Friday, May 18th 2012
sty
2010
21

Od A do Z, czyli od „Avatara” po Zombie

Percepcja podprogowa to taki rodzaj oddziaływania na mózg, który rozgrywa się poza świadomością człowieka. Możemy słuchać relaksującej muzyki czy szumu morskich fal i jednocześnie rejestrujemy rozmaite informacje, które emitowane są w tle w taki sposób, aby nie rejestrowała ich świadomość. Mimo to informacje te są przetwarzane i w końcu tworzą sugestię lub pragnienie, które trafia do świadomości jako refleksja.

Głośny ostatnio film „Avatar” jest tego doskonałym przykładem. Wielu ludzi po obejrzeniu filmu skarży się na bóle głowy, nudności, zakłócenia wzroku. Pewien mężczyzna na Tajwanie tak się przejął filmem, że zmarł wkrótce po jego obejrzeniu. „Avatar” wywołuje rozmaite nastroje, jest przyczyną depresji, sprawia, że film śni się po nocach a niektóre obrazy są tak silne, że wyrywają ze snu, tak jak to robią koszmary. Przyczyną są niewątpliwie podprogowe obrazy, którymi film jest nafaszerowany jak kasza skwarkami.

Magia filmu opiera się na tzw. bezwładności wzroku, co oznacza, że wyświetlające się po kolei klatki filmowe, tworzą ciągłość obrazu, dzięki opóźnieniu w czasie pomiędzy kolejnym wrażeniem świetlnym. Zwykle aby to osiągnąć, pokazuje się 16 takich klatek na sekundę. W przypadku „Avataru” pokazywane są 32 klatki na sekundę. Podwójna prędkość pokazywania filmu niewątpliwie potęguje ekscytację i podniecenie u widza.

Informacje podprogowe są ukrywane w najbardziej emocjonalnych częściach filmu i nie jest to wcale pomysł nowy. Stosował go już król thrillera – Alfred Hitchcock. „Avatar” z pewnością korzysta z doświadczeń starego mistrza i jest zbudowany tak, żeby manipulować tym co odczuwamy.

Znane jest zjawisko tzw. synchronizacji fal mózgowych. Polega ono na przesłaniu fal o określonej częstotliwości (np. poprzez sprzęt nagłaśniający w kinie) po to, aby wprowadzić mózg w określony stan: od stanu α do stanu δ. To oznacza, że można kontrolować produkcję neuroprzekaźników w mózgu. Taka nadprodukcja endorfin podczas oglądania „Avataru” sprawia, że każdy wychodzący z kina jest zachwycony tym co zobaczył i tęskni do świata, który właśnie opuścił.

Nasza kontrolowana w taki właśnie sposób cywilizacja, coraz bardziej przypomina świat zombie… Wystarczy wyjść na ulicę w wielkim mieście i popatrzeć jak zachowują się ludzie, aby się o tym przekonać. Można zaryzykować twierdzenie, że większość otaczającego nas świata to świat zombie. Ludzie gnają w szaleńczym tempie za iluzjami, które wcale nie są im potrzebne do szczęścia. Ścigając pieniądze i rozmaite dobra zapominają czym jest autentyczność, czym jest i na czym polega życie, kim jesteśmy i po co jesteśmy na tym świecie. Nawet jednak wtedy, gdy sobie to wszystko uświadamiamy, wybieramy często taniec św. Wita i życie zombie ścigając miraże z „Avatara”.

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

7 Comments on “Od A do Z, czyli od „Avatara” po Zombie”

  1. Tak to prawda, osobiście liczyłam te klatki i wyszłam filmem oszołomiona.

    Myślę, że bramą do raju nie jest ta, z kutego metalu za 20 tys, za które drugi kupi mieszkanie w królewskim mieście, ani ta, która bez naszej wiedzy i zgody otwiera się po zadzierzgnięciu więzi z podprogowymi obrazami, bramą są oczy. Oczy, które nawiasem, przez kilka lat blokowały Cameron’owi produkcję Avatara. Oczy.

    Dlaczego blokowały? Spójrzmy na obrazek ilustrujący tekst.
    Znamienne jest to, że wszystko już można było komputerowo zanimować, ale wyraz oczu był niezmiennie ten sam, to znaczy płaski, bez wyrazu, bez… duszy! I właśnie myślę, że to te oczy są jej wrotami, że to nimi można oglądać świat, jak się umie patrzeć, i to nimi można spojrzeć w siebie, w głąb siebie, zerknąć „co na duszy dnie gra lub łka”. Żyć.

