynę sądową’, itp. w zależności od kontekstu.
(http://kordynet.com/forensyka.html)
by P on 14 września 2010 o 12:51.
Masz rację: słowo „forensyka” troche razi, ale może dlatego, że jest stosunkowo młode no bo np. ze słowem komputer czy internet – chyba nie masz problemu?
Co do sceptycyzmu w kwestii Bogfoota – to oczywiście – bardzo latwo jest być sceptykiem, ale zastanawia mnie zaangażowanie w ten projekt Melby Ketchum, która jest jednym z czołowych naukowców w swojej dziedzinie ( m. in. opracowywała genom konia). Nie zaryzykowałaby swojej kariery gdyby nie znalazła czegoś znaczącego.. czas pokaże
by chris miekina on 14 września 2010 o 14:03.
To są już jakieś wynik czy cUś? Czy to kolejny już setny przypadek kiedy coś znajdują, a potem o tym zapominają jakby było zeszłorocznym śniegiem :/
by gfgf on 1 kwietnia 2012 o 12:06.