Friday, May 18th 2012
sty
2010
13

„Avatar” – kapitalistyczny mesjanizm

Wielu widzów – zwłaszcza tych młodych – oglądając niesamowity film Jamesa Camerona: „Avatar”, być może podchodzi do niego zbyt dosłownie. Jest zrozumiałe, że film wywołuje zachwyt, lecz po jego obejrzeniu – u niektórych – tęsknota za planetą Pandora jest tak wielka, że staje się przyczyną depresji a nawet wywołuje myśli samobójcze.

Na internetowym forum poświęconym filmowi „Avatar”, temat marzeń o życiu w idealnym świecie na Pandorze jest tak popularny, że otworzono kolejne drzewko tematyczne aby pomieścić wszystkich chętnych do wyrażenia swojej opinii na ten temat.

Pandora to planeta która istnieje tylko w wyobraźni, podobnie jak i istoty Na’vi, które ją zamieszkują. Jest to autentyczny raj i można go obejrzeć na własne oczy a nawet niemalże dotknąć, gdy ogląda się film w wersji 3D. To wszystko głęboko wnika w wyobraźnię dzieci, zwłaszcza tych pomiędzy 14 a 30 rokiem życia, którym trudno jest znaleźć swoje miejsce w realnej, przaśnej, ziemskiej rzeczywistości. Większość z tych młodych ludzi obserwuje rozpad własnej rodziny i zanik wartości, które są zasadniczą częścią życia mieszkańców Pandory. Tak więc przeprowadzka na tą planetę, byłaby idealnym rozwiązaniem wszelkich problemów.

Okazuje się przy tym, że istnieje wśród młodych ludzi silna potrzeba wiary w ideały. Podświadomie szukają wokół siebie kogoś takiego jak Na’vi – istot dla których szczerość i lojalność są jedną z najwyżej cenionych wartości. Na’vi dbają o siebie, pomagają sobie nawzajem i przede wszystkim nie boją się wyrażać swoich uczuć.
To dlatego młodzi ludzie wpadają w depresję gdy zdają sobie sprawę, że nie ma jak przenieść się na Pandorę.

James Cameron stworzył kuszące, ale i niebezpieczne zjawisko. Otworzył Puszkę Pandory, tworząc przy okazji rodzaj mesjanistycznego kapitalizmu, dzięki któremu dostarcza się ludziom coś, z czego wcześniej nawet nie zdawali sobie sprawy, jak bardzo tego potrzebują. Zbudowanie takiej niezwykłej rzeczywistości zajęło mu 10 lat.

Życie ludzkie w przewrotny trochę sposób przypomina życie małży. Skorupiaki te spędzają większość swego życia zaczepione na stałe w jednym miejscu na skale, a ich ciało zamknięte jest w twardej, chitynowej skorupie. Kiedy jednak rodzi się młody małż, nie ma ona wcale skorupy, ale za to ma ogon, który pozwala mu się przemieszczać. Dzięki temu małż przez jakiś czas może szukać własnej skały, zanim osiądzie na dobre. Podobnie jest z młodymi ludźmi, oglądającymi z taką pasją „Avatar” – potrzebują oni miejsca, swojej własnej skały, do której mogliby się przytwierdzić i zacząć budować własną skorupę. Jednak gdy znajdują już takie miejsce, w którym powinno być wszystko o czym się marzyło, wszystko to, czego jednak brak w realnym życiu, a nie ma sposobu aby przenieść się w rajski świat Pandory – stan depresyjny jest tylko kwestią czasu.

Forum filmu „Avatar” – http://avatar-forums.com

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

9 Comments on “„Avatar” – kapitalistyczny mesjanizm”

  1. Po pierwsze, posłuchajmy Curta, będącego według powyższego wyliczenia, jeszcze dzieckiem [*]
    http://www.youtube.com/watch?v=rg-yYi8saZY
    Po drugie, poczytajmy Jego Życiorys, choćby ten z wikipedii…
    Po trzecie, dlatego nie skomentowałam Sex, narkotyki i naukowy eksperyment.
    Po czwarte… to wszystko prawda co piszesz. Przykre, że 3D nam dostarcza bodźców, których tak skąpi życie.

    Mam nadzieję przeżyć weekendową emisję, na którą się wybieram w trio: Słowaczka, góralka i jo, mam nadzieję, bo nadal pełno dziecka we mnie..

