2009 31
Horoskop dla ludzkości
Michael St. Clair urodził sieę w Szwajcarii w 1959 roku, studiował prawo i nauki polityczne na uniwersytecie w Zurychu. Odbył służbę wojskową – która w Szwajcarii jest obowiązkowa – jako pracownik wywiadu a następnie rozpoczął karierę (a jakże) bankową. Astrologia była jego hobby od lat dziecięcych. Odkrył on w sobie naturalną umiejętność przewidywania przyszłości i widząc nadchodzące załamanie światowej ekonomii (które doświadczamy właśnie w tej chwili), zrezygnował z pracy w banku i został profesjonalnym astrologiem. Obecnie wędruje po całym świecie jako doradca finansowy i polityczny wielu znanych osobistości.
Pasję do astrologii Michael St. Clair przez długie lata utrzymywał w tajemnicy, obawiając się ośmieszenia w oczach rodziny. Jednak naturalna umiejętność pojmowania rozgrywających się dookoła niego zdarzeń, błyskawiczne wyciąganie z nich wniosków i na podstawie tego odczytywanie przyszłości, zdumiewało go. Wychowany w tradycyjnej, konserwatywnej i intelektualnej atmosferze do dziś mówi o astrologii z pewnym wstydliwym ociąganiem a swoje jasnowidztwo woli nazywać wejrzeniem.
Po raz pierwszy swoje zdolności odkrył w wieku 6 lat, kiedy to przed oczyma stawały mu statyczne obrazy czegoś, co wydarzało się zwykle kilka dni później. Zastanawiał się nad tym często, gdy nagle odkrył, że w myślach prowadzi dialog z jakąś nieznaną i tajemną siłą Wszechświata, która daje mu wskazówki jak widzieć rzeczy lepiej, dokładniej, intensywniej i w sposób zorganizowany.
Wieloletni trening sprawił, że zrazu bezładnie porozrzucany kalejdoskop wizji, zaczął się układać w logiczny obraz. Dziś, gdy opisuje swoje wejrzenia w przyszłość, porównuje je do patrzenia przez przednią szybę samochodu. Ma wtedy wystarczającą ilość czasu aby dostrzec nie tylko kształt, ale i naturę rzeczy, które stopniowo zbliżają się w jego kierunku, stają się coraz wyraźniejsze a zza nich wyłaniają się kolejne. Dlatego dziś może sięgać swym wejrzeniem w przyszłość znacznie dalej niż wtedy, gdy zdecydował poświęcić się astrologii. Na początku sięgał zaledwie 30-40 lat do przodu, a dziś jest w stanie zobaczyć świat takim jakim będzie w 2200 roku…

Sama astrologia wg. St. Claira nie ma nic wspólnego z magią. Jest czymś co śmiało można nazwać nauką ale także i sztuką. Planety, które mają ogromny wpływ na to co się dzieje w naszym życiu, poruszają się we Wszechświecie w czasie i z określoną prędkością. W rozmaitych czasowych odcinkach zajmują pozycję wobec gwiazd, a także konstelacji. Ruch ten jest mierzalny i łatwy do przewidzenia tworząc jedyny w swoim rodzaju kosmiczny zegar – zegar przeznaczenia.
Bazując na takim położeniu planet i gwiazd, i porównując ze sobą zdarzenia jakie miały miejsce w przeszłości, można wyciągnąć wnioski na temat tego co się wydarzy. Położenie planet wytwarza u człowieka zawsze ten sam rodzaj zachowań i dzięki temu intuicyjnie można przewidzieć co stanie się w danym momencie w sferze politycznej, ekonomicznej lub każdej innej.
Aby takie przewidywanie było jak najbliższe prawdy, oprócz kalkulacji matematycznej potrzebne jest wspomniane wcześniej wejrzenie w przyszłość, które jest intuicyjnym rodzajem percepcji. St Clair używa także drogi, którą nazywa językową. Wypowiadając zdania ubieramy w słowa nasze myśli. Często to co się mówi niekoniecznie pokrywa się z tym co się ma na myśli, ale tworzy to ścieżkę, dzięki której można dotrzeć do prawdziwych intencji tego, kto swoje myśli wypowiada lub zapisuje. Na koniec, szwajcarski astrolog ma w swoim arsenale jeszcze jeden sposób patrzenia w przyszłość. Jest on w stanie dostrzec nagłówki gazet, które się jeszcze nie ukazały. Nie potrafi on wytłumaczyć na jakiej zasadzie powstają takie wizje, ale nagłówki gazet widuje regularnie i rzeczywiście w większości przypadków (nie we wszystkich) pojawiają się one w gazetach czasem już kilka dni później.
