2010 17
Aryjczycy i kalijuga
Jednym z najstarszych tekstów pisanych na Ziemi są indyjskie Purany, które powstały zanim jeszcze napisano Wedy. Purany to zapis indyjskiej tradycji oralnej, opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie przez tysiące lat, by w końcu zostać utrwalone w piśmie. Opowieści te traktuje się zazwyczaj jako wytwór fantazji i w większości są one odrzucane przez uczonych wyrosłych na gruncie tradycji wedyjskiej. I rzeczywiście – historie zapisane w Puranach brzmią tak fantastycznie, że trudno jest w nie uwierzyć każdemu kto jest przy zdrowych zmysłach. Nasze zmysły jednak często wiodą nas na manowce i nie można na nich polegać, a jak pokazuje życie, nawet w najbardziej niewiarygodnej historii jest źdźbło prawdy.
Purany opowiadają historie ziemskiej cywilizacji i upatrują jej początki w bardzo zamierzchłej przeszłości – być może nawet milion lat temu! Cała historia Ziemi zawiera się w tzw. Wiekach i jest ich cztery. Pierwszy z nich to Wiek Złoty (satjajuga), który chyląc się powoli ku upadkowi przechodzi w Wiek Srebrny (tretajuga) a ten z kolei w Brązowy (dwaparajuga). Cykl kończy się Wiekiem Żelaznym zwanym kalijuga. Wg. tego podziału przyszło nam żyć w tym ostatnim, najgorszym wieku – Wieku Żelaza i wg. wyliczeń ma się on zakończyć w roku 2442.
Nie będzie to dla nas zakończenie szczęśliwe, bo Ziemię unicestwi gigantyczny koronalny wyrzut masy ze Słońca, który dosłownie zagotuje całą naszą planetę, zabijając na niej wszelkie życie. Oceany wypełnią się wrzątkiem, spłoną lasy i Ziemia stanie się martwym pogorzeliskiem, ale tylko na jakiś czas. Koronalny wyrzut masy będąc końcem jednego cyklu, stanie się początkiem następnego. Życie na Ziemi zacznie się odradzać ponownie, wchodząc w kolejny Złoty Wiek. Cztery następujące po sobie wieki trwają 120 tys. lat i tworzą Kalpę.
Wg. zapisków w Puranach, dwie Kalpy temu ludzie w końcu zrozumieli mechanizm niszczenia i odnawiania się Ziemi i tym razem postanowili się mu nie poddać i uchronić swoją cywilizację przed zagładą. Widząc nadchodzący niechybny koniec, zbudowali potężne arki (jak widać pomysł z filmu „2012″ wcale nie jest taki nowy) i polecieli nimi na planetę Mahar (najpewniej chodzi tu o Marsa), oddaloną w miarę bezpiecznie od Słońca. Kiedy ludzie znaleźli się na Marsie uznali, że Słońce wciąż jest zbyt blisko i nadal może dosięgnąć swoją niszczycielską siłą. Dlatego postanowili wkopać swoje miasta głęboko pod powierzchnię planety.
W końcu nastąpił oczekiwany kataklizm, po którym Ziemia zaczęła powoli powracać do życia. Ludzie uznali, że nastąpił czas powrotu – wsiedli więc w swoje arki i powrócili na Błękitną Planetę. Jednak długie lata spędzone na Marsie, dokonały w nich poważnej transformacji. Kiedy opuszczali Ziemię ich skóra była ciemna, pełna pigmentu, ale lata spędzone pod powierzchnią Marsa i jego duża odległość od Słońca sprawiły, że ludzie nie tylko utracili pigment w swojej skórze, ale ich tęczówki w oczach stały się błękitne a włosy jasne a czasem wręcz białe. Nawet ich wzrost się zmienił, bo przez brak grawitacji na Marsie stali się wyżsi.
Przybyli oni na Ziemię wraz z całą swoją technologią stworzoną jeszcze przed erupcją Słońca i ku swojemu zdumieniu odkryli, że niektórzy z ludzi przetrwali kataklizm, ukryci w głębokich jaskiniach. Ludzie ci jednak byli prymitywni i prowadzili życie w niczym nie przypominające dumną cywilizację z poprzedniej Kalpy. Na dodatek szybko okazało się, że przybysze z Marsa fatalnie znoszą jaskrawe promienie słoneczne i aby pozostać na Ziemi zdecydowali się – podobnie jak na Marsie – wkopać się w głąb skorupy ziemskiej. Nie oznacza to jednak że nie zostali dostrzeżeni przez prymitywną populację, która nieśmiało zaczęła kiełkować od nowa na Ziemi. Tubylcy nazwali przybyszy z Marsa Aryjczykami. Nazwa ta ma związek z używanym w Wedach – a także później w języku greckim – słowem Aries lub Ares co oznacza Marsa. Jest to więc kolejne potwierdzenie, że Aryjczycy niewątpliwie przybyli właśnie z tej planety.
cdn









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

Świetny i intrygujący tekst. Czekam na ciąg dalszy. ;]
by Wyrdhamster on 18 kwietnia 2010 o 16:58.
Nie tylko moja skóra, kolor oczu i pszeniczne włosy przemawiają za tym, że geny mam ściśle związane z praprababcią Pszonką, koczującą ciężkie dla Ziemi czasy w marsjańskiej ziemiance. Akapit mówiący o tym, że przybysze ci byli „prymitywni i prowadzili życie w niczym nie przypominające dumną cywilizację z poprzedniej Kalpy” również do mnie przemawia.
Chcę przez to powiedzieć, że zew krwi jest nieśmiertelny. Bo mentalności człowieka nie zmieni panie dzieju adres zamieszkania, ani tym bardziej piastowane stanowisko. Słoma z butów podczas chodzenia nawet trotuarem stolicy, prędzej czy później i tak wyjdzie. Chochoł jest chochołem nawet w obutych Lafumą nogach. Analogicznie jest chyba z prawdą tkwiącą w puranach?
Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam.
by Ela Wolny on 18 kwietnia 2010 o 18:52.
Jeśli naszej cywilizacji odciąć prąd i zabrać gadżety bardzo szybko zredukuje się do poziomu z przed tysiąca lat. Aryjczycy unikając katastrofy zachowali ciągłość swego istnienia, co daje im olbrzymią przewagę nad tymi, którzy przetrwali katastrofę, ale utracili zdobycze technologiczne przodków. Oczywiście cała ta historia to jedna wielka spekulacja. To że niektóre puzzle skladają się w jedną całość nie oznacza, że są właściwymi częściami układanki…
by chris miekina on 20 kwietnia 2010 o 15:13.
przepraszam zrobiłam kawał babci
by Alicja on 8 listopada 2010 o 14:56.