2010 3
Majowie i 2012
O czekającej Ziemię katastrofie wspominają rozmaite starożytne przepowiednie. Pochodzą one z różnych kultur, krajów, kontynentów i języków. Często wspominają one o zaawansowanej technologicznie kulturze przodków, która została zniszczona, przez bliżej nieokreślony żywioł wodny. Także większość z nich mówi o tym, że kataklizm będzie miał miejsce ponownie i wszystkie one wskazują na mniej więcej podobny punkt w czasie. Najbardziej precyzyjni zdają się być w tym Majowie i dziś niektórzy uważają, że datą katastrofy jaka nawiedzi Ziemię jest 21 grudnia 2012 roku. Trudno jest więc przejść obok takich informacji obojętnie.
Przpowiednią Majów zainteresowali się naukowcy z grupy zwanej Project Horizon. Grupie przewodzi Brent Miller, właściciel 30 patentów, twórca wielu aplikacji komputerowych, wykorzystujących sztuczną inteligencję. Jest on także specjalistą w energetyce, medycynie i w budowie robotów. W projekcie uczestniczą setki naukowców, którzy są światowymi ekspertami we wszystkich dziedzinach wiedzy. Pracując nad zapiskami Majów, ze zdumieniem odkryli oni, że matematyka uprawiana przez uczonych tej starożytnej cywilizacji, jest wciąż na wyższym poziomie od obecnej. Podobnie rzecz się ma z kalendarzami, które są daleko dokładniejsze od tego co używamy teraz. To – skąd Majowie posiadali tak rozległą wiedzę matematyczną i astronomiczną – przekracza ludzkie zrozumienie. Zwłaszcza, że niektóre przekazy Majów stały się jasne zupełnie niedawno po tym, jak do analizy rozmaitych danych astronomicznych użyto najnowszych generacji komputerów.
W świetle tych badań 21 grudnia 2012 roku, nie jest wcale dla Majów datą końca świata, lecz końcem pewnego cyklu, który ma stać się początkiem nowej ery. Nieoczekiwanie data nabrała nowego sensu, kiedy astrofizycy odkryli, że właśnie tego dnia Ziemia znajdzie się w punkcie najbliższym środka płaszczyzny galaktycznej. Jakie ma to znaczenie dla naszej planety? Ano wygląda na to, że ma to znaczenie olbrzymie.

Każda galaktyka ma w swoim centrum masywną czarną dziurę. Do dziś naukowcy nie są pewni co powstało pierwsze: gwiazdy i planety czy czarna dziura (tak jak problem jajka i kury). Gdy czarna dziura staje się coraz większa, cała galaktyka obraca się wokół niej coraz szybciej. Potężne siły grawitacyjne jakie emanują z czarnej dziury tworzą rodzaj płaskiego jak płyta CD dysku. Dysk ten zwany jest płaszczyzną galaktyczną i przez ten dysk przechodzą kręcące się wokół czarnej dziury gwiazdy wraz ze swoimi układami planetarnymi. Tak właśnie dzieje się z naszym Układem Słonecznym, który cyklicznie przechodzi przez płaszczyznę galaktyczną, poruszając się wahadłowo i będąc raz nad nią a raz pod nią. Nieprawdopodobne jest to, że doskonałą wiedzę o tym procesie posiadali właśnie Majowie. Nauka z której dziś jesteśmy tak dumni, jeszcze 10 lat temu powątpiewała w istnienie czarnych dziur i nie miała bladego, kosmicznego pojęcia o istnieniu płaszczyzny galaktycznej.