Wszystkie te dane astrolog poddaje szczegółowej analizie na podstawie której buduje trend i dynamikę przyszłych zdarzeń. Do dziś niemalże wszystko to co się wydarzyło, udało mu się przewidzieć z dużym wyprzedzeniem i ze zdumiewającą dokładnością, dlatego nie narzeka na brak pracy i chętnie jest zatrudniany przez prominentnych polityków i biznesmenów.
Na pytanie co wydarzy się w osławionym 2012 roku odpowiada, że… nic się nie wydarzy. W każdym razie nie to, co przypisuje się Kodeksowi Majów i filmowi „2012″. Porównuje rok 2012 z równie słynnym Y2K z 1999 i z rokiem 2003, kiedy miała się pojawić Planeta X. Uważa, że nic ważnego nie wydarzy się w ciągu jednego dnia, czy nawet roku i że całe to gadanie o olśnieniu i iluminacji to tylko puste słowa.
To nie znaczy że zmiany nie zajdą. Zajdą i to poważne, ale będą one rozłożone w czasie.
Zmiany wymusza sama Ziemia. Ogrzewanie się i oziębianie klimatu, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, podnoszenie się poziomów oceanów, zakłócą obecny polityczny i gospodarczy paradygmat. Produkcja żywności ma zostać drastycznie zredukowana a ludzie będą walczyć między sobą o dostęp do wody lub gleby na której będą mogli coś zasiać. Masowa migracja ludności doda tylko tych punktów zapalnych. USA i Europa rozpadną się na rozmaite struktury już nie państwowe a regionalne, co załamie globalny rynek i jego logistykę. Rozpad ten już się zaczął. Wg. Michaela St. Clair nie jest to informacja zła, bo dzięki temu ludzkość uzyska szansę aby dokonać w sobie poważnych zmian i przywrócić zapomniane już wartości. Ludzie staną się odpowiedzialni za samych siebie, bo nie będą mogli znaleźć oparcia w systemie. Ten zresztą i tak jest już skończony, dlatego powinniśmy powoli przyzwyczajać się do tego, by być samowystarczalni i polegać na własnej, lokalnej społeczności w której przyjdzie nam żyć.
Kryzys będzie trwał do 2020 roku i od tego momentu ekonomia ma się zacząć odbijać od dna a świat wychodzić z ostrego kryzysu. Ma to jednak być zupełnie inny świat. Zerwie on z uzależnieniem od tzw. bogactw naturalnych (jak np. ropa naftowa) kierując się ku ekonomii opartej na wiedzy. Konsekwencją będzie np. wykorzystanie nowych źródeł energii. Alternatywne źródła energii mogły być zastosowane już 60 lat temu, ale proces ten został zatrzymany przez możne firmy węglowo-naftowe, z chęci zysku uzależniające nas tylko od tego paliwa. Dlatego nowa forma energii powstanie już wkrótce – bo za 2-4 lata – i będzie potrzebować kolejnej dekady aby być masowo używana.
Musimy na jakiś czas pożegnać się z marzeniami o zdobywaniu Kosmosu, bo na Ziemi będą się rozgrywać poważniejsze problemy od tych w przestrzeni kosmicznej. Na podróże w Kosmos przyjdzie czas dopiero za kilkadziesiąt lat, lecz bardziej będą one przypominać podróże w czasie niż w przestrzeni.

Podążamy ku czemuś, czego jeszcze nie potrafimy nazwać, bo musimy się wyrwać z obecnego matrixu w inną realność, która pozwoli na samowystarczalność bez pośredników.
I tak wygląda horoskop dla ludzkości Michala St. Claira.
P.S. W amerykańskich wyborach w 2012 r. prezydentem ma zostać Sarah Palin
strona Michaela St. Clair: http://passage11.com/









KONTAKT: chrismiekina@gmail.com

„Podążamy więc ku czemuś, czego jeszcze nie potrafimy nazwać, bo musimy się wyrwać z obecnego matrixu w inną realność, która pozwoli na samowystarczalność bez pośredników.”
