2010 13
Tajemnice Wyspy Wielkanocnej
Archeolodzy prowadzący obecnie badania nad starożytną kulturą Wyspy Wielkanocnej obalili aktualną teorię na temat tego w jaki sposób transportowano olbrzymie, często wielotonowe posągi moa w rozmaite części wyspy. Naukowcy z dwóch angielskich uniwersytetów – University College London i University of Manchester – są absolutnie pewni, że antyczny system dróg na wyspie miał przede wszystkim znaczenie ceremonialne i z całą pewnością nie był wykorzystywany do transportowania olbrzymich posągów.
Z analizy sieci dróg jakimi poprzecinana jest wyspa wynika, że ich początek to kamieniołom, w którym wykuwano ze skały potężne moa. Następnie droga rozwidla się, prowadząc w rozmaite części Wyspy Wielkanocnej. Największe zgrupowanie posągów moai znajduje się tuż przy kamieniołomie. Norweski odkrywca – Thor Heyerdhal – uznał, że w ten sposób czekały one na swoją kolej, gotowe do transportu. Heyerdhal spędził na badaniu tajemnic kultury Wyspy Wielkanocnej wiele lat. Do takiego wniosku doszedł widząc, że wiele posągów leży wzdłuż drogi z kamieniołomu, tak jakby zostały porzucone podczas transportu. Swoją teorię Heyerdhal ogłosił w 1958 roku, i do dziś nikt właściwie jej nie kwestionował.

Angielscy naukowcy pod wodzą Colina Richardsa i Sue Hamilton – całkowicie odrzucają teorię Heyerdhala. Badając teren wokół leżących moa odkryli szereg kamiennych platform. Oznacza to, że każda z rzeźb miała na takiej platformie swoje miejsce i w sposób świadomy ustawiano je dookoła drogi. To, że rzeźby były poprzewracane wynika z zupełnie innych czynników jak np warunki atmosferyczne. Nie ulega jednak wątpliwości, że pierwotnie, wszystkie one stały na swoich postumentach.
Wnioski angielskich archeologów nie są wcale nowe. Jeszcze w 1914 roku, jako pierwsza teorię o ceremonialnym znaczeniu dróg na Wyspie Wielkanocnej ogłosiła ich krajanka – Katherine Routlege. Jeśli jest to prawda, to znów aktualne staje się pytanie o to, w jaki sposób tak wielkie rzeźby transportowano dookoła wyspy? Dr. Richards z U of M uważa, że być może nigdy nie znajdziemy na nie odpowiedzi.

Pomysł Heyerdhala, że drogi na wyspie służyły do transportu rzeźb tak głęboko zapadł w świadomość naukowców badających Wyspę Wielkanocną, że przez kilkadziesiąt lat nie poddawano go żadnej krytyce. Tworzono jedynie modele rozmaitych pojazdów, dzięki którym gigantyczne moa miano wywozić z kamieniołomów położonych na zboczach wulkanu Rano Raraku.
Tymczasem drogi na wyspie wcale nie zaczynają się na zboczach wulkanu a wręcz przeciwnie – tam właśnie się kończą. Wulkan Rano Raraku był dla starożytnych Polinezyjczyków miejscem świętym. Stanowił on wejście do podziemnego świata Hawaiki. Tak więc wulkan nie był tylko kamieniołomem, ale przede wszystkim religijnym centrum wyspy.
Na dodatek drogi jakie przecinają wyspę mają wklęsły kształt, co sprawia, że transportowanie po nich czegokolwiek jest zadaniem bardzo trudnym. Im bliżej wulkanu tym można spotkać przy drodze więcej posągów. Heyerdhal myślał, że czekają one w kolejce do transportu, tymczasem ich liczba oznaczała stopień świętości miejsca i bliskość do krateru. Wszystkie moai zwrócone były twarzą w stronę tych, którzy nadchodzili drogą do wulkanu.
Thor Heyerdhal był również świadom istnienia platform na których stały moa, ale był tak zafascynowany pomysłem, że drogi służą wyłącznie do transportu, że istnienie platform po prostu zignorował. Katherine Routlege opublikowała swoją teorię w 1919 roku w książce: „Tajemnice Wyspy Wielkanocnej”









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

To moje ulubione miejsce. I to wcale nie oznacza, że wiem wszystko na jego temat, zwyczajnie to czego nie możemy dosięgnąć chyba najbardziej kusi – jest ono zbyt daleko i przez to jest szczytem turystycznych marzeń.
Moai są po prostu piękne, i to co piszesz oczywiście ma sens. Potrafię sobie wyobrazić oddawanie czci wulkanowi, traktowanie go jak bóstwo, znoszenie ofiar, wznoszenie modłów choćby tylko po to, by nadal spał, by się nie zbudził. I „natłok” tam tych posągów, to jak udekorowanie ołtarza w kościele – w nich też stoją one „twarzą” do wiernych.
Ale mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz. Przy okazji odwiedzin waszyngtońskiego Smithsonian Institute, zrobiłeś foto unikalnemu posągowi z Rapa Nui. Więc jak to jest z tym muzealnym eksponatem, jak z innymi zbiorami, wywożą te posągi z wyspy? Nie pytam nawet, czy może zaistnieć taka sytuacja, że zamiast na Wyspach Wielkanocnych, byłyby one rozsiane po świecie, bo nie wyobrażam sobie tego.
Dziękuję za ten wpis.
by Ela Wolny on 13 maja 2010 o 17:38.
Ew. – to bardzo dobre pytanie. O tym w jaki sposób moai z Wyspy Wielkanocnej trafił do Waszyngtonu napisze w osobnym wpisie.
by chris miekina on 13 maja 2010 o 20:19.