Płaszczyzna galaktyczna jest więc polem grawitacyjnym o dużej gęstości. Im bliżej galaktycznego centrum tym pole to jest gęstsze a siły grawitacyjne mocniejsze. Płaszczyzna galaktyczna nie jest cienkim jak papier dyskiem i posiadając grubość ma także galaktyczny równik. Nasz Układ Słoneczny cyklicznie przekracza dysk płaszczyzny i dzieje się tak co 11500 lat. Przejście przez dysk zabiera mu ok. 20 lat. Ostatni cykl rozpoczął się w 1998 roku i niebawem osiągnie połowę grubości płaszczyzny galaktycznej, czyli zbliża się do galaktycznego równika. 21 grudnia 2012 roku, Ziemia nie tylko przekraczać będzie linię tego równika, ale także znajdzie się w najbliższej w całym cyklu odległości od galaktycznego centrum. Oznacza to, że Ziemia będzie poddana silnym zakłóceniom przez pole grawitacyjne galaktycznej płaszczyzny. Zakłócenia te są odczuwane już dziś. Pierwszym tego efektem było zatrzymanie się tzw. chybotania Chandlera, które przez setki lat było niezwykle stabilne a po zatrzymaniu się stało się nieregularne. Następne sygnały to koronalne wyrzuty masy podczas minimum słonecznego. Wybuchy na Słońcu były tak silne, że zniszczyły one 2 ziemskie satelity a na podziałce mierzącej ich siłę skończyła się skala.
Majowie moment przechodzenia Ziemi tak blisko czarnej dziury nazwali Czarną Szczeliną. Wg. jednej z legend, gdy Ziemia znajdzie się w Czarnej Szczelinie, otworzą się Gwiezdne Wrota przez które Bóg jak żniwiarz, zacznie zabierać ze sobą ludzkie duszę. Jeśli przełożyć to na język fizyki kwantowej, oznacza dokładnie to, co mówił Einstein, że przechodząc przez czarną dziurę czas i przestrzeń ulegają zakrzywieniu. Czy jest jeszcze ktoś, kto drwi sobie z wiedzy Majów??

Ale i bez Gwiezdnych Wrót Ziemia będzie mieć wystarczająco dużo kłopotów podczas takiego otarcia się o potęgę czarnej dziury. Jak wiadomo Ziemia kręci się dookoła własnej osi. Górną i dolną część tej osi stanowią bieguny geograficzne. Silne pole grawitacyjne z czarnej dziury niewątpliwie zakłóci ten ruch i Ziemia zacznie się kołysać. Takie kołysanie sprawi, że bieguny zmienią swoją pozycję, co nie wygląda aż tak groźnie.
Ale tylko z pozoru.
Siła odśrodkowa, jaka powstaje podczas obracania się Ziemi dookoła własnej osi sprawia, że jej kształt przypomina spłaszczoną piłkę. To spłaszczenie powoduje, że obwód na równiku jest o 42 km. większy, niż odległość pomiędzy oboma biegunami, tworząc rodzaj wybrzuszenia. Oznacza to, że w momencie przebiegunowania Ziemi, zmieni się także pozycja równika. Wybrzuszenie takie, jakie jest obecnie, zapadnie się gwałtownie i powstanie nowe w innym miejscu. Spowoduje to gigantyczny morski kataklizm, który kompletnie zniszczy wybrzeża. Jest bardzo prawdopodobne, że partie niektórych kontynentów zatoną a w innych miejscach wynurzą się nowe obszary lądu. Tak np. stało się z dzisiejszą Nevadą, gdzie w górach w okolicy Las Vegas znajduje się skamieniałe koralowce i muszle, co świadczy, że obszar ten był kiedyś częścią oceanicznego dna. Kiedy zbadano wiek owych skamieniałych koralowców okazało się, że mają one około… 11 500 lat! Czyli wszystko to wydarzyło się podczas ostatniego przejścia Ziemi przez płaszczyznę galaktyczną!

Olbrzymie fale tsunami wedrą się głęboko w ląd, równając z ziemią portowe miasta i zabijając 25% ludzkiej populacji. Niszczące wichury jakie zerwą się podczas tego wydarzenia podniosą w powietrze tony kurzu, który przysłoni Słońce i rozpocznie się epoka lodowcowa. W ciągu kolejnych 3 miesięcy z głodu i chorób umrze 2/3 pozostałej ludzkiej populacji. Reszta zacznie robić to, co człowiek robi przez całą swoją historię – czyli walczyć ze sobą. Zaawansowani technologicznie Amerykanie i Europejczycy nie będą w stanie poradzić sobie w prymitywnych warunkach. Przetrwają ci, którzy zdołają się do nich zaadoptować, potrafiąc znaleźć dla siebie jedzenie i zbudować jakiś dach nad głową.
