Friday, May 18th 2012
maj
2010
12

Ruchome piaski Quebecu

Czasami, gdy zrobimy coś głupiego lub kompromitującego, wręcz marzymy o tym, aby ze wstydu zapaść się pod ziemię. Znaczenie takiego sformułowania jest oczywiście bardziej symboliczne niż dosłowne, co wcale nie znaczy, że któregoś dnia, ziemia bez żadnego ostrzeżenia naprawdę otworzy się nagle i pochłonie wszystko co na niej stoi. Takie zdarzenie zaszło właśnie w miejscowości St. Jude, w kanadyjskiej prowincji Quebec.

Mieszkająca w St Jude, rodzina Prefontainesów w fanatyczny sposób pasjonowała się hokejem – co w Kanadzie raczej nie dziwi. Mówi się, że kanadyjskie dzieci jeżdżą najpierw na łyżwach zanim nauczą się chodzić. W poniedziałek, 10 maja tego roku, miała grać swój ligowy mecz drużyna z odległego o 50 km Montrealu – Montreal Canadiens. Nic więc dziwnego, że cała rodzina skupiła się przed telewizorem aby kibicować swoim faworytom.

Nagle, bez żadnego ostrzeżenia ziemia na której stał dom Prefontainesów dosłownie zapadła się, pochłaniając trzy samochody i większość domu wraz z czteroosobową rodziną. Ojciec, matka i dwie córki oglądali mecz w piwnicy, którą zwyczajem północnoamerykańskim wiele rodzin przerabia na pokój rozrywkowy, gdzie można wspólnie obejrzeć tv, pograć w gry czy zrobić sobie drinka. To sprawiło, że rodzina nie miała żadnych szans aby uciec wdzierającemu się gwałtownie do środka mułowi. Dom zapadł się pod ziemię, aż po dach. Pod ziemię zapadła się także spora część biegnącej nieopodal drogi a także koryto rzeki Yamaska.

Przyczyną tego tragicznego wypadku jest podłoże na którym stał dom. Składa się ono głównie z gliny i piasku co sprawia, że zachowuje się ono czasem jak ruchome piaski na Saharze. Podłoże takie uformowało się ok. 20 tys. lat temu, kiedy to cofający się lodowiec sprawił, że wody Oceanu Atlantyckiego wdarły się głęboko w ląd dzisiejszych kanadyjskich prowincji Quebec i Ontario, tworząc Morze Champlain. Morze to w końcu wyschło, ale nasączyło podłoże wodą sprawiając, że stało się ono geologicznie niestabilne. Takie zapadanie się gruntu znane było już wcześniej mieszkańcom St. Jude, ale zazwyczaj był to jakiś niewielki krater, który wytworzył się w ornym polu. To co przydarzyło się Prefontainesom zdumiało i przejęło grozą wszystkich. Nikt nie pamięta aby coś podobnego – na tak wielką skalę – wydarzyło się w historii St Jude. Co prawda kilka lat wcześniej pod ziemię zapadł się mostek na rzece Yamaska, ale był on niewielki a także mało uczęszczany, więc całe wydarzenie potraktowano bardziej jako ciekawostkę niż przestrogę.

Ofiarą tragicznego obsunięcia się ziemi był także kierowca pick-upa, który akurat miał pecha znaleźć się w złym miejscu w złym czasie. Jego samochód spadł w czeluść, jednak on sam zdołał się uratować. Przybyła na miejsce wypadku straż pożarna ewakuowała 20 osób w promieniu 6 km dookoła krateru. Od poniedziałku życie mieszkańców St. Jude zmieniło się radykalnie. Dotychczasowa sielanka z daleka od problemów świata, przemieniła się w żal za unicestwioną rodziną i niepewność o swój własny los. Nikt dziś w St. Jude nie jest w stanie spać spokojnie, wiedząc, że w każdej chwili ziemia mu się może dosłownie osunąć pod stopami.

Na podst. „The Globe and Mail”

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

4 Comments on “Ruchome piaski Quebecu”

  1. To,że w wiosce Święty Judasz ludzie oglądali ważny mecz hokeja nie dziwi nic,to,że geolodzy,architekci i inżynierowie totalnie zignorowali niestabilność terenu wydając pozwolenia na budowę domów to nie tylko dziwi ogromnie ale i denerwuje.To są właśnie wady społeczeństwa,które jest rządzone kalkulatorem a nie mózgiem.Przekonałem się ostatnio o tym na własne dosłownie oczy:w ciągu ostatniego roku zmieniłem aż trzy razy okulary,ponieważ miałem pecha i badałem wzrok u zwykłych baranów,którzy posiadają prawo wykonywania takich badań i dopiero za czwartym razem trafiłem na kompetentnego optometrystę,który z wielką łatwością i bez bardzo skomplikowanych pomiarów stwierdził u mnie wadę,którą można wyeliminować w dzisiejszych czasach przy pomocy nieskomplikowanej operacji.
    Wracając do tego wypadku dużo,tu się mówi i pisze ostatnio na ten temat,tylko,że politycy tutaj mają taki brzydki nawyk,że instalują światła na skrzyżowaniu dopiero po tym jak jakieś dziecko,lub staruszka straci na nim życie.
    To jest bardzo smutne wydarzenie ,lecz dramat jest jakby umiejszony,ponieważ cała rodzina zginęła w tym wypadku,to jest jedyne pocieszenie,jakie mi przychodzi do głowy.
    Dzieci,tu rzeczywiście wcześnie zaczynają jazdę na łyżwach i zimą często się widzi takie małe opatulone szkrabiki w maciupeńkich butkach z łyżwami.
    Tamtego wieczoru Canadiensi wygrali z Pinwinami z Pittsburgha w eliminacjach do Pucharu Stanleya,dzisiaj jest siódmy i ostatni mecz między tymi drużynami,ja również będę ten mecz oglądać w mojej piwnicy na modłę kanadyjską (mój dom stoi na skale),zamówię pizzę i kupię piwo z największego montrealskiego browaru Molson.Zapraszam.

  2. Jest tu zawarta pewna ironia losu, bo czyż św. Juda nie jest patronem spraw beznadziejnych??? Także można się doszukać interesującej zbieżności zdarzeń z podobną katastrofą, która 40 lat temu pochłonęła całą wioskę St. Jean-Vianney w Quebecu. Tamtego pamiętnego dnia Canadiensi również grali mecz w playoffie :)

  3. Jak o św. Judzie Tadeuszu mówimy, patronie spraw beznadziejnych… myślę, że to dobre miejsce, by go w sposób rzeczywisty wspomnieć:
    http://ecodzien.pl/2009/10/17/sw-juda-tadeusz-patron-spraw-beznadziejnych/

    Natomiast patrząc szczególnie na pierwsze zdjęcie, nabiera realności sens porzekadło „mocno stąpać po ziemi” – jak bardzo to ważne w życiu, w przenośni i w sposób dosłowny.
    Pozdrawiam.

  4. Sprostowanie do mego wpisu:ta wioska nosi imię
    Świętego Judy,nie Judasza ,dzięki ew za sprowadzenie mnie na twardy grunt.Grunt to gleba :)

Dodaj komentarz

advert