  2. Pielęgnowac w sobie dziecko a zachowywac sie jak dziecko to dwie zyupelnie różne rzeczy. Można być ciekawym świata i reagować ze spontanicznością dziecka ale też można nigdy nie dojrzeć patrząc na swiat w sposób naiwny, nie rozumiejąc o co w nim chodzi. Cobain najwyrażniej nie wytrzymał tej konfrontacji….

  3. Pełno dziecka we mnie też,dlatego mam wiele podziwu dla artystów,którzy żyją i tworzą autentycznie,nawet jeśli kończą tragicznie,czas jaki spędzili na ziemii jest być może sto razy lepszy jakościowo od nas zatrutych cywilizają.

  4. Wróciłam i powiem krótko, jestem pod ogromnym wrażeniem, na wskroś przesiąknięta życiem w tym innym, lepszym, prostszym świecie, na pozór tylko brutalnym, a w rzeczywistości o jasno zarysowanych konturach dobra, zła, szacunku do miejsca, w którym się żyje, do tradycji, do siebie nawzajem…
    W ciemnej kinowej sali latały zwiewne bieluśkie meduzki, dzidy, szpady ale i łzy jak groch oraz polewka ze Słowaczki, jak zobaczyłam, że film ma (przecież polskie) napisy :)

    Koniecznie polecam każdemu przeżyć to osobiście.

  5. A czy tam, na tym internetowym forum, mówią też, że ten film to łopatologiczna propaganda lewaków?

    Dlaczego tylko Polacy muszą zawsze wszystko ściąganiem równać w dół, dlaczego nie przyznają nikomu prawa do słusznej racji, tylko znajdują coś, by zzerować, skrytykować, ale nie konstruktywnie, tylko na odlew – nie bo nie, bo ja tak mówię.

  6. Nie byłem na tym filmie i pewnie nie będę, ale zgadzam się z ostatnim komentarzem. Nasz naród każde wydarzenie podzieli równo na pół, na gorących jego zwolenników i równie zajadłych przeciwników. Brak nam rzeczowego dialogu, który pozwoli przekonać innych do swych racji. Jest od razu sarmacki najazd jednego na drugiego lub burta chłopska. Nie potrafimy z sobą rozmawiać, każdy ciągnie w swoją stronę i dlatego nic z tego nie wychodzi, bo to urywa wszelką dyskusję.

  7. Depresja po obejrzeniu „Avatara”? Rozbroiłeś mnie. Znów nie rozumiem przesłania Twojego artykułu. Tak się składa, że ludzie wpadają w depresję po zderzeniu z (matriksową) rzeczywistością rządzoną przez „gadzi mózg”, a ogólnie z życiem. Dobrym sposobem byłoby zakazanie życia ;-) . Depresja jest właściwie dobrym zjawiskiem, a tylko nasza nieznajomość tego zjawiska i nie danie ludziom czasu i wsparcia powoduje wiele złego (nie ważne, czy tak samo matriksowe kapitalizm, jak i komunizm mało dają szans ludziom, żeby byli ludźmi). We mnie takie filmy mimo, że o prostym (bo archetypowym) scenariuszu rozbudzają na nowo dobro w mojej duszy. Czego wszystkim życzę :-)

  8. Nawzajem Mar, nawzajem :) .
    Też życzę ci dobrze. jak zawsze , tak i w tej kwestii jest wiele punktow widzenia. jednym z nich jest to , że są ludzi, których bardzo przygnębia fakt, że nie mogą się przenieść na Pandorę. Ponieważ grupa ta jest dość spora – powstaje fenomen, co samo w sobie jest rzeczą interesującą.

  9. Może to i fenomen. Ale niewiele w nim nowego, może tylko opakowanie. Można odkrywać tysiące tych nowych fenomenów, wymyślać na nie nazwy i pigułki, i nigdy nie odkryć przyczyny, która leży u podstawy np. tej depresji (tutaj objawiającej się jako „deresja poavatarowa” czy „pandorowa” ;-) . Ludzie po prostu poczuli, że kawałek Pandory mają w sercach i tęsknią do niej. Na’vi to my wolni od strachu i śmierci (główne kijki Matriksa ;-) . Przez to, że szukamy szczęścia na zewnątrz jesteśmy nieszczęśliwi. Jak mówią Niebo (=Pandora ;-) jest tu, i Piekło też jest tu. Tworzymy je przez nasze wybory. Gdy uwolnimy nasze serca od strachu zapanuje tam Niebo i świat się zmieni. Albo, i nie. Ha, ha. Ale kiedy się nie boisz i kochasz, nie ma to znaczenia.

Dodaj komentarz

advert