Friday, May 18th 2012
maj
2010
16

NASA na rozdrożu

Neil Armstrong i Eugene Cernan – byli amerykańscy astronauci zgodnie stwierdzili, że decyzja prezydenta Baracka Obamy na temat przyszłych lotów kosmicznych, będzie kosztować Stany Zjednoczone utratę pozycji światowego lidera w eksploracji kosmosu. Neil Armstrong jest pierwszym człowiekiem, który postawił stopę na Srebrnym Globie a Eugene Cernan jest ostatnim, który tego dokonał. Obaj astronauci uważają, że decyzja o zmianie długofalowego planu eksploracji przestrzeni kosmicznej – jaki został wyznaczony jeszcze przez poprzedniego prezydenta – George’a Busha – i który zakładał m. in. załogowy lot na Księżyc – zniszczy osiągnięcia i pozycję NASA.

Armstrong i Cernan to prawdziwi amerykańscy bohaterowie. Ich osiągnięcia dla kraju i osobista charyzma nie podlegają najmniejszym wątpliwościom. Neil Armstrong powiedział m. in.:

„Nawiązując do planu budżetowego prezydenta Obamy na rok 2011, nie znalazłem żadnej osoby w NASA ani w Departamencie Obrony, ani w Siłach Powietrznych, ani także wśród pracowników naukowych, którzy wiedzieliby cokolwiek na temat tego planu zanim został on ogłoszony. Wieść niesie, że o istnieniu takiego planu nie byli poinformowani nie tylko administratorzy NASA, ale także zespół doradców prezydenckich do spraw nauki. Brak niezależnych opinii na jego temat nie jest w stanie zagwarantować wymaganej kontroli i uniknięcia niepożądanych konsekwencji wprowadzenia takiego planu w życie. Co stało się przyczyną tego łańcuch przyczynowo skutkowego? Plan o którego istnieniu tak wielu nie miało pojęcia, utworzony został prawdopodobnie przez wąską grupę ludzi, działających w kompletnej konspiracji. Ludzie ci przekonali prezydenta, że nadarza się unikalna okazja, do pokazania jego własnego wkładu w nowy i oryginalny program kosmiczny w miejsce programu firmowanego przez poprzedniego prezydenta. Jestem głęboko przekonany, że prezydent został wprowadzony błąd.”

Neil Armstrong starannie dobierał słowa aby powściągnąć własne emocje związane z nowym kursem jaki wyznaczyła dla NASA administracja prezydenta Obamy. Oznacza to, że Armstrong nie wierzy w sukces nowego programu i nawołuje do powrotu na poprzedni kurs. Armstrong nie jest politykiem stąd jego ostra, niepozbawiona emocji ocena decyzji prezydenta. To także pierwsze jego publiczne wystąpienie od czasu powrotu z wyprawy na Księżyc. Armstrong chce zeznawać przed specjalną komisją senacką w tej sprawie i powstrzymać plan Obamy, który w jego opinii zniszczy wszystkie obecne osiągnięcia NASA.

Eugene Cernan, dowódca Apollo 17 i ostatni człowiek, który wizytował Księżyc poparł Armstronga mówiąc:

” Jeśli ktokolwiek przyjrzał się dokładnie propozycji budżetowej dla NASA na rok 2011, z pewnością nie zdołał znaleźć choćby jednego centa przeznaczonego na eksplorację przestrzeni kosmicznej. W planach budżetowych wiele mówi się o zmianach w technologii, o poszukiwaniu nowych źródeł napędu, wysyłaniu sond kosmicznych na inne planety, rozwoju komercyjnego wykorzystania kosmosu, o badaniach klimatycznych, aeronautycznych i różnych inicjatywach edukacyjnych. Nie ma tam jednak ani słowa o załogowych lotach kosmicznych. Nigdzie nie można też znaleźć słowa o finansowym wsparciu takich wypraw. Razem z Armstrongiem wspólnie doszliśmy do wniosku, że taka propozycja budżetowa to plan na wyprawę kosmiczną do… nikąd”

Tak ostra krytyka programu kosmicznego Obamy, pokazuje stopień frustracji i rozczarowania w NASA, której rola i znaczenie została radykalnie ograniczona zaskakującą decyzją amerykańskiego prezydenta.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

9 Comments on “NASA na rozdrożu”

  1. Uwazam, ze czas aby ludzkosc skupila sie na ziemi, poniewaz dysproporcje budzetowe przeznaczone na poznanie ziemi na ktorej mieszkamy, np na poznanie oceanow, sa przerazajace. Na badanie oceanow ktore znamy w 3-5%, przeznacza sie okolo 3% tego co przeznacza USA na badanie kosmosu. Jesli wezmiemy pod uwage iz kazda wyprawa w glebiny przynosi okolo 100 nowych odkryc, sprawa jest zdecydowanie warta przemyslenia.

