2010 30
Wieści z zatoki (28)
Rybacy z Luizjany zostali zapewnieni przez amerykański rząd, że nie będą pominięci przy następnej fazie oczyszczania zatoki. Trwają przygotowania do procesu stulecia przeciwko BP i rybacy chcą mieć pewność, że będą brani pod uwagę także wtedy, kiedy wyciek ropy będzie definitywnie powstrzymany. BP płaci obecnie rybakom za pomoc przy oczyszczaniu zatoki i są to sumy olbrzymie. Niewykwalifikowany pomocnik na statku rybackim jest w stanie zarobić 300 dolarów dziennie, płaconych z kieszeni BP. Nic więc dziwnego, że rybacy widzą w tym prawdziwą bonanzę i niektórzy wolą to zajęcie od łowienia ryb, bo przynosi ono krociowe zyski. Obecnie w zatoce pracuje w ten sposób ok. 1500 łodzi rybackich.
BP przygotowuje się do ostatecznego zaczopowania pechowego złoża, co jednocześnie ograniczy działalność wydobywczą kompanii naftowej w rejonie Zatoki Meksykańskiej. Mniejsze wydobycie oznacza także mniej miejsc pracy a przemysł związany z ropą wydobywaną z dna morskiego jest jednym z podstawowych źródeł dochodu Luizjany.

W chwili obecnej 25% całego regionu zatoki jest zamknięte dla rybołówstwa i dlatego rybacy wynajmują swoje łodzie do pomocy w niwelowaniu skutków katastrofy. Jednak od co najmniej tygodnia, BP nie zatrudnia już nowych łodzi rybackich do pomocy a nawet powoli zaczyna zwalniać tych rybaków, których zatrudniono wcześniej. Zachowanie to jest powszechnie krytykowane, bo BP zachowuje się tak, jakby wyciek został już opanowany. Nawet jeśli w końcu rura zostanie całkowicie zamknięta, pod wodą nadal znajdować się będą gigantyczne plamy ropy, które pewnego dnia znajdą drogę na plażę i nadal będą potrzebni ludzi, którzy mają odpowiedni ekwipunek i doświadczenie w usuwaniu ropy. Także sam proces czyszczenia zatoki będzie być może trwał całe dziesięciolecia, co oznacza, że ktoś będzie musiał za to zapłacić.
BP zrobi wszystko aby uniknąć takiej odpowiedzialności i już teraz przygotowuje się do procesu jaki zostanie wkrótce wytoczony przeciwko firmie. Używając swoich ogromnych politycznych wpływów, udało się jej przenieść obecne przesłuchania (o których pisałem w poprzednich „Wieściach z zatoki”) z Nowego Orleanu w Luizjanie do Houston (w Teksasie) w nadziei, że teksańscy sędziowie – tradycyjnie przychylni przemysłowi naftowemu – znacznie łagodniej podejdą do całej sprawy.
ps.
Pękła rura z ropą pomiędzy USA i Kanadą (rejonie jeziora Michigan). Kanadyjskim właścicielom rurociągu udało się opanować awarię, jednak olbrzymie ilości ropy dostały się do rzeki Kalamazoo i docierają obecnie do J. Michigan.









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Mam nadzieje,że amerykańska Temida ma równie szczelnie przewiązane oczy,że wagę ma precyzyjnie wybalansowaną wagę i ostry miecz…..z tym karaniem BP to rzeczywiście potrzeba Salomonowej mądrości,ponieważ jeśli doprowadzi się do bankructwa firmy,to z torbami pójdzie również olbrzymia masa drobnych inwestorów oraz bardzo często ich nadzieja na spokojne lata emerytury zgaśnie jak knot w lampie naftowej.Dlatego nie należy doprowadzić do upadłości tej spółki, bo to równałoby się ze strzałem z dubeltówki we własną stopę.Należy pociągnąć do odpowiedzialności tych nieodpowiedzialnych manadżerów z całą surowością-chociaż termin surowość jest nie na miejscu -ponieważ prawo samo w sobie odrzuca element emocjonalny i nie zna takich terminów jak surowość,nienawiść,zemsta itd… mylę się ?…chyba nie …..tak mi się zresztą wydaje,albo może mi się cuś znuf popindrygoliło…
by Monsieur LaPadite on 30 lipca 2010 o 18:35.
Z drobnymi inwestorami masz absolutną rację. Kilka milionow Anglików zainwestowalo w BP i zyski firmy przekładają się na emeytury tych ludzi. Dlatego w Anglii patrzy sie na sytuację w zatoce bardzo uwaźnie a sami Anglicy chca jak najszybszego zakończenia tej sprawy.
by chris miekina on 31 lipca 2010 o 14:46.