Friday, August 22nd 2014
maj
2010
4

Goliat – ryba tygrysia

Nigdy nie byłem i prawdopodobnie nigdy nie stanę się zapalonym pasjonatem wędkarstwa. Wiem to na pewno, bo zawsze umieram z nudów wpatrując się w spławik w oczekiwaniu, że w końcu ryba zacznie brać. Nie oznacza to wcale, że wędkowanie musi być nudne. Nawet przy moim braku entuzjazmu do tego sportu udało mi się przeżyć ekscytujące chwile walcząc z basem pasiastym a szczególnie z tuńczykiem. Największy jakiego złapałem ważył 50 kg i walkę z nim zapamiętam chyba na zawsze.

Na kanale Animal Planet pokazują ostatnio filmy z serii „River Monster”, w których Anglik – Jeremy Wade – udowadnia, że wędkarstwo może przynieść naprawdę ogromne emocje. Aby to udowodnić co jakiś czas wyławia z mętnej wody okazy niezwykłych, często mało znanych a przy tym niebezpiecznych ryb.

Ogromne wrażenie zrobił na mnie Goliat tygrysi (Hydrocynus goliath). Jest to ryba żyjąca w Afryce. Jest drapieżna jak pirania tylko że jest… 100 razy większa od piranii! Ryba swobodnie osiąga 150-160 cm długości i waży wtedy 50-60 kg. Kiedy jest jeszcze narybkiem pływa w stadzie, które atakuje swoją ofiarę identycznie jak to robią piranie. Im jednak ryba staje się większa, tym mniej szuka towarzystwa. Dorosłe osobniki patrolują więc teren w grupie do 5 sztuk i nie ma gorszej rzeczy niż mieć pecha natknąć się na takie stadko w wodzie… Potężne, trójkątne zęby tych ryb zadają rany nie dające swym ofiarom, żadnych szans na przeżycie takiego ataku.

Goliat mimo, że żyje w mętnej wodzie o zerowej widoczności, doskonale orientuje się w swoim otoczeniu. Natura wyposażyła rybę w dużych rozmiarów pęcherz powietrzny, którego membrana jest tak czuła, że reaguje na każdy ruch w wodzie dookoła ryby. Ofiarą Goliata tygrysiego pada także człowiek…

Na Animal Planet jednak to ryba staje się ofiarą. Jeremy Wade 6 lat czekał na ten moment tropiąc Goliata w dorzeczu rzeki Kongo. Resztę można zobaczyć na filmiku:

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

12 Comments on “Goliat – ryba tygrysia”

  1. To co robi Jeremy Wade można najszybciej wytłumaczyć słowami Reinholda Messnera na temat gór. Zapytany po co wchodzi na najwyższe szczyty świata? Odpowiedział: „Bo są”. To samo jest z rybami i wędkarzami. Wade lapie je bo są. Czuje dreszcz emocji szukając ich kryjówek w najdzikszych rzekach na swiecie. Poznaje ich obyczaje. Musi je przechytrzyć zakładając odpowiednią przynętę a na koniec stacza z nimi walkę – bo taka ryba to nieprawdopodona ilość mięśni i energii. Jestem pewien, że złapaną rybę nie wyrzuca na śmieci :). W najgorszym wypadku oddaje do zjedzenia tubylcom :)

  2. Zamiast ryby w takich dzikich miejscach można też zlapać malarię. Wade był w Afryce tak chory, że lekarze dawali mu niewielkie szanse na wyjście z tej choroby z życiem. A on nie tylko wydobrzał, ale wprost ze szpitala poszedł na ryby..

  3. Ofiarą Goliata tygrysiego pada także człowiek…..Czy tam nad tą rzeką Kongo isnieją jakieś spisy demograficzne ?,Bo myślę sobie ,że jeżeli podsuniesz poćwiartowanego Goliata na talerzu pod nos takiemu tubylcowi a on od kilku tygodni nie ma odgłosów tama tama od swoich braci: Omungoi, Mbaoue i Kingani,którzy poszli sobie popływać w rzece….. hmmmmm

  4. Nie można tego lepiej ująć Ew :)
    A spisy nie istnieją – tak sądzę – co jest niezwykle wygodne, bo zawsze jak sie komuś w sprzeczce przetrąci kark – można zwalić wszystko na goliata

  5. A może to tylko jest po prostu pirania,która zżarła worek glutaminianu sodu ?

  6. Wade nazywał rybę afrykańską piranią, ale jest on wędkarzem a nie zoologiem. Ryba zachowuje się jak pirania lecz należy do innej rybiej rodziny. :)

  7. Ten tuńczyk miał potencjał podwoić swoją wielkość, ale miał pecha i złapał się na mój hak. Niestety.
    A w potokach raczej trudno o dużą rybę – więc to nie jest kwestia wyjałowienia :)

  8. @ew
    Każdy ma swoją zabawę…trochę przesadzasz. Właściwie nie wiem czy chcesz chronić czy eksterminować. Trauma u ryby…oczywiście potwierdzona badaniami klinicznymi dlatego pewnie niewątpliwa. Ew, masz prawo do opinii i braku zrozumienia co nie znaczy, że masz rację. A co do samego gościa. Podoba mi się, nie jest to takie proste złowić taką rybkę. Lepsze niż polowanie w Realu, z tą niezaspokojoną pasją żeby nażreć się do syta i jeszcze więcej i bez refleksji, że parę świnek, krówek czy owieczek poszło w piach. One gatunkowo i tak skazane na taki los. A ten koleś jest be bo jest niezrozumiały…O tempora, o mores!

  9. hehehe mam takie u siebie w stawie

  10. Ta rybka poluje na krokodyle.Rozumiem adrenalinę i instynkt łowcy ale to rybsko ma tak odrażający pysk że wyobraźnia nie pozwoliła by mi na konsumcję.

  11. ale ściema

  12. Hmmmm
    piszą niektórzy że ściema i chyba maja rację
    wystarczy zerknąć pod koniec filmiku – dwóch dorosłych facetów niby waży złowioną rybkę ( na filmie nie widać co ważą) i mają problem z jej udzwignięciem a zaraz potem wędkarz trzyma swobodnie rybkę w dwóch rękach, Coś tu nie gra , chyba fotomontaż. Oczywiście zgadzam się że ryba może dochodzić do 150 cm i mieć wagę 50 – 60 kg ale nie ta na filmie.

Dodaj komentarz

advert