A to nic innego jak powrót do natury, to jak sięgnięcie przez odbitą o ziemię piłęczkę pułapu, by znów opaść w dół i zacząć wznoszenie od nowa. Jeżeli człowiek w swej pazernej ekspansji, nie potrafi sam zmienić toru swojego lotu, o końcowym stop, dowiaduje się zawsze bolesnym guzem na głowie.
Już kiedyś to mówiłam, ile możemy do przodu przeć i przeć, przecież takim parciem, i tak nie zdobędzie się nieśmiertelności, nie udoskonali życia. Maszyny owszem, zawiozą nas, wypiorą, podgrzeją, schłodzą, skomunikują, ale żyć za nas nie będą. Wszystko ma swoje granice, a najbardziej widoczne są te, wyznaczone człowiekowi. Żyjemy na Ziemi i nic i nikt, mimo najszczerszych, najśmielszych projektów, tego nie zmieni. Żyjemy w zgodzie ze Słońcem, Księżycem i Gwiazdami. To znaczy, bardzo dobrze byłoby tak właśnie żyć. Bo to wymusza szacunek do pór dnia, pór roku, pewnych zasad, od których człowiek zbyt daleko już odszedł. Czystość powietrza, którym oddycha, czystość wody, którą pije, wolne od chemii jedzenie, które spożywa, czyste i jasne myśli, naturalne doznania w zetknięciu z prawdziwą przyrodą, z drugim człowiekiem – tego mu żadna technologia nie zastąpi, nie zapewni.
Najprościej byłoby bowiem zbudować hermetyczne kapsuły, żywić się pigułami, z respiratora zażywać jodowych kąpieli, solarem dogrzewać, kabelkami usypiać, żyć sterylnie, „wyjałowiowo”. No ale, to przerysowany matrix, któremu wcale, a wcale nie jest nam tak „nie po drodze”. Pomyślę o plasterku szyneczki, jaką drogę odbywa od producenta, na stół – dobrze, że nie jestem zbyt biegłym chemikiem.
Pozdrawiam.
by Ela Wolny on 31 grudnia 2009 o 10:07.
Czy musi „te dane astrolog poddawać szczegółowej analizie”?
by psiząb on 31 grudnia 2009 o 10:33.
Generalnie nie wierzę w ” czarodziejów” no chyba ,ze w ” czarusiów”
) No ale wracając do tematu niektórzy ludzie mają dar jasnowidzenia. Kiedyś z dziesięć lat temu spotkałam w szpitalu pewną staruszkę- pacjentkę, uparła się,ze mi powróży. Ona już nie zyje a jej wróżby jak na razie sukcesywnie się sprawdzają…
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku
by dr_ewa999 on 31 grudnia 2009 o 13:22.
Ela – być może cały ten cykl ma sens i jest ewolucją, która pomaga udoskonalić się człowiekowi. W końcu popełniając błędy na tych błędach się uczy, wyciąga z nich wnioski. Jak długo to potrwa?? Być może jeszcze bardzo długo. Wystarczy zobaczyć jak niewiele wiemy o nas samych, jak bardzo nie rozumiemy świata w którym żyjemy – żeby stwierdzić, że wciąż mamy dużo miejsca na dalszy rozwój. Może takie doskonalenie jest wlaśnie celem ludzkości? A takie zaglądanie w przyszłość pozwala uniknąć pewnych – być może bolesnych błędów?
Psi Zębie – Te dane to nieuporządkowany zbiór informacji, w ktorych należy odnaleźć sens uprzednio oddzieliwszy te ktore mają dla nas znaczenie od tych jakie nie mają. Każdy z nas z takich danych korzysta. Tak, tak, astronomicznych, ktore interpretujemy jak biegli astrolodzy. Już daję prosty przyklad. Każdy chyba zdaje sobie sprawe, że w lipcu przyszłego roku słońce będzie na tyle wysoko, że bedzie można sie opalać i chodzic w japonkach. To pewien trend ale miesci w sobie masę informacji. W przypadku konkretnej osoby tylko niektore z nich są istotne. Stąd ta analiza.
Ewa – sama wiec widzisz, że coś w tym jest. Nie wszystko da sie wytłumaczyć na gruncie tzw. nauki. Istnieją w nas siły i energia z ktorej często nie zdajemy sobie sprawy…
Również życzę Szczęśliwgo Nowego Roku!
by chris miekina on 31 grudnia 2009 o 17:13.