    Bystre oczy leczą zombie – bo dostrzegają wokół siebie to, obok czego prawdziwe zombie przejdą obojętnie, nigdy nie zauważąjąc.

  2. Mając do dyspozycji wszystko co człowiek w danym momencie wie na temat produkcji filmowej i stosując te najnowocześniejsze techniki filmowe za inwestowane niewyobrażalne środki w tą produkcję, to zrozumiałe, zę każdy na wszelki wypadek wykorzystałby od lat znany manewr z podprogowym obrazem.Znam jedną z reklam nie reklam, kiedy oglądającemu chce się nagle ogromnie pić konkretną Coca-Colę, gdyż jedna z tych megaszybkich klatek, pokazywała środek gorącej pustyni,zlanego potem człowieka, umierającego z pragnienia i nagle zbawienną butelkę Coli, wyciąganą z kostek lodu.

  3. super strona ;) ciekawe i madre rzeczy tu piszesz:)ale jesli chodzi o film to dla mnie poprostu byl swietny wyszłam z kina zadowolona ale nie oszołomiona i w rzaden sposób nie wprowadzam go w życie realne ,porostu to tylko film a życie to życie :)

  4. Ew – to bardzo ciekawe spostrzeżenie. Oczy rzeczywiście potraią wyrazić znacznie wiecej niż niekiedy slowa, oczy są jak brama ( bezcenna brama nie ta z kutego metalu :) ) ), przez ktora nie tylko można obserwowac zewnętrzny świat ale także wniknąć w duszę człowieka.
    Zibi – zgadza się. Obrazy pdprogowe stosowano już wielokrotnie i w różnych przypadkach, rzecz jednak w tym, że sam proces nie jest do konca jasny. Aby wywołać określoną rekcję i trafić do świadomości bocznymi drzwiami wysyłany podprogowo obraz musi nieść w sobie stopień abstrakcji, ktory w naszych głowach ulegnie przetworzeniu i dopiero wtedy w swiadomości wywoła okreslone uczucie. Jest to wiec proces skomlplikowany i wygląda na to że Camern nieźle zrozumial jego działanie.
    Maleństwo – fajnie przeczytać takie miłe słowa :) ) Cieszę się, że jesteś odporna na takie sztuczki i tricki, bo w dzisiejszych czasach coraz trudniej jest odróżnić złudzenia od rzeczywistości i twardo stąpac po ziemi :)

  5. - „wysyłany podprogowo obraz musi nieść w sobie stopień abstrakcji, ktory w naszych głowach ulegnie przetworzeniu i dopiero wtedy w swiadomości wywoła okreslone uczucie.”

    Na początku projekcji, w pierwszych sekwencjach filmu, pojawiły się nagle napisy z poprzestawianymi literami tak, że wyrazy tworzyły kompletnie nic nie znaczące zdania. I nagle po założeniu okularów, same ułożyły się w sens. Tak działa 3D. Bardzo podobnie musi działać opisywane przez Ciebie przetwarzanie abstrakcyjnych podprogowych obrazków, w konkretny nośnik informacji, wyrażany uczuciem.

    Ktoś mądry podpowiedział mi, że tak właśnie działa REAL, że nie ma tu jak w wirtuolandii wszystkiego jak po sznurku i cacy, tylko ze steku abstrakcyjnych, nie po naszej myśli rozrzucanych przez życie bzdur, trzeba samemu sobie ułożyć jakiś sensowny sens.

    Mnie też postawa Maleństwa bardzo ucieszyła.
    pzdr

  6. Chyba trochę przesadziliście… Ból głowy wynikał z niedoskonałości techniki wyświetlania obrazów 3D, a nie z jakichś przekazów podprogowych. Dowodem na to może być założenie samych okularów i obejrzenie sobie w nich czegoś innego…

  7. Y – to oczywiście spekulacja. Na śmierć Chińczyka z pewnością złożyły sie także inne względy niż obejrzenie filmu w 3D. Gdyby działanie podprogowe było na „Avatarze” tak zabójcze, to z każdego sensu wywożono by po paru niebszczyków. Faktem jednak jest, że umarł on wlaśnie po „Avatarze”. Sam artykuł jedynie sugeruje użycie w fimie techniki przekazów podprogowych, co tłumaczyłoby zjawisko masowej depresji na wieść, że nie można przenieść się na Pandorę :)

Dodaj komentarz

advert