  2. Rezygnacja z eksploracji przestrzeni kosmicznej na rzecz dokladniejszego zbadania Ziemi ma sens – ale tylko na pierwszy rzut oka. To tak jakby powiedzieć Kolumbowi, żeby usiadl na tyłku i zajął się badaniem pędraków na plantacji winogron na Maderze. Badanie tych pędraków z pewnością nie jest złym pomyslem, ale sam przyznasz, że odkrycie nowego kontynentu miało znacznie większy wpływ na rozwój świata. W tamtych czasach wyprawa na drugą stronę Atlantyku to było coś na miare podróży na Księżyc… Historia wskazuje, że nasza cywilizacja przeżywa gwałtowny rozwój, gdy człowiek nie jest w stanie usiedzieć na miejscu i wyrusza w NIEZNANE, często ryzykując wszystkim co ma i równie często płacąc najwyższą cenę za złą decyzję. Historia Europy tak naprawdę zaczyna sie od starożytnych Greków, którzy wsiedli na swoje kruche stateczki i kolonizowali co się da, odkrywając po drodze nowe lądy, dokonując wynalazków i filozofując… Nie tak dawno pisałem na NA o potężnej chińskiej flocie admirała Zheng He, która była w stanie dotrzeć do Ameryki. Po śmierci admirała władcy Chin uznali, że należy skupić się na sprawach chińskich i zamknęli kraj. To był początek upadku wielkiej cywilizacji. ( http://nowaatlantyda.com/?p=591 )

  3. Jestem trochę zaintrygowana owa decyzją a z drugiej strony dawno byłam ciekawa jakie będą posunięcia w tym kosmicznym temacie. Może jest tak, ze usa jest tym kolosem na glinianych nogach? Podobno mieliby szanse lotów kosmicznych odpłatnie pożyczając rosyjskie sojuzy ale to kosztuje. Może usa jest bankrutem?
    Do rozważenia jest tez fakt ze dawno zaprzestano lotów na księżyc. Wg mnie eksploracja kosmosu nie miała już celów poznawczych ale głównie militarne. To wg mnie stawało się bardzo niebezpieczne. Wyścig zbrojeń rozszerzony w przestrzeń kosmiczną…Tak to widzę na dzisiaj…
    Bardziej jestem skłonna do podejrzeń, że nie są to głownie powody finansowe. :)

  4. Sojuzami można polecieć co najwyżej do stacji kosmicznej. Jeśli USA miałoby zostać bankrutem to co wtedy stałoby się z Rosją? Rosji brakuje potężnej infrastruktury do wprowadzenia wlasnego programu kosmicznego. Chińczycy mają pieniądze i ambicje ale nie mają technologii i doświadczenia. Europa z kolei tych ambicji nie ma. Nie ma także pieniędzy, którymi trzeba łatać pękającą w szwach Unię. Wciąż jedyną instytucją zdolną do miedzyplanetarnego lotu jest NASA. Decyzja prezydenta, to prawdopodobnie przejaw jego megalomanii, bo chce być on za wszelką cenę kimś, kto kompletnie zmieni nie tylko USA ale i świat. Jego idolem jest Mao Tse-tung – więc jest on zdolny do wszystkiego….

  5. Zapewne masz rację w całokształcie tematu lotów i NASA. Jedynie bardzo poważnie zastanawiam się nad tym, czy rzeczywiście jest to tylko decyzja prezydenta-megalomana? Jeśli tak, USA nie jest krajem demokratycznym tylko jakąś hybrydą, gdzie tak doniosłe decyzje podejmuje w ostateczności pojedynczy człowiek, nawet nie jest on królem. :) Pozdrawiam.

  6. Demokracja to piękny ideał :) W rzeczywistosci jest to zawzięta walka o wladze. Oczywiście, że BHO nie jest samotny w tym co robi i ma ludzi, którzy wspierają jego poczynania. Przeciez Józek Satlin też był strażnikiem demokracji w ktorej wladzę sprawowała klasa robotnicza. Sam jednak nie byłby w stanie mianować się dyktatorem i stworzył więc do tego celu własną ekipę. Tak właśnie dzieje się teraz w Stanach, że tzw. demokracja topnieje w oczach..

  7. Tak. Myślę też że to Ludzie którzy go „wspierają” są tymi którzy doprowadzili do wyboru BHO-swego wykonawcę. „Demokracja” jaka jest, nakazuje zakładać, ze i wybory są takie same jak ta „demokracja”.:) Zgodzę się ze demokracji nie ma a nawet uważam ze sam ideał jest nie logiczny w tak dużych społecznościach. I tak dalej nie wiadomo czyja ta decyzja o lotach i dlaczego. :)

  8. Zgodzę się z tym że BHO może mieć wielkie osobiste aspiracje, ale jeśli ma sentymenty analogiczne do Mao, to realizacja takiego planu nakazywała by uczynić priorytetem właśnie „podbój” kosmosu. Przy dzisiejszej technologi ten obszar jest strategiczny dla znaczenia w polityce światowej. Oczywiście poprzez znaczenie militarne. Tak myślę na ten czas.:)
    Myślę tez ze BHO jest jednak zbyt słabą osobowością by pretendować do roli znanych postaci historycznych. ( bez względu na ich idee.)

  9. Przestrzeń kosmiczna przestanie być strategiczna jesli cofnie się świat cywilizacyjnie o 100 lat a samych ludzi mocno przyciśnie butem. Jeśli Mao zrobił o z miliardem Chińczyków to Nowy Światowy Porządek „ureguluje’ w ten sposób życie 6 mialiardow mieszkancow naszej planety. Nie ma też dowodu na to, że BHO jest słabą osobowością. Po tym do czego doszedł z pewnością nie można go lekceważyć.

Dodaj komentarz

advert