2010 4
Goliat – ryba tygrysia
Nigdy nie byłem i prawdopodobnie nigdy nie stanę się zapalonym pasjonatem wędkarstwa. Wiem to na pewno, bo zawsze umieram z nudów wpatrując się w spławik w oczekiwaniu, że w końcu ryba zacznie brać. Nie oznacza to wcale, że wędkowanie musi być nudne. Nawet przy moim braku entuzjazmu do tego sportu udało mi się przeżyć ekscytujące chwile walcząc z basem pasiastym a szczególnie z tuńczykiem. Największy jakiego złapałem ważył 50 kg i walkę z nim zapamiętam chyba na zawsze.
Na kanale Animal Planet pokazują ostatnio filmy z serii „River Monster”, w których Anglik – Jeremy Wade – udowadnia, że wędkarstwo może przynieść naprawdę ogromne emocje. Aby to udowodnić co jakiś czas wyławia z mętnej wody okazy niezwykłych, często mało znanych a przy tym niebezpiecznych ryb.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie Goliat tygrysi (Hydrocynus goliath). Jest to ryba żyjąca w Afryce. Jest drapieżna jak pirania tylko że jest… 100 razy większa od piranii! Ryba swobodnie osiąga 150-160 cm długości i waży wtedy 50-60 kg. Kiedy jest jeszcze narybkiem pływa w stadzie, które atakuje swoją ofiarę identycznie jak to robią piranie. Im jednak ryba staje się większa, tym mniej szuka towarzystwa. Dorosłe osobniki patrolują więc teren w grupie do 5 sztuk i nie ma gorszej rzeczy niż mieć pecha natknąć się na takie stadko w wodzie… Potężne, trójkątne zęby tych ryb zadają rany nie dające swym ofiarom, żadnych szans na przeżycie takiego ataku.
Goliat mimo, że żyje w mętnej wodzie o zerowej widoczności, doskonale orientuje się w swoim otoczeniu. Natura wyposażyła rybę w dużych rozmiarów pęcherz powietrzny, którego membrana jest tak czuła, że reaguje na każdy ruch w wodzie dookoła ryby. Ofiarą Goliata tygrysiego pada także człowiek…
Na Animal Planet jednak to ryba staje się ofiarą. Jeremy Wade 6 lat czekał na ten moment tropiąc Goliata w dorzeczu rzeki Kongo. Resztę można zobaczyć na filmiku:









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com
To co robi Jeremy Wade można najszybciej wytłumaczyć słowami Reinholda Messnera na temat gór. Zapytany po co wchodzi na najwyższe szczyty świata? Odpowiedział: „Bo są”. To samo jest z rybami i wędkarzami. Wade lapie je bo są. Czuje dreszcz emocji szukając ich kryjówek w najdzikszych rzekach na swiecie. Poznaje ich obyczaje. Musi je przechytrzyć zakładając odpowiednią przynętę a na koniec stacza z nimi walkę – bo taka ryba to nieprawdopodona ilość mięśni i energii. Jestem pewien, że złapaną rybę nie wyrzuca na śmieci
. W najgorszym wypadku oddaje do zjedzenia tubylcom
by chris miekina on 4 maja 2010 o 17:48.
Zamiast ryby w takich dzikich miejscach można też zlapać malarię. Wade był w Afryce tak chory, że lekarze dawali mu niewielkie szanse na wyjście z tej choroby z życiem. A on nie tylko wydobrzał, ale wprost ze szpitala poszedł na ryby..
by chris miekina on 4 maja 2010 o 18:01.
Ofiarą Goliata tygrysiego pada także człowiek…..Czy tam nad tą rzeką Kongo isnieją jakieś spisy demograficzne ?,Bo myślę sobie ,że jeżeli podsuniesz poćwiartowanego Goliata na talerzu pod nos takiemu tubylcowi a on od kilku tygodni nie ma odgłosów tama tama od swoich braci: Omungoi, Mbaoue i Kingani,którzy poszli sobie popływać w rzece….. hmmmmm
by Monsieur LaPadite on 4 maja 2010 o 18:06.
Nie można tego lepiej ująć Ew
A spisy nie istnieją – tak sądzę – co jest niezwykle wygodne, bo zawsze jak sie komuś w sprzeczce przetrąci kark – można zwalić wszystko na goliata
by chris miekina on 4 maja 2010 o 18:07.
A może to tylko jest po prostu pirania,która zżarła worek glutaminianu sodu ?
by Monsieur LaPadite on 4 maja 2010 o 18:13.
Wade nazywał rybę afrykańską piranią, ale jest on wędkarzem a nie zoologiem. Ryba zachowuje się jak pirania lecz należy do innej rybiej rodziny.
by chris miekina on 4 maja 2010 o 18:18.
Ten tuńczyk miał potencjał podwoić swoją wielkość, ale miał pecha i złapał się na mój hak. Niestety.
A w potokach raczej trudno o dużą rybę – więc to nie jest kwestia wyjałowienia
by chris miekina on 4 maja 2010 o 19:17.
@ew
Każdy ma swoją zabawę…trochę przesadzasz. Właściwie nie wiem czy chcesz chronić czy eksterminować. Trauma u ryby…oczywiście potwierdzona badaniami klinicznymi dlatego pewnie niewątpliwa. Ew, masz prawo do opinii i braku zrozumienia co nie znaczy, że masz rację. A co do samego gościa. Podoba mi się, nie jest to takie proste złowić taką rybkę. Lepsze niż polowanie w Realu, z tą niezaspokojoną pasją żeby nażreć się do syta i jeszcze więcej i bez refleksji, że parę świnek, krówek czy owieczek poszło w piach. One gatunkowo i tak skazane na taki los. A ten koleś jest be bo jest niezrozumiały…O tempora, o mores!
by Zimny on 19 lipca 2010 o 7:57.
hehehe mam takie u siebie w stawie
by skuny on 21 listopada 2010 o 19:25.
Ta rybka poluje na krokodyle.Rozumiem adrenalinę i instynkt łowcy ale to rybsko ma tak odrażający pysk że wyobraźnia nie pozwoliła by mi na konsumcję.
by Alicja on 12 grudnia 2010 o 22:41.
ale ściema
by arek on 26 stycznia 2011 o 20:54.
Hmmmm
piszą niektórzy że ściema i chyba maja rację
wystarczy zerknąć pod koniec filmiku – dwóch dorosłych facetów niby waży złowioną rybkę ( na filmie nie widać co ważą) i mają problem z jej udzwignięciem a zaraz potem wędkarz trzyma swobodnie rybkę w dwóch rękach, Coś tu nie gra , chyba fotomontaż. Oczywiście zgadzam się że ryba może dochodzić do 150 cm i mieć wagę 50 – 60 kg ale nie ta na filmie.
by edward on 19 lutego 2011 o 16:18.