Majowie stworzyli zaawansowaną i wyrafinowaną kulturę, lecz któregoś dnia opuścili swoje niezwykłe miasta, pełne wspaniałych piramid i pałaców, aby zamieszkać w dżungli w górach (!) Gwatemali. Powracając do natury nauczyli się ponownie żyć z nią w harmonii, w oczekiwaniu na nową erę, która ma się rozpocząć po 21 grudnia 2012 roku i do której są oni niewątpliwie doskonale przygotowani.









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

- „Gdy Ziemia znajdzie się w Czarnej Szczelinie, otworzą się Gwiezdne Wrota przez które Bóg jak żniwiarz, zacznie zabierać ze sobą ludzkie duszę (…) Przetrwają ci, którzy zdołają się zaadoptować w prymitywnych warunkach, potrafiąc znaleźć dla siebie jedzenie i zbudować jakiś dach nad głową”.
Nie mam pytań. Mów mi Pszonka.
Wszystko to brzmi bardzo sensownie, dlatego zbija z pantałyku, bo nie ma jak podważyć… czarnowidztwa, który sprawia, że człowiek czuje się nieswojo, którego nie lubimy.
Tak, ja wiem, nie samą pszczółką i motylkiem człowiek żyje i lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność, ale na Boga jak ma się przygotować na zakrzywienie czasu i przestrzeni?!
by Ela Wolny on 3 stycznia 2010 o 14:17.
Refleksja,która mi się nasuwa dotyczy naukowców,którzy hołdują tej teorii;otóż chcąc nie chcąc ,postawili sobie wyzwanie na wagę życia i śmierci.Wydarzenia w grudniu 2012 będą, albo nie będą miały miejsca;zatem owi naukowcy,łącznie z p. Brentem Millerem niezależnie od tego co się wydarzy są straceńcami;albo zginą w zagładzie,którą przewidzieli,albo zostaną kompletnie skompromitowani w świecie nauki i skazani na banicję intelektualną.
Wizja tej katastrofy nie spędza snu z moich oczu,ani nie odbiera apetytu,dzieląc się z wami moimi uwagami siorbię sobie kawę cały upaćkany babką bananową z orzechami.
by Monsieur LaPadite on 3 stycznia 2010 o 16:53.
Pozwolę sobie wkleić co następuje:
-”Po latach wiele odkryć okazywało się pospolitymi szachrajstwami. Oto naukowa lista hańby a w niej…
Gdyby ocieplenie klimatu nie było faktem, należałoby je wymyślić. Tak też, zdaje się, pomyśleli czołowi klimatolodzy ze słynnego Centrum Meteorologicznego Hadleya i Uniwersytetu Wschodniej Anglii w Wielkiej Brytanii oraz uniwersytetu w Kilonii. Jak wynika z e-maili wykradzionych przez hakerów… pod koniec listopada 2009 r., przez ostatnie 13 lat wymieniali się radami, jak fałszować wyniki badań, aby nie wyszło na jaw, że od pewnego czasu średnia temperatura roczna się nie podnosi. ”
Z -> http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/nauka/najwieksi-naukowi-oszusci,51048,1
Zatem refleksje mamy już dwie.
Pozdrawiam.
by Ela Wolny on 3 stycznia 2010 o 17:27.
Myślę że ostatnia refleksja zupelnie nietrafiona. Zakładać, że ludzie z Project Horizon oszukują??? A niby z jakiego powodu???
Ci od globalnego ocieplenia mają taki powód bo chcą władzy i pieniędzy. Na dodatek ukrywają swoje dane naukowe. Dane PH są jawne a sam projekt niezależny i nie służy nikomu.
