Friday, May 18th 2012
gru
2009
13

Książe Madoc i biali Indianie

Wędrując przez lasy Georgii w Fort Mountain nieoczekiwanie natrafia się na mocno nadgryziony zębem czasu kamienny mur. Mur ma 260 metrów długości i nie jest jedyną tego typu konstrukcją w okolicy. Datę powstania takiej fortyfikacji ustalono na XII w. Przez lata uważano, że budowniczymi tych murów są okoliczni Indianie, bo przecież poza nimi nikt w Ameryce nie mieszkał w XII wieku. Krzysztof Kolumb odkrył Nowy Świat dopiero w 1492 roku, a pierwsi Europejczycy zaczęli osiedlać się w Georgii dopiero w XVI wieku.

Oni także natrafili na te fortyfikacje i o ich pochodzenie zaczęli rozpytywać miejscowych Indian. Żyjący na tym terenie Irokezi stanowczo jednak zaprzeczyli że ich plemię ma cokolwiek wspólnego z murami, ale opowiedzieli osadnikom legendę o jasnoskórych wojownikach, którzy przed wiekami zbudowali te fortyfikacje. Jasnoskórych wojowników nazywano ludźmi o księżycowych oczach a ich odwaga i waleczność wzbudzała lęk wśród ich przeciwników. Ludzie o księżycowych oczach pilnie strzegli swoich siedzib i budowali dookoła nich kamienne mury.
Zawsze gotowi do odparcia ataku nawet w najciemniejszą noc nie zwracając uwagi na zmęczenie czy pogodę. Oczy białych wojowników mały kolor niebieski lub szary w odróżnieniu od ciemnych oczu Irokezów. Kim byli ci biali Indianie? Czyżby była to jakaś wikińska wyprawa, która postanowiła założyć osiedle na nieznanej światu ziemi? Jest to prawdopodobne, ale Wikingowie rzadko zapuszczali się w głąb lądu, obawiając się odejść zbyt daleko od wybrzeża. Mityczni biali Indianie z kolei nie obawiali się penetrować nowego kraju i podobne struktury obronne można znaleźć także w Tennessee i Kentucky.

To właśnie w Tennessee odnaleziono kamień runiczny na którym widnieją dwie postaci różniące się od siebie krojem oczu. Jedna z nich miała oczy lekko skośnie, lub jak mówią sami Indianie – promienne, a oczy drugiej postaci były okrągłe o wyraźnie europejskim kroju – a więc oczy księżycowe.

Wyjaśnieniem tej tajemniczej i intrygującej historii może być postać walijskiego księcia Madoca, który wyruszył na odległą wyprawę by z niej nigdy nie powrócić. Tak więc biali Indianie mogli być Walijczykami, którzy towarzyszyli księciu w jego licznych podróżach.

Książę Madoc był znanym i wytrawnym żeglarzem. Walijska legenda głosi, że dopłynął nawet do dzisiejszych brzegów Meksyku. Podczas gdy Madoc żeglował po odległych zakątkach Ziemi, zmarł jego ojciec – Owain Gwynedd – a jego synowie (wszystkich razem – ślubnych i nieślubnych – było 24) zaczęli zajadle walczyć o tron. Na następcę tronu został wyznaczony co prawda najstarszy syn księcia Owaina – Iorweth – ale stary książę tuż przed śmiercią zmienił zdanie po tym, jak w którejś z bitew zmasakrowano Iorwethowi nos i pozostawiono paskudną szramę w poprzek twarzy. Dlatego Walia pogrążyła się w wojnie domowej.
Po powrocie z kolejnej wyprawy, książę Madoc był wstrząśnięty tym co zobaczył i ogromnie rozczarował się postawą braci. Kraina miodem i mlekiem płynąca, trzymana krzepką ręką jego ojca, zaczęła powoli obracać się w perzynę, niszczona nie tylko wojną domową ale atakami korzystającego z okazji angielskiego króla Henryka II. Madoc zamiast więc walczyć o władzę – która jako synowi księcia bezwarunkowo się należała – zebrał swój lud i opuścił Walię na zawsze. Początkowo wylądował w Irlandii, ale nie zabawił tam długo i z częścią swoich okrętów odpłynął w niewiadomym kierunku. Można się tylko domyślać, że celem podróży była Ameryka. Po jakimś czasie książę powrócił do Irlandii, ale tylko po to by zabrać ze sobą resztę swoich poddanych i słuch po nim zaginął.

Amerykańskich losów księcia Madoca możemy się jedynie domyślać śledząc jego drogę w głąb kraju, po fortyfikacjach jakie budował. Idąc szlakiem tych fortów dociera się w końcu do Ohio gdzie biali Indianie pozostali już na stałe. Znów ich ślad można znaleźć w Indiańskich legendach. Wynika z nich, że książę Madoc czuł się w Ameryce jak ryba w wodzie. Zaprawiony w wojnach nie przestraszył się tubylców i szybko stał się liczącym graczem w lokalnych rozgrywkach o dominację. Zawierano koalicje z jednymi plemionami przeciwko drugim i w ten sposób pozycja białych Indian była w Ohio niezagrożona. Z czasem Walijczycy zaczęli żenić się z promiennookimi indiańskimi dziewczętami i powoli jasny kolor skóry zaczął się roztapiać w indiańskim żywiole. Jeden z wielkich znawców kultury indiańskiej – George Caitlin – utrzymywał, że plemię Mandan mówi dialektem w którym znajduje się dużo słów walijskich. Niestety zanim przeprowadzono odpowiednie badania, całe plemię wymarło wskutek epidemii ospy w 1837 roku i do dziś po księciu Madocu pozostały jedynie kamienne fortyfikacje.

na podst. książki Dany Olsena: „The Legend of Prince Madoc and the White Indians”

  • Blip
  • Blogger.com
  • Facebook
  • Flaker
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
advert

Podobne Wpisy

One Comment on “Książe Madoc i biali Indianie”

  1. Według mnie to prawda , ze ci biali indianie to w rzeczywistości europejczycy.W tennesse znależli kamien gdzie widniały runy szwedzkie (gotlandzkie).prawdo podobnie ci ludzie to byli wikingowie bo podobnie jak oni penetrowali kontynent ponad 2000 km w głąb.było to w roku 1362…

Dodaj komentarz

advert