2010 25
Mit antydepresantów cz.3
Dwie krótkie notki na temat wniosków dr Irvinga Kirscha, zamieszczone na Nowej Atlantydzie, wzbudziły zainteresowanie, ale także i sporo kontrowersji. Dlatego chciałbym dodać jeszcze kilka wyjaśnień. Jest to o tyle ważne, że rozmawiamy tu o krytycznym spojrzeniu na obecny sposób leczenia depresji i o ile mój wpis nie pretenduje do tego, aby zmienić radykalnie podejście do antydepresantów – to pokazuje je w innym świetle na podstawie badań psychologa klinicznego, który z pewnością jest osobą kompetentną w tym temacie. Miliony chorych bierze antydepresanty wierząc, że im pomagają. Tysiące lekarzy nie jest w stanie pogodzić się z myślą, że tak naprawdę zapisują swoim pacjentom zwykłe placebo.
Dostałem kilka gorzkich listów od osób cierpiących na depresję, które twierdzą, że bez antydepresantów po prostu nie byłyby w stanie przeżyć następnego dnia i nie wierzą, że aby poczuć się lepiej – same siebie oszukują biorąc placebo.
Kiedy dr. Kirsch ogłosił wyniki swoich badań, podchodzono do nich z wielkimi wątpliwościami. Trudno było uwierzyć, że produkty sławnych i renomowanych firm farmaceutycznych nie tylko nie pomagają w zwalczeniu choroby ale jeszcze – poprzez skutki oboczne – mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie. Takie wątpliwości miał również dr. Kirsch i aby mieć absolutną pewność co do swoich wniosków, do badań zaprosił innych lekarzy. Ci szybko – na podstawie danych z badań klinicznych leków – potwierdzili podejrzenia Kirscha!
Kropla drąży skałę i wiedza o tym, czym naprawdę są antydepresanty, powoli zaczęła docierać do powszechnej świadomości. Dr. Kirsch wyniki swoich analiz opublikował w fachowej prasie medycznej a stamtąd trafiły one na czołówki angielskich gazet i wielu lekarzy podeszło do tych badań bardzo serio.
Przeprowadzono sondę wśród tych lekarzy, którzy zapoznali się z wnioskami dr. Kirscha i 40% z nich przyznało, że zaproponowali oni swoim pacjentom alternatywną do antydepresantów terapię.
Ci, którzy uznają, że czas zerwać z antydepresantami nie powinni tego robić bez wiedzy i pełnej akceptacji prowadzącego leczenie lekarza. Antydepresanty silnie uzależniają i nagłe ich porzucenie może sprawić, że depresja będzie po prostu nie do zniesienia. Dołączają się do tego halucynacje i
zaburzenia koncentracji. Ilość zażywanych antydepresantów powinno się zmniejszać stopniowo i cały proces zabiera od 3 miesięcy do roku. Wiele informacji na ten temat można znaleźć w książce dr. Josepha Glenmullena „Coming off Antidepressants”
Dr. Kirsch w młodości sam cierpiał na depresję, dzięki czemu jest w stanie zrozumieć to, co przeżywa leczony przez niego pacjent. Do swoich wniosków doszedł na podstawie analizy badań i testów klinicznych, przeprowadzonych przez producentów leku. W badaniach tych używano także placebo aby wykazać stopień aktywności leku co znacznie ułatwiło tą analizę. Dostęp do tych badań ma każdy lekarz prowadzący działalność naukową. Największy problem leży w instytucjach, które dopuszczają leki do sprzedaży. Pozwala im się podejmować takie decyzje mimo oczywistego konfliktu interesów, bo w ich skład często wchodzą ludzie, którzy pracowali poprzednio dla firm farmaceutycznych.
Sam temat szkodliwości i skutków ubocznych antydepresantów nie jest nowy i dane takie opublikowano w wielu książkach. Niektóre z nich to:
Joseph Glenmullen – „Prozac Backlash”
David Healy – „Let Them Eat prozac: The Unhealthy Relationship Between the Pharmaceutical Industry and Depression”
Peter Breggin – „Toxic Psychiatry”







KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

tak sobie przez przypadek znowu zerknąłem i raczej się z tobą nie zgadzam. przede wszystkim warto byłoby ustalić o jakiej grupie ludzi rozmawiamy. podejrzewam ze dr Kisch mówi o hipochondrykach którzy w naturalny sposób są ofiarami firm farmaceutycznych.
a tekst : „Antydepresanty silnie uzależniają i nagłe ich porzucenie może sprawić, że depresja będzie po prostu nie do zniesienia”. jest znowu jawnie fałszywy. Antydepresanty nie uzależniają. dużo zjadłem ich i nigdy nie miałem problemów z odstawieniem.
by Jan on 5 marca 2010 o 20:38.
Janku – cieszę się że nie uzależnileś się od antydepresantów. Cieszę się też ze zajrzaleś tu znów. Co do dr. Kirscha, to moja rolą było przedstawienie jego osoby i zarysowanie jego pomysłu. Siłą rzeczy jest on ogromnie kontrowersyjny. Dlatego dopisalem tą 3 częśc, głównie po to, by zainteresowanych skierowac do źrodeł z których czerpałem.
by chris miekina on 6 marca 2010 o 6:04.
z ciekawości przeczytałem tę książkę. to co jest tam napisane wygląda rzetelnie. jest tylko jedno ale: dr Kirsch nie pisze o leczeniu depresji. to jest książka o metodologii badan i testach leków. To że firmy farmaceutyczne starają się sprzedam jak najwięcej leków i że omijają jak mogą testy które są dla nich niewygodne to jest oczywiste. I tu dr Kirsch ma rację. Natomiast każdemu człowiekowi z prawdziwą depresją poleciłbym raczej psychiatrę i leki niż psychoterapię i siłownię.
by Jan on 6 marca 2010 o 16:50.
@ Jan: Masz rację, chłopie.
@ Chris: Istnieje kilka kompletnie różnych rodzajów antydepresantów.
Wrzucanie ich do jednego wora nie ma sensu. Tak samo jest z tzw. narkotykami. Bardzo się owe substancje od siebie różnią, takoż ich działanie na ludzki organizm.
Artykuł ładnie brzmi, ale to brednie.
by Mariusz on 23 grudnia 2010 o 20:48.