Co do poprzedniej opinii. Postawienie teorii nie jest jeszcze oszustwem. Na tej zasadzie K Kolumb byłby zwykłym oszustem bo mowił że znalazł Indiie a to byla Ameryka. Nauka polega zawsze na metodzie prób i błędów a jej celem jest znalezienie prawdy. Świadome manipulowanie faktami to kuglarstwo dla zysku i tak jest z globalnym ociepleniem. Stawianie śmiałych teorii – nawet jeśli się one nie sprawdzą – nie jest zbrodnią. Mam nadzieję że wyraźnie widac róźnicę.
by chris miekina on 3 stycznia 2010 o 18:00.
Gapię się i gapię na postać centralną z kalendarza Majów i jedyne co przychodzi mi na myśl,że jest to logo Ministerstwa Transportu Majów,ponieważ u nich pomimo tak daleko posuniętej wiedzy;transport odbywał się głównie przez tragarzy,po doskonałych traktach na znaczne odległości głównie nocą ze względu na dzienne upały.Mam taki sam kalendarz przywieziony przed laty z Jukatanu i (sprawdziłem) widnieje na nim ta sama sylwetka tragarza.Intrygująca jest zawartość ładunku…może to jest właśnie to przesłanie z zamierzchłych czasów,nam potomnym ? Tak,tak wiem,że dzisiejsi archeolodzy poznali na tyle tę kulturę i będą nam wciskać,że skoro byli doskonałymi pszczelarzami,to właśnie ten tragarz targa na swoich plecach nowy model ula z Chitzen Itza do Coby. A może ktoś mi podpowie czymże jest ten przedmiot na plecach tego Majka i wyprowadzi mnie z ciemności na światłość. Konia z rzędem temu lub conajmniej butelkę Barolo.
by Monsieur LaPadite on 3 stycznia 2010 o 20:33.
Tak sobie myślę.
Ta postać jest przygnieciona brzemieniem bagażu. Ten bagaż nie jest wcale aż taki wielki, nie sprawia wrażenia aż tak ciężkiego, żeby, aż tak przygniótł człowieka do ziemi. Być może tym intrygującym Ciebie przesłaniem będzie czas, gdy człowiek odejdzie od człowieka na rzecz TV, net i szeroko rozumianej technologii zbyt daleko… Jak spojrzeć, to czy ten wypasiony ul nie wygląda jak na przykład ekran naszego TV lub laptopa, z zapasem CD?
I może to ten balast sprawi, że jak już człowiek odejdzie zbyt daleko od człowieka w sensie od samego siebie, nie będzie mógł się już z ziemi zwyczajnie podnieść?
I czy to nie koreluje ze słowami z wpisu „Zaawansowani technologicznie Amerykanie i Europejczycy nie będą w stanie poradzić sobie w prymitywnych warunkach”.
Dlatego ja stawiam na zrzucenie bagażu, który gniecie, wbija w ziemie i nie pozwala swobodnie iść. Czyli odejście od zdobyczy cywilizacji na rzecz powrotu do natury, proste życie w zgodzie z nią.
pzdr
by Ela Wolny on 3 stycznia 2010 o 22:16.
Zresztą, tu jest puenta:
- „Majowie stworzyli zaawansowaną i wyrafinowana kulturę, lecz któregoś dnia opuścili swoje niezwykłe miasta, pełne wspaniałych piramid i pałaców, aby zamieszkać w dżungli w górach (!) Gwatemali. Powracajac do natury nauczyli się ponownie żyć z nią w harmonii, w oczekiwaniu na nową erę, ktora ma się rozpocząć po 21 grudnia 2012 r. i do której są oni niewątpliwie doskonale przygotowani.”
by Ela Wolny on 3 stycznia 2010 o 22:23.
http://www.tactical-graphic-design.com/rendering-crop-circle-silbury-hill.htm
Przesyłam ten link,ponieważ uważam na zasługujący baczniejszej uwagi,znalazłem to szukając odpowiedzi na zadane sobie wcześniej pytanie dotyczące tragarza .Silbury Hill Crop Circle,nawet nie wiem jak to przetłumaczyć na język polski te crop circle ?
by Monsieur LaPadite on 3 stycznia 2010 o 23:02.