Jeżeli założymy,że każda epoka ma swojego Nostradamusa,to wynika z tego iż pan Michael St. Claire jest Nostradamusem naszej współczesnej epoki.Intuicyjnie tylko godzę się na możliwość WGLĄDANIA do przyszłości,pomimo wrodzonego sceptycyzmu.Uważam,że nasz ludzki potencjał intelektualny jest wykorzystywany w bardzo minimalnym zakresie,żeby nie powiedzieć prymitywny.Widzimy pewne rzeczy otaczające nas,dotykamy ich i zdawałoby się,że informacje ,myśli zawarte w tych przedmiotach z bardzo odległej przeszłości są nie przyswajalne przez nasz umysł,lub może lepiej informacje te są chronicznie interpretowane lub dopasowywane do naszych ograniczonych potrzeb.Jakiś dobry Nostradamus jest nam jak najbardziesz potrzebny,chociażby aby ostrzec ludzkość przed autodestrukcją.
Pozdrawiam,życzę Szczęśliwego Nowego Roku !
Au revoir !
by Monsieur LaPadite on 31 grudnia 2009 o 23:06.
- „Ludzki potencjał intelektualny jest wykorzystywany w bardzo minimalnym zakresie”
Patrz tu zatem Monsieur LaPadite:
- „Nasze ciało jest w nieustannej wibracji pod wpływem zewnętrznych bodźców. Jesteśmy wręcz przeładowani informacjami. To ciągłe bombardowanie sprawia, że mamy kłopot aby je zaabsorbować, zrozumieć i wyciągnąć z nich wnioski. Potrzebna jest więc nam do tego szybsza i bardziej bezpośrednia droga. Takim bezpośrednim poznaniem jest właśnie intuicja, dzięki której w jednej chwili wiemy czy mamy rację czy nie, bez konieczności posiadania dowodów potwierdzających trafność tej oceny. Dzięki intuicji nie tylko wiemy co należy zrobić, ale natychmiast rozumiemy wszystkie niuanse związane z problemem, który właśnie rozwiązujemy.” -> http://nowaatlantyda.com/?p=98
„Organ nieużywany zanika”, a „potrzeba matką wynalazków”, więc może w tym naszym życiu lekkim, łatwym i przyjemnym, w którym wyręczają nas na każdym kroku przemądre maszyny, nasz uśpiony lub pobudzony intelekt musi sobie jakoś zwyczajnie poradzić.
pzdr
by Ela Wolny on 1 stycznia 2010 o 1:46.
W odpowiedzi dla ew : tzw. intuicja jednak zawodna jest ,któregoś razu jadąc autostradą,zbliżając się do ogromnego rozjazdu,intuicyjnie wybrałem i kosztowało mnie to ok. 40 min. nadłożonej drogi ,by móc powrócić na ustaloną trasę.Być też może ,że żle pojmuję definicję intuicji,lub też mam ją słabo rozwiniętą,ponieważ to ,że mój umysł bombardowany jest informacjami na równi z innymi osobnikami ludzkiego gatunku nie mam najmniejszej wątpliwości.
Pozdrawiam
by Monsieur LaPadite on 2 stycznia 2010 o 21:07.
To prawda, że intuicja potrafi spłatać figla. Ciebie kosztowało to 40 minut, mnie 20 lat, kogo innego całe życie. Dlatego warto mocniej się przyłożyć, by ją w sobie wyćwiczyć.
Pozdrawiam.
by Ela Wolny on 2 stycznia 2010 o 22:11.
Ew,podaj mi żródło na zestaw ćwiczeń intuicji,będę ci szczerze zobowiązany.
by Monsieur LaPadite on 2 stycznia 2010 o 22:49.
Mówisz i masz:
http://nowaatlantyda.com/?p=98
Ale musisz obiecać, że jak już pomoże, to nauczysz
by Ela Wolny on 2 stycznia 2010 o 23:02.
Dzięki za link Ew,za miesiąc będę gotów stanąć przed komisją egzaminacyjna..
by Monsieur LaPadite on 2 stycznia 2010 o 23:22.
Nie wszystko da się przewidzieć poprzez ekstrapolację tego, co już jest.
Idzie wiele nowego, czego przedtem ludzkość nigdy nie doświadczyła.
by Tomasz on 3 listopada 2011 o 19:42.