Crop circle to będą chyba PIKTOGRAMY-jedne ze znaków na ziemi i niebie,o których tak skromnie wspomina Biblia przed ostateczną apokaliptyczną wizją tego widzialnego świata.Z pewnością Ew tamte ichniejsze laptopy ważyły o kilkadziesiąt kilo więcej od dzisiejszych i płytki CD były ryte w wapieniu,którego mają pod dostatkiem,ja myślę,że taka płytka CD mogła ważyć równowartość jednego tuzina jajek kurzych;co ty na to ?
Au revoir !
by Monsieur LaPadite on 4 stycznia 2010 o 2:50.
I na koniec jeszcze dodam,że najbezpieczniej będzie zakupić sobie wakacje w 2012 roku w grudniu,wśród Majek i Mąjków począwszy od gdzieś tak powiedzmy 19-12-2012 ? i zakończmy je gdzieś tak ;powiedzmy ok. 19-03-2012,trzy miesiące powinno wystarczyć,aby mass-media upoiły się swoim własnym narcysyzmem (mam nadzieję,że tak to po polsku brzmi i się pisze )Inaczej przejdę do alegorii i będę pisać jak Nostradamus; samymi gniotami domyślnymi i textami wprawiającymi w co najmniej komplexy
Au revoir !.
by Monsieur LaPadite on 4 stycznia 2010 o 3:06.
Crop circle to po polsku kręgi zbożowe i rozważania na ich temat sa przewidziane w przyszłych wpisach na Atlantydzie. Ewentualny ziemski kataklizm przewiduja niemalże wszyscy, wiec nie ma co boczyć się na chlopaków z Project Horizon. Jesli cokolwiek nastąpi najprawdopodobniej jednak bedzie to rozciągnięte w dłuższym czasie. St Clair także wpominal o tym żeby wyprowadzic się z miejsc bliskich morzom i oceanom. On z kolei jest fanatykiem borg life (beyond organize goverment) i z Majami zapewnie nieźle by sie dogadał. A co do Nostradamusa…… to bedzie o nim już wkrotce
by chris miekina on 4 stycznia 2010 o 3:53.
aa
by marcin on 18 stycznia 2010 o 23:05.
Marcin – nie opublikowałem Twojego komentarza/informacji, bo podałeś w nim swój prywatny numer telefonu. Nie jestem pewien czy było to Twoją intencją. Nie chce też aby ten numer – pokazany publicznie – był wykorzystywany w jakimkolwiek celu przez innych. Między innymi dlatego komentarze na Atlantydzie podlegają moderacji. Cieszę sie, że zaglądasz tutaj w poszukiwaniu informacji. Świat jest pełen niezwykłych zjawisk, które trudno jest wyjaśnić w sposob jednoznaczny. Dlatego nie staram się na NA lansowac jakichs teorii czy poglądow. Jednocześnie uważam, że każdy dobrze skonstruowany punkt widzenia ma sens i warto prznajmniej wziąć go pod uwagę we własnych rozmyślaniach na ten temat.
Pozdrowienia.
by chris miekina on 19 stycznia 2010 o 1:16.
cyt. „Czy jest jeszcze ktoś, kto drwi sobie z wiedzy Majów??”
- tak, ja jestem!!!
….pseudonaukowa paplanina o „płaszczyznach”, „krzywiznach” itp. ma kogoś przytomnego przekonać do jakiejś rzekomej wiedzy na temat (poważny zresztą) „wiedzy” o czarnych dziurach i galaktykach????
….ktoś, kto ma maturę z matmy (której to matmy proszę nie mylić z „arytmetyką”)… każdy, kto czyta coś więcej niż „Focusa”, nie da się nabrać na jakieś „kosmiczne wrota” i resztę hollywoodzkich wytworów. Struktura wszechświata jest znacznie bardziej skomplikowana, niż kolba akukurydzy
- pozdrawiam wszystkich.
by dariusz_bojda on 7 sierpnia 2010 o 11:28.
Gratuluje dobrego samopoczucia
by chris miekina on 7 sierpnia 2010 o 15:02.
Dołączę się sceptycznie i w tym temacie. Wszyscy mówią o kalendarzu Majów, ale mam wrażenie, że mało kto wie coś na jego temat. Jest rzeczywiście trudny i mało użyteczny w życiu codziennym, ale był przeznaczony dla kapłanów. Swoją droga, mało kto potrafiłby wyliczyć termin Wielkanocy, jeszcze trudniejsze. Wracając do kalendarza Majów, a właściwie Olmeków, składał się on z 3 cykli, 260 dniowego, 365 dniowego i 360 dniowego. I ten ostatni, nazywany Tun jest podstawą przepowiedni. Majowie operowali jednostką Katun = 20 Tunów i Baktun czyli 400 Tunów (~395 lat). najstarsza zapisana data wynosi 13 Baktunów i potem zaczyna się liczenie od początku. Wysnuto stad wniosek, że 13 Baktunów (~5125 lat) jest jakimś cyklem kalendarza. Ponieważ oszacowano, że poprzednia zmiana cyklu była ok. 3114 r. pne, więc kolejna zmiana będzie w 2012 r. Rok 3114 jest pewnym kompromisem, inne datowania podają 3641, 3374, 3214 pne. Skoro wtedy zaczął się bieżący cykl i skończył poprzedni, to początek poprzedniego sięga w okolice 8239r. pne. Niektórzy tą datę wiążą z katastrofa Atlantydy. Ale jakie straszne wydarzenia, jaki koniec świata wydarzył się w roku 3114 pne? Przecież wtedy nastąpił koniec cyklu! A w 2012 nastąpi koniec następnego cyklu. I tyle. Pomijam już fakt, że pojedynczego faktu wyzerowania daty 13.0.0.0. na 0.0.0.0.0 niekoniecznie świadczy o jakiejkolwiek cykliczności. Tyle o datach, komentowanie „grawitacyjnej płaszczyzny galaktyki” sobie daruję.
by kuang on 26 sierpnia 2010 o 20:45.
Witam! Sporo czytałem na temat katastroficznych wizji związanych z wymienioną datą. W jednej dyskusji wziął udział numerolog. I cóż powiedział przytaczając kolejne daty i związane z nimi cyfry.
Otóż w poprzednich okresach otrzymujemy numerologiczną 9, która oznacza koniec okresu, jego zamknięcie!
Natomiast rok 2012 daje numerologiczną 5. A 5 jest po pierwsze w połowie cyklu, a po drugi w numerologii oznacza cytuję:
5 jest cyfrą mówiącą o poszerzaniu horyzontów, charyzmatycznym i twórczym rozwoju, jest symbolem kreatywności człowieka, mówi też o rozwoju wrażliwości duchowej. Jest znakiem dynamicznych zmianach, uwolnienia się z okowów rutyny i starych struktur. Dążenia do WOLNOŚCI. Mówi o przemieszczaniu się, ruchu, zmianie.
Myślę, że cyfra 5 – czyli szyfr zawierający w sobie wiedzę o tym, co wydarzy się w tak szczególnym momencie, będąca kodem numerologicznym roku 2012, a także mijającego cyklu od zatopienia Atlantydy w roku 9792 p.n.e. do roku 2012 n.e. i innych – daje informację nie tyle o końcu pełnego cyklu ( bo wtedy kod musiałby wynosić 9), czyli zagładzie Ziemi, ale o końcu skostniałego okresu i początku eksplozji duchowej świadomości, dawno zapowiadanego przebudzenia, wyzwolenia w ludziach niezwykle twórczych potencjałów. To będzie się wiązało również z pewnymi geologicznym i klimatycznymi zawirowaniami.
Ale brak w tej dacie i liczbie lat mijającego cyklu kodu numerologicznej 9-tki, może gwarantować, że Ziemia i ludzie przetrwają. Obudzą się za to gwałtownie do Wielkiej Przemiany Wewnętrznej i Duchowej, do Wyzwolenia twórczego potencjału.
5 -tka jest środkiem okresu od 1 do 9. A więc po roku 2012 czeka nas jeszcze wiele lat życia i rozwoju, aż przyjdzie taki dzień, taki rok w przyszłości, który będzie miał sumę kodów z liczbą 9. I dopiero wtedy nastąpi kolejny „”koniec świata. Na końcu tego opracowania podaję przypuszczalny rok przyszłego końca świata, wyliczony matematycznie.
W roku 2012 zaistnieje bardzo istotna zmiana cyklu mająca swój KOSMICZNY SENS nadany przez liczby, ale jestem przekonana, że nie będzie to zagłada Ziemi, jak sugeruje Patrick Geryl.
Więcej na ten temat pod linkiem
http://www.2012.extra24.pl/
I tym optymistycznym akcentem, kończę swoją wypowiedź skierowaną do tropicieli katastrof!
by he... on 13 marca 2011 o 14:28.
Tak Tak A Świstak siedzi i zawija to w sreberko >lol< Boże ale to jest wszystko durne i głupie tak wszyscy wyginiemy albo nas uratuje Tak Spidman a prezydent poprosi go o pomoc i zarządzi stan wyjątkowy
by luk on 25 stycznia 2011 o 18:46.
Dość trudno jest komentować artykuł, w którym w miarę sensowne informacje są pomieszane z bezsensownymi oraz wręcz z nieprawdziwymi.
Cytuję: „Majowie moment przechodzenia Ziemi tak blisko czarnej dziury nazwali Czarną Szczeliną. Wg. jednej z legend, gdy Ziemia znajdzie się w Czarnej Szczelinie, otworzą się Gwiezdne Wrota przez które Bóg jak żniwiarz, zacznie zabierac ze soba ludzkie duszę. Jesli przełożyc to na język fizyki kwantowej oznacza dokładnie to, co mówił Einstein, że przechodząc przez czarną dziurę czas i przestrzeń ulegaja zakrzywieniu. (…)”
Koło jakiej czarnej dziury ma przechodzić Ziemia? Czarna dziura znajduje się w centrum Naszej Galaktyki (tak przynajmniej podejrzewamy). Czy Ziemia ma się nagle zbliżyć do centrum? Nie! Mowa jest o przekroczeniu płaszczyzny Naszej Galaktyki, co rzeczywiście może mieć miejsce. Płaszczyznę Naszej Galaktyki można nazywać Czarną Szczeliną, ponieważ działają w niej najmocniej siły grawitacji pochodzące zarówno od centrum galaktyki, jak i wszystkich gwiazd tworzących galaktykę, na której skraju znajduje się Ziemia. Przejście przez taką Czarną Szczelinę może być połączone z wieloma kataklizmami i śmiercią dużej ilości osób.
Powoływanie się na fizykę kwantową i Einsteina wskazuje na nieznajomość fizyki kwantowej przez autora, a co do cytowania Einsteina w kontekście „przechodzenia przez czarną dziurę”, to Einstein nigdy nic nie pisał/mówił o takim przechodzeniu z prostego powodu: czarna dziura, przez którą da się przejść nie jest czarną dziurą! Nie ma też czegoś takiego, jak zakrzywienie czasu! Mówi się o deformacji czasoprzestrzeni w pobliżu czarnej dziury. Deformacja oznacza utratę charakteru liniowego, ale nie w sensie zakrzywienia linii prostej, tylko wystąpienie nieproporcjonalności np. wydłużenie czasu, skrócenie długości.
Co do Majów, to przypuszczam, że każdy, kto poznał ich osiągnięcia naukowe, jest pod ich wrażeniem, …tylko ilu z nas rzeczywiście się z nimi zapoznało? Raczej cytujemy kogoś, kto coś na ten temat napisał, nie mając pojęcia czy to prawda czy nie. A rok 2012? Już niedługo się przekonamy, czy coś szczególnego się wydarzy…
by Sunlex on 13 marca 2011 o 8:51.
[...] foto [...]
by Majowie nie przewidzieli końca świata » ATEO on 6 grudnia 2011 o 6:49.